NarkoMerytoryka: Terapie psychodeliczne

Ketamina na depresję, marihuana na bóle, kwas na uzależnienie. Pytamy o terapie psychodeliczne. Czy psychodeliki zmienią oblicze medycyny?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

muno.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

74

Ketamina na depresję, marihuana na bóle, kwas na uzależnienie. Pytamy o terapie psychodeliczne. Czy psychodeliki zmienią oblicze medycyny?

Terapia z użyciem substancji psychoaktywnych miała stać się przyszłością psychiatrii. Badania nad LSD czy psylocybiną były prowadzone już w latach 50. i 60. XX wieku, jednak zostały gwałtownie wstrzymane w latach 70. Mimo ich niepodważalnego potencjału w leczeniu uzależnień i zaburzeń psychicznych, kryminalizacja substancji pokrzyżowała plany lekarzy i naukowców. Te wizje powracają jednak dzisiaj, a kolejne państwa legalizują substancje pokroju marihuany, MDMA czy psylocybiny w celach leczniczych. Jednak jakie schorzenia planujemy leczyć tymi tajemniczymi substancjami? I dlaczego nie robimy tego od dekad?

Odcięte finansowanie rewolucji

Początek współczesnych badań nad substancjami psychoaktywnymi zwyczajowo datuje się na rok 1938. To wówczas Albert Hoffman w laboratoriach firmy Sandoz zsyntetyzował po raz pierwszy LSD. Dostrzeżono, że ten wyjątkowo silnie oddziałujący na ludzką świadomość środek wywołuje w użytkowniku stan podobny do psychozy. Dzięki temu szybko zaczęto stosować go w terapii. Na początku firma Sandoz dawała psychiatrom LSD

W latach 50. i na początku lat 60. LSD było z powodzeniem stosowane w leczeniu alkoholizmu, prawdopodobnie poprzez połączenie lat psychoterapii w jedną, intensywną, autorefleksyjną sesję, która pomagała pacjentom uzależnionym od alkoholu uzyskać nowy obraz siebie i siłę woli, by wyjść poza chorobę.

– pisze dr. Ericka Dyck.

Za wykorzystywaniem LSD w terapii uzależnień od alkoholu opowiadał się nawet Bill Wilson – założyciel Anonimowych Alkoholików.

Mimo równie obiecujących wyników, lata 70. przyniosły delegalizację kwasu i innych stosowanych wówczas środków psychoaktywnych. Wraz z nadejściem prohibicji przerwane zostały również badania. Naukowcom zaangażowanym w prace nad terapiami nie pozostawiono wielu możliwości. Większość z nich zmieniła przestrzeń badań lub przeszła do „naukowego podziemia”. Niektórzy badacze kontynuowali jednak swoją pracę nad wciąż legalnymi substancjami psychoaktywnymi, jak np. MDMA.

Współcześnie jeden z popularniejszych „narkotyków imprezowych”, został zsyntetyzowany w laboratoriach firmy Merck już w 1912 roku. Został jednak na długo zapomniany. Dopiero w latach 70. chemik Alexander Shulgin zaczął popularyzować go wśród znajomych psychoterapeutów. MDMA osłabia bowiem psychiczne bariery obronne, umożliwiając przeprowadzenie zdecydowanie bardziej intensywnych i dogłębnych sesji terapeutycznych.

Substancja szybko trafiła na rynek narkotykowy w formie tabletek ecstazy, które zyskały wyjątkową popularność w dobie kultury rave. Z tego powodu jednak MDMA bardzo szybko trafiła na listę substancji zakazanych, co ponownie wstrzymało dalsze badania.

Terapia w pigułce

Jednak jak wygląda przebieg terapii psychodelicznych? Pierwsi badacze środków psychoaktywnych sformułowali dwie podstawowe formy terapii – psychodeliczną i psycholityczną. Pierwsza zakłada dawanie pacjentom wysokich dawek substancji, które miały wywoływać skrajne doświadczenia. Osoba poddająca się terapii ma zasłonięte oczy, w tle leci muzyka, a terapeuta czuwa nad tym intensywnym doświadczeniem, prowadząc z pacjentem rozmowę. Druga opierała się na podawaniu mniejszych dawek, które miały ułatwiać przechodzenie przez kolejne etapy terapii.

Psychodeliki stosowane w terapii to przede wszystkim LSD, psylocybina, MDMA i ketamina. Ostatnią stosuje się przede wszystkim w leczeniu osób chorujących na depresję. MDMA okazuje się wyjątkowo skuteczne w walce z zespołem stresu pourazowego (PTSD). Psylocybina, obecna w grzybach halucynogennych, okazuje się zaś niezwykle skuteczna w leczeniu depresji i lęków u osób terminalnie chorych.

Mimo wyjątkowo dobrych wyników istnieją wyraźne przeszkody przed popularyzacją terapii z użyciem środków psychoaktywnych. Po pierwsze, wyniki badań nie wystarczą, by cofnąć dekady stygmatyzowania użytkowników i demonizowania samych substancji. Po drugie, same wyniki mogą również okazać się problemem, a sukces psychodelików może okazać się ich porażką. Bowiem kto chciałby finansować badania nad lekiem, który zapewnia trwałą poprawę już po pierwszej sesji?

Dla dużych firm farmaceutycznych tego rodzaju podejście może być przeszkodą w generowaniu dużych zysków, więc prawdopodobnie w niewielkim stopniu będą zainteresowane terapią psychodeliczną, w której pacjent przyjmuje substancję czynną tylko raz albo kilka razy podczas całej kuracji.

– mówi Peter Gasser w rozmowie z Maciejem Lorencem, w książce Czy psychodeliki uratują świat?

Rokowania na przyszłość

Terapie z użyciem psychodelików stają się coraz bardziej popularne w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Izraelu, a kolejne kraje planują dołączyć do tego ruchu. Trudno im się dziwić, wyniki coraz częściej prowadzonych w tym zakresie badań są wręcz szokujące. Gdy substancje obecnie stosowane w terapii pomagają połowie pacjentów, psychodeliki zbliżają ten wynik niekiedy do 80%.

Nie są one jednak panaceum. Stosowanie tego typu substancji w celach terapeutycznych powinno zawsze odbywać się pod okiem wyspecjalizowanego lekarza i stanowić jedynie wsparcie dla konwencjonalnej terapii.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • Heroina
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)

by The Mouse Army

  • 4-ACO-DMT
  • Bromazepam
  • DMT
  • Etanol (alkohol)
  • Klonazepam
  • Metoksetamina
  • Miks
  • N2O (gaz rozweselający)

(13.03.2014)

  • Marihuana

Otoz wszystko to co mam zamiar opisac, wydarzylo sie mniej wiecej 1,5 roku temu, we wczesna wiosne... jezeli mnie pamiec nie myli, byl to zapewne marzec lub kwiecien. Mielismy z jakiejs okazji (nie pamietam juz niestety dlaczego) kilka dni wolnych od budy, i zeby bylo smiesznie, na te kilka dni, moii starzy wybyli z domu na jakas wycieczke za granice... Szkoly nie bylo, chata wolna... czegoz jeszcze do szczescia potrzeba ??? Stwierdzilismy z moim najlepszym kumplem (psedonim Rochu), iz mozna by ten wolny czas wykorzystac i pokrecic sie troche na czyms naturalnym, a najlepiej na skunie.

  • Marihuana
  • Powój hawajski
  • Przeżycie mistyczne

Wieczór/noc, pokój, muzyka (kompilacja psychedeliczna).

Całkiem niedawno, bo kilka dni temu, po śmierci mojej mamy, wybrałem się w nocną wyprawę pod przewodnictwem tej rosliny. Pestki dotarły do mnie z Holandii, w sumie ponad 30. Wcześniej próbowałem na nich podróżować, ale było to stosunkowo krótko po wyprawie na LSD, więc efekt był tamtym razem mocno wypłaszczony. Po zachowaniu odpowiedniego czasu odpoczynku postanowiłem ponownie przywitać się z Duchem tej rośliny.