REKLAMA




Okno możliwości: refleksje o ibogainowej terapii uzależnień od opioidów

W listopadzie 2009 roku przekroczyłem granicę USA-Meksyk, wyjechawszy z San Diego w towarzystwie (i za namową) mojej drogiej przyjaciółki Kristin, celem odwiedzenia ibogainowej kliniki w Baja California. Kristin była pewna, że znajdę tam coś, co wzbudzi moje zainteresowanie, zasugerowała też, że dowiedzenie się kilku rzeczy o ibogainie i spotkanie z ludźmi, którzy przeszli przez wspomaganą ibogainą terapię uzależnienia, może być dla mnie wartościowe. Wiedząc niewiele o ibogainie i uzależnieniu, nie mogłem sobie wówczas wyobrazić, jak bardzo będzie miała rację w obu przypadkach i jak trafne okażą się jej przewidywania.

Tagi

Źródło

Reset.me
Thomas Kingsley Brown

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

1296

W listopadzie 2009 roku przekroczyłem granicę USA-Meksyk, wyjechawszy z San Diego w towarzystwie (i za namową) mojej drogiej przyjaciółki Kristin, celem odwiedzenia ibogainowej kliniki w Baja California. Kristin była pewna, że znajdę tam coś, co wzbudzi moje zainteresowanie, zasugerowała też, że dowiedzenie się kilku rzeczy o ibogainie i spotkanie z ludźmi, którzy przeszli przez wspomaganą ibogainą terapię uzależnienia, może być dla mnie wartościowe. Wiedząc niewiele o ibogainie i uzależnieniu, nie mogłem sobie wówczas wyobrazić, jak bardzo będzie miała rację w obu przypadkach i jak trafne okażą się jej przewidywania.

Po przyjeździe do kliniiki Clary Wilkins w Playas de Tijuana usiadłem, by porozmawiać z Sandi Hartman, która wg. Kristin szczególnie chciała mnie poznać. Poprzedniego lata Sandi sprzedała swoją farmę w Tennessee i pojechała do kliniki Clary ze swoim psim towarzyszem, by jako prezent urodzinowy dla samej siebie zafundować sobie ibogainową terapię, celem zakończenia 12-letniego uzależnienia od przeciwbólowych opiatów - uzależnienia wynikłego z potrzeby ulżenia bólowi, spowodowanemu obrażeniami odniesionymi w wypadku samochodowym.

"Opiaty kradły moje życie kawałek po kawałku", wyznała. Przez te lata jadła bardzo mało i jej dieta była fatalna, tymczasem w ostatnich latach opiaty nawet nie przynosiły już ulgi w bólu. Ale potem, jak to określiła, "ibogaina oddał mi moje życie z powrotem." Zaczęła mi opowiadać o znaczeniu ciągłego wsparcia i opieki, jakie otrzymała w klinice Clary i innej klinice w Meksyku, i o tym, jak zdała sobie sprawę, że to, co się działo po kuracji ibogainą, był prawie tak samo ważne jak sama kuracja.

Po tej jednej rozmowie z Sandi, widząc, że jej jakość życia poprawiła się tak dramatycznie w ciągu tego roku, wiedziałem już, że muszę dowiedzieć się o ibogainie więcej. W ciągu najbliższych kilku miesięcy rozmawiałem z kilkoma innymi pacjentami w klinice Clary o ich historiach życia i doświadczeniach z kuracją ibogainą. Pojawiały się w tych opowieściach pewne wspólne motywy: ludzie opowiadali, że narkotyki takie jak heroina czy oxycontin zabijały ich i niszczyły ich chęć do życia, zaś ibogaina umożliwiła im odtrucie, dała wgląd w istotę ich uzależnienia, oraz otworzyła okno możliwości, by mogli ponownie przejść kontrolę nad swoim życiem.

Mniej więcej w tym samym czasie Multidyscyplinarne Stowarzyszenie Badań nad Psychodelikami (Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies, MAPS) szukało kogoś do opracowania wyników ich długoterminowych badań nad zastosowaniem kuracji ibogainowej, zatem w kwietniu 2010 roku zostałem przyjęty do zespołu, by zająć się tym, co było ich trzecim podejściem do tego tematu. Poszukiwałem opublikowanych wyników badań nad ibogainą i szybko odkryłem, że najzwyczajniej w świecie nie było ich zbyt wiele. Można znaleźć mnóstwo niepotwierdzonych dowodów, ale w sumie bardzo niewiele zostało opublikowane, a nieliczne znalezione przeze mnie publikacje albo stanowiły badania retrospektywne, albo ograniczone do oceny wyników tylko w pierwszym miesiącu po kuracji. Celem MAPS było przeprowadzenie wnikliwej analizy pacjentów od okresu przed rozpoczęciem leczenia, aż od pełnego roku po nim. W ciągu ostatniej dekady zaczęli dwa takie badania, jedno w Vancouver i jedno w Meksyku, ale oba zostały przerwane przed zakończeniem.

Zdecydowaliśmy, że chcemy zwerbować od 20 do 30 pacjentów i sprawdzać u nich efekty co miesiąc, przez okres 12 miesięcy po kuracji. Naszym głównym wyznacznikiem był wskaźnik ciężkości uzależnienia (Addiction Severity Index, ASI), które ustalaliśmy przed rozpoczęciem leczenia, a następnie weryfikowaliśmy co miesiąc. Drugorzędne wyznaczniki obejmowały Inwentarz Depresji Becka oraz Skalę Subiektywnych Objawów Odstawienia Opioidów (Subjective Opioid Withdrawal Scale, SOWS ), ponieważ wcześniejsze badania wykazały, że ibogaina mogła zmniejszać nasilenie depresji w okresie do jednego miesiąca po zakończeniu leczenia oraz pomagała stłumić objawy odstawienia natychmiast po kuracji.

Jak się okazało, zebranie ochotników do badania było bardzo łatwe (mieliśmy 30 osób w ciągu roku), ale badania uzupełniające okazały się znacznie trudniejsze. Kilka osób nie odpowiedziało na moje zaproszenia do dalszych rozmów, kilka innych zaś wycofało się z badania lub zniknęło nam z pola widzenia. Robiłem co mogłem, by dptrzeć do tych ludzi i wykonać uzupełniające wywiady, nawet do punktu, w którym jedna z uczestniczek, który zmagała się z nawrotami, poprosiła mnie, bym przestał do niej dzwonić.

Te trudności z uzupełnieniami zostały więcej niż zrekompensowane przez wiadomości, które otrzymywałem od uczestników badania oraz członków ich rodzin. Niektórzy powiedzieli mi, że ibogaina był jedyną rzeczą, która kiedykolwiek pomogła im w zaprzestaniu używania opiatów (po tym, jak wydali dziesiątki tysięcy dolarów na stacjonarne programy rehabilitacyjne), lub że uratowała ich życia, lub życia ich dziecka. Były też szczere opowieści o naprawie relacji z rodzicami (ojcowie dwóch osób biorących udział w badaniu powiedzieli mi, że komunikacja pomiędzy nimi po leczeniu ibogainą była lepsza, niż kiedykolwiek wcześniej). W końcu, około roku po zapisaniu 30 uczestnika, skończyłem ostatni wywiad. Valerie Mojeiko (wówczas zastępca dyrektora MAPS) był zachwycony, że udało nam się doprowadzić badanie do końca.

Opowieści o odzyskaniu kontroli nad swoim życiem i pojednaniu mają wielką moc przekonywania ludzi o skuteczności kuracji ibogainą. Jednak głównym celem badań było wyprodukowanie dobrych dowodów ilościowych – tego rodzaju, który przemówi do naukowców i lekarzy. Cieszę się, że pomimo pewnych braków w badaniu, a mianowicie małej liczby uczestników i braku grupy kontrolnej, mamy teraz mocne dowody, że ibogaina pomaga ludziom. Do czasu, kiedy to przeczytasz, złożymy pierwszy artykuł zawierający wyniki naszych badań do publikacji w recenzowanym czasopiśmie naukowym.

Pełna analiza naszych wyników pojawi się w tym artykule. Do czasu jego publikacji nie mogę powiedzieć tutaj zbyt wiele poza tym, że prawie każdy pacjent doświadczył znaczącego złagodzenia objawów abstynencyjnych dzięki tej kuracji. Ponadto wstępne wyniki wskazują, że nasilenie użytkowania narkotyków spadło dość znacznie między czasem poprzedzającym kurację a okresem po niej i pozostało na niskim poziomie do zakończenia badań uzupełniających rok później. Nawet bardziej satysfakcjonujące pod pewnymi względami jest to, że wstępne wyniki pokazują również, że uczestnicy doświadczyli znaczącej poprawy satysfakcji z relacji z członkami rodziny, przyjaciółmi i współpracownikami. Znajdujemy ponadto w tych wstępnych wynikach wskazówki, że ogólny poziom dobrostanu psychicznego uczestników także został poprawiony.

Poza tym, że jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się zakończyć badania i wkrótce opublikujemy ich wyniki, cieszę się, mogąc powiedzieć, że nauczyłem się tak wiele od czasu, kiedy zacząłem studiować leczenie ibogainą - o samej ibogainie, uzależnieniu, i o tym, jak prowadzić badania – oraz że poznałem wiele inspirujących, oddanych ludzi ze społeczności skupionych wokół ibogainy i roślinnej medycyny, w tym prowadzących kuracje, lekarzy, chemików, ekologów i innych badaczy.

Jeśli chodzi o badanie nad ibogainą, zastanawiam się: jak wyglądałyby rezultaty, gdyby każdy pacjent miał dostęp do postkuracyjnej opieki, takiej jak psychoterapia czy spotkania w ramach grupy wsparcia z innymi, którzy byli leczeni ibogainą? Jak by to wyglądało, gdyby ibogaina była legalna w Stanach Zjednoczonych, gdyby ludzie mogli otrzymać to leczenie bliżej domu, w ich własnym kraju, ze wsparciem zintegrowanej opieki zdrowotnej, pomagającej im w powrocie do zdrowia?

Mam nadzieję, że będziemy mogli znaleźć odpowiedzi w wynikach drugich sponsorowanych przez MAPS badań długoterminowych, że które Geoff Noller, Ph.D., niedawno zakończył w Nowej Zelandii, gdzie w 2010 roku zalegalizowano przepisywanie przez lekarzy ibogainy w celu leczenia uzależnień. Na szczęście pacjenci Nollera uczestniczyli w badaniach uzupełniających w znacznie szerszym zakresie niż ci, którzy brali udział w badaniu w Meksyku, a co jeszcze lepsze: wyniki badania przeprowadzonego w Nowej Zelandii wydają się całościowo jeszcze mocniej świadczyć na korzyść ibogainy. Geoff i ja mamy kilka pomysłów na temat przyczyn różnic rezultatów tych dwóch badań i spodziewamy się mieć okazję publicznie omawiać nasze przemyślenia w tej sprawie po opublikowaniu pierwszych artykułów naukowych opisujących te badania.

Niezależnie od przyczyny tych różnic, jestem zachwycony perspektywą, że Geoff opublikuje swoje wyniki, depcząc po piętach naszej nowej publikacji na temat badania Meksyku. Jestem podekscytowany, będąc częścią globalnej społeczności osób pracujących na rzecz poprawy jakości leczenia ibogainą, mogąc udokumentować jej skuteczność i uczynić ją bardziej dostępną dla ludzi na całym świecie.

Posłowie

Niestety, na dzień przed terminem złożenia ostatecznych korekt do tego artykułu, we wrześniu, dowiedziałem się, że moja przyjaciółka i współpracowniczka, Sandi Hartman, zmarła. Kiedy po raz pierwszy spotkałem Sandi i rozmawiałem z nią o jej doświadczeniach zwiazanych z leczeniem ibogainę, podkreśliła znaczenie ciągłej opieki po leczeniu. Już około rok później zaczęła prowadzić własny dom wsparcia pokuracyjnego w Meksyku (Meseta House), wówczas też udała się ze mną na konferencję MAPS w Los Angeles i tam przemawiała na ten temat. W tamtym czasie niewiele osób wydawało się doceniać znaczenie tego rodzaju opieki, ale dziś coraz więcej osób uznaje, że jest to obszar, gdzie opracowanie dobrych rozwiązań jest szczególnie potrzebne. Z wdzięcznością dostrzegam, że praca Sandi i jej rzecznictwo w tym zakresie, jak również jej pełna miłości troska o pacjentów leczonych ibogainą, stanowią znaczący wkład, z którego nadal będą korzystać pacjenci i związane z ibogą społeczności przez długi czas.

Artykuł ten pierwotnie pojawił się w zimowej edycji (2015 r.) biuletynu MAPS (Vol. 25, nr 3). Tom Kingsley Brown, Ph.D., rozpoczął badania nad kuracją ibogainą w listopadzie 2009 roku, kiedy przeprowadzał dotyczące jej wywiady w klinikach w północnej Baja California w Meksyku i zbierał dane na potrzeby badań nad zmianami w jakości życia leczonych w ten sposób pacjentów. Z wykształcenia akademickiego jest przede wszystkim chemikiem (BS, Uniwersytet w Pittsburghu i MS, California Institute of Technology) i antropologiem (Ph.D., UCSD). Od dawna także interesuje się odmiennymi stanami świadomości oraz zmieniającymi życie doświadczeniami, takimi jak konwersje religijne. Obecnie jest na pracownikiem University of California w San Diego, mieszka w San Diego ze swoją partnerką i dwoma synami. Można się z nim skontaktować pod adresem tom.k.brown@gmail.com

Oceń treść:

Average: 10 (2 votes)