Synteza katynonu z efedryny

...czyli coś dla odważnych domowych chemików...

Tagi

Źródło

[H]

Odsłony

36647

Już na wstępie należy zaznaczyć, że poniższy opis syntezy katynonu jest skierowany do osób posiadających w swych zasobach nieco efedryny lub pseudoefedryny, ponieważ pozyskiwanie tych substancji z leków (efedryna np. z Tussipektu lub pseudoefedryna z np.Cirrusa) mija się z celem:

  1. leki te są prawie zawsze mieszaniną kilku substancji nie do rozdzielenia w domowych warunkach
  2. wymagałoby to zdobycia wielu kapsułek lub tabletek, co jest po prostu nieopłacalne.

Jeżeli z wielu przyczyn nie jesteście w posiadaniu efedryny lub pseudoefedryny najprostszym sposobem jest zaprzyjaźnienie się z jakimś studentem farmacji, ponieważ przy odrobinie sprytu z zajęć z farmacji stosowanej można po cichu wynieść do kilkunastu gramów efedryny-czystej krystalicznej, co prawda najczęściej przeterminowanej, ale nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ efedryna jest dość trwała.

Teraz nieco o ilościach...Dobrze byłoby mieć tego kilka gramów, ponieważ skutecznie kopiąca dawka katynonu to od 300-400 mg, więc np. z 3g efedryny można sobie zrobić ok. 6-7 dawek. Można zadać pytanie, po co robić ten katynon skoro można szpikować się wysokimi dawkami efedryny (np. 100 mg to już bardzo wysoka dawka). Powód jest bardzo istotny. Katynon działa ośrodkowo (czyli na nasz mózg) kilkanaście do kilkudziesięciu razy silniej niż sama efedryna (już nie wspomnę o pseudoefedrynie która na OUN działa jeszcze słabiej), więc nawet wysokie dawki efedryny nie dadzą wam nawet w 1/10 tego co oferuje wam katynon. Jedni określają, że jest to działanie podobne do amfy lub speedu, ale osobiście uważam, że to jednak lekka przesada a i profil odczuciowy jest nieco inny. Ważne jest również to, że katynon nie powoduje uzależnień lub wywołuje je w niewielkim stopniu (po bardzo długim okresie stosowania-np. kilka lat). Wystarczy spojrzeć na arabów żujących całe życie liście Catha edulis i żyją...innym zagadnieniem jest fakt, że mają popieprzone we łbach i są religijnie nadpobudliwi.

Teraz trochę o roślince i chemizmie. Większość dobrych informacji na ten temat znajdziecie na stroniczce hyperrealu poświęconą khat’owi, więc tutaj ją tylko streszczę i dodam kilka nowych informacji.

Catha edulis, czyli czuwaliczka jadalna jest podobnym do herbaty krzewem uprawianym na półwyspie arabskim, wschodniej i południowej Afryce, Madagaskarze, Indiach i Cejlonie. Zbieranym surowcem są świeże liście i wierzchołki pędów, czyli to, co nazywamy Kath’em. Jest stosowany jako używka, środek pobudzający, rzadko jako lek. W państwach arabskich i Afryce żuje się liście (ok. 100-200 g), pija jak herbatę (5-15 g na 1l wody) lub rzadziej pali suszony i sproszkowany najczęściej jako dodatek do innych substancji.

Najważniejszą substancją czynną jest katynon (katinon, cathinone), czyli aminoketon-alfa aminopropiofenon i to on ma najsilniejsze działanie ośrodkowe. W czasie wysychania liści powstają aminy: fenylopentyloamina, norpseudoefedryna i norefedryna. Aminy te nazwano katyną, katydyną i katyniną.

Powstające w czasie suszenia substancje działają o wiele słabiej, więc należy żuć należy liście świeże. Na targowiskach afr. Liście katy sprzedawane są w postaci charakterystycznych wiązek owiniętych liśćmi banana w celu dłuższego utrzymania ich świeżości. Po wyschnięciu działanie euforyczne znacznie się zmniejsza (do ok.1/5). Nie należy się obawiać, że z naszym produktem będzie tak samo, ponieważ niekorzystne przemiany podczas suszenia liści zachodzą pod wpływem ich enzymów a my będziemy mieli czysty związek...no, prawie czysty.

Teraz trochę sprostowania... Głównym składnikiem psychoaktywnym w czuwaliczce jest katynon. My natomiast używając efedryny lub pseudoefedryny otrzymamy metylokatynon (Metcathinone), czyli pochodną metylową katynonu. Nie należy się tym specjalnie martwić, ponieważ skutkiem tego będzie otrzymanie przez nas produktu nieco silniejszego niż katynon z takiego samego powodu, dlaczego metamfetamina (speed) jest mocniejsza od amfetaminy.

Jeżeli idzie teraz o samo otrzymywanie. Jest ono niezwykle proste, trzeba jednak przestrzegać kilku warunków. Oto, co trzeba zdobyć:

  1. Kilka gramów efedryny lub pseudoefedryny. Opis będzie się opierał na 3g chlorowodorku efedryny. Jeżeli będziecie dysponować innymi ilościami to wystarczy skorzystać z proporcji, aby obliczyć potrzebne ilości odczynników.
  2. Nadmanganian potasu, czyli KMnO4. Można go łatwo dostać w aptece i sklepach z odczynnikami chemicznymi.
  3. Witaminę C.

Reakcja polega na utlenieniu efedryny (aminoalkoholu) do metkatynonu (aminoketonu). Jest wiele odczynników mogących to zrobić (KMnO4, dwuchromian potasu, podchloryny). Jednak za najlepsze uznałem KMnO4, ponieważ jest łatwo dostępny i nietoksyczny (w odróżnieniu od chromianu, który może i lepiej nadawałby się do tej reakcji, ale jest toksyczny-rakotwórczi i takie tam). Dobierając odpowiednie warunki reakcji tzn.:

  1. Neutralne ph –nadmanganian redukuje się do MnO2 a sama reakcja nie jest energiczna i „agresywna”)
  2. Niska temperatura –zapobiega powstawaniu produktów ubocznych
  3. Krótki czas trwania reakcji pozwalający tylko i wyłącznie na przeprowadzenie naszej interesującej nas reakcji.

Bardzo ważną sprawą jest dokładne odważenie naszych substratów. Naszego nadmanganianu nie może być za dużo ani za mało. Wiemy, że w środowisku obojętnym (a w takim będziemy przeprowadzać naszą reakcję) 1 mol nadmanganianu utlenia 2.5 mola chlorowodorku efedryny. Czyli 158.03 g KmnO4 utlenia 504.225 g chlorowodorku (lub 413.075 g wolnej zasady) efedryny. A zatem dysponując 3 g chlorowodorku efedryny potrzebujemy:

                                            
  158.03 ----- 504.225

                                                    
        x ----- 3        x = 0.94 g KMnO4

 

Pytanie teraz jak to odmierzyć w domowych warunkach...W Internecie są podawane metody opierające się na korzystanie z rozpuszczalności – tzn. robi się nasycony roztwór w temperaturze pokojowej (w 20 st. rozpuszcza się 6.34 g KMnO4) a następnie odmierza się potrzebną ilość pipetą – w naszym przypadku byłoby to 14.83 ml. Ale jest to metoda pracochłonna i niedokładna ( nie każdy ma w domu 20 st C.). Dlatego najlepiej jest po prostu poprosić tego naszego znajomego farmaceutę lub studenta. Także sprzedawany w aptece nadmanganian ma swoją określoną masę – jeżeli nam pasuje to możemy się na niej oprzeć.

Tak, więc rozpuszczamy nasze 0.94 g KMnO4-nadmanganian potasu w ok.30 ml wody dokładnie mieszając, tak, aby na dnie nie było żadnych nierozpuszczonych kryształków i wstawiamy do lodówki (tak, aby było ok. 0 st, C.). W międzyczasie rozpuszczamy nasz chlorowodorek efedryny w kilkunastu ml wody (najlepiej destylowanej) i również wstawiamy do lodówki. Kiedy nasze roztwory się oziębią sprawdzamy jeszcze raz czy na dnie nie ma kryształków ( jeżeli są to ponownie dodajemy trochę wody z i ponownie wkładamy do lodówki). Następnie dodajemy powoli, przy ciągłym mieszaniu, roztwór KmnO4 do roztworu efedryny kontrolując temperaturę, aby nie skoczyła powyżej 1-2 st C. ( przy użyciu jakiegokolwiek termometru). Jeżeli tego nie uczynimy nasz produkt będzie zawierał wiele zanieczyszczeń w postaci benzaldehydu (nawet przy zachowaniu odpowiedniej temperatury trochę go powstanie, ale nie będą to szkodliwe ilości). Kiedy już dodamy cały KMnO4 wstawiamy nasz roztwór do lodówki na godzinę (niektórzy piszą, że na 12 h lub nawet cały dzień, ale to moim zdanie zły pomysł zwłaszcza, jeżeli niedokładnie nam się odważy KMnO4). Po tym czasie go wyjmujemy. Roztwór powinien być mętny z dużą ilością brunatnego osadu MnO2, ale nie powinien być różowy. Jeżeli tak jest to znaczy, że dodaliśmy za dużo nadmanganianu. Aby się go pozbyć bierzemy kilka tabletek witaminy C, zmywamy ich żółtą otoczkę i rozpuszczamy w ciepłej wodzie, sączymy przez sączek (lub filtr do kawy), studzimy i taki roztwór dodajemy po trochu ciągle mieszając aż nasz różowy kolor zniknie. Następnie całość przesączamy (sączek lub filtr do kawy) aby pozbyć się tego brunatnego osadu dwutlenku manganu MnO2 a uzyskany roztwór możemy postawić do odparowania na kaloryferze lub słoneczku. Tak pozyskany metkatynon ma swoisty zapach. Częściowo jest to jego zapach (chemicznie to jest on ketonem) a częściowo pochodzi od śladowych zanieczyszczeń benzaldehydem i innymi nieszkodliwymi produktami. Jednym przypomina to zapach lodów pistacjowych a innym nieoczyszczoną amfę. Rzecz gustu...

Proponuję załadować 500 mg ( na ok. 60kg masy ciała)- najlepiej w żelatynowej kapsułce i wymieszany z sodą oczyszczoną (lepiej się wchłania). Następnym razem opiszę jak z naszego metkatynonu otrzymać metamfetaminę.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Lear (niezweryfikowany)

Czy jako zrodla pseudoefedryny mozna uzyc tabletek Sudafed?
Zawieraja one jedynie po 60mg pseudoefedryny bez zadnych innych substancji.

DrJackyl (niezweryfikowany)

Czy jako zrodla pseudoefedryny mozna uzyc tabletek Sudafed?
Zawieraja one jedynie po 60mg pseudoefedryny bez zadnych innych substancji.

scr (niezweryfikowany)

z niecierpliwością czekam na opis syntezy dope. A póki co spróbuje z pseudoefedryną - Sudafed

Dr Jackyl (niezweryfikowany)

z niecierpliwością czekam na opis syntezy dope. A póki co spróbuje z pseudoefedryną - Sudafed

rafalopolus (niezweryfikowany)

z niecierpliwością czekam na opis syntezy dope. A póki co spróbuje z pseudoefedryną - Sudafed

Dr Jackyl (niezweryfikowany)

zacznijcie jednak od 200 mg. 500 może was powalić...

FetQa (niezweryfikowany)

zacznijcie jednak od 200 mg. 500 może was powalić...

Jacek Proszewski (niezweryfikowany)

Doskonale znam działanie efedryny na organizm ludzki.Wystarczyło jedno zażycie 20 tabletek tussipectu na raz(jedna po drugiej).Ogromny przypływ siły.Robisz mały wdech i płuca pełne(rozszerza oskrzela,dlatego ułatwia oddychanie).Czujesz się taki leciutki,jakbyś nic nie ważył.A teraz o efektach ubocznych-ogromne ciśnienie krwi(aż dzwoni w uszach),wymioty(to chyba zależy od tego jak przyjmiemy efedrynę) i dziwne zaburzenia krążenia krwi(tkzw.człowiek z marmuru)ujawniające się jako marmurkowy wzór na skórze głównie kończyn o takim sinym odcieniu(trupim).Ogólnie nie polecam.Pozdrowionka:)

Pan Biały (niezweryfikowany)
siemasz jestes zajbb***y poprostu jak bys mugl to napisal bys mi jak sie robie met amfetamine moje gg - 6202518
Anonim (niezweryfikowany)
zdobyc czysta efedryne to nie problem pogadajcie z koksami w waszej okolicy.a kto bedzie mial problem niech piisze gg2301139.
odpal (niezweryfikowany)
nigdy nie zazywajcie samej efedryny, bo napewno mocna kawa jest lepsza i bezpieczniejsza! A efedryne jako produkt wyjsciowy jest np w pewnych kroplach do nosa, gdzie jest sama efedryna. Napewno tez mozna z jakis lekow, oraz z jakis roslin (np z cisu?) wydobyc efedryne za pomoca kationitu, tak jak uzyskuje sie morfine ze slomy makowej... Tylko jezeli z roslin, to efedryn bedzie z innymi alkaloidami z tej grupy, wiec trzeba wymyslec jak to oczyscic. Wydobywanie alkaloidu za pomoca kationitu jest proste..
mały chemik (niezweryfikowany)
zrobione. proporcje nie byly az-tak-dokladne ale zneutralizowalem KMnO4 witamina C i wszystko wyglada tak jak w opisie. Pachnie ni mniej ni wiecej tylko jak scierwo. Pytanie brzmi - czy od zatrucia benzaldehydem grozi zejscie (takie permanentne, he he he) i wogole czy ewentualne produkty uboczne tej mikstury moga mi zrobic zle kuku?
Anonim (niezweryfikowany)
Ta metoda jest zla bo sole manganu (jak wszystkich metali ciezkich) sa silnie trujace i powoduja objawy choroby podobnej do parkinsona. Sprawdzcie se w wikipedii (eng). Wszystkie produkty otrzymane metoda gdzie utleniaczem jest nadmanganianem, chromianem itp nie nadaja sie do spozywania przez ludzi. Nawet te zsyntezowane w laboratorium, a co dopiero w domowych warunkach gdzie nie ma mozliwosci zanalizowania produktu! Sa inne utleniacze, ale nie bede tu ich wymieniac, bo generalnie jestem przeciwna uprawianiu chemii w domowym zaciszu, szczegolnie przez ludzi ktorzy nie maja o tym pojecia. To jest naprawde niebezpieczne.
rat (niezweryfikowany)
no właśnie o tym samym pisałam.. może znajdzie się pierwszy przypadek po manganowego parkinsona w Polsce? Jak dotychczas nie został opisany... użyjcie octu lepiej pzdr
Anonim (niezweryfikowany)

ale MnO2 jest nierozpuszczalny w wodzie, więc po odfiltrowaniu nie powinno być problemu.

rat (niezweryfikowany)
czy nadmanganian potasu całkowicie się wytrąci? jeśli nie to chyba jesteś świadomy jak to uszkadza mózg odkładając się w nim?
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie na nowe doświadczenie. Oszołomiony ciekawością działania grzybków. Las okalający wioskę w której spędziłem sporą część dzieciństwa. Starannie dobrane miejsce. Zagajnik otoczony mokradłami. Śpiew ptaków, szum drzew.

Godzina mniej więcej 14:50, bardziej mniej niż więcej.
Wyciągam odmierzoną porcję pieczarek. Waga wskazywała 1,5 grama. Odrzucam kilka egzemplarzy, nie wyglądają apetycznie. Finalnie wyszło pewnie z 1,2-1,3 grama. Z niechęcią rozgryzam suche kapelusze i łodygi, popijam sokiem pomarańczowym...

  • Powój hawajski


Chciałbym opisać tutaj moją pierwszą, niezwykle udaną randke z powojem hawajskim. Miało to miejsce stosunkowo niedawno, weekend ze znajomymi w przytulnym pensjonacie w Zakopcu. Cała akcja była bardzo spontaniczna i nieprzemyślana a nasiona dotarły do mnie dzień przed wyjazdem. Przygotowywałem się na bóle brzucha i niechęć nasion do mnie, ale one przyjęły mnie bardzo ciepło, nawet nie wiedziałem kiedy dokładnie weszły, nie chciały czekać - była to prawdziwa kolacja ze sniadaniem bez żadnych hamulców...


  • Benzydamina

Dawka: 3 saszetki do podzielenia miedzy mnie a E.



Miejsce: miasto nad naszym morzem- typowo

turystyczne (niemalo ludu na ulicach), cieply, letni, wakacyjny

dzionek :).



O nas: dwie postrzelone osiemnastki, kochamy

facetów, imprezy a przede wszystkim wakacje (kiedy mamy szanse razem

gdzies wyjechac- niestety nie mieszkamy zbyt blisko siebie)


  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

randomness