Walka z internetowymi bazarami narkotykowymi nie odnosi skutków

Choć brak skuteczności metod powszechnej wojny z narkotykami jest dobrze znany, to po raz pierwszy naukowcy zbadali, jak wygląda w długim horyzoncie internetowy rynek narkotykowych bazarów w obliczu akcji organów ścigania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Zaufana Trzecia Strona
Adam

Odsłony

995

Choć brak skuteczności metod powszechnej wojny z narkotykami jest dobrze znany, to po raz pierwszy naukowcy zbadali, jak wygląda w długim horyzoncie internetowy rynek narkotykowych bazarów w obliczu akcji organów ścigania.

Pierwszy dedykowany bazar narkotykowy, Silk Road, powstał całkiem niedawno, bo w roku 2011. Kilka lat historii transakcji na tym rynku to niewiele, jednak pozwalają one na wyciągnięcie całkiem ciekawych wniosków. Na konferencji USENIX przedstawiono właśnie wyniki najnowszych badań w tej materii.

Rynek ma się całkiem nieźle

Organy ścigania wielu krajów polują na właścicieli narkotykowych bazarów i sprzedawców na nich działających. W ostatnich latach odnoszą dość istotne sukcesy – zamknięcie Silk Road, BMR/Utopia, Silk Road 2 czy cała Operacja Onymous odbiły się sporym echem. Jaki jednak był skutek tych akcji w kontekście obrotów na rynku czy liczby sprzedawców? Wygląda ma to, że nikły lub żaden – tak przynajmniej wynika z opublikowanej właśnie pracy naukowców z uniwersytetu Carnegie Mellon.

Sto do stu osiemdziesięciu milionów dolarów – to szacowany sumaryczny roczny obrót istniejących narkotykowych marketów. Niezależnie od nalotów policji wartość dziennych obrotów waha się pomiędzy 300 a 500 tysięcy dolarów. Sam Silk Road 2 mógł u szczytu swojej popularności odnotowywać obroty rzędu 400 tysięcy dolarów dziennie. Oczywiście są to wartości śmiesznie niskie w porównaniu z globalnym rynkiem narkotykowym (sama wartość rocznie sprzedawanej kokainy i opiatów szacowana jest na ponad 150 miliardów dolarów), jednak ten segment rynku ciągle się rozwija.

Przez ostatnie dwa lata badacze regularnie pobierali dane z 35 różnych podziemnych narkotykowych bazarów. Swoje obliczenia oparli na opiniach wystawianych przez klientów dilerów. Pobierali wystawione recenzje i uwzględniali rodzaj, cenę i wagę produktu, którego dotyczyły. W ten sposób przeanalizowali nie tylko wolumen sprzedaży, ale także jej podział na poszczególne grupy narkotyków.

ILUSTRACJA

Powyższy wykres pokazuje dzienne obroty poszczególnych bazarów. Niestety badaczom nie udało się uwzględnić początkowych dni działania nowych marketów, szczególnie po zamknięciu Silk Road i Sheep, zatem wykres pokazuje nieproporcjonalnie duże spadki po tych incydentach. Widać jednak, że rynek szybko się odbudował i już kradzież z Silk Road 2 nie wpłynęła znacząco na globalne obroty. Możemy także zobaczyć, że Operacja Onymous, która doprowadziła do zamknięcia Silk Road 2 i kilku mniejszych marketów, głównie napędziła klientów ich konkurencji. Niestety wzrost obrotów na Evolution był tak duży, że wcześniej dobrze działające skrypty badaczy nie poradziły sobie z wolumenem danych, z kolei liczne przestoje Agory nie pozwoliły na zebranie wiarygodnych informacji, zatem badanie zostało zakończone z uwagi na brak rzetelnych źródeł pozwalających na kontynuację.

Elita sprzedawców

Ciekawe są także wyniki analizy obrotów poszczególnych sprzedawców. 70% wszystkich dilerów oferujących swoje produkty nie osiągnęło nawet obrotów na poziomie tysiąca dolarów. 18% realizuje obroty rzędu 1000 – 10 000 dolarów. Jedynie 2% z nich osiągnęło sprzedaż powyżej 100 tysięcy dolarów. Wskazuje to także na to, że głównymi klientami podziemnych bazarów są użytkownicy końcowi, a nie pośrednicy kupujący większe ilości towaru. Do elity dilerów, którzy zrealizowali transakcje za ponad milion dolarów, należy 35 kont. W sumie 1% najlepszych sprzedawców odpowiada za ponad połowę globalnego obrotu.

Inna ciekawa obserwacja mówi, że dilerzy coraz częściej troszczą się o bezpieczną komunikację z klientami. O ile na oryginalnym Silk Road tylko 2/3 sprzedawców publikowało swój klucz PGP, o tyle na Agorze i Evolution było to już 90%.

Co się sprzedaje

Marihuana i ecstasy – to podstawowe produkty, generujące prawie 1/4 obrotów każdy. Wcześniej kolejne prawie 25% stanowiły stymulanty (w tym kokaina), jednak w ostatnich miesiącach oddały pole farmaceutykom takim jak Viagra czy oksykodon. Resztę rynku dzielą pomiędzy siebie pozostałe substancje.

ILUSTRACJA

Badanie jasno pokazuje, że nawet chwilowe sukcesy organów ścigania nie są w stanie zmienić rynku. Badacze sugerują, że zamiast walczyć ze stroną podażową, która zawsze pojawi się w odpowiedzi na istniejący popyt, wysiłki w zwalczaniu narkomanii powinny być raczej skierowane na redukcję popytu. Niestety te dość oczywiste wnioski chyba jeszcze długo nie będą docierały do decydentów.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Pełna świadomość, dobre przygotowanie.

Odkad pamietam, zawsze ciągnęło mnie do używek z gatunku tych “otwierających umysł”. Kiedyś w podstawówce mieliśmy zadanie zrobić plakat promujący jakas akcje anty-narkotykowa i podczas robienia researchu pierwszy raz przeczytałem o grzybach halucynogennych. Nie rozumiałem wtedy dlaczego dorosli tak bardzo bali się tych substancji, dlaczego nie uczyli nas o innych zastosowaniach niż rekreacyjne? Wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej i wtedy już wiedziałem, ze za pare lat nastąpi moment, w którym ich sprobuje samemu.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

bardzo pozytywny nastrój jak i oczekiwania, otoczenie równie sprzyjające

Swoją przygodę z grzybami zaczynałem od skromnych dawek, pierwszy raz zjadłem ich 13 toteż nie odczułem najmniejszego efektu, za drugim razem przekroczyłem rzekomy próg odczuwalności i zjadłem ich 20, niestety nie odczułem ich działania lub po prostu mi się tak wydawało - wpływ na to może mieć wypalenie sporej ilości marihuany zapijając równie sporą ilością alkoholu, dlatego błędnie uznałem iż 40 grzybów nie wywoła u mnie jakiegoś niesamowitego efektu i szybko zajmę się innymi substancjami zapominając o tym że zjadłem kilka grzybków, na szczęście pomyliłem się i to bardzo.

  • Alkohol
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.

Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.