Czy naukowcy powinni przyznawać się do używania psychodelików?

Tagi

Źródło

5HT2A.PL, Krzysztof Zwolan

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy serdecznie i zachęcamy wszystkich do odwiedzenia strony 5-HT2A - Psychodeliczny Przegląd Naukowy, gdzie znajdziecie mnóstwo równie ciekawych materiałów!

Odsłony

2170

Uprzedzenia dotyczące osób używających psychodelików jak i samych substancji są pokłosiem propagandy z czasów wojny z narkotykami. Nie mają one żadnego uzasadnienia, niemniej są bardzo silnie zakorzenione w świadomości społecznej. Pomimo iż opinia publiczna zmieniła się od lat ’60 stereotypy i uprzedzenia wciąż mogą wpływać negatywnie na ocenę sylwetek naukowców badających psychodeliki.

Po ponad 50 latach zastoju w badaniach nad psychodelikami spowodowanego chybioną ‘wojną z narkotykami’ administracji Nixona i wynikającymi z niej prawnymi ograniczeniami, dziedzina ta odnotowuje odrodzenie na ogromną skalę. W ostatnich latach wiele badań na temat psychodelików zostało opublikowanych w najważniejszych czasopismach naukowych o dużym znaczeniu i wpływie. Wywołało to znaczący wzrost zainteresowania mainstreamowych mediów i publikację wielu artykułów w prestiżowych międzynarodowych tytułach, takich jak The Guardian, The New York Times i Scientific American. W samym roku 2019 pojawiło się ponad 3000 artykułów na temat psychodelików w języku angielskim, z czego prawie połowa naukowych, co jest ogromnym wzrostem w porównaniu do np. roku 2006, gdy takich artykułów było zaledwie kilkadziesiąt.

Pomimo że większość z tych artykułów przychylnie odnosi się do odkrytego na nowo potencjału psychodelików w leczeniu wielu zaburzeń psychologicznych i neurologicznych, pokutujące w społeczeństwie stereotypy i uprzedzenia mogą zaszkodzić osobom profesjonalnie zajmującym się tym tematem. Mogą one wpłynąć negatywnie na ocenę ich badań, ich wiarygodności naukowej oraz ich poglądów, szczególnie w przypadku, gdy postronne osoby dostrzegają związek między badaniami i prowadzącymi je naukowcami a subkulturami psychodelicznymi. Analiza przeprowadzona przez austriackich i szwajcarskich badaczy miała na celu zbadanie tych zależności.

Źródła stereotypów o psychodelikach

W badaniu założono, że najbardziej prawdopodobnym źródłem uprzedzeń na temat psychodelików jest opinia publiczna w latach 60-tych w USA, napędzana polityczną propagandą i nastawionymi na sensację doniesieniami prasowymi. Również sami naukowcy przyczynili się do stereotypowego i zdecydowanie negatywnego wizerunku osób używających LSD i innych psychodelików. Interesującym aspektem tej narracji ‘moralnej paniki’ dookoła psychodelików jest fakt, że była ona skierowana nie przeciwko substancjom, ale raczej przeciwko osobom, które je używają, w tym wypadku członkom ruchu hipisowskiego, którzy rzucili wyzwanie etyce pracy, wartościom moralnym i ówczesnym dominującym poglądom na rzeczywistość. Pomimo, że współcześnie nie postrzega się psychodelików w taki sam sposób jak w latach 60-tych, możliwe jest, że nadal utrzymują się stereotypy o ich użytkownikach, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi obserwacjami. Mogą one w konsekwencji wpływać na postawy ludzi wobec samych substancji, a także wobec nowych odkryć naukowych i ich potencjału klinicznego.

Na przykład wiele publikacji lub stron internetowych używa stereotypowych ilustracji prezentujących grzyby ‘magiczne’ albo papierki LSD czy sztukę inspirowaną stanami psychodelicznymi, co może kojarzyć się z subkulturą hipisów lub jej uwspółcześnioną wersją. Również naukowcy mogą przyczyniać się do wzmocnienia stereotypów poprzez identyfikowanie się z kulturą psychodeliczna bądź otwarte przyznawanie się do własnych przeżyć psychodelicznych.

Postawy badaczy

Eksperymentowanie z psychodelikami w latach ’60 było powszechną praktyką wśród badaczy i terapeutów. Wielu z nich otwarcie przyznawało się do ich używania, jednak wraz ze wzrostem popularności tych substancji wśród rekreacyjnych użytkowników, rozwojem kontrkultury i późniejszą kryminalizacją, pogląd na auto-eksperymenty zmienił się. W rezultacie prowadziło do zakazania tej praktyki przez instytucje naukowe. Współczesne stanowisko samych badaczy jest zróżnicowane. Jedni badacze są zwolennikami eksperymentów na sobie, twierdząc, że może to być pomocne w formułowaniu pytań badawczych. Drudzy posuwają się do stwierdzeń, że własne doświadczenie jest niezbędne, aby przygotować odpowiednio uczestników badań i uzyskać ich świadomą zgodę. Niektórzy jednak są zdania, że subiektywne doświadczenia już wpłynęły na wyniki w tej dziedzinie, ponieważ psychodeliki wywołują uczucie głębokiego wglądu, które mogą być nadinterpretowane pod kątem ich wartości naukowej.

Wielu naukowców przyznaje się do używania psychodelików, jednak wolą oni nie oświadczać tego w materiałach rejestrowanych z obawy o nielegalność substancji, a także o to, jak mogą być postrzegani oni sami oraz ich praca. Ten drugi powód jest właśnie przedmiotem omawianego badania.

Przyznawać się czy nie?

W trzech badaniach z łączną próbą 952 uczestników okazało się, że osobiste używanie psychodelików przez naukowców badających efekty działania tych substancji negatywnie wpłynęło na ocenę rzetelności naukowej tych badaczy. Kwestionowano ich bezstronność i profesjonalizm, nemniej nie wpływało to na ocenę samego badania, pod warunkiem, że było ono zaprezentowane w ściśle naukowym kontekście (np. jako artykuł opublikowany w prestiżowym czasopiśmie). Ocena ta nie wiązała się z faktem czy uczestnicy sami mieli doświadczenia z psychodelikami czy też nie. Inaczej natomiast przedstawia się sprawa, kiedy wyniki prezentowane były w kontekście takim, który sugerowałby związek z kulturą psychodeliczną. Prezentacja tego samego badania na konferencji zawierającej aktywności stereotypowo kojarzone z użytkownikami psychodelików (na przykład szamańskie pokazy, elementy wystroju audytorium, grafika ulotek powodowała) powodowała zmianę na gorsze postrzegania jego jakości. Warto tutaj zauważyć, że odwrotnie niż wcześniej, wpływ na ocenę miał tutaj fakt czy uczestnicy sami mieli doświadczenia z psychodelikami. Jakość badań prezentowanych na konferencji sugerującej związek z kulturą psychodeliczną była dewaluowana jedynie przez uczestników, którzy nie mieli osobistych doświadczeń.

Badania te sugerują, że naukowcy zajmujący się psychodelikami powinni być świadomi faktu, że sposób, w jaki przedstawiają samych siebie, wpływa na postrzeganie ich rzetelności naukowej i jakości badań przez opinię publiczną. Szczególnie jest to ważne gdy weźmie się pod uwagę fakt, że finansowanie dalszych badań zależy w większości przypadków od osób które nigdy nie miały do czynienia z psychodelikami.

Źródło:

Forstmann, M., & Sagioglou, C. (2020). How psychedelic researchers’ self-admitted substance use and their association with psychedelic culture affect people’s perceptions of their scientific integrity and the quality of their research. Public Understanding of Science

DOI: https://doi.org/10.1177/0963662520981728

Oceń treść:

Average: 5.4 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Domek w lesie wraz z kumplem M, Pozytywne nastawienie , czysty umysł , ekscytacja nadchodzącym doświadczeniem

Dwa tygodnie przed tripem , będąc z kumplem porobieni znaczącą ilością MJ wpadliśmy na pomysł by przeżyć coś większego. Mieliśmy na myśli Domek w lesie w którym mieliśmy zamiar spędzić trip . Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy spożywac manga , po jednym na głowie . Dzięki mircenowi zawartemu w owych owocach THC zyskuje całowicie inne działanie - głębsze, bardziej mistyczne oraz  wydłużony czas działania. 

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Czas i miejsce: noc w domu (zazwyczaj); oczekiwania: chęć milszego spędzania czasu w samotności, ucieczka od codzienności i problemów.

Opiszę sposób, w jaki marihuana odmieniła moje życie oraz doświadczenia, uczucia i wyciągnięte wnioski z ostatnich kilku miesięcy, które spędziłem w towarzystwie tej rośliny.

Zacznę od opisu mojej przykładowej fazy:

Najbardziej lubię palić w samotności na chacie, w osobistej strefie komfortu. Po zapaleniu kładę się wygodnie, a na słuchawkach puszczam muzykę elektroniczną (słucham takiej tylko po paleniu). Zamykam oczy i od tej pory wszystko przestaje mieć znaczenie.

  • Grzyby halucynogenne

S&S - Rok chyba 2002, niedługo po Pierwszym Grzybowym Tripie, ta sama jesień, choć już bardziej jesienna.. Akcja rozgrywa się na ostatnim piętrze domku braci K. Po pierwszym spotkaniu mam świetne nastawienie, spodziewam się znowu beki na maksa.. Występują: Ja,Lv,Ls,Kd,Km

Ilość - Po 50 sztuk na głowę, popite maślanką (moje ulubione połączenie)

Wiek i doświadczenie - każdy ok 20 lat, oraz podobne doświadczenia: Alkohol, MJ, haszysz, amfetamina, ecstasy, psilocybe semilanceata.

Lecimy!

randomness