Synowie dziedziczą po ojcach kokainooporność

Naukowcy z University of Pennsylvania wykazali, że synowie szczurów wystawionych na oddziaływanie kokainy są oporni na nagradzające działanie narkotyku.

Konkormir

Kategorie

Źródło

Anna Błońska / KopalniaWiedzy.pl
University of Pennsylvania Health System

Odsłony

2863

Naukowcy z University of Pennsylvania wykazali, że synowie szczurów wystawionych na oddziaływanie kokainy są oporni na nagradzające działanie narkotyku. Sugeruje to, że zmiany fizjologiczne wywołane przez kokainę mogą być przekazywane z ojca na syna. Wiemy, że czynniki genetyczne przyczyniają się w znacznym stopniu do ryzyka uzależnienia od kokainy, jednak potencjalna rola oddziaływań epigenetycznych [...] nie jest zbyt dobrze poznana. To studium jako pierwsze wykazało, że chemiczne skutki zażywania kokainy mogą być przekazywane następnym pokoleniom, wywołując oporność na zachowania uzależniające. Oznacza to, że rodzicielska ekspozycja na toksyny wywiera głęboki wpływ na ekspresję genów i działania potomstwa - zaznacza dr R. Christopher Pierce.

Podczas eksperymentów samce szczurów przez 2 miesiące same podawały sobie kokainę (uzyskiwały ją po naciśnięciu dźwigni). W tym samym czasie grupa kontrolna zażywała sól fizjologiczną. Później samce spółkowały z partnerkami, które nigdy nie zetknęły się z narkotykiem. Aby wykluczyć wpływ zachowania samców na ciężarne samice, pary rozdzielano tuż po kopulacji. Młode obserwowano, sprawdzając, czy przy nadarzającej się okazji zaczną zażywać narkotyk. Okazało się, że w porównaniu do zwierząt kontrolnych, synowie, ale nie córki samców z grupy kokainowej wolniej osiągali ten sam poziom uzależnienia (zażywali mniej kokainy). Poza tym wykazano, że potomstwo uzależnionych szczurów było skłonne do mniejszego wysiłku w zamian za dawkę narkotyku, co sugeruje, że działanie substancji psychoaktywnej stało się mniej nagradzające.

Badania mózgu ujawniły, że w przyśrodkowej korze przedczołowej (ang. medial prefrontal cortex, mPFC) synów samców z grupy kokainowej występowały podwyższone stężenia neurotropowego czynnika pochodzenia mózgowego (ang. brain-derived neurotrophic factor, BDNF), o którym wiadomo, że tłumi behawioralne efekty zażycia kokainy. W ramach wcześniejszych badań Pierce wykazał, że kokaina doprowadza do szeregu zmian w genie BDNF w komórkach mPFC. Szczególnie ważna wydaje się acetylacja jednego z histonów, prowadząca do nasilenia ekspresji.

"Zidentyfikowaliśmy zmianę w mózgu, która wydaje się odpowiadać za kokainooporność. Niewątpliwie występują inne zmiany fizjologiczne i by je uchwycić, prowadzimy obecnie szerzej zakrojone eksperymenty. Zamierzamy też przeprowadzić podobne studia z [...] nikotyną i alkoholem. Wyniki zespołu Pierce'a sugerują, że kokaina prowadzi do zmian epigenetycznych w plemnikach. Na razie Amerykanie nie wiedzą, czemu kokainooporność dziedziczą tylko synowie, ale spekulują, że pewną rolę mogą w tym odgrywać hormony płciowe. W przyszłości trzeba też będzie wyjaśnić, czy oporność na narkotyk da się odziedziczyć po matce."

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<p>czyli wniosek z tego taki, że potomstwo nie chciało tak chętnie zażywać kokainy?</p>
Anonim (niezweryfikowany)

Od dziś z powodu troski o przyszłego syna sypie większe kreski
toshiro (niezweryfikowany)

<p>ja chcę być samcem w grupie kokainowej !!!</p><p>&nbsp;</p><p>tak bardzo chcę!</p><p>&nbsp;</p><p>a poważnie to od dawna przypuszczałem, że ćpanie musi mieć wpływ na geny, i to jeszcze "prawdziwe narkotyki"</p><p>mają duży wpływ, to co dopiero to chemiczne gówno którym się raczymy masowo.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Alkohol
  • Golden Teacher
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Do samego tripa nastawiony byłem bardzo pozytywnie, przed zjedzeniem popytałem wielu znajomych, którzy wcześniej mieli kontakt z psychodelikami — szczególnie grzybami — o m.in. czas działania, przebieg, możliwe problemy, dawkowanie itd. Wszystkie informacje pokrywały się ze sobą, więc czułem się pewnie i zdecydowanie. Grzybki miały zostać zjedzone na terenie bardzo spokojnej dzielnicy na obrzeżach dużego miasta — kilka bloków, w większości szerokie ulice i domki jednorodzinne. Znajduje się tam niewielki park, wieczorem i w nocy praktycznie zawsze pusty, w którym często przesiadujemy paląc ziółko i nigdy nie było tam żadnego przypału, a więc idealne miejsce na początek tripa. Tamta noc była w miarę chłodna - około 10 stopni na plusie, ale byłem ciepło ubrany, miałem również plecak a w nim 3 litry wody, chusteczki do nosa i trochę jedzenia. Ulice w tej okolicy po zmroku są cały czas puste, rzadko spotyka się nawet pojedynczy samochód, a co dopiero pieszego. Jest to w miarę zielona okolica, przy prawie wszystkich ulicach rosną drzewa i krzaki, jest też kilka parków i skwerów.

Czekałem na tę chwilę od dobrych kilku dni, od kiedy kolega (dalej będzie nazywany B.), który swoją drogą zawsze bał się psychodelików, nigdy nie brał i unikał ich, po raz pierwszy przyjął u znajomego łącznie około 4 gramów nieznanego gatunku grzybów — najpierw 1,5g, a po wejściu fazy kolejno 1,5 i 1 na dorzutkę. Po tamtym wieczorze skontaktował się ze mną i oznajmił, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak niezwykłego — że jest to stan nieporównywalny do MDMA, amfetaminy, koksu, zioła ani niczego innego co kiedykolwiek próbowałem.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Bardzo pozytywny humor, cały dzień na czczo, lekkie zmęczenie po przepracowanym tygodniu

 

‌Sytuacja rozgrywała się pod koniec listopada, spadł lekki śnieg karton kurzył się już w szufladzie miesiąc więc postanowiłem że powoli trzeba się szykować na zażycie. W sobotni poranek miałem bardzo dobry humor, szybki telefon do przyjaciela nazwijmy go X i umówieni byliśmy na wieczorny trip. 

  • Etanol (alkohol)
  • Gałka muszkatołowa
  • Pierwszy raz

Ogromna ciekawość działania ze względu na dużo różnorodnych, sprzeciwiających się sobie nawzajem opinii na temat tripa po gałeczce, humorek niezły, lekki stres, ale raczej z podekscytowania nowym "psychodelikiem naturalnym". Miejscóweczka - mieszkanko, łóżko.

Niedziela, 9 czerwca 2013, godzina 00:32; 4 godzina trwania stanu otumanionej ekstazy i euforii po zażyciu gałki muszkatołowej, w ilości orzechów startych - 6 sztuk. Gałka przyjmowana (wypijana) była od godz. 16:55 do 17:26 dnia 8 czerwca, w sobotę. 

Recenzja poetyckiej fazy gałczanej z niby-marihuanowym tłem bez użycia THC.

Zjaraliście się kiedyś tak mocno, że byliście na krawędzi ogarnięcia świata i umysłu, o mało nie wpadając w przepaść przepalonej bani z czarnym tłem?

  • LSD
  • Pozytywne przeżycie

Trip zaplanowany miesiąc przed zażyciem. Pozytywne myślenie o tripie od początku do końca. Cel - uporanie się z ówczesnymi problemami oraz myślami depresyjnymi

Witam wszystkich podróżujących i tych, którzy chcą dopiero zacząć swoją przygodę z psychodelikami.

W tym raporcie opiszę wam wszystkie doznania, które pojawiły się podczas sesji z tą magiczną substancją, jaką jest LSD.