Wpadają głównie dilerzy

Złapani z narkotykami rzadko mają nieznaczną ilość na własne potrzeby. Umorzeń takich spraw jest niewiele.

Tagi

Źródło

Rzeczpospolita

Komentarz [H]yperreala

Nie od razu Kraków zbudowano.

Odsłony

6483

Z sondy przeprowadzonej przez „Rz" w kilkudziesięciu prokuraturach w kraju wynika, że śledczy sporadycznie umarzają postępowania za posiadanie nieznacznej ilości narkotyków. Większość złapanych okazuje się albo dilerami, albo posiada co najmniej kilka działek, nie sposób więc uznać, że ma je na własne potrzeby. To oznacza, że alarmistyczne opinie sugerujące, iż więzienia są pełne osób, które trafiły tam, bo raz zapaliły skręta, okazują się mocno przesadzone.

Jak działa nowe prawo

Trzy miesiące temu po burzliwej dyskusji weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, dzięki której osoba przyłapana z niewielką ilością narkotyków może uniknąć kary. Jeżeli zatrzymany ma je na własny użytek, karanie byłoby niecelowe, a szkodliwość czynu niewielka. Z sondy „Rz" wynika, że liczba umorzeń z powodu posiadania małej ilości narkotyków w kilku prokuraturach nie przekraczała 10 proc. spraw. Jednak w większości miejsc nie było ich wcale.

Mają więcej niż działkę

33-letni Rafał S. złapany przez policjantów w Warszawie miał przy sobie działkę heroiny 0,36 grama. Twierdził, że narkotyk ma dla siebie, jest od dziesięciu lat uzależniony i skierowany do programu leczenia metadonem. Tę sprawę umorzono.

– Uznaliśmy, że ilość narkotyku rzeczywiście jest nieznaczna i ściganie człowieka uzależnionego byłoby niecelowe – mówi „Rz" Artur Oniszczuk, wiceszef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga-Północ. Na ponad 100 spraw o posiadanie narkotyków, jakie wpłynęły tu od 9 grudnia 2011 r., 11 umorzono ze względu na małą ilość na podstawie art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

To jednak wyjątek. W wielu prokuraturach rejonowych na Mazowszu (w Pruszkowie, Grodzisku Mazowieckim, Piasecznie, Legionowie i Otwocku) nie było żadnego takiego przypadku. Podobnie na Żoliborzu i w  dwóch prokuraturach w  Śródmieściu w Warszawie oraz na Śląsku. Żadnej sprawy nie umorzono w tym trybie w Będzinie, Bytomiu i Jaworznie.

W Chorzowie i prokuraturach rejonowych Katowice-Wschód i Katowice-Południe odstąpiono od ścigania w jednym przypadku. To kropla w morzu, jeśli zważyć, że od kiedy weszła nowelizacja, prowadzono w każdej od kilkunastu do kilkudziesięciu spraw o posiadanie narkotyków.

Śledczy nie mają problemów z ustaleniem, co to „nieznaczna" ilość. Jedni przyjmują, że to jedna działka (do 1 grama). Inni – że dwie (do 2 gramów). – Mamy ustalone dawki jednorazowego użycia. Choć uzależniony może brać więcej i każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie – mówi Paweł Śledziecki, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga-Północ.

Złapani przy okazji

Nie ma danych, ilu zatrzymanych wysłano na leczenie. Nowelizacja przewiduje, że prokurator może zasięgnąć opinii specjalisty terapii uzależnień. – Do dyspozycji prokuratorów jest ok. 70 takich ekspertów, są w każdym województwie. Na razie rzadko wykorzystywani – mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Profesor Piotr Kruszyński, karnista z UW, nie dziwi się, że prokuratorzy ostrożnie stosują nowy przepis. – Boją się zarzutów, że są zbyt łagodni albo są za legalizacją narkotyków – ocenia. Podobnie widzi sprawę Barbara Wilamowska, koordynator ministra sprawiedliwości do spraw Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii: – Trzeba trochę czasu, żeby prokuratura nabrała przekonania o słuszności nowych rozwiązań i korzyściach społecznych, jakie z nich płyną.

Innego zdania są jednak śledczy. – Działania policji, która dokonuje zatrzymań, nie są nakierowane na łapanie drobnych użytkowników narkotyków. Oni zwykle wpadają przy okazji zatrzymywania dilerów – uważa Artur Ott, prokurator rejonowy w Bytomiu. W trybie art. 62a nie umorzono tam żadnej sprawy.

– Być może diagnoza, że w więzieniach jest dużo osób, które trafiły tam za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków, była przesadzona – komentuje prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

i na "skuteczność". Przykład - Jamal. Chyba nikt nie sądzi że są dilerami. To wszystko hipokryzja.

Anonim (niezweryfikowany)

Czemu winien jest diler jeśli zaspokaja popyt? Czemu winna marihuana jeśli daje chwilowa przyjemność? Czemu winny ten kto chce sobie zrobić dobrze? Czemu społeczeństwo chce kontrolować prywatne życie jednostki?

 

[Czemu na Hyperrealu nie ma wolności słowa - czy moderator to policjant?] (do moderatorów)

syncro

Komentarze są i pozostaną moderowane. Wolność słowa nie ma tu nic do rzeczy.

Anonim (niezweryfikowany)

 no jedna dzialka dla niego i 2 na sprzedaż takie uslyszał uzasadnienie!!!

Anonim (niezweryfikowany)

0.3 g podzielone na 3 dzialki ? xD chyba 3 buchy, twierdzili że on sprzedaje buchy ? :P

Anonim (niezweryfikowany)

Ok, ludzie, kurwa, prawda jest taka - żyjemy w kraju gdzie osobę sporadycznie używającą narkotyków (miękkich/twardych, nieważne) postrzega się jak największą patologię, samo słowo narkoman jest jednym z najbardziej pejoratywnie nacechowanych słów nie będących wulgaryzmami! Dla wielu idiotów o psychice pięciolatków, którzy kreują to społeczeństwo (radiomaryjna patologia) palacz marihuany to NARKOMAN, a więc trzesący się, blady ćpun z podkrążonymi oczami, zaschniętym śpikiem w nosie, który zrobi wszystko żeby zdobyć "działkę" (kto kurwa wśród użytkowników konopii mówi na to "działka"?????!!!!!!). Policjanci zawijają siedemnastoletniego ucznia liceum z 0,63 grama marihuany, a eksperci policyjni w laboratoriach, ukryci za białymi maskami, w gumowych rękawiczkach, obliczają, że ścięta przez chujowego dilera paka z łodygami i liśćmi to 144 dawki narkotyku! Powiedzmy sobie to prosto w oczy - TO JEST PARANOJA, DOM WARIATÓW! To nie palacze trawki są patologią, to ta banda kretynów, którzy kształtują to prawo. Każdy, kto jest przeciw legalizacji jest tak naprawdę niedojrzałym brzdącem o zerowej świadomości tematu. Jebani "eksperci"... Krew mi się w żyłach gotuje... a my, palacze, w większości kulturalni ludzie ciągle idziemy na kompromisy i ustępujęmy tej bandzie debili...

Pozdro dla ogarniętej części społeczeństwa. Każdy wie, że w moich słowach jest ukryta głęboka prawda. Elo!

PeOKaA

Anonim (niezweryfikowany)

masz całkowitą rację pozdro ziom

Anonim (niezweryfikowany)

Prawda jest taka - mówi się o prawach homoseksualistów, kobiet, mniejszości etnicznych, a temat marihuany spycha się na bok i traktuje się go niepoważnie. Kolejny fakt - palacze marihuany, zjadacze grzybków - to najbardziej dyskryminowane grupy społeczne w tym kraju. Są łamane nasze prawa. Są łamane prawa człowieka. Tyle w temacie.

Anonim (niezweryfikowany)

Chyba jednak są grupy społeczne jeszcze mniej szanowane w tym kraju, chociażby sataniści czy ateiści. A w ogóle najgorzej mają sataniści ateistyczni uzależnieni od narkotyków twardych i sporadycznie zażywających Marihuanę i szałwię...

Anonim (niezweryfikowany)

Kumpla złapali ostatnio z 1,5 g i oczywiście nie załapał się na umorzenie, bo Policja policzyła to jako 7 (sic!) pojedynczych dawek.

 

pulp

Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

U ziomka na chacie, humor bardzo dobry

Mówią, że życie może istnieć tylko dzięki miłości...

Może i bez niej. Jest wtedy jednak bardziej napełnione pustką, aniżeli życie człowieka, który kogoś mocno kocha.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

na początku dom, potem las; wieczór i noc z 29 na 30 grudnia 2009; nastawienie pozytywne

Jadłem ja, mój brat i kumpel. Dla mnie i brata to był pierwszy raz, kumpel jadł już parę razy. Zdecydowaliśmy jeść po półtora kartonika na głowę. Około 18:00 wrzuciliśmy pod język i czekaliśmy na efekty, rozmawiając. Po około 50 minutach wokół ekranu monitora zacząłem widzieć lekką poświatę. Kumpel powiedział, że po tym zwykle poznaje, że zaczyna się luta. Mieliśmy już wychodzić, a tu dzwonek do drzwi. Kumpel mówi "cinżko". Bo już zaczęła się niemała śmiechawka. A ja twardo, idę otworzyć. To dozorca, rozdający jakieś kartki. Mówi mi, żebym się wyraźnie podpisał.

  • 25B-NBOMe
  • Bad trip

Piękne majowe popołudnie.

 

Słowa wstępu są zbędnę, jakieś grubsze rozkminy napiszę w raporcie odnośnie pierwszego razu z psychodelikiem. Ten trip budzi we mnie kontrowersje po dzień dzisiejszy.

 

19:00 Wale z kumplem po 1 kartoniku 25B-NBOMe. Kumpel który ze mna tripuje to K. Razem z nami idą dodatkowe 3 osoby(2 kumpli i koleżanka), maja zamiar pić alkohol i troche palić mj. Siedzimy na polance na obrzerzach miasta. Jeden z "trzeźwych" kolegów przygrywa na gitarce. Jest ogólnie piekny majowy wieczór. Podziwiamy zachód słońca i piękne czerwono-pomarańczowe chmurki.

 

  • LSD-25
  • Miks

Nocny trip w idealnym miejscu z idealną osobą;-)

  Witam. Tytułem wstępu pragnę zakomunikować wszystkim osobom niezdrowo zainteresowanym treścią tegoż trip raportu, iż wszystkie opisane w nim sytuacje są jedynie wytworem mojej bujnej wyobraźni. Wszystkich innych zapraszam do lektury:-)