REKLAMA




Czy używanie marihuany jest faktycznie przyczyną przemocy i psychoz?

Alex Berenson twierdzi, że trawka powoduje "gwałtowny wzrost liczby morderstw i brutalnych napaści". Naukowcy uważaja, że jego tezy są błędne i lekkomyślne

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

The Guardian
Carl L Hart, Charles Ksir

Odsłony

143

Czy marihuana powoduje zaburzenia psychotyczne, takie jak schizofrenia, i czy związane czasem z jej używaniem objawy, takie jak paranoja, prowadzą do brutalnych przestępstw? Właśnie to twierdzi pisarz Alex Berenson. W ramach promocji swojej nowej promocji książki, Berenson opublikował na łamach New York Timesa, artykuł, w którym obwinia ten narkotyk za "gwałtowny wzrost liczby morderstw i brutalnych ataków" rzekomo obserwowany w niektórych stanach, które pozwalają na używanie rekreacyjnej marihuany przez dorosłych.

Jako naukowcy z 70-letnim doświadczeniem w edukacji narkotykowej i badaniach substancji psychoaktywnych, stwierdzamy, że twierdzenia Berensona są błędne i pochopne.

Prawdą jest, że osoby ze zdiagnozowaną psychozą częściej zgłaszają obecne lub wcześniejsze stosowanie marihuany niż osoby bez psychozy. Łatwo wyciągnąć z tego wniosek, że używanie marihuany spowodowało zwiększone ryzyko psychozy i to jest właśnie prosta odpowiedź, na której oparł się Berenson. Pomija przy tym jednak dowody na to, że zachowania psychotyczne wiążą się również z wyższymi wskaźnikami używania tytoniu oraz stymulantów i opioidów. Czy wszystkie te substancje "powodują" psychozy, czy może istnieje inne, bardziej prawdopodobne wyjaśnienie? W ciągu wielu dziesięcioleci nauczania w college'u jedną z najważniejszych rzeczy, które staraliśmy się przekazać naszym uczniom, jest rozróżnienie między korelacją (gdy dwie rzeczy są statystycznie powiązane) a przyczynowością (gdy jedna rzecz jest przyczyną innej). Na przykład: lekkie ubrania z dużym prawdopodobieństwem będziemy nosić w tych samych miesiącach, w których rekordowo wysoka będzie sprzedaż lodów, nie zakładamy jednak, że jedno jest przyczyną drugiego.

W naszym obszernym przeglądzie literatury z roku 2016 doszliśmy do wniosku, że osoby podatne na rozwój psychoz (które zwykle ujawniają się dopiero w wieku około 20 lat) są również podatne na inne formy zachowań problemowych, w tym osiąganie kiepskich wyników w szkole, posługiwanie się kłamstwem, kradzieże oraz wczesne i intensywne stosowanie różnych substancji, w tym marihuany. Wiele z tych zachowań pojawia się we wcześniejszej fazie w rozwoju, ale fakt, że jedna rzecz występuje przed drugą, również nie jest dowodem przyczynowości. Warto również zauważyć, że dziesięciokrotny wzrost spożycia marihuany w Wielkiej Brytanii od lat 70. do 2000 nie wiązał się ze wzrostem wskaźnika występowania psychoz w tym samym okresie.

Dowody z badań mówią nam, że agresja i przemoc są bardzo mało prawdopodobnymi efektami stosowania marihuany. W naszych własnych badaniach laboratoryjnych, podczas których podawaliśmy ludziom tysiące dawek marihuany - uważnie analizując prace ich mózgów oraz reakcje behawioralne, poznawcze i społeczne - nigdy nie widzieliśmy, aby uczestnik badania stał się agresywny lub gwałtowny pod wpływem narkotyku, jak twierdzi Berenson. Głównymi efektami palenia marihuany jest zadowolenie, relaksacja, uspokojenie, euforia i zwiększony apetyt. Jest prawdą, że bardzo wysokie stężenia THC mogą powodować łagodną paranoję czy zniekształcenia wizualne lub dźwiękowe, ale efekty te są rzadkie i zwykle występują tylko u bardzo niedoświadczonych użytkowników.

[Uprzedzenia wobec marihuany] mają długą historię. W latach trzydziestych liczne doniesienia medialne wyolbrzymiały związek między używaniem marihuany przez czarnoskórych a brutalnymi zbrodniami. Podczas przesłuchań kongresowych dotyczących uregulowania prawnego statusu konopi, Harry J Anslinger, komisarz Federalnego Biura ds. Narkotyków, oświadczył: "Marihuana jest najbardziej przemocogennym [violence-causing] narkotykiem w historii ludzkości". Był przekonujący. Niestety, fabrykacje te zostały wykorzystane do usprawiedliwienia dyskryminacji rasowej i ułatwienia przejścia ustawy o podatku od marihuany [Marijuana Tax Act] z roku 1937, która w zasadzie zakazała tej substancji. Jak widzimy, dawna retoryka marihuanowego szaleństwa [reefer madness] nie znikła - przetrwała i ewoluowała, nadając sobie formę, która może sprawiać, że dziś może oddziaływać jeszcze silniej.

Mieliśmy ostatnio kilka przypadków, gdy funkcjonariusze policji opowiadali o fikcyjnych niebezpieczeństwach związane z konopiami indyjskimi, aby usprawiedliwić własne śmiercionośne działania. Philando Castile z St Paul w Minnesocie w 2016; Michael Brown, z Ferguson w Missouri, w 2014; Keith Lamont Scott z Charlotte w Północnej Karolinie w 2016 r. zostali zabici przez policję, która używała potem jakiejś wersji tej fałszywej obrony.

Ramarley Graham, Trayvon Martin, Rumain Brisbon i Sandra Bland również stracili życie wskutek interakcji z organami ścigania, zainicjowanymi pod pretekstem podejrzenia o używanie marihuany.

W latach trzydziestych, kiedy nie było praktycznie żadnych danych naukowych na temat marihuany, ignoranccy i rasistowscy urzędnicy publikowali przesadne, anegdotyczne opisy związanych rzekomo z konopiami niebezpieczeństw i wierzono im. Po prawie 90 latach i setkach badań, nie ma usprawiedliwienia dla tego typu przesady ani niewłaściwych wniosków wyciągniętych przez Berensona. Nie można traktować serio tego typu uprzedzeń w poważnej dyskusji o nauce lub polityce społecznej – co oznacza, że nie można też traktować poważnie Berensona.

Oceń treść:

Brak głosów