REKLAMA




Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Tagi

Źródło

WP Wiadomości
Magda Mieśnik

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

8418

Mężczyzna przerzuca przez wysokie ogrodzenie małą paczuszkę na długiej nitce. Kolejny wciąga ją przez okno na pierwsze piętro. W środku są metrowe sznurki. – Dla mnie jeden – mówi Adam. Musi zapłacić 500 zł. Po chwili wkłada kawałek sznurka do ust i ssie. Jest nasączony metamfetaminą. Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Trafiają tu chorzy z problemami psychicznymi, młodzież skierowana na odwyk, a nawet mordercy, których uznano za niepoczytalnych i nie mogą odsiadywać kary w więzieniu. Wielu z nich ma niemal nieograniczony dostęp do narkotyków.

- Tu można kupić wszystko. Metamfetamina, kokaina, wszelkie dopalacze. Wystarczy tylko mieć pieniądze – mówi Adam. Sam nie raz kupował środki odurzające. Mimo że do szpitala nie mają wstępu osoby postronne, a pacjenci nie mogą wychodzić poza jego teren, a czasem nawet z budynku, bez problemu zaopatrują się w narkotyki.

Sposobów jest kilka. Dilerzy przerzucają przez wysokie ogrodzenie paczki z towarem, do których przymocowana jest długa nitka. Potem przesyłka jest wciągana do budynku przez okna. – Niedawno spora partia trafiła do nas w przesyłce dla jednego z chorych. Można też dostać kartkę okolicznościową przewiązaną sznureczkami. Rzadko zdarza się, że nic nie można kupić. Dostęp jest niemal 24 godziny na dobę – mówi Darek.

Pocztówki z życzeniami

W zaklejonej kopercie pacjent otrzymuje pocztą kolorową kartkę z życzeniami. Jest przewiązana mniej więcej metrowej długości ozdobnym sznurkiem, nasączonym metamfetaminą. Wystarczy possać. – Kupiłem jeden. Włożyłem do ust. Bardzo źle się poczułem. Podali mi jakieś leki i po kilku godzinach wszystko wróciło do normy – mówi Adam.

Metamfetaminą są także nasączane kartki papieru czy pocztówki. Pacjenci dzielą je na mniejsze kawałki i ssą. Niedawno na jeden z oddziałów o zwiększonym zabezpieczeniu trafiły frotki do włosów. Nikogo nie zdziwiło, po co przesłano je na oddział męski.

Za gram metamfetaminy trzeba tu zapłacić kilka razy więcej niż na ulicy - około 500 zł. Tańsze są dopalacze. Na kokainę niemal nikogo nie stać. Płacić można gotówką, choć dilerzy wolą inne sposoby. – Można zrobić zwykły przelew. Inny sposób to kupienie jakiegoś przedmiotu na Allegro. Diler mówi, co chce, a ty kupujesz i wskazujesz do wysyłki jego adres – mówi Darek.

Kolejna metoda: za równowartość kupionych narkotyków robi się zakupy w szpitalnym sklepiku. – Dilerzy są wśród pacjentów, ale i wśród pracowników szpitala. Każdy ma swój ulubiony sposób płatności – mówi Adam.

Połowa chodzi naćpana

Ostatnia dostawa przyszła trzy dni temu - relacjonują pacjenci. - Wszyscy o tym wiedzieli. Nikt nic nie zrobił. Połowa pacjentów chodzi naćpana - mówi Łukasz. Pacjent szpitala od kilku lat. - Nie chcę tego brać, ale nie mam siły, by przestać. Po tym jak coś zaćpałem, prosiłem lekarzy, by zrobili mi test na obecnośc narktyków. Wtedy mógłbym trafić na oddział o większym rygorze, ale bez dostępu do ćpania. Zignorowali mnie - dodaje.

Są dwa momenty, gdy w szpitalu zaczyna się robić niebezpiecznie. To moment, gdy przychodzi dostawa narkotyków. – Zdarzają się wtedy przedawkowania. Ktoś zaczyna ssać sznurek i odpływa, bo został za mocno nasączony. Kilka osób trafiło z tego powodu na OIOM – mówią pacjenci.

Drugi moment: gdy zaczyna brakować narkotyków. Między pacjentami na głodzie dochodzi do sprzeczek, a nawet bójek. – Wtedy nawet papierosy są bardzo cenne. Dochodzi do kradzieży, napaści. Pracownicy, zamiast pomóc, ładują w nas środki usypiające i na jakiś czas mają spokój – mówi Adam.

Dyrektor wie

Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Lubiążu doskonale zna drogi, jakimi pacjenci pozyskują narkotyki. – Zdarza się, że pozyskują je. Zgłaszamy to na policję. Walczymy z tym, ale mamy związane ręce – mówi dyr. Jacek Kacalak.

- Ile takich przypadków było w tym roku? – pytamy. - Wiele. Nie mogę tego określić, ale wiele. - Czy to prawda, że kilku pacjentów trafiło na OIOM z powodu przedawkowania narkotyków? - Nie mogę o tym mówić, bo potem pacjenci podadzą mnie do sądu. Zdarzają się zapaści. Chorzy z naszej placówki trafiają do szpitala po zatruciu narkotykami, bo czasem nawet nie wiemy, z jakim środkiem mamy do czynienia. Boimy się, że w końcu dojdzie do jakiegoś nieszczęścia.

Dyrektor szpitala przyznaje, że szpital psychiatryczny to nie więzienie i nie ma możliwości kontrolowania korespondencji i paczek pacjentów. – Walczymy też z nitkami, które ktoś przerzuca przez ogrodzenie. Wszystko zgłaszamy na policję i do prokuratury – podkreśla Kacalak.

Łukasz zgłaszał do prokuratury problemy z narkotykami. - Chyba to umożyli, a jedyne, co zrobił dyrektor, to wzmógł kontrole. To z kolei sprawiło, że dilerzy znaleźli nowe sposoby, by przemycać narkotyki - mówi. Ostatni raz kupił metamfetaminę dwa dni temu.

Policja w Wołowie w tym roku wszczęła cztery postępowania w sprawie posiadania środków odurzających na terenie szpitala. W roku 2018 było ich osiem. - Z analizy zdarzeń wynika, że najczęściej środki odurzające ujawniano przy pacjentach przebywających w szpitalu, bądź w sytuacji próby przekazania paczki dla pacjenta, przez osoby najbliższe – mówi sierż. szt. Marzena Pawlik z Komendy Powiatowej Policji w Wołowie. Prokuratura Rejonowa w Wołowie nie prowadzi obecnie żadnego postępowania w tej sprawie.

imiona pacjentów na ich prośbę zostały zmienione

Oceń treść:

Average: 9.9 (14 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Jak może być coś nie legalnego co stworzył Bóg przecież to jest dla Ludzi chcesz to bierzesz ale w rozsądnych ilościach i nie zgłaszaj się do Takiego syfu jak Szpital Lubiąż

testowo (niezweryfikowany)

miałem okazje tam zawozic kogos na obswrwacę, było to parę lat temu. Sam szpital był w fatalnym stanie a zainteresowanie pacjentami było takie ze podawało sie faktycznie leki uspokajające, w sumie to można było sie wmieszać w pacjenów i nawet zostać jak miało by sie pidżamę i wolne łóżko ;). Bardzo zamulona i słaba atmosfera...
Potwierdzam pojawiali sie niebezpieczni ludzie którzy byli faszerowani czym trzeba było. Ogólnie taka przechowalnia lub miejsce gdzie oddaje sie ludzi w niewiadomym celu. Nic ciekawego nie polecam widok tylu zagubionych(zrobionych) robi warzenie. Lekarz kobieta z którym miałem kontakt, który przygotowywał wypis pacjenta wykonał swoją pracę ze tak powiem profesjonalnie wszystko jak trzeba. Jak chyba każde panstwo swiata nie radzimy sobie i nie mamy na to kasy byc moze celowo aby ten problem rozwiazywac bardziej humanitarnie.
pozdro

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Otoz jakies cztery miesiace wczesniej czesto zagladalem na ta strone aby sie dowiedziec o psyloscybkach w celach oczywistych;] uparlem sie bardzo i znalazlem te male diabelki bylo ich z pietnascie cieszylem sie nie ziemsko ze je mam pelen w uczuciu szcescia i radosci zjadlem je ok 22 w domu. gdzies tak pol godziny po tym przyszla matka i zaczela mowic jaki ze mnie len ze ze szkola do dupy i takie pierdoly - jak to matka;].

  • Powoje

przybyłam z wami pobluźnić o naszych słabościach :@

- Muszę Cię zmartwić, ale chyba nie masz czego tu szukać.

  • Ayahuasca

Cięzko było mi się zabrać za pisanie tego TR ponieważ ajałaskowe doświadczenie jescze do tej pory nie zostało przezemnie ogarnione. Być może ogarnięte nie zostanie jeszcze przez długi czas. Może nie stanie się to nigdy. Z tego względu robie to pare dni po całym wydarzeniu, kiedy jeszcze nie zostało ono zatarte w mojej szwankującej pamieci.

  • Ketamina


Właściwie nie wiem od czego zacząć. Ketamina to strasznie chaotyczny

narkotyk. Doświadczenie jest bardzo intensywne, ale ciężko cokolwiek o nim

powiedzieć ;). To jest coś odwrotnego do kwasa, po którym dostrzegamy

idealną harmonię i ciągłość tętniącego życiem świata który nas otacza,

miłość, pokój... K to wręcz śmierć, fragmentacja otaczającej nas

rzeczywistości, zamknięcie się w swoim świecie. K to ciągłe dygresje i

przeskakiwanie z tematu na temat. Teraz nie dziwię się treści raportu

randomness