REKLAMA




Michael Gossop o marihuanie

Fragment o marihuanie z książki Michaela Gossopa "Narkomania: mity i rzeczywistość"

Tagi

Źródło

Narkomania: mity i rzeczywistość

Odsłony

44721

Marihuana, haszysz, ziele, czaj, Maryśka, trawka, gówno, bhang, gandzia to zaledwie kilka z różnych określeń preparatów pochodzących z rośliny Cannabis sativa L., inaczej zwanej konopią indyjską. Narkotyk ten można jeść, spożywać, lub, jak to się częściej czyni w Europie i Ameryce — palić. Pojęciem konopie określa się wszystkie preparaty zrobione z tej zielnej rośliny jednorocznej. Występuje ona w kilku odmianach o nieco różniących się cechach fizycznych, jak również chemicznych. Większość botaników zgodnych jest co do tego, że rodzaje te powinny być uważane jako należące do jednego gatunku, choć inni sugerują, że w rzeczywistości istnieją trzy gatunki. Konopie są blisko spokrewnione z chmielem i dobrze rosną zarówno w stanie dzikim, jak i w uprawach. Roślina ta jest tak żywotna, że nadal znajduje się w stanie dzikim w krajach, w których od setek lat prowadzi się systematyczne wysiłki zmierzające do jej wyeliminowania. Była jedną z pierwszych roślin uprawianych przez człowieka nie ze względu na własności żywieniowe i uważa się, że pierwotnie pochodziła z Azji. Najwcześniejsze hinduskie Wedy, skomponowane przed 1400 r. p.n.e., wymieniają chemiczne właściwości konopi i osoby czczące hinduskiego boga Sziwę stosowały bhang w swych praktykach religijnych. Wydaje się, że uprawa konopi została wprowadzona w Ameryce Północnej w 1609 r. przez Louisa Heberta, aptekarza. Poza narkotykiem, roślina dawała również włókno, które w owych czasach stosowane było do wyrobu żagli i takielunku dla statków Marynarki Królewskiej. Król Jakub I nakazał swym amerykańskim koloniom uprawę tej rośliny i w 1630 r. konopie stanowiły podstawową uprawę Wschodniego Wybrzeża. Rząd Wirginii przyznawał nagrody osobom uprawiającym konopie, a zniechęcał do innych roślin. Ogólnie rzecz biorąc, ówcześni kolonialiści albo nie znali, albo nie interesowali się wcale odurzającymi właściwościami rośliny.

Konopie prawdopodobnie dotarły po raz pierwszy do Europy ponad tysiąc lat temu w następstwie podboju przez Maurów Hiszpanii. François Rabelais, wybitny XVI-wieczny francuski lekarz i satyryk, opisał je w swej książce Gargantua i Pantagruel, ale dopiero stosunkowo niedawno narkotyk ten wzbudził większe zainteresowanie. Prawdopodobnie sięga to okresu inwazji Egiptu w czasach ekspedycji Napoleona w 1798 r. Powracając do Francji, wielu żołnierzy przywiozło ze sobą konopie, a w połowie XIX w. środowisko medyczne zainteresowało się tym narkotykiem. Zaintrygował on również niewielką grupę pisarzy, artystów i intelektualistów, a w 1844 r. w Paryżu utworzono „Club des Hachichins”. Théophile Gautier i Charles Baudelaire pisali o fantastycznych halucynacjach występujących po zjedzeniu dużych ilości narkotyku. Spożywali go w postaci zielonych cukierków wielkości orzecha i wyjątkowo odrażających (Baudelaire). Gautier również pisze o kawałku zielonkawej pasty lub konfitury, wielkości mniej więcej kciuka. Jednak dopiero niedawno narkotyk ten zaczął cieszyć się popularnością większej liczby osób, a nie tylko małych grup inteligencji europejskiej. Stało się to w połowie lat sześćdziesiątych i wynikało zarówno z amerykańskich wpływów kulturowych, jak i z innych powodów. Szacuej się, że na świecie żyjeb od 200 do 250 mln osób zażywających konopie. Większość z nich żyje w Azji i Afryce, ale w ciągu ostatnich mniej więcej dwudziestu lat zaobserwowano istotny wzrost zainteresowania tym narkotykiem na Zachodzie. Do lat siedemdziesiątych sugerowano, że około 24 mln Amerykanów próbowało tego narkotyku a około 8 mln zażywało go regularnie lub od czasu do czasu. Obecnie liczby te mogą być jeszcze wyższe. W 1977 r. ponad połowa ludności USA w wieku 18-25 lat używała samowolnie konopie. Sondaż przeprowadzony przez BBC sugerował, że w Wielkiej Brytanii do 4 mln osób mogło ich próbować. Inny sondaż na temat stosowania narkotyków na uniwersytetach brytyjskich wykazał, że około 1/3 studentów próbowało konopi. (Liczba studentów studiujących obecnie w Wielkiej Brytanii wynosi 270 tys.).

Konopie są wyjątkowym narkotykiem. Trudno jest je dokładnie farmakologicznie sklasyfikować, ponieważ ich działanie jest tak różne. W zależności od warunków mogą one działać jako środek pobudzający, uspokajający, znieczulający lub lekko halucynogenny. Mają pozornie wspólne cechy z innymi narkotykami, ale ogólnie rzecz biorąc, różnice pomiędzy konopiami a innymi narkotykami są bardziej uderzające niż podobieństwa. Pod względem składu chemicznego konopie stanowią substancję wyjątkowo skomplikowaną. Podstawowe składniki aktywne to kanabinoidy — grupa związków, które, aby nie komplikować sprawy, nazywamy THC. Jest to skrót pochodzący od słowa tetrahydrokanabinol, który wydaje się być najważniejszym składnikiem psychotropowym. Moc narkotyku jest różna w zależności od rośliny, z której pochodzi, przy czym czynniki genetyczne odgrywają tu ważną rolę. Mocniejsze konopie wyrastają zazwyczaj z nasion roślin, które zawierały dużo THC. Roślinę tę można wyhodować z odpowiednich nasion na większości terenów o klimacie umiarkowanym, i w Anglii i Kanadzie wyhodowano konopie o dość dużej mocy.

Tak wiele osób twierdziło, że haszysz, żywicowa forma konopi, jest silniejszy od marihuany (trawki), formy zielnej, że zostało to ogólnie przyjęte jako fakt. Niektórzy posunęli się jeszcze dalej twierdząc, że haszysz i marihuana działają różnie. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Substancja aktywna w obu formach jest jednakowa i w rzeczywistości nie ma żadnego powodu, dla którego haszysz miałby być silniejszy od trawki, choć często jest on w istocie mocniejszy. Jednak zawartość aktywnego THC w haszyszu zdaje się być mniej stabilna i po upływie kilku miesięcy jego moc spada szybciej niż moc marihuany.

Opisywanie subiektywnego działania narkotyku jest zawsze nieco ryzykownym przedsięwzięciem i dotyczy to w szczególności narkotyku takiego jak konopie, których działanie jest jeszcze bardziej zmienne niż działanie innych substancji psychotropowych.

„Czego doświadczamy? Co widzimy? Wspaniałe rzeczy, co? Niesamowite widoki?”... To jakieś błędne idee, całkowite nieporozumienie... Mózg i organizm, na które działa haszysz, spowoduje jedynie normalne zjawiska typowe dla danej osoby — przyznaję, że w większej liczebności i sile, ale zawsze wierne swemu pierwowzorowi. Człowiek nigdy nie uwolni się od przeznaczonego mu fizycznego i moralnego temperamentu: haszysz będzie zwierciadłem dla jego impresji i prywatnych myśli — szkłem powiększającym, to prawda, ale tylko odzwierciedleniem.

Charles Baudelaire

Mając to na uwadze widzimy, że istnieje zaskakująca zgodność wśród osób stosujących konopie co do ich działania. Najpow szechniej występującym erektem jest ogólne uczucie odprężenia i spokoju w połączeniu z podwyższoną wrażliwością zmysłów. Wszystkie zmysły wydają się być bardziej wyostrzone, ale większość palaczy konopi twierdzi, że na przykład słuchanie muzyki daje szczególnie intensywne i przyjemne przeżycia pod wpływem narkotyku. Większość palaczy odczuwa euforię i stwierdza, że najbardziej nawet przyziemne wydarzenia czy przedmioty stają się źródłem znacznej przyjemności. Powszechnie występujące przeżycia to zmiana poczucia mijającego czasu; czas określany jest zazwyczaj jako rozciągnięty i mijający wolniej. Palacze stwierdzają również zwiększone odczuwanie przyjemności seksualnych i narkotyk ten był często stosowany do wspomagania wyobraźni i fantazji.

Erich Goode, amerykański socjolog, podkreślił, że prawie wszystkie przedstawione efekty działania konopi są fanaberyjne w swej naturze — człowiek staje się wesoły, śmieszny, pełen euforii, odprężony, hedonistyczny, zmysłowy, nierozsądny i zdecydowanie niepoważny. Narkotyk ten jest często stosowany w połączeniu z czynnościami, które same w sobie są przyjemne — z jedzeniem, słuchaniem muzyki, oglądaniem filmów, seksem, spotykaniem się z przyjaciółmi, itd. Konopie są wykorzystywane do intensyfikowania przyjemności. W tym znaczeniu można je określić trafnie mianem narkotyku rekreacyjnego. Konopie rzadko są stosowane (lub przynajmniej o wiele rzadziej) w czasie poważnych czynności związanych z pracą, gdyż większość palaczy zauważa, że narkotyk ten źle działa w takich sytuacjach. Palacze często opisują swe przeżycia w kategoriach przyjemności. Nie należy przez to rozumieć, że narkotyk ten nie powoduje również niektórych efektów, które w rzeczywistości lub potencjalnie mogą być nieprzyjemne. Zagubienie, irracjonalne myśli, zwiększone napięcie, pogorszenie pamięci, smutek, przyspieszone tętno, zawroty głowy i mdłości to niektóre z występujących czasami efektów nieprzyjemnych. Tak czy inaczej prawdą pozostaje, że większość palaczy na ogół czerpie przyjemność z palenia konopi.

Ci, którzy pragną uniemożliwić ludziom używanie konopi, często stosują jeden z dwóch lub oba następujące argumenty: że stosowanie konopi może być przyjemne, ale jest fizycznie i psychicznie niebezpieczne; że konopie jako takie może są porównywalnie nieszkodliwe, lecz prowadzą do bardziej niebezpiecznych form stosowania narkotyków.

Fizyczne zagrożenia wynikające z używania konopi

Medyczne i naukowe pisma opublikowały wiele prac, które miały na celu udowodnienie, że używanie konopi nie jest całkiem bezpieczne. Jest to oczywiste. Żaden narkotyk nie jest zupełnie bezpieczny. W odpowiednio dużych dawkach nawet sól kuchenna może być śmiertelna. Istnieją przypadki, kiedy ludzie cierpieli na skutek spożycia prawie każdej substancji, w tym pożywienia i wody.

Krótkotrwałe efekty fizjologiczne stosowania konopi są raczej bardzo rzadkie. Jednym z najczęstszych skutków jest zaczerwienienie oczu. Zdaje się, że nie ma to znaczenia klinicznego i w przeciwieństwie do powszechnej opinii konopie nie wpływają na rozszerzenie źrenic. Narkotyk Powoduje również uczucie suchości w ustach, przyśpieszenie tętna i przy wysokich dawkach nieznaczny wzrost ciśnienia. Efekty te znikają w ciągu paru godzin pod warunkiem, że dawka nie zostanie powtórzona. Konopie nie powodują istotnych zmian w aktywności hormonalnej czy w morfologii. Nie wydaje się również, aby działały one na wątrobę czy nerki. Ich wpływ na aktywność bioelektryczną mózgu jest również mało ciekawy i w niektórych badaniach czynności fal mózgowych bardzo trudno było wykazać jakąkolwiek zmianę. Zmiany, które jednak występują w mózgu, są głównie zmianami w obrębie reakcji chemicznych zachodzących w mózgu, ale nie ustalono jeszcze jak istotne są to zmiany.

Jeśli chodzi o dawkę śmiertelną, to konopie są wyjątkowo bezpiecznym narkotykiem. Świadczy o tym różnica pomiędzy dawką efektywną a dawką śmiertelną. Na przykład w przypadku barbituranów różnica ta jest stosunkowo niewielka. W przypadku konopi praktycznie niemożliwe byłoby spożycie dawki śmiertelnej. Szacuje się, że dawka śmiertelna może być czterdziestotysiąckrotnie wyższa od dawki efektywnej. Konopie są jednym z najmniej toksycznych narkotyków znanych człowiekowi i nie ma dowodów, aby ktokolwiek zmarł w wyniku przedawkowania.

Posiadamy bardzo niewiele materiałów na temat długotrwałego działania konopi. Sugerowano, że palenie konopi może prowadzić do schorzeń oskrzeli i układu oddechowego w wyniku długotrwałego i częstego palenia. Istniały również pewne podejrzenia, że chroniczne palenie konopi może nieść takie samo ryzyko jak palenie tytoniu, głównie raka płuc. Na przykład ilość substancji smolistych w marihuanie jest zbliżona do ilości tych substancji w tytoniu. Ale jak do tej pory, brak konkretnych dowodów na związek konopi z rakiem płuc. Jednak w wyniku niedawno opublikowanego badania chronicznych palaczy konopi z Kostaryki pojawiła się niepokojąca sugestia, jakoby palacze konopi, również palący papierosy, mieli zdrowsze drogi oddechowe niż osoby, które paliły wyłącznie papierosy (jest to zgodne z tym, co stwierdzają czasami palacze konopi cierpiący na astmę; palenie konopi łagodzi u nich atak astmy). Wynik ten jest zaskakujący i należy do niego podchodzić z pewną ostrożnością z powodu ograniczonego charakteru badań kostarykańskich, lecz autorzy sugerują, że palenie konopi może w pewnym stopniu chronić przed szkodliwym wpływem dymu tytoniowego.

Jeśli chodzi o uszkodzenie płuc, niestety należy również dodać, że niektóre rządy, w tym rząd meksykański, spryskiwały uprawy konopi wysoce toksycznymi środkami chwastobójczymi, jak na przykład parakwatem. Parakwat jest bezwonny, bez smaku i niewidoczny gołym okiem. Z tego powodu kilka osób nieodwracalnie zniszczyło sobie płuca paląc konopie, które zostały zatrute w wyniku tych prawnie usankcjonowanych kampanii przeciwko konopiom. Mimo tego przedstawiając swe plany na lata osiemdziesiąte, urzędnik z American Drug Enforcement Administration żalił się, że gdyby nie pewne istniejące niepotrzebne ograniczenia, jego organizacja gotowa byłaby zastosować jeszcze silniejsze trucizny.

Tak jak to było w przypadku każdej nielegalnej substancji odurzającej, pojawiło się kilka sensacyjnych doniesień wiążących konopie z uszkodzeniami mózgu, uszkodzeniami genetycznymi i deformacjami u dzieci. Nie ma jednak przekonywających dowodów łączących konopie z którymkolwiek z tych zjawisk; choć jeśli chodzi o ostatni punkt, to kobietom ciężarnym zaleca się unikanie wszelkich niepotrzebnych substancji chemicznych w czasie ciąży. Dotyczy to szczególnie kilku pierwszych miesięcy, kiedy to płód jest szczególnie wrażliwy. Ponieważ wiadomo, że palenie papierosów wpływa niekorzystnie na dziecko, palenie konopi może mieć podobne działanie.

W celu zrozumienia pochodzenia poglądu, że konopie powodują uszkodzenie mózgu, musimy przyjrzeć się mechanizmom kierującym pracą naukową. Choć badania naukowe są procedurą racjonalną, naukowcy są tak samo ludzcy, omylni i nieracjonalni jak każdy z nas. Kiedy dążenia i emocje naukowca są dostatecznie silne, mogą one wpłynąć na jego pracę, prowadząc do pożądanych przez niego wniosków. W nazistowskich Niemczech istniał pęd do znajdywania „naukowych dowodów” na genetyczną niższość Żydów. W stalinowskiej Rosji mieliśmy niesamowity przypadek T.D. Łysenki, którego całkiem bezpodstawna teoria dziedziczności na wiele dziesięcioleci zdominowała naukę rosyjską. Łysenko nie uznawał istnienia genów i uważał, że dziedziczność była ogólną właściwością żywych organizmów. Teoria ta podtrzymywała nadzieję na to, że można powodować powstanie zmian dziedzicznych w danym kierunku za pomocą czynników środowiskowych, a ponieważ był to bardzo pociągający pomysł, umożliwił on Łysence i jego współwyznawcom odrzucenie rzeczywistych rezultatów eksperymentów naukowych na korzyść tego, co już „wiedzieli”, że jest słuszne. To zjawisko, choć na mniejszą skalę, stale występuje w nauce i w ostatnich latach psychologowie zaczęli badać, w jaki sposób działa taki „efekt eksperymentatora”. Istnieje pewna liczba naukowców o głęboko zakorzenionej potrzebie wykazania, że konopie są złym i niebezpiecznym środkiem odurzającym. Dowiedzenie tego uzasadniłoby ich niechęć do tego narkotyku i przeświadczenie, że musi pozostać nielegalny.

Przykład badań, które miały „wykazać”, że konopie powodują uszkodzenie mózgu, znalazł się w najbardziej prestiżowym piśmie medycznym The Lancet, ale po szczegółowym rozpatrzeniu, badania niczego takiego nie wykazały. Z naukowego punktu widzenia słabymi stronami tego badania były m.in.:

  1. Wiadomo było, że wszyscy pacjenei biorący udział w badaniu stosowali inne środki odurzające poza konopiami. Każdy z nich miał długą historię zażywanianarkotyków. Wszyscy brali LSD: jeden nawet je przedawkował. Nie ma dokładnych informacji na temat używania alkoholu, o którym wiadomo na pewno, że powoduje zmiany w mózgu, występujące u tych osób (choć dwie spośród dziesięciu określono jako pijące w nadmiarze). Tak więc jakiekolwiek anomalie u tych pacjentów były spowodowane środkami innymi niż konopie.
  2. Pacjenci pochodzili z nietypowej próby i nie byli reprezentatywni dla długotrwałych palaczy konopi. Jeden cierpiał na schizofrenię, inny prawdopodobnie miał psychozę, a trzech kolejnych przeszło w swym życiu uraz głowy. Wszyscy otrzymali pomoc medyczną lub psychiatryczną z powodu różnych niepokojących objawów. Czterech już miało problemy neurologiczne; dwóch uczestniczyło w zajęciach ośrodka dla osób uzależnionych od narkotyków; jeden stosował narkotyki w nadmiarze i niedawno przedawkował środki inne niż konopie, pozostałych trzech otrzymało pomoc psychiatryczną. Jakiekolwiek nieprawidłowości są więc prawdopodobnie całkowicie niezależne od stosowania konopi i nawet sami autorzy pracy przyznąją, że pacjenci grupy badawczej mogli odbiegać od normyzanim zaczęli używać konopi.
  3. Badania pomiaru uszkodzeń mózgu (encefalografia) nadal nie są doskonałe i neuroradiolodzy przyznają, że niemożliwe jest precyzyjne określenie różnicy pomiędzy normalnym i nienormalnym wynikiem.
  4. Prawdę mówiąc, praca ta nie prowadzi do żadnych konkretnych wniosków. Ale ponieważ błędne wnioski wynikające z niej były po myśli wielu osób, odrzuciły one wszystkie niedociągnięcia. Typowym przykładem reakcji był list (również opublikowany w The Lancet), w którym autor twierdził, że „dowody” te powinny być wykorzystane jako argument na kontynuację i wzmacnianie każdego możliwego środka prowadzącego do likwidacji konopi.

    Zagrożenia psychologiczne

    Większość substancji psychotropowych powoduje niekorzystne reakcje niektórych osób. W badaniu przeprowadzonym na ponad 5 tys. pacjentach, mniej więcej jeden pacjent na dziesięciu wykazywał niekorzystną reakcję na psychotropowe substancje zalecane im przez lekarzy. Kiedy mamy do czynienia z niemedycznym stosowaniem substancji odurzających problem ten komplikują poglądy i oczekiwania jednostki, które odgrywają bardzo ważną rolę w determinowaniu jego odczuwania skutków stosowania narkotyków. To, co jedna osoba uważa za wielce przyjemne doświadczenie halucynacyjne, przez inną może być uznane za przerażający przejaw nadchodzącego szaleństwa.

    Choć niekorzystne reakcje na konopie są na szczęście dość rzadkie, około 3/4 z nich przybiera formę ataku paniki, podczas którego palacz przeżywa intensywny niepokój. Często jest to spowodowane tym, że osoba zażywająca konopi zaczyna wierzyć, że traci zmysły lub umiera. Takie ataki paniki występują zazwyczaj u osób początkujących lub niedoświadczonych, które zażyły stosunkowo dużą dawkę, lub które są narażone na nagłe nieprzyjemne formy stresu. Przy niewielkich dawkach subiektywne skutki działania konopi podobne są pod pewnym względem do efektów wywołanych przez alkohol. Lecz przy wyższych dawkach odczucia są zupełnie inne i dla osoby niedoświadczonej mogą one być dość nieoczekiwane. Doświadczony palacz rozpoznaje je jako efekt działania narkotyku, lecz jeśli osoba początkująca przyjmie je jako oznakę szaleństwa, może doprowadzić to do ataku paniki. Takie reakcje na ogół trwają zazwyczaj parę minut, a co najwyżej parę godzin. Najlepszą formą postępowania jest zapewnienie, że to, czego doświadcza, jest skutkiem działania narkotyku, niczym więcej. Jeśli palacz zostanie zabrany do szpitala dla umysłowo chorych i będzie leczony, jak gdyby cierpiał na chorobę psychiczną, to prawdopodobnie zintensyfikuje to i przedłuży reakcję. Sugerowano również, że konopie mogą wywołać poważną długotrwałą chorobę psychiczną jak schizofrenię, choć dowody potwierdzające istnienie konkretnej „psychozy konopnej” są w gruncie rzeczy oparte na nikłych przesłankach. Wiele takich doniesień pochodziło z krajów trzeciego świata. Pierwsze dochodzenie na dużą skalę zostało przeprowadzone przez tzw. Indian Hemp Commission (Komisję ds. konopi indyjskich) w latach 1893-1894. Wiele osób uważało, że nie ma potrzeby ponownie rozpatrywać kwestii, czy konopie powodowały pomieszanie zmysłów: niektórzy sugerowali nawet, że członkowie Komisji świadomie ignorowali to, co zostało już dowiedzione. Z pewnością dane statystyczne nadsyłane ze szpitali medycznych z całych Indii cytowały narkotyki z konopi jako jedną z głównych przyczyn chorób umysłowych. W artykule z Indian Medical Gazette jeden z najwybitniejszych ówczesnych ekspertów, lekarz wojskowy Crombie, określił konopie jako rzeczywistą i bezpośrednią przyczynę... szaleństwa.

    Jednak gdy komisja ponownie przeanalizowała dowody, które były wykorzystywane do uzasadnienia takich wniosków, okazało się, że są one bardzo słabe. Dane te nie były oparte na żadnych diagnozach medycznych, były to wyłącznie uwagi wpisywane przez pracownika izby przyjęć i pochodziły zazwyczaj od policjantów czy osób sprowadzających pacjenta do szpitala. Sędzia śledczy wymagał podania konkretnej przyczyny choroby i standardową procedurą było wpisywanie narkotyków z konopi indyjskich jako przyczyny w przypadku, gdy wiadomo było, że dana osoba ich używa. Gdy komisja przeprowadziła bardziej szczegółową analizę konkretnych przypadków, nawet dr Crombie musiał przyznać, że konopie nie mogły spowodować tych chorób. Komisja w podsumowaniu stwierdziła, że może to się wydawać niepojęte, że dane oparte na tak kompłetnie niewiarygodnych informacjach mogły być co roku przedstawiane w raportach szpitalnych.

    Prawie sto lat później wiarygodność danych z krajów Wschodu nie uległa znacznej poprawie. W 1972 r. kanadyjska Komisja Le Daina podsumowała, że szczegółowe kontrolowane badania w tych krajach, które przedstawiały długotrwałe skutki działania konopi w oderwaniu od warunków społeczno-kulturowych, ekonomicznych, żywieniowych i higienicznych muszą jeszcze zostać przeprowadzone.

    Na Zachodzie pogląd, że konopie powodują choroby psychiczne zyskuje niewielkie poparcie . Ze względu na to, że w Kalifornii prawdopodobnie liczba palaczy konopi jest taka sama jak w innych częściach świata zachodniego, należałoby się przyjrzeć liczbie przypadków psychozy konopnej tam występującej. Badania przeprowadzone wśród studentów z Berkeley Univeristy w 1968 r. nie wykryły ani jednego przypadku tej dolegliwości pomimo tego, że przynajmniej jedna czwarta spośród 40 tys. studentów próbowała tego narkotyku. W innym badaniu przeprowadzonym na ponad 700 tys. pacjentów szpitali w Kalifomii okazało się, że jedynie dziewięciu miało związek z konopiami i żaden z nich nie wymagał leczenia dłuższego niż osiem dni. Kwestią nie jest to, czy u palaczy może występować psychoza, gdyż niewątpliwie może. Występowanie psychoz wśród ogółu ludności wynosi około 1%, więc nie powinno nikogo zaskoczyć, jeśli u 1 % palaczy konopi wystąpiłaby ta choroba. Chodzi tu głównie o to, czy stosowanie konopi zwiększa ryzyko zachorowania na psychozę. Choć teoretycznie jest to możliwe, nie ma dowodów na to, aby samo stosowanie konopi zwiększało to ryzyko. Bardziej prawdopodobne jest, że jeśli psychoza wystąpi w wyniku palenia konopi, to będzie to w głównej mierze spowodowane istniejącymi już powikłaniami osobowościowymi i problemami psychiatrycznymi danej osoby.

    Te same aspekty pojawiają się w poglądzie, że konopie prowadzą do ogólnego odrzucenia „porządnego” społeczeństwa (zdefiniowanego naukowo brzmiącym terminem „syndromu amotywacyjnego"). Przeprowadzone badania psychologiczne dały sprzeczne wyniki. Niektóre nie wykazały żadnych różnic pomiędzy palaczami i osobami nie palącymi; inne wykazały, że osoby stosujące konopie czasami gorzej radziły sobie w sytuacjach wymagających wysokiego poziomu energii i ambicji, lub przy wykonywaniu rutynowych i powtarzających się czynności. W artykule w Journal of the American Medical Association” (1971) zakwestionowano istnienie jakiegokolwiek związku pomiędzy stosowaniem konopi a wynikami w nauce. Palacze konopi nie osiągali lepszych wyników niż osoby nie palące ich; ale nie osiągali również wyników gorszych. Było tak niezależnie od ilości stosowanego narkotyku. Co ciekawe, 18% nałogowych palaczy miało napisać pracę doktorską (11% wśród osób nie palących). Jednak tam, gdzie pojawiają się różnice tego typu, najczęściej są one uzasadniane cechami psychicznymi osób biorących udział w badaniach, a nie bezpośrednim wpływem narkotyku. Pamięta się o tym, kiedy wyniki sugerują, że osoby używające narkotyków uczą się lepiej od osób nie zażywająych. Natomiast zapomina się, gdy wyniki wskazują na jakieś dolegliwości psychiczne wśród osób go stosujących. W przypadku „syndromu amotywacyjnego” istnieje wiele powodów, dla których dana osoba, która nie chce aktywnie angażować się, wybiera konopie a nie alkohol.

    Teoria eskalacji

    Z braku przekonywających dowodów świadczących o tym, że konopie są szczególnie niebezpiecznym narkotykiem, innym uzasadnieniem, dlaczego nie można dopuścić do powszechnego jego zażywania, jest to, że choć mogą one nie być niebezpieczne same w sobie, to mogą prowadzić do innych bardziej groźnych form zażywania narkotyków. Istotą typowej wersji teorii eskalacji jest stwierdzenie, że palenie konopi prowadzi do uzależnienia od heroiny.

    Powodem, dla którego tak wiele osób przekonanych było, że stosowanie konopi prowadzi do uzależnienia od heroiny, jest to, że wielu (choć nie wszyscy) uzależnionych od heroiny rozpoczyna swą karierę narkotyczną od palenia konopi. Czasami istnieje podobny związek pomiędzy innymi narkotykami i konopiami w tym, że konopie są często jednym z pierwszych stosowanych nielegalnych środków odurzających. Jeśli na chwilę pominiemy kwestię legalności, to większość osób uzależnionych od heroiny i innych „twardych” narkotyków rozpoczynało od alkoholu czy tytoniu (lub nawet herbaty lub kawy). Niewielu skłonnych byłoby twierdzić, że palenie papierosów czy picie alkoholu prowadzi do uzależnienia od heroiny. Teoria eskalacji naszpikowana jest błędami — zarówno logicznymi, jak i faktycznymi. W raporcie dla rządu brytyjskiego Komisja Woottona stwierdziła, że nie ma powodu, aby uważać, że używanie konopi prowadzi do bardziej szkodliwych form zażywania narkotyków. Ówczesny Sekretarz Stanu, James Callaghan, nie zgadzał się z tym. Nie zgadzało się również kilku przestawicieli środowisk medycznych. Doktor Tylden, londyński psychiatra, nazwał raport kartą ćpuna i stwierdził, że konopie są główną przyczyną uzależnienia od heroiny wielu młodych ludzi w Wielkiej Brytanii. Dużo osób nadal wierzy w teorię eskalacji, ponieważ chcą oni, by była prawdziwa.

    Istnieje pewien nieznaczny ślad prawdy w idei eskalacji, ale ma to raczej więcej wspólnego z powodami, dla których ludzie chcą brać narkotyki oraz społecznymi okolicznościami, w jakich je biorą niż z samymi właściwościami konopi. Wiele osób stosujących konopie jest ogólnie zainteresowanych środkami odurzającymi. A ponieważ konopie muszą otrzymywać z nielegalnych źródeł, mają większe szanse do nawiązywania kontaktu z członkami subkultury narkotykowej, mającymi dostęp do innych narkotyków. Nic więc dziwnego, że niektórzy palacze konopi będą eksperymentować, być może na tej podstawie, że jeśli konopie są nielegalne i im nie zaszkodziły, to może i inne narkotyki będą równie przyjemne i nieszkodliwe w swych skutkach. Kilku z nich może się od nich uzależnić, ale w takich warunkach to naprawdę dziwne, iż tak niewielu palaczy konopi zaczyna stosować inne narkotyki. W Wielkiej Brytanii jest obecnie kilka tysięcy osób uzależnionych od opiatów (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Wielkiej Brytanii wie o istnieniu około 6 tys. uzależnionych w czasie, gdy piszę tę książkę), choć miliony osób próbowało konopi.

    Interesujące dowody przeciwko teorii eskalacji obejmują używanie konopi w Wielkiej Brytanii przez osoby pochodzące z Wielkich Antyli. Pomimo że konopie są dość rozpowszechnione wśród niektórych członków społeczności hinduskiej, w grupie tej prawie nie istnieje problem z uzależnieniem od heroiny. W ciągu dwunastu lat od otwarcia placówki, jedynie jeden uzależniony od heroiny Portorykańczyk został przyjęty na oddział dla uzależnionych od narkotyków w szpitalu Amudsley w Londynie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

kutas (niezweryfikowany)

huj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zad

AłA (niezweryfikowany)

mam pytanie, slyszalem ze po spaleniu wysuszonych nitek odchodzacych od wewnetrznej strony skorki banana mozna odleciez, czy to prawda i czy mocno mozna odleciec???

cyphex (niezweryfikowany)

huj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zad

szatanowski buddysta (niezweryfikowany)

mam pytanie, slyszalem ze po spaleniu wysuszonych nitek odchodzacych od wewnetrznej strony skorki banana mozna odleciez, czy to prawda i czy mocno mozna odleciec???

AłA (niezweryfikowany)

mam pytanie, slyszalem ze po spaleniu wysuszonych nitek odchodzacych od wewnetrznej strony skorki banana mozna odleciez, czy to prawda i czy mocno mozna odleciec???

Lokus[thc] (niezweryfikowany)

huj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zadhuj wam w zad

X (niezweryfikowany)

Hmm..wiec nawiaze tez to wypowiedz tego kogos: "Jestes glupi czy sierota "? A tera cos od siebie,osobiscie nie pale ziola,bo wiem ze bedzie jak z innymi uzywkami-wpadne w nalug wiec poki co zadowalam sie piwkiem itp :P P.S Pozdrawiam ekipe z #black

X (niezweryfikowany)

Hmm..wiec nawiaze tez to wypowiedz tego kogos: "Jestes glupi czy sierota "? A tera cos od siebie,osobiscie nie pale ziola,bo wiem ze bedzie jak z innymi uzywkami-wpadne w nalug wiec poki co zadowalam sie piwkiem itp :P P.S Pozdrawiam ekipe z #black

Rata (niezweryfikowany)

Niektóre małpki uzyskują niesamowitych doznań, wręcz inicjacji ... :) Give me a banana, you better than Pranajama--- she sad...

AnalogS (niezweryfikowany)

Hmm..wiec nawiaze tez to wypowiedz tego kogos: "Jestes glupi czy sierota "? A tera cos od siebie,osobiscie nie pale ziola,bo wiem ze bedzie jak z innymi uzywkami-wpadne w nalug wiec poki co zadowalam sie piwkiem itp :P P.S Pozdrawiam ekipe z #black

skanki (niezweryfikowany)

Hmm..wiec nawiaze tez to wypowiedz tego kogos: "Jestes glupi czy sierota "? A tera cos od siebie,osobiscie nie pale ziola,bo wiem ze bedzie jak z innymi uzywkami-wpadne w nalug wiec poki co zadowalam sie piwkiem itp :P P.S Pozdrawiam ekipe z #black

ludwik (niezweryfikowany)

Witam,
Mam takie pytanie : czy te dwie roślinki -
1) Damiana - Turnera Afrodisia
2) Passion flower
są u nas, w Polsce, kontrolowane?

Dzięki
Ludwik

BIaly (niezweryfikowany)

Ja osobiscie jestem za legalizacja gdyz wszystko co zakazane kusi czy nie jest tak??
czy przed skonczeniem 18 lat nie ciagnelo was do alkocholu lub tytoniu??
wiec wedlug mnie kiedy trawka bedzie legalna to wiekszosc sprobuje i oceni czy bedzie dalej palic czy nie

lodolamacz (niezweryfikowany)

Ciekawa stronka,warta polecenia.

jozef255 (niezweryfikowany)

Ciekawa stronka,warta polecenia.

Duszek (niezweryfikowany)
Tekst żywcem zerżnięty z książki Michaela Gossopa, Narkomania mity i rzeczywistość, PWN, Warszawa 1993. Jeżeli już korzystasz z pomocy naukowych, zaznacz ten fakt w przypisie bibliograficznym.
Anonim (niezweryfikowany)
wam w dupe bvo nie wiem co tu wpisac kurwa jego mac w dupe poeirdolonai huj wam w zeby a pod pache pizde z wlosami
Legalize it! (niezweryfikowany)

Wybierzmy w koncu ludzi ktorzy sa normalni i chca by bylo normalnie!
Niedawno dowiedzialem sie ze Unia Polityki Realnej jako jedyna partia polityczna chc zalegalizowac marchuane!

Pomozmy jej w tym glosujac na nia bo inaczej nigdy nie bedzie mozna sobie legalnie skreta wypalic!

Ostry (niezweryfikowany)

Ciekawa stronka,warta polecenia.

dajmon (niezweryfikowany)
Ależ tępy artykuł.
mannymen (niezweryfikowany)

Czuje sie uzalezniony - pale od kilku lat
uzaleznienie od trawki nie jest jednak meczace, a co najwyzej niewygodne;] bo rozne mozna miec przy sobie przedmioty w niewlasciwym czasie. Czasami probuje rzucic, tylko nie wiem po co - po kazdym tygodniu jak wiadomo jest weekend;] Osobiscie uwazam, ze tzw. "dziury " to mit. dzx pozdro WLK4L Ps: znam wielu ludzi ktorym ziolko pomoglo odstawic tyton.

junioR (niezweryfikowany)

stronka rewelka :D polecam:D

źőËŮťú (niezweryfikowany)

[url=http://www.nanfangjixie.com]Őă˝­źőËŮťú[/url]רҾÉú˛úł§źŇÎŞÄúĚᚊźőËŮťúĎľÁвúơĄŁ
<a href=http://www.nanfangjixie.com>Äϡ˝źőËŮťú</a>ÍřĘÇšúÄÚĘןҟőËŮťú×ŰşĎĐÔľÄÉĚÎńˇţÎńÍřĄŁ

ÍřÂçĘÓĆľťáŇéϾͳ (niezweryfikowany)

ĘÓĆľťáŇéϾͳź´żĚĂâˇŃĘÔÓĂŁŹ×âÓĂĚ؟ۣŹ60ÔŞ˛ťĎŢĘą°üÔÂŁŹšşÂň¸üÓŝݥŁ×ÉŃŻľçť°021-34121500ĄŁ

randomness