Dopalacze? Festiwal pokazowych akcji... [GULCZYŃSKA]

Szkoda, że to nie było kilka dni później. Gdybym wtedy miała tę wiedzę, co dziś! Niestety. Kiedy tydzień temu mijałam sklep z dopalaczami przy ul. Głogowskiej, żyłam jeszcze w mrokach średniowiecza...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

wyborcza.pl
Agnieszka Gulczyńska

Odsłony

566

Szkoda, że to nie było kilka dni później. Gdybym wtedy miała tę wiedzę, co dziś! Niestety. Kiedy tydzień temu mijałam sklep z dopalaczami przy ul. Głogowskiej, żyłam jeszcze w mrokach średniowiecza. Zobaczyłam w nich kilkunastoletnią dziewczynę. Stała pod tym sklepem jak wbita w chodnik i patrzyła na przechodzących tak, jakby byli przezroczyści. Kiedy wracałam trzy godziny później, znów ją zobaczyłam, tak samo nieruchomą i nieobecną w gwarnym tłumie.

Oświecenie przyszło dopiero w ten wtorek. Poseł PO Michał Stuligrosz oświadczył podczas telewizyjnej rozmowy, że ma receptę dla takich, jak wspomniana dziewczyna: "Tanie winko! As, Pik. Napruć się nim i obudzić rano tylko z lekkim bólem głowy".

Dalej nastąpiły utyskiwania, że ta dzisiejsza młodzież winka jednak nie chce. Fuj, jaka uparta.

Od samej "recepty" posła smutniejsza jest być może refleksja, że nie stanowi jakiejś niszy. Przeciwnie, dobrze oddaje stosunek państwa do problemu dopalaczy. Buta miesza się z lekceważeniem, a ta mieszanka jest skąpana w gęstym sosie niewiedzy. Poseł Stuligrosz przy okazji prezentowania taniego winka jako atrakcyjnego zamiennika dla dopalaczy wspomniał o tych politykach, którzy przebąkują o legalizacji miękkich narkotyków. Samo podejmowanie tego tematu jest złe, bo potrzeba spójnego stanowiska wobec narkotyków - twierdzi poseł.

To stanowisko z grubsza ma się sprowadzać do wzmacniania represji. Skutki właśnie widzimy. Fala zatruć z ostatniego weekendu jest przecież w prostej linii efektem zmian w prawie, które weszło w życie 1 lipca. Posłowie rozszerzyli listę zakazanych substancji o ponad 140, chemicy obmyślający skład dopalaczy wymyślili więc nowe, które nieszczelnej liście się wymykają. Te nowości właśnie są testowane. Z fatalnym skutkiem. Łatwość tworzenia dopalaczy gwarantuje, że w tej sztafecie podziemni chemicy zawsze będą o krok przed prawem. Mimo to poseł PO twierdzi, że znowelizowana ustawa jest całkiem dobra.

Nie wiedzą tego niestety prokuratorzy, a przynajmniej nie wszyscy. Ci na Śląsku byli w stanie wysnuć z niej wniosek, że można aresztować handlarzy dopalaczami. Do tych z Poznania podobne rozumowanie nie trafia. Równocześnie trwa festiwal pokazowych akcji, które tak dobrze już znamy. Po każdej fali zatruć dopalaczami lub zgonów policjanci i strażnicy miejscy nagle częściej pojawiają się pod sklepami. Lubią o takich wizytach uprzedzić dziennikarzy, żeby siła strachu była większa. Inspekcja sanitarna w tym czasie przebąkuje, że nowe prawo nic nie zmienia, a lekarze biją na alarm: każda kolejna generacja dopalaczy jest groźniejsza od poprzedniej. Za kilka dni wzmożone oburzenie i groźne zapowiedzi zatrą się w pamięci jak piaskowe babki na plaży. Legalny handel w sklepach i internecie będzie kwitł w najlepsze, a toksykolodzy i psychiatrzy będą mieli coraz więcej pracy. Jak mówią, w ostatnich miesiącach padają rekordy, jeśli chodzi o ilość i jakość zatruć dopalaczami.

Tragedia kilkunastu osób mogłaby stać się punktem wyjścia do poważniejszej rozmowy o używkach. O skuteczności represji, potrzebie nowego zdefiniowania słowa "narkotyk" i o tym, co właściwie wiadomo dziś na temat dopalaczowego podziemia. Zamiast tego jest polityka w wersji najbardziej bezwstydnej. PiS zareagowało na serię zatruć błyskawicznie: przedwyborczym spotem, który zderza serię zapowiedzi rządzących z brakiem jakichkolwiek efektów. Zapytany, czy spot w jakiś sposób przyczynia się do rozwiązania problemu, senator PiS Stanisław Karczewski odpowiedział bez ogródek: "Jesteśmy politykami i uprawiamy politykę". Rozumiem w takim razie, że wspomniany spot jest wkładem partii opozycyjnej w historię "radzenia sobie z dopalaczami".

"Uprawianie polityki" w rodzimej wersji wykazuje pewne podobieństwo do procesu wytwarzania dopalaczy. Polega na serii doraźnych reakcji, a odbywa się metodami chałupniczymi. Chemicy na usługach podziemnego przemysłu kluczą między mało groźnymi rafami leniwie zmieniającego się prawa. A politycy bon motami lub językiem kampanii wyborczej odpowiadają na powracające co jakiś czas informacje o zgonach lub ostrych psychozach wywołanych tymi substancjami. "Tanie winko" posła Stuligrosza pokazuje, że polityka po prostu odrywa ludzi od ludzkich spraw. Posłowi musiała umknąć wiedza, że dopalacze są współczesną wersją Asa i Pika, które poseł wspomina z takim rozrzewnieniem. Dostępność równie szeroka. Cena równie konkurencyjna. Spożycie też przecież legalne, a tym łatwiejsze, że można zamówić z dowozem do domu. Poseł mógłby spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy narkotyków da się skutecznie zakazać. Ale zamiast tego, proponuje leczenie dżumy cholerą. Nigdy co prawda nie zostało to uznane za skuteczną formę terapii. Ale wystarczy być znachorem-hobbystą, a nie lekarzem, aby ją zalecić.


Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Nastawienie bardzo pozytywne, ekscytacja przed doświadczeniem, brak strachu przed nieznanym. Główne miejsca: Osiedle kumpla i okolice, las, park miejski, własne mieszkanie, centrum miasta.

Wstęp

Czekałem, czekałem... I się doczekałem, wszedłem w posiadanie tejże legendarnej substancji 16 grudnia, postanowiłem, że 18 rozpocznę tą podróż, która może wszystko odmienić... Dobra starczy tego pitolenia wstępnego, przejdę od razu do konkretów

18 Grudzień 2016 

T-1h(Godzina 9:00)

  • LSD-25

O jedenastej czterdzieści pięć nastąpiło wprowadzenie matariału testowego. Kolorowy kartonik o niepozornych rozmiarach nie zapowiadał wyglądem ani aparycją tego co nas czekało… Poszliśmy na skraj łąki siadając w cieniu brzózek- pamiętam piękne słoneczne plamy- prześwity słońca które powoli wskazywało na apogeum- czyli południe. Długi czas oczekiwania zaniepokoił mnie… Już myslałem że cały eksperyment wziął w łeb. Wtedy postanowiłem że trzeba zajarać z myślą że może to będzie katalizatorem który uwolni w nas psychodeliczne jazdy, wkrótce przekonałem się że wcale się nie pomyliłem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Użycie medyczne

Codzienna depresja

Grzybów nie jadłem już dość długo, więc, gdy udało mi się znaleźć nowego czarodzieja, byłem bardzo podekscytowany. Odliczyłem sobie "na oko" 2.5g i zaaplikowałem do ust. Uwielbiam ten smak, więc chrupałem je tak długo, aż całkowicie się rozpuściły.

Przyjaciółka obok, na swój pierwszy raz, dostała około 1.1g.

Dzięki grzybom udało mi się rzucić już trochę używek, zaś teraz chciałem zrobić coś ze swoją depresją. Grzybienie jest u mnie rzadkością i zawsze staram się w pełni wykorzystać ten potencjał.

  • Marihuana

Substancja: mieszanina kannabinoli ubrana w susz konopny

Set&settings: nastawienie na poważniejszą fazę, kroki artystyczne

dawkowanie:spora sztuka jakieś 0,7 g

Wiek: niepełne 19 lat

Czas trwania fazy: 1 godzina wstęp, czas całkowity: nie określony

Nigdy nie oczekiwałem, i nigdy nie uzyskiwałem takich efektów po MJ, ale można by to nazwać prawdziwym doświadczeniem psychodelicznym