18.11.2008
Start 16:40
Zapytałem 74 studentów, czy kiedykolwiek próbowali nielegalnych używek. 57 z nich odpowiedziało, że tak. Nie jest to w żadnym stopniu grupa reprezentatywna, jednak w pewien sposób może oddawać profil współczesnego żaka. Czy narkotyki wśród studentów to codzienność?
Zapytałem 74 studentów, czy kiedykolwiek próbowali nielegalnych używek. 57 z nich odpowiedziało, że tak. Nie jest to w żadnym stopniu grupa reprezentatywna, jednak w pewien sposób może oddawać profil współczesnego żaka. Czy narkotyki wśród studentów to codzienność?
Przepytując studentów, starałem się tę bardzo wąską grupę jak najbardziej zróżnicować. Nie wchodziłem do klubów, gdzie odsetek studentów "pod wpływem" mógł być wysoki. Nie wybierałem się również na spotkania kół naukowych, gdzie odsetek mógłby być za niski, choć na to reguły nie ma.
Studenci, których przepytałem, uczą się na różnych uczelniach. Zdecydowana większość na uniwersytetach, ale byli też studenci politechnik, akademii medycznych czy państwowych wyższych szkół zawodowych. Jeśli chodzi o geograficzny podział, to przeważają studenci z centralnych i północnych rejonów naszego kraju. Tych z południa jednak też nie brakuje. Roczniki studiów były zupełnie losowe, choć zdecydowana większość ma już bliżej niż dalej do końca studiów. W badanej grupie było 48 mężczyzn i 26 kobiet, jednak do płci nie przywiązywałem tu wagi. Jak przedstawia się stosunek tych studentów do tematu używek i dopalaczy?
Choć jeden raz
Na pytanie, czy choć jeden raz w życiu spróbowali jakiegoś narkotyku, twierdząco odpowiedziało 57 studentów. Stanowi to 77 procent moich studenckich respondentów. Z tych 57 studentów jednorazowy kontakt z jakimkolwiek narkotykiem miało 9 osób. Sporadycznie (kilka razy w miesiącu) narkotyki zażywa 28 studentów. Do regularnego zażywania (częściej niż raz w tygodniu) przyznało się 20 studentów. To oznacza, że w zasadzie co czwarty z nich jest pod wpływem narkotyków co najmniej dwa razy w tygodniu.
Najczęściej zażywanymi narkotykami są marihuana i haszysz. Do wypalenia choć jednego jointa w życiu przyznało się 49 studentów. Amfetaminę brało 21, kokainę - 26, ecstasy - 23, tak zwanego kwasa - 8. Popularne były też legalne dopalacze. Tu jednak wielu studentów przyznawało, że kupuje je jedynie wtedy, gdy nie jest w stanie w danym czasie zdobyć konkretnego nielegalnego narkotyku. Te używki są więc dla nich alternatywą, ale zdecydowana większość uważa, że legalne dopalacze są jednak gorsze od narkotyków. Studenci mówili mi też o takich specyfikach jak GBL (gamma-butyrolakton). To substancja używana jako rozpuszczalnik, pomocna przy w czyszczeniu aluminiowych felg samochodowych. Znajduje zastosowanie jako używka wywołująca rozluźnienie. Sporo z nich lubi też grzyby halucynogenne. Niektórzy mówili mi nawet gdzie takowe rosną i że jak się wybierają na zbieranie, to muszą to robić zaraz po tym, jak się zaczyna na nie sezon. Spóźnialscy mogą nic nie znaleźć, ponieważ zbiory na pewnych terenach kończą się już po tygodniu - mówi 22-letni Łukasz z województwa warmińsko-mazurskiego.
Dane te mają odzwierciedlenie w zeszłorocznym raporcie Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA), z którego wynika, że najczęściej używanym narkotykiem w UE nadal jest marihuana, mimo że jej konsumpcja spada. Co trzeci Europejczyk w wieku 15-34 lat miał już z nią kontakt. Spadek konsumpcji marihuany dotyczy przede wszystkim jednokrotnego lub sporadycznego spożycia. Rośnie natomiast popularność kokainy, co potwierdza liczba studentów, którzy mówili mi, że mieli już kontakt z tą używką.
Zastosowanie
Twarde narkotyki nie są, jak się powszechnie uważa, zażywane najczęściej podczas sesji. Tu pytani przeze mnie studenci często opowiadali, że narkotyki biorą przede wszystkim po to, żeby w wolnym czasie, podczas zabawy, jeszcze bardziej się rozluźnić. Na imprezach palą głównie jointy, a ci, którzy wolą np. kokainę, również najczęściej robią to na prywatkach. Marihuanę i haszysz palą też po to, żeby wyostrzyć zmysły. Podobno po "gibonie" lepiej ogląda się filmy, słucha muzyki czy spaceruje. Prawie każdy wspomniał też o pożądanym efekcie po wypaleniu skręta, czyli o tzw. gastrofazie - nieodpartej, ale bardzo przyjemnej potrzebie jedzenia. - Wtedy chce się jeść dużo i wszystko, bo nawet zwykła kanapka z wędliną to uczta dla podniebienia - mówił 22-letni Jacek. Na klubowych imprezach dominuje ecstasy. Grzyby spożywają w domowym zaciszu albo wybierają się do miejsc, które mogą wzmocnić ich wrażenia (las, strych, otwarta przestrzeń w terenie niezabudowanym). Co do GBL-a, to głównie brany jest na domówkach. Sporo osób zaznaczało jednak, że trzeba z nim uważać, bo łatwo o niepożądany skutek uboczny, którym jest zapadnięcie w 2-3-godzinną śpiączkę, z której ciężko kogokolwiek wybudzić. Narkotyki jako dopalacz wspomagający naukę stosuje tylko 13 studentów. Reszta mówiła, że przed nauką nie biorą, bo w gruncie rzeczy tego nie potrzebują, a tak naprawdę w nauce im to nie pomaga. Ci, którzy jednak w ten sposób się wspomagają, wybierają amfetaminę albo kupują w aptekach tabletki na kaszel, które zawierają efedrynę.
Jeden joint = więzienie
Można stwierdzić, że narkotyki już na dobre przeniknęły do studenckiej codzienności. I tu nasuwa się pytanie. Czy jest to jakiś problem społeczny? Jeśli tak, to jaki? Skoro co czwarty prawie student zażywa narkotyki częściej niż raz w tygodniu, to czy oznacza to, że potrzebna jest profilaktyka, aby temu przeciwdziałać? Każdy jest kowalem swojego losu i teoretycznie jeśli chce zażywać, a nikomu poza sobą nie robi tym krzywdy, to powinien mieć do tego prawo. Pamiętać jednak trzeba, że narkomania to choroba. I póki co to jedyna choroba, za którą można trafić za kratki. Zastanawiam się, czy tych 57 studentów, którzy przyznali się do zażywania narkotyków, zdawało sobie sprawę, że popełnili przestępstwo, za które zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii mogli spędzić w więzieniu nawet trzy lata. Czy to już w końcu czas na zmianę tej ustawy?
własny pokój, wieczór, nastrój pozytywny, nastawienie na hardcorowy lot
18.11.2008
Start 16:40
Byłem szczęśliwy. Zdałem wszystkie przedmioty na 6 semestrze studiów, pozytywnie zacząłem wakacje. Chciałem doświadczyć wizualnych halucynacji. Czytałem wiele raportów i byłem bardzo pozytywnie nastawiony do LSD, próbując wcześniej grzybków halucynogennych w Holandii (trufli).
Całego tripa miałem przeżyć z moim przyjacielem. Podzieliliśmy jeden karton na pół i każdy miał zarzucić swoją część, jednak mój kolega zrezygnował ze względu na swój niepokojący stan psychiczny. Mimo tego towarzyszył mi w tripie i starał się mnie ogarniać przez cały czas.
Nastawiłam się na niesamowitą banie. W 100% byłam przygotowana na ostre śmianie. Zimowe popołudnie, sobota, weekend u chłopaka na wsi.
Spacer na świeżym powietrzu. Palę fajkę razem z chłopakiem. On wcześniej nia palił, ja już nie raz. Zioło hodowane w domu, więc jest pewność, że niczego nikt nie dodał. Już w czasie palenia delikatnie mi siadło. Poczułam lekką dezorientację. Podczas powrotu do domu zrobiło mi się doćś mocno niedobrze. W przygotowaniu ne bełta stanęłam w krzakach, jednak nic. Sytuacja powtórzyła się nie raz więc postanowiłam zostać przed domem. Chłopak poszedł zrobić mi herbatę.
***
Czekałem na to od ponad miesiąca, dużo znajomych opowiadało mi o tym pięknym stanie i chciałem go w końcu doświadczyć. Miało to miejsce na imprezie sylwestrowej 2017/2018. Nastawiłem się bardzo pozytywnie, miałem zarzucić wraz z 5 kumplami, tak też zrobiliśmy. Oczekiwałem niesamowitego uczucia, o którym tyle słyszałem.
Wprowadzenie:
Jestem zwykłym nastolatkiem. Chodzę do technikum mechanicznego. Uczę się nawet dobrze. Nigdy nie sprawiałem żadnych problemów. Jakieś tam doświadczenie z narkotykami miałem, dużo czytałem o MDMA i byłem przygotowany na całego tripa.
T(19:00)
Komentarze
Gówno prawda. Zapewne wszyscy zażywają narkotyki i to prawdopodobnie przez cały tydzień. Tytoń i alkohol to też narkotyki, nie wspominając już o kofeinie.