Niemcy chcą legalizacji trawki. Berlin składa wniosek o legalną sprzedaż

Berlin chce zalegalizować sprzedaż marihuany. Ma to zapobiec wzrostowi narkomanii i wyeliminować dilerów. Śladami stolicy Niemiec chce pójść Brema.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza
Michał Kokot

Odsłony

668

Berlin chce zalegalizować sprzedaż marihuany. Ma to zapobiec wzrostowi narkomanii i wyeliminować dilerów. Śladami stolicy Niemiec chce pójść Brema.

Wniosek o wyłączenie z obowiązującego w Niemczech prawa zgłosiła Monika Herrmann z Zielonych, burmistrz dzielnicy Berlina Kreuzberg-Friedrichshain. Jeśli do wniosku przychyli się Federalny Instytut Leków i Wyrobów Medycznych, w dzielnicy powstanie od dwóch do pięciu punktów, w których legalnie będzie można nabyć narkotyki.

Teoretycznie za posiadanie nawet niewielkiej ich ilości grozi w Niemczech do pięciu lat więzienia. W praktyce wyroki skazujące zapadają w takich sprawach niezwykle rzadko. Już w latach 90. Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie o tym, że posiadanie małych ilości na własny użytek nie jest karalne. W Niemczech każdy land osobno decyduje o tym, ile wynosi owa "niewielka ilość". W przypadku Berlina jest to np. 15 gramów marihuany, w większości pozostałych landów - sześć gramów.

Park dilerów

Władze Kreuzberg-Friedrichshain tłumaczą, że chcą zalegalizować proceder, który już i tak od lat kwitnie. Kupienie narkotyków w tej dzielnicy jest dziecinnie proste. Spacerowicze przechadzający się po Görlitzer Parku są na każdym kroku nagabywani zarówno w dzień, jak i w nocy przez dilerów. O zorganizowaniu w parku legalnego punktu sprzedaży dyskutowano w Berlinie już w ubiegłym roku. Pomysł zarzucono, gdy wiosną 2014 r. bawiące się w parku dziecko odkopało w piaskownicy trzy woreczki pełne kokainy.

Lokalni politycy konserwatywnej CDU chcieli wówczas wyrzucić z parku dilerów, ale nie pozwoliły na to protesty mieszkańców. Tłumy ludzi zjawiły się w parku z transparentami, nad którymi unosiły się kłęby dymu z palonych przez nich ostentacyjnie skrętów. Ostatecznie skończyło się na tym, że policjanci wręczali spacerowiczom ulotki, w których ostrzegali przed dilerami.

Jednak berlińczycy doskonale wiedzą, co dzieje się w Görlitzer Parku. Kilka tygodni temu aktywiści na rzecz legalizacji marihuany posadzili tuż przy głównej ulicy w Kreuzbergu kilkadziesiąt krzaków marihuany. Policja wpadła na trop "znaleziska" dopiero po kilku tygodniach.

Trawka tylko dla mieszkańców

Urzędnicy tłumaczą, że po zalegalizowaniu sprzedaży konsumenci będą kupowali narkotyki lepszej jakości i przestaną napychać kiesę dilerom. Zaprzeczają też, że ich celem jest propagowanie narkomanii. Punkty sprzedaży mają nie przypominać holenderskich coffee shopów, ale być zbliżone wyglądem do aptek. Do kupowania uprawnionych będzie jedynie 210 tys. pełnoletnich mieszkańców dzielnicy Kreuzberg-Friedrichshain.

Krytycy tego pomysłu twierdzą, że nie zmieni on nic, a jedynie zachęci do narkotyków. Nie wyeliminuje również dilerów z Görlitzer Parku, bo przecież ich klientami są nie tylko mieszkańcy dzielnicy.

Nawet jeśli pomysł wypali, mieszkańcy będą mogli kupić jedynie ograniczoną ilość narkotyków. Początkowo punkty będą działać tylko przez krótki okres.

Nie tylko Berlin

Podobny projekt chcą rozkręcić władze Bremy. Legalizacja sprzedaży miękkich narkotyków została wpisana w ubiegłym tygodniu do umowy koalicyjnej zawartej między lokalnymi socjaldemokratami i Zielonymi. Dyskutują o tym również radni Kolonii.

W Niemczech coraz głośniej słychać głosy, że dotychczasowa polityka zwalczania narkomanii nie przyniosła efektów i raczej należałoby zalegalizować sprzedaż miękkich narkotyków. Postulaty takie składają nie tylko tradycyjnie przyjaźni palaczom marihuany politycy, nomen omen, Zielonych, ale nawet niektórzy z konserwatywnej CDU. Niemiecki Bundestag właśnie debatuje nad projektem ustawy, która miałaby zalegalizować sprzedaż marihuany w całym kraju, choć szanse, że zostanie przegłosowany, są raczej niewielkie. 


Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)


nazwa substancji: tramal

poziom doświadczenia użytkownika: thc, hasz



Niezapomniana akcja z tramalem miała miejsce 30 grudnia 2003r dokładnie dzien przed sylwestrem. Właściwie do dziś nie wiedziałem czy to rzeczywiście ten lek przeciwbólowy tak mocno wpłynął na zdarzenia z tamtego dnia.


  • Powój hawajski

Rozgryzlem, "wymemlalem" i polknolem 2g nasion, tzn 57 szt. Wydaje mi sie ze efekty byly tylko przedsmakiem mozliwosci ipomea. Zjadlem o godzinie 23 (teraz wiem ze za pozno) i poswiecilem sie studiowaniem syntezy MDMA, po ok 45 minutach (nie wiem dokladnie bo zegarek jak na zlosc mi wtedy zginal) literki z tekstu podskoczyly do gory, wykrecily dwa pirleciki i usiadly grzecznie z powrotem na miejscu, pomyslalem ze sie zaczyna, pogrozilem im palcem i kontynuowalem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Własny dom, zupełnie pusty. Noc, dobre samopoczucie, brak problemów.

Cóż to był za trio! We wpisie na forum wspomniałem o nim słowami "uważajcie na aborty!" i jest to klucz do zrozumienia, dlaczego w miarę średnia dawka podziałał tak silnie. Trzy i pół grama suszu, z czego jeden gram to karłowate piny, których miałem tak wiele, że żal było mi ich się pozbywać i postanowiłem je również przyjąć. 

 

  • Grzyby halucynogenne

Substancja: suszone psilocybki sztuk ok 50

Set& settings: średni humorek, sam w swoim pokoiku, ciśnienie wysokie,

pogoda ładna, deszczu brak.

Doświadczenie: To moje trzecie podejście do psilo, pierwszy raz samotnie.

Cel: w spokoju i w skupieniu zbadać co może zdziałać ten niepozorny

grzybek, do tej pory sprawdzał się idealnie jako akcelerator imprezowo-towarzyski,

tyle że w mniejszej ilości (na oko 30szt.)