Fedrują na haju, czyli górniczy problem z narkotykami

Jedni biorą, bo się boją. Kiedy pomyślą o tych 800 metrach skał nad sobą, strach paraliżuje im całe ciało. Inni biorą, bo już fizycznie nie dają rady. – Testy na narkotyki? Już widzę te okrzyki w stylu: nie damy zrobić z górników ćpunów – mówi działacz związkowy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Newsweek Plus
Ewelina Lis

Odsłony

1765

Jedni biorą, bo się boją. Kiedy pomyślą o tych 800 metrach skał nad sobą, strach paraliżuje im całe ciało. Inni biorą, bo już fizycznie nie dają rady. – Testy na narkotyki? Już widzę te okrzyki w stylu: nie damy zrobić z górników ćpunów – mówi działacz związkowy.

Pierwszy raz? To była feta, czyli metamfetamina. Wciągnąłem kreskę dwie godziny przed zmianą. Liczyłem na totalny speed, a tu nic. Potem pod ziemią tylko krew puściła mi się z nosa – opowiada Tomasz, 28-letni górnik ze Śląska. Teraz, po trzech latach brania, wie, że wtedy nic nie poczuł, bo towar był trefny. Podsunął mu go sąsiad, też górnik, ale z innej kopalni. Kiedyś przy piwku zaczął się przechwalać, że po amfie wszystkie awarie naprawia się szybciej, zero stresu. I zero strachu, bo w kopalni są wyrywkowe kontrole alkomatem, ale na obecność narkotyków testów nikt nie robi.

– Dla starszych górników, również tych, którzy nadzorują pracę, dragi to czarna magia. Oni nie rozumieją, jak mówimy, że będzie niezła feta, przyjedzie wujek Władek albo że przydałoby się trochę śniegu – 30-letni Adrian, górnik ze Śląska, szybko tłumaczy: feta, Władek, śnieg – to określenia amfetaminy. Kiedyś z kolegą zażartowali przy starszym koledze, że wujek Władek to król podziemia. – Zaczął się śmiać razem z nami i dopytywać, o kim mówimy. A o Władku od wentylacji – ucięli temat.

– Starsi górnicy piją alkohol, młodsi biorą narkotyki. Tych drugich jest coraz więcej – potwierdza Dariusz Bełdowski, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień prowadzonej przez legnicki MONAR. – Na naszym terenie króluje metamfetamina wytwarzana domowymi sposobami z substancji, które zawierają m.in efedrynę. To są kryształki, które wciąga się nosem. Działka kosztuje około 25-30 złotych. Niewiele trzeba, żeby się odurzyć. To narkotyk kilkakrotnie silniejszy niż amfetamina. Bardzo wyniszczający – opowiada.

Od górników, którzy przychodzą do niego na terapię, najczęściej słyszy to samo: zaczęli brać, żeby się pobudzić, nie zostawać w tyle z robotą. – Na początku jest fajnie, a potem zaczyna się rollercoaster – tłumaczy. – Jest speed, a kiedy następuje zejście, stają się nerwowi, wybuchowi, osłabieni. I znów trzeba wziąć coś na rozruch. Niektórzy biorą też, żeby przełamać strach. Tąpnięcia, wypadki, ranni i zabici koledzy – to nie spływa po nich jak po kaczce, wszystko zostaje w głowie – podkreśla.

Jacek Krajka, terapeuta z gliwickiego ośrodka „Familia”, pamięta młodego chłopaka, który nie był w stanie zjechać pod ziemię bez dopalaczy. – Kiedy uzmysłowił sobie, że ma 800 metrów skał nad sobą, nie mógł funkcjonować, strach paraliżował mu całe ciało. I raz kolega z kopalni go poczęstował białym proszkiem. Zrobiło się fajnie. Nie było strachu. Pomyślał: czemu nie powtórzyć?

Problem narkotyków w kopalniach w oficjalnych statystykach nie istnieje. Wyższy Urząd Górniczy, nazywany policją górniczą, przyznaje, że nie ma żadnych danych, bo kopalnie nie przekazują mu wyników kontroli, jakie przeprowadzają.– Ledwo wprowadzono alkomaty, a tu jeszcze narkotesty? Już widzę te okrzyki w stylu: nie damy zrobić z górników ćpunów – górniczy działacz związkowy porównuje temat do nierozbrojonej bomby. Jeden zły ruch i wybuchnie.

Oceń treść:

Average: 9.4 (8 votes)

Komentarze

G2 sciana (niezweryfikowany)

Starsi to alkoholicy " Dla starszych górników, również tych, którzy nadzorują pracę, dragi to czarna magia. Oni nie rozumieją"
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Latanie po lesie w ciepły, choć grudniowy dzień z dwoma ziomkami. Byłem przygotowany na jedzenie 25I-NBOME, a że miałem miłe wspomnienia z 25B-NBOME, to byłem bardzo pozytywnie nastawiony.

Na ten dzień czekałem bardzo długo. Od mojej ostatniej psychodelicznej podróży minęło grubo ponad pół roku, więc zdążyłem zatęsknić za kolorami, fraktalami, wyginaniem wszystkiego wokół i abstrakcyjnym myśleniem. Niebawem pojawiła się okazja - mój kumpel P. miał przywieźć kilka kartonów z odległych krain i zaproponował wrzucenie tego razem. Do zabawy zwerbowaliśmy M., który po moich licznych opowieściach również poczuł chęć przeżycia kwasowej przygody, a także drugiego ziomka, który z pewnych przyczyn nie mógł się zjawić, więc ostatecznie fazowaliśmy we trzech.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

W zaciszu domowym, z ukochanym. Dobry nastrój po pracy, ciekawość co to będzie, co to będzie :)

 

Mieszkać w Niderlandach i nie skusić się na eksperymenty z kilkoma legalnymi substancjami to jak być nad wodospadem Niagara i mieć cały czas zamknięte oczy. Gdy los daje Ci okazję, trzeba choć raz przeżyć coś, czego prawdopodobnie nigdy w życiu nie zapomnisz.

 

  • Grzyby halucynogenne
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Tripraport

Długo wyczekiwany moment ponownego grzybowego tripa, po około 10 latach przerwy. Obozowisko w górach, ognisko, wiata, rzeka, deszcz i wiatr. Główny cel wyjazdowy: zaktualizować wspomnienia związane ze wrzucaniem grzybów za małolata.

Ja i kumpel, leśne obozowisko - wiata, studnia i ognisko. Od rana czilujemy przy ognisku w chłodny, deszczowy i wietrzny dzień. Okoliczności odbiegały nieco od wymarzonych, ale postanowilismy się tym nie zrażać. Ostatni raz zarzucałem grzyby dobre 10 lat temu, a w tym roku naszła mnie niespodziewana chęć zasmakowania głębi psychodelicznego doświadczenia i zweryfikowania tego stanu ze wspomnieniami z przeszłości. Oczekiwałem wglądu w samego siebie oraz podróży, cokolwiek miała ona oznaczać.

  • Grzyby halucynogenne


Zjadłem 26 . 06. 2004 30 par suszonych Psilocybe semilanceata. Oto opis jeszcze dziwniejszego tripu od delfinów.Nie można zaliczyc go do "bad trip". Gadałem z kimś w myślach. Ten ktoś pokazał mi moje zachowanie . Byłem z nim i obserwowalem siebie w roznych sytuacjach ,ktore mialy miejsce w moim zyciu.Bylem jako osoba postronna ,widzialem jak się kłuce, jaki jestem w stosunku do innych.