Marco Pannella - Narkotyki: plaga stulecia

Artykuł Marco Pannelli, przywodcy Transnarodowej Partii Radykalnej, zaczerpnięty z programu ugrupowania.

Anonim

Kategorie

Źródło

jw.

Odsłony

2556

Walka z narkotykami jest jedynie kolejną okazją do konfrontacji między jakobińsko-autorytarnym złudzeniem a demokratyczno-liberalną "propozycją". "Prohibicja czyni z każdego narkomana złotą kurę, znoszącą codziennie, aż do śmierci, aż do momentu, w którym zostanie zabita, złote jaja".

Społeczeństwo, które potrafi w przeciągu stu lat wyniszczyć i zgładzić miliony ludzi (w wyniku wojen, głodu, nędzy) i następnemu stuleciu pozostawia w spuściźnie śmiertelne rany, jest społeczeństwem tragicznym. Niektórzy, chcąc je radykalnie zreformować, chcąc zreformowaćjego podstawy, jego prawo w duchu prawa do życia i życia prawem, stworzyli Partię Radykalną.

Tej decyzji nie stanęły na przeszkodzie - ale wręcz wsparły ją - niektóre "livres de chevet", wydane w czasach, gdy miałem 15-20 lat. Były to: "Dramat ateistycznego humanizmu" ojca Henri de Lubac, zeszyty "Esprit" Emmanuela Mounier czy "Dialogi karmelitanek" Bernardosa - wszystkie, oczywiście, francuskie. Ale i katolickie.

Od ćwierć wieku jestem bity za moje przekonania i akcje antyprohibicyjne (dotyczą one nie tylko narkotyków), które rzekomo są wyrazem nie tego, czym są w istocie - wyboru podyktowanego współczuciem, solidarnym podjęciem odpowiedzialności, przymusem moralnym - ale dowodem laksyzmu, cynicznej obojętności i ... zwykłego hedonizmu. Często występują przeciwko mnie różni moraliści, kaznodzieje, pragnący przypisać innym swoje własne wady, w fanatyczny sposób dążący do zniszczenia złego ducha stulecia, podstawowej przyczyny wszystkich jego bolączek. W rezultacie bolączki te stają się niezbędne i cenne ze względu na ten fanatyzm, a dążenie do pokonania ich okazuje się niemoralne.

W sprawie narkotyków swego czasu moraliści odwoływali się do siarki, substancji piekielnej i do złota, mamony.

Im bardziej się mylą i im więcej krzywd dzieje się z ich powodu, tym bardziej atakują. Powstaje piekielny krąg, w którym oni są zamknięci, i nas też w nim zamykają: musimy więc zdecydować się na walkę na otwartym polu, bez nadmiernej ostrożności i strachu przed zlinczowaniem. W grę wchodzi przyszłość społeczeństw, obywatelska, ludzka. Paga narkotyków jest wyłącznie skutkiem prohibicji, systemu prawnego ustalonego w nadziei, że Cezar, państwo, oczyści nasze i cudze sumienie, pokona złego ducha, grzech, zło i błędy.

Gdyby nie było prohibicji, używki obecnie zakazane siałyby zło na równi z używkami dozwolonymi, a nawet mniej od nich, a to z przyczyn, o których teraz nie będę mówił. Ale system prohibicji ma dwie strony medalu: największymi jego zwolennikami są ci, którzy z produkcji reklam zachęcających do picia alkoholu, palenia tytoniu, zażywania środków psychotropowych uczynili trzecie co do wielkości imperium handlowe. Despotyczne prawo, laksyzm i łamanie prawa idą w łeb. Z powodu istnienia prohibicji społeczeństwo, instytucje, rodzina i sam narkoman płacą zniszczeniem, którego cena nie jest wymierna. Prohibicja czyni z każdego narkomana złotą kurę, która dopóki nie umrze, lub nie zostanie zamordowana, znosi codziennie złote jaja. Narkoman przynosi zyski innym - musząc stale zażywać narkotyki musi dokonywać przestępstw, musi stosować przemoc, staczać się. Z powodu prohibicji towar, który w normalnych warunkach kosztowałby tyle co alkohol czy tytoń, a może nawet mniej, jest droższy od złota, a jego rozprowadzaniem zajmuje się największa organizacja przestępcza, która dąży do powiązań z międzynarodowymi i krajowymi ośrodkami władzy. Dzięki istnieniu prohibicji, a nie dzięki "istnieniu narkotyków" czy narkomanów, 60-80% funduszy przeznaczanych na wymiar sprawiedliwości i policję państw zachodnich pochłania "wojna narkotykowa". Z powodyu prohibicji narkomani muszą stale dokonywać przestępstw, kradzieży, napadów. Jeśli przyjmiemy, że każdy z nich w ciągu roku dokonuje średnio 30 napadów i rabunków, to ujrzymy, że we Włoszech przynajmniej 3 miliony osób pada co roku ofiarą tych napadów. Tak, trzydzieści milionów w ciągu 10 lat. Chyba nie muszę przypominać, że również ich reprezentuje i broni od lat Partia Radykalna.

W niebywałym postępie "narkodolar" i "narkokracja" podbijają kolejne tereny, instytucje, państwa - a wszystko to dzięki istnieniu prohibicji. Również z jej powodu aresztujemy 7-8 letnie dzieci, które handlują narkotykami, wraz z babciami i matkami. Przestępstwa mafii, camorry i mafii neapolitańskiej są wynikiem istnienia prohibicji, ponieważ organizacje te są związane z nielegalnymi używkami, a walka o zdobycie rynku często kończy się rozlewem krwi. Dzięki prohibicji w tej właśnie chwili setki tysięcy rodzin poszukuje synów, ojców, matek, którzy być może umierają w wyniku przedawkowania narkotyków, zarażenia się AIDS-em, napadając z bronią w ręku, mordując. Ze strony wielkich guru walki z narkotykami i "wszystkowiedzących" pojawiających się przy każdej okazji, pada tylko jedna odpowiedź: trzeba wydać bezpardonową wojnę producentom, przewoźnikom i handlarzom narkotyków i narkomanom, trzeba ich razić, skazywać na długoletnie więzienie. To oni traktują jednakowo haszysz i heroinę, i dlatego istnieją dla nich już nie dziesiątki tysięcy, ale miliony przestępców. Żadne "niewielkie ilości" ich zdaniem nie mogą być tolerowane: dla narkomanów są jedynie wspólnoty terapeutyczne i więzienia. Ale jak uzyskać miliony miejsc czy to we wspólnotach czy w więzieniach, tego już nie mówią. Ani nie dysponujemy wystarczającą ilością żołnierzy i sił porządkowych, by aresztować tych wszystkich przestępców, a potem by ich pilnować, leczyć, wyzwalać, nauczyć ich na nowo "miłości życia", poszanowania dla samych siebie, znaleźć im pracę - a przecież we Włoszech i bez tego są trzy miliony bezrobotnych. Ale wiadomo, że ja, w przeciwieństwie do tych wszystkich moralistów, nie jestem dobrym chrześcijaniniem.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina

A to moja przgoda.. Poniedzialek rano, dwoni telefon. "Jedziesz do

Gdyni?"-slysze. Pytanie! Pewnie ze jade. Takie wyjazdy to lubie.

Spontan. Szkolke sie oposci, to pewne, ale co tam.. Biore ze soba

sztuczke zielonego, szklana tubke, prawo jazdy, plastykowy pieniadz I

w droge!

Jedzie nas w sumie trzech, ja jako "zapasowy" kierowca. Firmowy

Nissan wiezie nas przez ulice stolicy - kierunek polnoc. Wieziemy

jakies duperele do filli firmy w Gdansku, zreszta cel podrozy

  • Dekstrometorfan
  • Metoksetamina
  • Tripraport

Sam w pustym domu, własny pokój. Pełen komfort psychiczny

 

Słowem wstepu

Dość już dawno nie udało mi się naćpać dysocjantami. Lubię tą grupę narkotyków, ale ostatnimi czasy potrzebuję do pełnego zdysocjowania się dobrych warunków. Warunki w końcu się znalazły, znalazła się i paczka acodinu. Zazwyczaj wsuwam sobie 2, ale tym razem postanowiłem uskutecznić wzmacnianie dysocjantu dysocjantem. Testowałem już ten miks, jednak w zbyt dużych dawkach - totalna amnezja. Miałem nadzieję, żetym razem stosunek faza/pamięć będzie nieco lepszy.

  • Dekstrometorfan




Substancja: DXM (pierwszy raz)

Dawka: 450 mg na ok. 60 kg wagi ciała

Doświadczenia: było to dawno i nieprawda ;)

Settings: słoneczny początek września, sam w domu

Set: raczej nieciekawy, ale nie chcę się o tym rozpisywać

Czy dane doświadczenie zmieniło mnie w jakiś sposób: mam nadzieję, że nie :)


  • Alkohol
  • Alprazolam
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Jarałem z dwoma "koleżkami". Jeden z nich był obyty z tematem i objaśniał nam, co może nas spotkać oraz jak na to się przygotować. Jaraliśmy u drugiego "koleżki: na strychu gospodarczego budynku. Dość dobrze ich znałem albo tak mi się wydawało.

Cała akcja miała miejsce w te wakacje. Już od 1 klasy liceum chciałem zajarać, ale obawiałem się, że trafię na chujowy towar lub ludzi, którzy sprawią, że będę mieć jakieś bad tripy czy coś w tym stylu. Z ratunkiem przybył koleżka z gimbazy, który obiecał, że załatwi świetny temat i wszystko będzie pięknie. Jak obiecał, tak zrobił i już w lipcu mogłem spróbować tej magicznej roślinki. 

randomness