Kurierzy białej śmierci

wprost tradycyjnie serwuje rewelacje- brown sugar czyli biala smierc trafia do europy z ameryki lacinskiej :)

Anonim

Kategorie

Źródło

Tygodnik "Wprost", Nr 1041 (10 listopada 2002)
Violetta Krasnowska

Odsłony

5928


Ponad dwadzieścia tysięcy młodych Polaków wybrało zawód narkotykowych kurierów. Są wśród nich licealiści, studenci, młodzi pracownicy naukowi, nauczyciele, bezrobotni absolwenci.

Nie odstrasza ich kara śmierci, jaka za przemyt narkotyków grozi w Singapurze. Nie odstraszają wyroki kilkudziesięciu lat więzienia grożące za to przestępstwo w Tajlandii. Od kwietnia tego roku w Tajlandii przemytnicy narkotyków są rozstrzeliwani podczas publicznych egzekucji transmitowanych przez telewizję. Narkokurierów przyciągają zarobki - 8-10 tys. zł za kurs. Na początku są wysyłani na trasy, gdzie pracują przekupieni celnicy. Po kilku udanych akcjach zwykle bagatelizują niebezpieczeństwo.
Więzienna edukacja
Katarzyna L. kilka tygodni temu wróciła z więzienia w Peru. Odsiadywała wyrok pięciu lat za przemyt kokainy. Została zwolniona po odbyciu połowy kary. Zanim zajęła się przemytem, była studentką biologii. - Zwerbował mnie chłopak, student krakowskiej ASP, którego poznałam w jednym z klubów. Pokazał mi swoje mieszkanie, kupione z dochodów z przemytu narkotyków. U niego poznałam innych kurierów. Opowiadali, że celnicy i policja są "kupieni", więc nie ma żadnego ryzyka - wspomina Katarzyna L. Trzykrotnie przywoziła kokainę z Peru do Amsterdamu. Za zarobione pieniądze kupiła sobie kawalerkę oraz fiata seicento. Wpadła podczas czwartej wyprawy. Gdy przyklejała paczki z narkotykami do ciała, przecięła nożyczkami folię, w którą były opakowane. Na lotnisku w Limie specjalnie szkolony pies natychmiast wyczuł kokainę. - W więzieniu myślałam tylko o tym, czy przeżyję, bo cudzoziemki, szczególnie Europejki, były tam śmieciem. Wielokrotnie mnie bito i gwałcono. Cały czas byłam głodna i obolała, bo często spałam na betonie. Współwięźniarki dały mi spokój po dwóch latach odsiadki, gdy zaczęłam udawać chorobę psychiczną - opowiada Katarzyna L. Krzysztof W. był studentem politechniki. W jednym z warszawskich klubów poznał dziewczynę, która zaoferowała mu atrakcyjną wycieczkę do Ameryki Południowej. Wpadł, gdy po dwóch tygodniach wracał do Europy. W walizce przewoził 2 kg heroiny. Tyle samo narkotyków miała jego przyjaciółka. Dziewczynę wykupili z aresztu organizatorzy przemytu zanim wniesiono akt oskarżenia. Krzysztofa W. skazano na 12,5 roku więzienia. Małgorzata K. była studentką akademii sztuk pięknych. Miała za sobą kilka wystaw. Nawiązała kontakty z galeriami na Zachodzie. Znała cztery języki obce. Profesorowie wróżyli jej wielką karierę. Została kurierem, żeby zarobić na własną pracownię. Wciągnęli ją do tego koledzy z akademii. Rok temu została zatrzymana na mediolańskim lotnisku z czterema kilogramami kokainy. Leciała z Azji przez Turcję. We Włoszech miała mieć tylko przesiadkę, żeby zatrzeć ślady pobytu w krajach uważanych za "narkotykowe". Skazano ją na sześć lat więzienia. Za kratami uczy się włoskiego, pracuje. Żałuje, że zabrakło jej wyobraźni. Tydzień temu na tym samym lotnisku, gdzie wpadła Małgorzata K., zatrzymano dwudziestoletnią polską studentkę. Przewoziła 12 kg kokainy. - Tylko raz włoska policja aresztowała bezrobotnego polskiego kuriera. Pozostali to dobrze wykształceni młodzi ludzie - mówi Adam Piesiewicz, zastępca konsula generalnego RP w Mediolanie.

Jak się werbuje narkokurierów?
Kilka lat temu gangi narkotykowe zmieniły metody przemytu. Coraz częstsze wpadki dużych transportów były zbyt kosztowne, więc gangi postawiły na przemyt z pomocą setek kurierów. Kurierzy nigdy nie podróżują bezpośrednio do i z kraju, gdzie się zaopatrują w narkotyki, lecz wielokrotnie się przesiadają. Naganiacze zapewniają ich, że trasy są bezpieczne, a celnicy i pogranicznicy opłaceni. Jeżeli kurier wpada, organizator traci najwyżej kilkanaście kilogramów towaru. Siatka działa nadal, gdyż kurier ma styczność najwyżej z trzema, czterema osobami z najniższych szczebli. Kurierzy nie orientują się, że często organizatorzy przemytu wystawiają ich celnikom, żeby osłonić innych. Zdarzyło się tak niedawno na lotniskach w Amsterdamie, Sao Paulo, Caracas i Bogocie. Z danych Interpolu wynika, że Polacy - obok Rosjan, Słowaków i Chorwatów - są kurierami najbardziej poszukiwanymi przez narkotykowe gangi. Chętnych werbuje się prawie wyłącznie wśród młodych wykształconych ludzi, bo nie wzbudzają podejrzeń, a w razie kłopotów potrafią improwizować. - Wystarczy zwerbować jedną osobę z określonego środowiska, żeby potem wciągnąć innych i stworzyć siatkę - mówi Wojciech Walendziak, zastępca dyrektora Centralnego Biura Śledczego. Naganiacze zapewniają potencjalnych kurierów, że w każdej chwili mogą się wycofać, nawet po jednej trasie. - Werbują młodych ludzi w klubach studenckich, pubach, wybierając osoby, które szybko chciałyby się usamodzielnić, a nie mają pieniędzy. Często kandydatów na narkokurierów wskazują ich znajomi, którzy wcześniej sami przewozili narkotyki - opowiada Jerzy Jakubowski, naczelnik poznańskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego. Za przemycenie kilograma kokainy z Ameryki Południowej polscy kurierzy otrzymują 8-10 tys. zł. Za przemyt kilograma kokainy z Polski do Europy Zachodniej płaci się 3,5-4 tys. zł.


Pełny tekst "Kurierów białej śmierci" w najnowszym, 1041 numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku 4 listopada

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

kibic (niezweryfikowany)

W artykule tym,komendant policji pan Walendziak ostrzega,ze Policja Polska bedzie informowala zagraniczne organa wladzy o <br>planowanych podrozach,znanych im kurierow. <br>Czy z punktu widzenia polskiego prawa wolno <br>im zadenuncjowac polskiego obywatela obcemu panstwu?Co bedzie,gdy celem podrozy <br>kuriera bedzie Singapur,Malezja,albo Chiny - gdzie jest obowiazkowa kara smierci za praktycznie wszystko co mozna zrobic w takim interesie?Czy Policja Polska popelni morderstwo i czy prokurator bedzie ich za to z urzedu scigal?To nie jest teoretyczne pytanie! <br>Z moralnego punktu widzenia odpowiedz jest oczywista - nie beda sie roznili niczym od hipokrytow ze Szwajcarii i Szwecji,ktorzy zawracali do hitlerowskich Niemiec uciekajacych z tamtad Zydow. <br>Ale z prawnego punktu widzenia? <br>Z prawnego punktu widzenia transport narkotykow z obcego panstwa do innego obcego panstwa nie jest przemytem. <br>Przemytem jest tylko transport przez granice Polski!Tak stoi w polskim prawie..
esco. (niezweryfikowany)

to co mowia ludzie z cbs na temat przemytu mija sie z prawda....jak mozna polemizowac na jakis temat jak firma ktora reprezentuja ma 3 lata??!! <br>przemyt kokainy do europy w 90% odbywa sie za posrednictwem statkow...to ze kurierzy lataja samolotami swiadczy o tzw. &quot;nowych &quot; osobach w tym interesie...samolot jest relatywnie tani w stosunku do statku.... <br>rozladunek odbywa sie na morzu..... <br>np.w bulgarii <br>ludzie ktorzy organizuja transporty sa w interesie dluzej niz polska demokracja... <br>PS.jedynym sposobem na koniec przemytu i krociowych zyskow jest legalizacja wszelkich narkotykow....i oblozenie ich akcyza i vat.. <br> <br>ale na to nie godza sie politycy z czasow bimbru i sloniny..... <br>kiedys ta prohibicja zostanie potepiona....jak dawniej alkoholowa w usa....
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Sertralina

Lub inaczej: Jak nie pisać TRów aka Jak doznać zespołu serotoninowego edit by vart

Dzień 1.

S&S:Wieczór,depresja,brak chęci do życia,zaśmiecony pokój B.

Dawka:1G Mieszanki ziołowej "Bobby Sence"+150mg Sernaliny.[sertraliny autorze? - przypis by mod]

Wiek: 18 lat,60kg wagi.

Doświadczenie: Kodenia,dxm,mj,mieszanki ziołowe,amfetamina,sernalina,mirtazapina.

  • Marihuana


Ach, życie jest słodkie. Albo Ech, życie jest gorzkie. Albo oba naprzemian. Tak mi sie wydaje :)




Wakacje po maturze długo będe pamiętał, jak wszystkie zresztą odkąd jako młody szczurek poczułem pierwszy raz zapach trawy...A potem przydusiła mnie w płucach.



O czym to ja miałem...


  • Inne

Las, wczesna wiosna, niedzielne popołudnie, chęć spróbowania czegoś nowego, bardzo dobry nastrój, zero problemów na głowie.

Niedzielne popołudnie, powrót ze sklepiku z zakupionymi oto dwoma Gumi jagodami. Telefon do P godzina 16.00 spotkanie w Lesie. Wybrałem takie miejsce gdyż moja wiedza na temat działania dropsa była znikoma. Wiec taka jak było umówione punkt 16 w Lesie, siema ,siema. Miejsce do posiedzenia znalezione i od razu na sam początek zjedliśmy nasz cel, popijając resztka wody która wziąłem ze sobą. Atmosfera jak to przy spożyciu czegoś nowego, ogromne zniecierpliwienie, lekki strach przeplatający się z ogromnym podnieceniem.

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

set: wolne, kolejny dzień ujaranej zmuły przed TV z moim mężczyzną, ostatnio lekki dołek psychiczny setting: w chuj fajny las

Powietrze dzisiaj jakieś inne, bardziej niż zwykle chce się czuć je w płucach. Dopieszczamy jeszcze atmosferę nutą cytrusowego dymu i zgodnie wsiąkamy głębiej w kanapę.