Dorota Wodzisławska-Czapla: Można ograniczyć pole manewru mafii dopalaczowej

Z Dorotą Wodzisławską-Czaplą, zastępcą Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, rozmawia Patryk Drabek.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Zachodni
Patryk Drabek

Odsłony

309

Z Dorotą Wodzisławską-Czaplą, zastępcą Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, rozmawia Patryk Drabek.

 

Jak radzicie sobie z falą zatruć dopalaczami w województwie śląskim?

Nasze działania są dwukierunkowe. Po pierwsze nękanie i sprawdzanie sklepów, gdzie są sprzedawane dopalacze. Przeprowadzanie kontroli, jeśli była taka możliwość. Te sklepy z dopalaczami zostały zamknięte i niestety nie jest to nasza zasługa. Wywieszono po prostu kartki, że są nieczynne. Nie ustajemy jednak w drążeniu tematu.

W jaki sposób przeprowadzaliście takie kontrole? Czy nie było tak, że musieliście wcześniej informować o tym właścicieli?

Zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej - do momentu, gdy nie były to narkotyki, tylko środki zastępcze - nakazywano nam, by powiadomić przedsiębiorcę o takiej kontroli.Wiem, że pojawiają się zarzuty pod naszym adresem, ale działaliśmy zgodnie z ustawą. Po 1 lipca sytuacja zmieniła się i sklepy nie były zawiadamiane. Teraz są zamknięte.

Zbieracie również dane dotyczące osób, które zatruły się dopalaczami w województwie śląskim. Jak obecnie przedstawiają się te dane? Jeżeli chodzi o dane od 3 do 15 lipca, do północy, to mieliśmy w sumie 597 zatruć i podejrzeń zatruć. Z tego 434 osoby były hospitalizowane. Pięć osób było w stanie ciężkim. Jak z tego widać, szpitale i pogotowie sprawdziły się, zaopiekowano się tymi osobami. Nie było żadnych zgonów. Odnotowaliśmy je tylko między styczniem a lipcem tego roku. W tym czasie zmarły trzy osoby. 

Jakie inne działania podjęliście jako Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach? 

Chcemy dotrzeć do mieszkańców z informacjami, że dopalacze to śmierć. To nie jest zabawa, tylko poważna rzecz. 

Wcześniej o tym nie informowaliście? 

Pracowaliśmy ciężko przez cały ubiegły rok i połowę tego, ale jak widać nie przyniosło to takiego efektu, jakbyśmy chcieli, skoro mamy tyle osób, które dobrowolnie skazują się na uszczerbek na życiu czy też śmierć. W związku z tym planujemy teraz zmasowany atak. Jesteśmy w internecie oraz w miejscach wypoczynku dzieci i młodzieży. Przez cały weekend nie zabraknie nas na największych imprezach w województwie śląskim. Będziemy mieć ze sobą alkogogle i narkogogle, które można sobie przymierzyć. Może ktoś stwierdzi, że taniej kupić sobie takie okularki niż zażywać "Mocarza" i narażać się na śmierć. Na pewno będziemy w Katowicach na placu kwiatowym, a nie zabraknie nas także na imprezach muzycznych w Chorzowie i w Żywcu. Pojawimy się też w Bielsku-Białej na imprezie związanej z eurodance. Każdy człowiek, którego przekonamy do tego, że dopalacze to śmierć i są inne, sensowne sposoby spędzania wolnego czasu, to będzie nasz sukces. 

Walka z dopalaczami trwa już właściwie od kilku lat. Co pani zdaniem przyczynia się do tego, że ta walka nie jest zwycięska, a temat wciąż wraca? 

Po pierwsze prawo traktowało dopalacze nie jako narkotyki, tylko jako tzw. środki zastępcze. W tym przypadku obowiązywał nas kodeks postępowania administracyjnego i ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, czyli to wspomniane już zawiadamianie przedsiębiorcy o tym, że będzie kontrolowany. To był duży minus tej prawnej sytuacji. Drugi problem jest związany z tym, że cały czas posługiwaliśmy się listą konkretnych produktów, natomiast rozwiązania brytyjskie czy też amerykańskie mają cały zespół substancji chemicznych z danej grupy.

W ten sposób ograniczone jest pole manewru mafii dopalaczowej. My musimy przejść cały proces legislacyjny, by dopisać nową substancję, a gdy już to zrobimy, to oni (producenci dopalaczy - dop. red.) mają następną. To taka zabawa w kotka i myszkę. Gdyby ta lista była szeroka i bardziej ogólna, to ułatwiłoby nam to pracę. Nowelizacja sprawiła, że mamy już nieco bardziej ułatwione zadanie, a bardzo chwalimy sobie również współpracę z policją, która towarzyszy naszym inspektorom podczas kontroli. To olbrzymie wsparcie, ponieważ proszę wyobrazić sobie młodą kobietę, która idzie sama do sklepu z dopalaczami wyposażona jedynie w protokół kontroli i pieczątkę, a z drugiej strony ma osobę, która zajmuje się tego typu procederem. 

W ten weekend szykuje się kolejna fala zatruć? 

Bardzo chciałabym, aby utrzymała się ta tendencja spadkowa liczby zatruć, jaką w tej chwili notujemy. Boimy się tych najbliższych dni, ale jesteśmy czujni i zwarci. Trudno mi powiedzieć czy społeczeństwo po tym tygodniu zrozumiało, że dopalacze to nie jest zabawa. 

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Damiana
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Dzionek był przepiękny, humor też. Jedynie zmęczenie to minus.

Do czytania poniższego tekstu najlepiej puścić sobie tę składankę https://www.youtube.com/watch?v=eu_MZy84dUc - w dziwny sposób nadaje płynności i pozwala mi się utożsamiać z sobą z tamtej chwili, kiedy to piszę. Może i wam nada rotacji.

>>>Jak doszedłem do tego stanu<<<<

[Przejdź od razu do nagłówka "Uderza!", jeśli się śpieszysz ;)]

  • Dimenhydrynat

Do apteki doszedlem przez przypadek. Wracajac z uczelni mialem wstapic do monopolowego po 250,

ale ze akurat jestem na srodkach uspokajajacych,ktore mi sie skonczyly trafilem do farmaceuty.

Kupilem "valeriane" spojrzalem na fundusze, krotka walka z wlasnymi myslami i zakupilem 3

opakowania Aviomarinu-15 sztuk. Pomyslalem, ze moze byc ciekawie jak na pierwszy raz. Wrocilem

do domu , wypilem herbate,pozegnalem sie z rodzina i ruszylem do kumpla. W drodze wszystko

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Względnie dobre

PORA STRAWIĆ TO INACZEJ

Od mojego ostatniego wrzutu dekstrometorfanu minęło 10 dni i można rzec, że pewne rzeczy się ułożyły, wskoczyły na swe miejsce. Zachowuję trzeźwość, tak jak zamierzałem. Zabawa w świadome śnienie + medytacja + joga dają naprawdę zajebiste efekty. Może nawet za dwa miesiące opiszę co i jak się zmienia, oddając cześć tradycyjnej i zdrowej metodzie na zwiększanie świadomości- zwyczajnej kontemplacji. Dziś jednak mam w planach "naprawić" błędy sprzed kilku dni.

  • Grzyby halucynogenne

Zacznijmy od tego, że od Psylocybiny to jeszcze nikt nie umarł.....nawet śmiem powiedzieć że są one zdrowe:))) Jeśli ktoś ma dobrze poukładane w głowie i w życiu to grzybki mogą mu jedynie pokazać prawdziwe oblicze i niezwykłą przejrzystość naszego świata i sprawić, że zaczynamy rozumieć rzeczy, które kiedyś były dla nas zagmatwane.