W pogoni za fazą
Jerzy Vetulani, profesor nauk przyrodniczych, neurobiolog i biochemik, w swojej najnowszej książce „A w konopiach strach” rozprawia się z mitami narosłymi wokół konopi i marihuany.
- W konopiach jest bardzo wiele specyficznych dla tej rodziny substancji chemicznych, które nazywamy kannabinoidami. One od tysiącleci były wykorzystywane w medycynie. Chińczycy znali je już 5 tys. lat temu. Mają działanie przeciwbólowe, przeciw skurczom mięśni i relaksacyjne. Wykorzystanie medyczne konopi utrzymywało się przez bardzo długi czas. Jeszcze w 1918 roku amerykańskich podręcznikach farmakologicznych, pisano mnóstwo o nalewkach z konopi – mówił w programie #dziejesienazywo Jerzy Vetulani, profesor nauk przyrodniczych, neurobiolog i biochemik, który w swojej najnowszej książce „A w konopiach strach” rozprawia się z mitami narosłymi wokół konopi i marihuany.
W rozmowie z Anną Gacek słynny polski naukowiec podkreślał, że pierwotnie wojna konopiom została wypowiedziana na skutek konfliktów handlowych pomiędzy Arabami i Egiptem (nakładającym cła na haszysz)
- W połowie lat 20. XX wieku, na konferencji o narkotykach, w której chodziło głównie o walkę z opium, nagle na wniosek delegata Egiptu dorzucono bez dyskusji konopie.
Ameryka natomiast przyłączyła się do wojny z konopiami z powodów politycznych:
- W latach 1905-1920 Amerykanie mieli wielki problem z uchodźcami z ogarniętego rewolucją Meksyku. Imigranci zamieszkiwali południowe stany USA, a konopie, zakorzenione w ich kulturze, stały się wyznacznikiem tego, co miało identyfikować tę grupę. Oczywiście jako nielubianą – bo wiadomo, że uchodźcy „coś chorują, coś roznoszą”.
- Do tego dołożyło się zniesienie prohibicji w końcu lat 20. Zakaz handlu alkoholem w tragiczny sposób zniszczył tkankę moralną społeczeństwa amerykańskiego. Spowodował wzrost potęgi gangów, mafii i całego podziemia przestępczego. Przeciwko niemu powstał potężny aparat policyjny. Który w momencie zniesienia prohibicji nie miał właściwie nad czym pracować. Znaleziono mu więc nowego wroga. Wymyślono, że palenie konopi powoduje rozwiązłość płciową. I dodano rzecz potworną: białe kobiety oddające się czarnym mężczyznom. Cóż gorszego może być? To podziałało, wzbudziło w społeczeństwie amerykańskim moralne oburzenie.
Na potwierdzenie swoich słów Vetulani przypomniał słynną wypowiedź Johna Ehrlichmana, jednego z doradców prezydenta Nixona, który przyznał przed śmiercią, że wojna z narkotykami została wymyślona po to, aby zwalczyć znienawidzone przez środowisko prezydenta mniejszości: murzyńską i hipisowską.
Historia mojego uzależnienia. S&S to życiowe wzloty i upadki...
W pogoni za fazą
Piątkowy wieczór, wynajmowane mieszkanie, grupa znajomych, zero zmartwień, posiadówa na dużym balkonie pod szaroczarnym, miejskim niebem.
Na pierwszy kontakt z dostarczonym przez pana listonosza mefedronem, nałożyła się wizyta dobrego, starego znajomego z HR i nowego kolegi z hajpowego irca. Spędziliśmy noc na gorączkowych rozmowach na balkonie, nie wychodziliśmy z domu. Wszyscy uczestnicy przyjęcia, w chwili jego rozpoczęcia byli pełnoletni. Podczas imprezowania, jak i pisania niniejszego tekstu nie ucierpiały żadne zwierzęta.
Festiwal muzyczny, bardzo dużo ludzi, głośna muzyka. Nastawienie pozytywne, chęć spróbowania MDMA, brak obaw przed czymkolwiek, wyluzowanie spowodowane MJ. 2 znajomych jest razem ze mną.
Przeglądając ten portal postanowiłem napisać swojego pierwszego TR właśnie z pierwszego doświadczenia z MDMA. Wszystko zaczęło się od tego, że razem z czwórką znajomych wybraliśmy się w wakacje na bardzo duży festiwal muzyczny. Nastawieni byliśmy na ciągłą zabawe przez cały czas trwania festiwalu, a było to nie mało - bo aż 7 dni.
mniej więcej raz na tydzień przyjmowałem wieczorem swój sakrament i niedługo potem szedłem do łóżka. Zgaszone światło, wokół spokój i cisza, nikt nie przeszkadza. Gdy akurat miałem kiepski nastrój albo byłem chory to sobie odpuszczałem.
Niniejszy tekst to opis i podsumowanie doświadczeń moich dwunastu sesji ayahuascowych odbytych na przestrzeni trzech miesięcy.