Mata i Young Leosia zabierają się za depenalizację marihuany w Polsce

Na razie przywieźli z Jamajki trzy kawałki i zapowiedzieli wydanie mixtape’a. Chcą też promować, edukować i dostarczać rozrywki. Prawa raczej nie zmienią, chociaż w Sejmie leży projekt depenalizujący marihuanę i wciąż czeka na pierwsze czytanie.

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna/Narkopolityka
Dawid Krawczyk

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

484

Na razie przywieźli z Jamajki trzy kawałki i zapowiedzieli wydanie mixtape’a. Chcą też promować, edukować i dostarczać rozrywki. Prawa raczej nie zmienią, chociaż w Sejmie leży projekt depenalizujący marihuanę i wciąż czeka na pierwsze czytanie.

Wolę widzieć słońca blask niż bez końca wrzask gdzieś dookoła mnie
W kraju takim jak Polska
Plan może posłać nas w miejsce złe, nie wiadomo gdzie
Nie chcę do więzienia
Po co mi ta recepta? (Po co mi?)
Skoro tylko raz byłem chory
Po tym tworzyć lubię
Lecę z Leo na melanż, już wiem, że dzisiaj skuję się
Mocne zioło, materac, więcej nie potrzebuję, nie
Tutaj policeman już nie przeszukuje mnie

Tak rapuje SKUTE BOBO (czyli raper Mata) w kawałku nagranym wspólnie z Young Leosią podczas ich wspólnego wyjazdu na Jamajkę. Leosia swojej zwrotki też nie buduje na jakimś labiryncie odniesień czy zakodowanych metafor – sprawa jest raczej prosta: na Jamajce spoko się imprezuje, bo można tam do woli palić konopie.

W końcu mogę dotknąć raju na ziemi
Mogę tu pomyśleć, zażyć zieleni
[…]
Tu się pali Cannabis i (?)
Blanty kręci z nami każdy bad man
Jestem tu tak high jak rastaman
Wersy hot jak Jamajka

W warstwie wizualnej teledysku idylliczny chill na Jamajce – palmy, kolorowe napitki, lazurowa woda w oceanie, zabawy na dmuchanych materacach w basenie, jamajskie plaże i oczywiście dużo, dużo palenia, dużo też różowych włosów Leosi i gołej klaty Matczaka, na której dynda sobie srebrny wisior z liściem marihuany.

WYSPA NADZIEI, bo tak nazywa się ten kawałek, nabił w dwa dni prawie 600 tysięcy odsłon na YouTubie. To jeden z trzech utworów, które Mata z Leosią przywieźli z Karaibów. CICHO, dużo bardziej oszczędne w warstwie tekstowej, ale z podobnie sympatycznymi obrazkami w klipie już przebiło 1,2 miliona, a KC – idealny, nieinwazyjny podkład pod palenie, ma na razie trochę powyżej 100 tysięcy odsłon.

W opisie każdego z utworów znalazł się hasztag #fundacja420 i wyjaśnienie: „Fundacja 420 to przestrzeń dla wszystkich fanów muzyki, którzy chcą przyłączyć się do ruchu na rzecz depenalizacji marihuany w Polsce. Aby nas wspierać, wystarczy nas słuchać”. Promocja, edukacja, rozrywka – to, zgodnie z informacjami na minimalistycznej stronie projektu, jego filary.

Zrobił, jak zapowiedział3>

Okazuje się, że kiedy Mata zapowiedział na gali nagród Empiku w połowie lutego, że chce rozpocząć walkę o depenalizację marihuany, nie rzucał słów na wiatr. Właśnie opublikowanymi kawałkami przywiezionymi z Jamajki ogłosił kolejny krok: start Fundacji 420.

Dwa tygodnie przed galą Mata został zatrzymany za posiadanie konopi. Późnym wieczorem nim i jego kolegą zainteresowali się funkcjonariusze Policji – jak poinformowało radio RMF FM, przy chłopakach znaleziono około dwóch gramów marihuany. Tyle wystarczyło, żeby noc spędzili w policyjnej izbie zatrzymań, a nazajutrz ich mieszkania zostały przeszukane. Oni sami usłyszeli zarzuty posiadania substancji odurzających.

– To jest czysty absurd, że policja w 2021 roku w centrum Europy zatrzymuje człowieka za posiadanie 1,5 grama marihuany. Aparat państwa jest zaangażowany do tego, żeby zajmować się człowiekiem, który idzie sobie ulicą i nikomu nie szkodzi? To po prostu absurd! – mówiła Beata Maciejewska, posłanka Lewicy i przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, w rozmowie z Krytyką Polityczną kilka godzin po zatrzymaniu rapera.

Za skuna mandat, a nie krata

Matczak przyznał się do posiadania substancji psychoaktywnych, a na gali bestsellerów Empiku, gdzie po raz pierwszy pojawił się publicznie od czasu zatrzymania, wprost opowiadał, jak wyglądało jego spotkanie z policją: – Ja dwa tygodnie temu zostałem złapany za posiadanie marihuany. Chciałem coś zdementować. Wiele osób uważa, że to była jakaś akcja promocyjna. To nie była akcja promocyjna. Po prostu byłem w pracy, ciężki dzień. Skończyłem pracę, pojechałem z kolegą na piłkę. Chcieliśmy z kolegami się trochę wyluzować. Złapali nas panowie policjanci – mówił ze sceny raper.

Na koniec swojego krótkiego wystąpienia wyłożył swój pomysł na uregulowanie prawa wokół substancji psychoaktywnych: „Za skuna mandat, a nie krata. Hakuna matata!”.

Byłaby to chyba najkrótsza treść ustawy w historii polskiego parlamentaryzmu, ale nikt przecież nie oczekuje od Maty, żeby pisał nowe prawo. Sam zresztą na stronie fundacji informuje, że chce zając się promocją, edukacją i rozrywką. Za rok zapowiada nie obalenie reżimu antynarkotykowego, tylko wydanie mixtape’a z utworami artystów i artystek, którzy będą nawijać, jak się bawią po paleniu. Wydaje się, że to drugie jest w obecnych warunkach dużo bardziej realistyczne niż to pierwsze.

Dwa projekty ustaw Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany już upadły w Sejmie – złożone do marszałkini Sejmu zostały zresztą dokładnie rok przed premierą jamajskich kawałków Maty i Leosi. Zmiany zaproponowane w dwóch odrzuconych ustawach były raczej skromne – dotyczyły dostępu do marihuany medycznej oraz kwestii krajowych upraw konopnych.

Nie wiemy, czy sejmowej dyskusji na temat trzeciego projektu ustawy w ogóle się doczekamy. A to w nim zawarte są przepisy, które realnie wprowadziłyby dekryminalizację i depenalizację posiadania marihuany – czyli zniesienie kar oraz wykreślenie posiadania na własny użytek z listy przestępstw.

Autorki projektu ustawy chciałyby również zalegalizować domowe uprawy konopi indyjskich, zezwalając na hodowanie do czterech konopnych krzaków na gospodarstwo domowe. Na razie jednak projekt utknął w zamrażarce sejmowej i nie zanosi się, żeby w najbliższej przyszłości miał się z niej wydostać. A nawet jeśli tak by się stało, to podczas debaty sejmowej nad poprzednimi projektami mieliśmy już przedsmak tego, jak na marihuanę zapatruje się sejmowa większość.

– Osoby pod wpływem marihuany powodują wypadki ze skutkiem śmiertelnym. Jest zbadany wpływ używania marihuany na zwiększone zagrożenie depresją i próby samobójcze. Czy wnioskodawcy biorą odpowiedzialność za cierpienie tych ludzi? Jest skandalem, że istnieje w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Ten zespół powinien zostać zdelegalizowany! – pieklił się z mównicy sejmowej poseł Zbigniew Dolata z Prawa i Sprawiedliwości. I to podczas dyskusji nad dostępem chorych do marihuany medycznej, a nie dostępem Skutego Bobo do palenia wieczorem na mokotowskim boisku.

Tu nikt nas nie dzieli na mądrych i skutych

Fundacja 420 zapowiada, że zamierza obalać stereotypy na temat marihuany. Problem w tym, że jej inicjator jest jednak dość stereotypowym użytkownikiem – młodym raperem, uprzywilejowanym artystą. Raczej nie należy spodziewać się, że jego konopne wyznania zmienią czyjeś wyobrażenie na temat tego, kto i po co pali dzisiaj skręty.

To, co Mata ma jednak do zaoferowania ruchowi na rzecz depenalizacji, do którego właśnie dołączył, to swoją ogromną popularność i… szczerość. Nie wchodzi w buty eksperta od oenzetowskich konwencji regulujących substancje psychoaktywne, tylko robi to, co potrafi najlepiej – rapuje o palonku. I nawet to, że jako milioner z gigantycznymi zasięgami leci szukać konopnych inspiracji na Jamajkę, a nie kitra się ze skunem gdzieś na plaży w Dąbkach, też dodaje mu autentyczności.

Mata nigdy zresztą nie próbował dorabiać sobie żadnej ulicznej legendy – dobrze musi zdawać sobie sprawę, że przywilej chroni go przed scenariuszem, w którym wyrok za posiadanie zniszczyłby mu życie. Pytanie, czy na następnych kawałkach wypuszczanych w ramach fundacyjnych produkcji znajdzie się miejsce na perspektywę kogoś, kto nie może sobie odreagować nocy w izbie zatrzymań kilkutygodniowym wypadem na Karaiby.

Z drugiej strony zatrzymanie Maty było tak dużym newsem m.in. dlatego, że jak na dłoni pokazało: przed drakońskim prawem narkotykowym nie chronią ani platynowe płyty, ani bycie synem jednego z najbardziej znanych prawników.

Oceń treść:

Average: 1 (9 votes)

Komentarze

Kupa (niezweryfikowany)

Zapłacili wam za reklamę tego czegoś czy jak?

Czyste gówno (niezweryfikowany)

Masakra tego sie sluchac nie da... teksty wygladaja na pisane przez jakiegos uposledzonego 6scio latka ujebanego tantum rosa. A potem ludzie sie dziwia ze wszyscy toczą beke z marihuanistow.
Wedlug mnie wiecej tym zaszkodza jak pomoga - powiesz komus ze jarasz weed i odrazu w ich oczach wygladasz jak elo joł morda hakuna matata :c

haha (niezweryfikowany)

Teraz gdy marihuana wchodzi drzwiami i oknami, nawet do Polski, to każdy mądry i chce propagować xD

Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Pozytywny, przyjemny i ciepły nastrój, chęć doznania słynnych faz na benzydaminie, ciepły dzień w szkole (technikum) na przedmiotach zawodowych (komputery) + godzinie wychowawczej.

 

Wstęp, a zarazem lekkie rozwinięcie:

Poniedziałkowy ranek… Wstałem około godziny 8: 00, wykąpałem się, umyłem ząbki, ubrałem i ruszyłem na autobus.

Na autobus mam około 5minut spokojnego chodu, więc rzuciłem na głowę już myśl – Czy będzie zajebiście, czy tak jak opisywał każdy?

Jestem w autobusie, jadę…

 Dojechałem na krzyżówkę gdzie była apteka i obok jeszcze mieszkanie mojej babci. Stwierdziłem, że pójdę do babci, zjem coś, bo byłem głodny i ruszę do apteki.

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Jako że była to moja druga przygoda z mefedronem i mniej więcej wiedziałem już jak dawkować i czego się spodziewać, to na imprezę poszedłem we wspaniałym humorze. Nastawienie odpowiadało działaniu specyfiku.

19:30 budzę się po przespaniu siedmiu godzin. Poprzednia noc na mefedronie położyła mnie do łóżka dopiero koło południa. Umówiłem się z M i A na imprezę, jednak M zaproponował wcześniej spalić jointa, bo przez dietę nie mógł pić alkoholu, a nie chciał iść do klubu z trzeźwym umysłem. Uznałem to za świetny pomysł i poleciłem mu stawić się o 22:00 na pętli tramwajowej niedaleko mojego domu.

  • Grzyby halucynogenne
  • Problemy zdrowotne

Po bardzo pozytywnych efektach pierwszego grzybienia, które miało miejsce 8 dni wcześniej (!), pragnienie poznania się jeszcze bliżej z działaniem grzybów wzięło górę nad rozsądkiem, który nakazywał siedzieć spokojnie na dupie. Podróż odbywała się jak zwykle w zaciszu własnego, zamkniętego na klucz pokoju, samotnie. Przesłanki o możliwych niedogodnościach (hałasy z zewnątrz, jak również brzydka pogoda, która zawsze źle na mnie wpływa) zostały całkowicie zignorowane. Miejscówka ogarnięta, porządeczek, herbatka pod ręką i muzyczka na każdą okazję gotowa na kompie. Wolny dzień, brak zobowiązań względem pracy itp.

Jak wspomniałam wyżej, moje pierwsze grzybienie miało miejsce 8 dni wcześniej i to nie jego ma dotyczyć ten raport jednak dla całościowego spojrzenia na sprawę, czuję się w obowiązku przytoczyć w skrócie pewne kwestie. Jednak, żeby wszystko trzymało się kupy, muszę cofnąć się jeszcze bardziej.

  • 4-HO-MET

DOŚWIADCZENIE:

Alkohol i nikotyna były pierwsze (niestety), ale także marihuana i haszysz, smart shiva, LSA z powoju, no i teraz 4-HO-MET.

SET & SETTING: