REKLAMA




W rocznicę pierwszej podróży na kwasie - co wiemy o LSD?

Tagi

Źródło

motherboard.vice.com
ZOE CORMIER

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

1887

Istnieje kilka opisów indywidualnych doświadczeń z narkotykami, które znane są milionom. Próba Aldousa Huxleya z meskaliną, opisana w "Drzwiach Percepcji" (1954) może być jednym z przykładów. Innym niech będą opiumowe wizje Samuela Taylora Coleridge'a, zawarte w poemacie "Kubla Khan" z roku 1797. Ale jeden odjazd jest tak sławny, że posiada oficjalną rocznicę: Dzień Rowerowy, 19 kwietnia 1943. Pierwsza podróż na kwasie.

Wiecie, o co chodzi: szwajcarski chemik Albert Hofmann, majsterując w laboratoriach firmy Sandoz Chemicals, przypadkowo aplikuje sobie LSD-25 za pośrednictwem opuszków palców. Sprzedawane później przez Sandoza jako"Delysid", było ono jedną z wielu cząsteczek, zsyntezowanych w ramach badań nad środkami mającymi zapobiegać krwotokom poporodowym. (Człowiek, który stworzył najpopularniejszy na świecie halucynogen, starał się tylko zapobiec śmierci kobiet w połogu. Co więcej - udało mu się w obu aspektach.) Kilka godzin później, gdy wracał do domu na rowerze, świat zaczął się mienić.

Nie mający żadnych wcześniejszych doświadczeń z narkotykami Hofmann zdecydował się pójść dalej w ramach autoeksperymentu. W dniu 19 kwietnia, o godzinie 16.20, połknął 250 mikrogramów.

Pierwszy trip na świecie był daleki od bycia zabawnym. "Zawładnął mną demon, biorąc we władanie moje ciało, umysł i duszę" napisał Hofmann w swojej książce. Choć zejście było przyjemne, Hofmanna przeraził początkowy wstrząs. "Ostatnią rzeczą, ktorej mogłem się spodziewać, było to, że substancja ta może kiedykolwiek znaleźć zastosowanie jako narkotyk rekreacyjny." Zamiast tego żywił nadzieję, że LSD "może stać się dla dla psychiatrii tym, czym mikroskop i teleskop są dla biologii i astronomii." Narzędziem do badania umysłu. Zadaniem, nie nagrodą.

Ku przerażeniu Hofmanna, kwas "rozprzestrzenił się z epidemiczną prędkością jako sensacyjny nowy narkotyk." Jego "cudowne dziecko" stało się "trudnym dzieckiem." LSD było wszędzie, wyrabiając sobie fatalną reputację.

Dietyloamid kwasu lizergowego był oczerniany: te trzy litery (LSD) stały się synonimem psychozy, samobójstwa i uszkodzenia mózgu. Ale czy dowody naukowe uzasadniają taką powszechną opinię?

Doniesienia massmediów nadawały ton recepcji społecznej. W 1966 magazyn Time krzyczał o epidemii "skwaszonych głów", przez którą miała ucierpieć Ameryka, donosząc o ofiarach LSD masowo napływających do Instytutu Neuropsychiatrycznego UCLA. Inne publikacje wtórowały: "15% pacjentów w oddziałach psychiatrycznych to ofiary psychozy wywołanej kwasem!" Rodzice drżeli na myśl, że ich dziecko stanie się jedną z nich, wyskakując z okna w przekonaniu, że może latać. Opublikowano wyniki badań, z których wynikało, że LSD powoduje uszkodzenia chromosomów. Odosobnione opisy przypadków sugerowały, że zażywanie kwasu może prowadzić do białaczki.

Obawy dotyczące psychodelików rozszerzały się, od przewidywań fizycznych szkód, do społecznego chaosu. Typ "artystowski" miał był szczególnie narażony na ryzyko. Halucynogeny, mówiono, "stanowią szczególną atrakcją dla niektórych osób psychicznie i społecznie niedostosowanych", w tym "typów artystowskich", takich jak zaangażowani pisarze, malarze, pisarzy i muzycy" - marszczyli brwi autorzy biuletynu WHO.

Jeżeli cokolwiek może wyrazić jak bardzo poważnie traktowano zagrożenie związane z LSD, niech będzie to Operacja Julie, kulminacja dwóch i pół roku śledztwa, w wyniku którego w dniu 26 marca 1977 roku zatrzymano 120 osób i przejęto 6,5 mln dawek LSD. Sprzedawane za 1 funta porcje "mikrodotów" rozpowszechniano rzekomo z pobudek filozoficznych, nie finansowych. "Uważałem LSD za cenne narzędzie, pomagające ludziom naprawdę dostrzec transcendentalne piękno naszego domu", napisał Leaf Fielding, jeden z aresztowanych i uwięzionych, w swoim pamiętniku zatytułowanym Żyć poza prawem .

Pewnego razu Fielding przypadkowo przyjął monumentalną dawkę, starając się ręcznie zebrać tysiące kryształów, które rozsypał. "Opadłem na kolana i tak zastygłem, nie mogąc się poruszyć przez jakieś cztery miliony lat" - napisał.

Nie da się określić, jak dużo kwasu przyjął, "ale na pewno były to tysiące porcji" - powiedział mi, telefonując ze swojego domu w południowej Francji. Czy to doświadczenie zmieniło go nieodwracalnie? "Byłem trochę rozbity przez tydzień czy dwa" - zaśmiał się. "Ale nie, nie powiedziałbym, żebym doznał jakiejkolwiek trwałej zmiany."

Aby być sprawiedliwym: z mojego punktu widzenia, przez telefon sprawiał wrażenie całkowicie przytomnego.

Statystycznie rzecz biorąc, argumentuje Fielding, gdyby LSD jest w stanie spowodować trwałe uszkodzenie mózgu, to o wiele więcej ludzi lądowałoby w szpitalach psychiatrycznych.

Dziś mamy nie tylko możność spojrzeć na sprawy z perspektywy czasu (spoiler alert: halucynogeny nie doprowadziły do powszechnego pokoju na świecie), ale mamy do dyspozycji także duże zestawy danych do analizy. Co więc mówią nam liczby?

Większość początkowych obaw zostało oddalonych. Czy LSD uszkadza DNA? W 1971 przeglądowy artykuł w czasopiśmie Science zdemaskował rzekome dowody. LSD sprawi, że uwierzysz, że możesz latać? Prawdopodobnie nie, ale bez wątpienia lizergamidowe odurzenie może prowadzić do idiotycznych urazów. Doradca do spraw narkotków, Lisa Zimmerman z Ottawy, była świadkiem sytuacji, gdy pewna dziewczyna prawie połamała nogi w wypadku z udziałem gigantycznego jednorożca. Zastrzeżenie: jednorożec był prawdziwy, przemierzał pustynię podczas festiwalu Burning Man 2014 jako obwożona na platformie makieta postaci z popularnej internetowej kreskówki "Jednorożec Charlie".

"Nasz samochód niemal zderzył się z jednorożcem w środku nocy, ponieważ w ciemności utrzymanie kierunku było trudne dla kierowców. Wszyscy w pierwszym rzędzie chowali nogi, kiedy Charlie przejeżdzał obok" - wspomina Zimmerman. "Z wyjątkiem jednej dziewczyny, która z entuzjazmem wyciągnęła nogi, które prawie zostały zmiażdżone przez dwie ciężarówki. Ponieważ była na kwasie, sądziła, że Charlie jest zrobiony z poduszek. "

Większość ludzi zapewne nie kwestionuje tego, że po kwasie - podobnie jak po alkoholu i marihuanie - ludziom zdarza się robić głupie rzeczy." Niektórzy zginęli będąc na LSD, to prawda, ale trzeba pamiętać, że przez lata ludzie w sumie przyjęli co najmniej pół miliarda dawek, jest zatem oczywiste, że takie sytuacje się zdarzały" - komenuje Teri Krebs z Katedry Neurologii Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Trondheim.

"Jeśli ktokolwiek zginął wypadając z okna podczas podróży na LSD, miejski mit wyjaśniał, że powodem było uwierzenie, że umie się latać" - mówi Pal-Ørjan Johansen, psycholog kliniczny i partner Krebs w badaniach. "Mit uwierzenia w zdolność latania opiera się na czystej spekulacji - dzisiaj wiemy, że poważne urazy związane z LSD są niezwykle rzadkie."

Krebs i Johansen naciskają na zwiększenie kontrolowanego dostępu do psychodelików, rozpoczęli również zbieranie funduszy na kampanię, mającą na celu stworzenie stałego i pewnego źródła psylocybiny o czystości farmaceutycznej

Ostateczne pytanie, wg Krebs i Johansena: Czy ludzie, którzy biorą psychodeliki, są ogólnie bardziej narażeni na rozwój psychoz, tendencje samobójcze, lub inne formy zaburze psychicznych? Para przeanalizowała ankiety z amerykańskiego Narodowego Badania Użytkowania Narkotków i Zdrowia (NSDUH) - prowadzonego w latach 2008-2011 corocznego sondażu obejmującego ponad 135 tysięcy osób. Wg. ich badania, opublikowanego w zeszłym miesiącu, nie znaleziono "żadnego związku" między używaniem psychodelików takich jak LSD i późniejszymi problemami ze zdrowiem psychicznym. Drugie badanie, opublikowane w tym samym numerze Journal of Psychopharmacology, również wykazało brak zwiększonego ryzyka samobójstwa u tych, którzy używali psychodelików.

Ale czy rzeczywiście psychodeliki nigdy nie powodują psychozy?

Dr Henry David Abraham zaczął dokumentować przypadki "uporczywych halucynogenopochodnych zaburzeń percepcji" (HPPD) – stałych i długotrwałych zaburzeń wizualnych w roku 1971. Określił kryteria HPPD dla DSM (podrecznej Biblii psychiatry). Niektórzy badacze, w tym Krebs i Johansen, kwestionują poprawność opisu schorzenia, wskazując na inne badania, w których opisano występowanie HPPD - określanego tam "zaśnieżeniem obrazu" - u osób, które nigdy nie używały psychodelików. Abraham kontruje odesłaniem do jeszcze innych badń, z których wynika, że ponad cztery procent osób, które używały psychodelików, doświadczyło uporczywych zaburzeń wizualnych.

Mimo wszystko - Krebs i Johansen dzielą z Abrahamem pewne wspólne przekonania. "Zasadniczo jestem po stronie każdego, kto pracuje na rzecz diametralnej zmiany podejścia do odkrywania pozytywnych aspektów tych środków, po tylu latach drakońskiego tłumienia możliwości prowadzenia oficjalnych badań" powiedział Abraham. Ale niepożądane efekty psychologiczne nie powinny być bagatelizowane.

"Wiele nowych badaczy w tej dziedzinie niechętnie bierze pod uwagę kwestię efektów ubocnych."- ubolewa. Innymi słowy: każdy środek - farmaceutycznej czy w innej proweniencji - może równie dobrze szkodzić, jak leczyć.

"Chociaż doniesienia o flashbackach i pokrewne były mocno przesadzone, to LSD nie jest środkiem, którego przyjmowanie nie wiąże się z ryzykiem, szczególnie gdy dotyczy to osób z predyspozycją do psychozy" - zastrzega Amanda Feilding, dyrektor Fundacji Beckley. To ona popchnęła naprzód badania nad korzyściami terapeutycznymi płynącymi z zastosowania substancji od dziesięcioleci kontrolowanych, jak konopie indyjskie w przypadku bólu czy LSD w terapii lęku u chorych na raka w fazie terminalnej. "Jest niezaprzeczalnym, że LSD jest bardzo potężną substancją, która, jeżeli nie będzie używana w sposób odpowiedzialny, może zakłócić stabilność psychiczną, zwłaszcza, jeśli będzie przyjmowana w nieodpowiednich warunkach. Naprawienie tego rodzaju szkód może wymagać bardzo dlugiego czasu".

Przy okazji: Albert Hofmann brał LSD w niewielkich dawkach do wieku 96 lat i dożył 102.

"Albert był najbardziej uroczą i prawdopodobnie najszczęśliwszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałam. Nawet w wieku 100 lat, miał ten błysk oku, prawdopodobnie dlatego, że wiedział, jak wspaniały prezent dał ludzkości "- opowiada Feilding - "Przez pewien czas był pełen smutku, gdy jego "cudowne dziecko"stało się "trudnym dzieckiem" z uwagi na jego nadużywanie, ale mam nadzieję, że teraz wkraczamy w nową erę, w której ten cudowny eliksir będzie używany z większą rozwagą."

Oceń treść:

Average: 9.4 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)

Mnie sie sylvek zaczal dosc wczesnie, cos kolo 9 rano. co 4-5 godzin pol warszawskiego mitsu (pozdro dla tego co on juz wie :)) w sumie jakies 150-200mg w ciagu 12 godzin. wszystko na pusty zolad4k, w ciagu calego dnia nie bylo mowy o uczuciu glodu a po jakichs 16 godzinach postu poczulem ze cos tam ssie w srodku. ale nic nieprzyjemnego. z poltorej godziny od pierwszego gorzkiego przyszlo to genialne ciepelko. pani szefowa restauracji byla aniolem, teraz mi sie nasunelo zajebiste okreslenie- muminek. kobieta byla czysto muminkowa.

  • Amfetamina
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Miks

Dzień wolny, weekend a rodzice w pracy. Na początku obce miasto, obcy ludzie, mieszkanie jakaś melina - strach, niepewność. Potem z moją ekipą w domu jednego z ziomków - spokojnie, luźno.

Ten dzień miał być spokojnym dniem z koleżanką z klasy. Zabrała mnie do obcego miasta do swojego dostawcy. Złożyłyśmy się na porządną porcje amfy ale ja z góry powiedziałam ,że nie chce przesadzać bo to mój drugi raz dopiero. Ona już jest bardziej doświadczona z tą substancją. Dodam jeszcze ,że jestem młodą, drobną dziewczyną.

15:00 Pierwsza krecha: Uczucie świetne, rozluźniłam się nieco, zachciało mi się gadać, zrobiło mi się swobodniej chociaż byłam w obcym miejscu. Serce i oddech mi przyspieszyło. Włączyliśmy dosyć energiczną muzykę i oczywiście leciała fajka za fajką.

  • Dekstrometorfan

Nazwa substancji : Bromowodorek Dekstrometorfanu (DXM), dawka ok. 450 mg (półtora butalki Acodin'u 300) doustnie ;-).

Set&setting: własne mieszkanie, bez osob towarzyszących, stan ducha spokojny, pozytywnie

nastawiony.

Poziom doświadczenia: Alkohol na początku od impry do impry, pozniej średnio 5x/tydzień

przez rok (tak, uzależnia ;-)) MJ ok. 10 razy w życiu. Czyli doświadczenie zerowe w sferze

dragów (grzeczny chłopiec ? ;-)). Pierwszy raz coś "psycho".

  • Kodeina
  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Ogólnie spoko. Pozytywne nastawienie choć ogólnie w życiu strasznie chujowo.

Zaczęło się od tego, że w dniu wczorajszym miałem wielką ochotę na mefedron. Okazało się, że nie dało rady nic załatwić więc uwaliłem się Thiocodinem i piwem. Nie było źle ale nie było też dobrze. W nocy naszło mnie bardzo duże pocenie się. Może to jakaś reakcja choć nie sądzę bo ostatnio wiele rzeczy mieszam z alko.

Dziś siedziałem sobie spokojnie przed kompem, popijałem piwo, romyślałem. Nagle wpadła myś  - zadzwonię do kumpla, może coś ma. Miał. Podjechał, dał. Jest dobrze.

randomness