Odmienne stany świadomości. Czas przywrócić dobre imię LSD?

Niebezpieczny narkotyk czy cudowny lek? Grupa naukowców walczy o przywrócenie dobrego imienia LSD. Chcą by „kwas” można było stosować jako lek na na stany lękowe i depresję.

Tagi

Źródło

Newsweek Polska

Komentarz [H]yperreala

Rzućcie okiem na poprzedzające artykuły  - wygląda na to, że hyperreal wyprzedził Newsweek ;) 

Odsłony

815

Niebezpieczny narkotyk czy cudowny lek? Grupa naukowców walczy o przywrócenie dobrego imienia LSD. Chcą by „kwas” można było stosować jako lek na na stany lękowe i depresję.

- Chory wyrostek możesz wyciąć i jest po problemie. Lęków czy stanów depresyjnych nie można usunąć ot tak – mówi dr Robin Carhart-Harris z Imperial College w Londynie, badający reakcje, jakie w mózgu człowieka wywołuje LSD. A lęki i depresja bywają równie groźne co nowotwory czy choroby układu krążenia.

LSD pomaga się z nimi zmierzyć. Zdaniem zwolenników – leczy duszę. Przenosi chorego w stan błogości. Daje zastrzyk energii tak potrzebny, gdy pacjent jest załamany chorobą. Przeciwnicy widzą w nim jedynie narkotyk, którego stosowanie może doprowadzić do przerażających halucynacji. Często odwołują się do przypadków z lat 60., gdy zdarzały się sytuacje, w których ludzie znajdujący się pod wpływem LSD wyskakiwali przez okno albo okaleczali się.

Mimo wielu negatywnych opinii, zwolennicy terapii z użyciem LSD coraz głośniej i prężniej walczą o swoje prawa. Ot choćby w Norwegii, kraju, w którym nawet sprzedaż aspiryny podlega kontroli.

Norweski badacz Pal-Orjan Johansen, wraz z niewielką grupą zwolenników, rozpoczął akcję „LSD Is O.K.”. Udało mu się nawet uzyskać poparcie m.in. emerytowanego sędziego norweskiego Sądu Konstytucyjnego. Johansen nie tylko chce powrotu LSD na listę leku. Chciałby także produkować środek z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa. Jego zdaniem opinia na temat środków halucynogennych jest grubo przesadzona. - Zawsze jest jakieś niebezpieczeństwo – mówi. - Wchodząc do lasu także narażamy się na to, że gałąź może spaść nam na głowę. Ale czy to oznacza, że powinniśmy omijać las szerokim łukiem? - pyta.

Odkryty przez przypadek

LSD został odkryty przez przypadek w 1938 roku przez szwajcarskiego chemika Alberta Hofmanna. Z grzybka pasożytującego na zbożu, buławinki czerwonej, próbował wyodrębnić substancję pobudzającą krążenie, a otrzymał środek wywołujący „odmienne stany świadomości”. Kiedy Hofmann zażył go po raz pierwszy, myślał, że umiera. Jednak następnego dnia czuł się tak błogo, jakby podarowano mu nowe życie. Chemik sądził, że odkryty przez niego specyfik zrewolucjonizuje leczenie stanów lękowych.

Niestety LSD zaczęto stosować także w zdecydowanie mniej szlachetnych celach. Stało się ulubioną używką dzieci kwiatów, a CIA eksperymentowała z wykorzystaniem go do psychicznego niewolenia wrogów. By zlikwidować dostęp do halucynogenu, w 1967 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zabroniła jego produkcji i stosowania. Od tej chwili był już tylko nielegalnym narkotykiem.

Wkrótce po decyzji FDA skończyły się także badania nad LSD finansowane przez rząd Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w latach 1953-1973 finansował aż 116 takich badań. Środek testowano nie tylko na osobach ze stanami lękowymi, ale także na chorych na depresję czy autyzm oraz na więźniach.

Badania nad świadomością i jej modyfikowaniem od 1998 r. prowadzi Fundacja Beckley w Wielkiej Brytanii. Jej założycielka Amanda Feilding nie tylko jest zwolenniczką psychofarmakologii, ale sama w latach 60. zażywała LSD oraz grzybki halucynogenne, aby przenieść się w świat „odmiennej świadomości”. Fundacja kieruje badaniami oraz stara się doprowadzić do zmian w prawie, które pozwolą na stosowanie LSD i innych podobnie działających środków w medycynie.

Obecnie „pod lupę” wzięto psylocybinę (środek halucynogenny pochodzący z grzybów). Badacze sprawdzają, czy jest w stanie pomóc osobom cierpiącym na depresję oraz uzależnionym od alkoholu czy papierosów.

Są już pierwsze sukcesy. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim wynika, że psylocybina pomaga osobom z rakiem w stadium terminalnym poradzić sobie ze świadomością śmierci. Z kolei Roland Griffiths z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa dowiódł, że psylocybina wprawiła badane osoby w stan określany jako jedno z pięciu najważniejszych przeżyć w życiu (z 36 badanych osób takiego zdania było ponad 70 proc.).

Są też opinie zgoła odmienne. Andrew Parrott, profesor psychologii z uniwersytetu w Swansea, uważa, że badania nad LSD to pewien rodzaj nowej mody i trendu. - Wiele osób stara się teraz o granty na badania nad tego typu środkami, ale nie wiem w jaki sposób mogłyby one pomóc osobom z klinicznymi zaburzeniami – mówi. - Każdy narkotyk początkowo wprawia w pozytywny stan, jednak przy długotrwałym stosowaniu negatywne skutki biorą górę – dodaje. Jego zdaniem psylocybina oraz LSD mogą być przyczyną dramatycznych zmian w mózgu.

Dlaczego LSD a nie np. amfetamina?

Halucynogeny – w przeciwieństwie choćby do amfetaminy – nie są toksyczne. Nie powodują też uzależnień, bo inaczej działają na mózg. Oddziałują na komórki nerwowe czułe na serotoninę. Po ich zażyciu w pierwszej chwili pojawiają się nieprzyjemne wrażenia. Dopiero po pewnym czasie powstają przyjemne doznania generowane przez układ nagrody. Do jego pobudzenia dochodzi jednak pośrednio, a reakcja ta jest rozłożona w czasie. Inne narkotyki, np. heroina czy amfetamina, powodują wyrzut dopaminy do mózgu. Gdy poziom hormonu spada, zaczyna być odczuwalny narkotyczny głód (dlatego tak łatwo można się od nich uzależnić).

Stąd walka, którą zwolennicy terapii środkami psychofarmakologicznymi toczą prawie od pół wieku. Chcą przywrócić „dobre imię” LSD. Ich zdaniem opinie na temat tego specyfiku są grubo przesadzone. Często wynikają także z niewiedzy. Jak podkreślają, narkotyk stosowany w odpowiednich dawkach i pod kontrolą to często jedyna forma pomocy. Podkreślają przy tym, że stosowanie środków tego typu powinno być ostatecznością i nigdy nie powinny one być podawane zdrowym osobom.

 

 


Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25B-NBOMe
  • 25C-NBOMe
  • Etanol (alkohol)
  • GBL (gamma-Butyrolakton)
  • Klonazepam
  • Marihuana
  • Marihuana
  • Miks

Stabilne acz chaotyczne. Siedzimy u kumpla jakieś 40 km od mojego miejsca zamieszkania. W głowie - spokój, lekki stresik spowodowany "obcymi" osobami. Towarzystwo - Grupka najbliższych mi osób, w tym moja dziewczyna :) Mamy do dyspozycji 2 pokoje, w których dzieją się równolegle 2 imprezy - U nas - ludzie w wieku 18+, drugi pokój, dzieciaki 12-16 lat.

 

Sam sylwester odbył się stosunkowo blisko mojego miejsca zamieszkania - jakieś 30 minutek PKS'em więc nie wynikały z tego żadne komplikacje :)

Razem ze mną Kartoniki jedli:

Indianer - I, Monika - M, Ola - O, Jaskier - J, Pachomia - P, oraz Martyna - M

 

>16:00 - 17:30 - jeszcze w domu

 

  • Amfetamina
  • Katastrofa
  • Wenlafaksyna
  • Zolpidem

Samotny wieczorek w domu. Nic nie zwiastowało masakry.

Zachowana oryginalna pisownia, fatalny styl ukazujący rozkojarzenie myślowe i brak spójności (proszę porównać jakość z innymi TR), 2h po odzyskaniu świadomości. Raport, pomimo totalnej sieczki w głowie - napisał się sam. A brzmiał on tak...

 

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Gorący, parny letni wieczór/noc. Wszystko, czego potrzeba do szczęścia, czyli --> ja, kwas i las!

20:15 – Intoksykacja. Jeszcze w domu, kartonik trafia tam gdzie czuje się najlepiej, a więc pod mój język. Trwają ostatnie przygotowania – zgrywanie muzyki na mp3, pakowanie prowiantu i śpiwora do plecaka.
Pół godziny później zakładam plecak i dziarsko wychodzę – humor dopisuje, co jest zapewne już pierwszym efektem zażytej substancji.

  • Banisteriopsis caapi
  • Przeżycie mistyczne

Samotnie na gralni. Spontaniczna decyzja. Samopoczucie bardzo dobre, zluzowany piwkiem i buszkami z przepału po Gandzi.

Witam. Opowiem wam o mojej randce. O spotkaniu, które zmieniło mój światopogląd. O randce z cudowną Changą. Zaczynamy.

 

randomness