Wlk. Brytania: psychodelik DMT jest testowany w leczeniu depresji

Agencja regulująca rynek leków na Wyspach, MHRA, dopuściła użycie dimetylotryptaminy (DMT) w testach klinicznych mających ocenić sens stosowania i dawkowanie tego środka psychodelicznego w terapii depresji.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

National Geographic PL
Jan Sochaczewski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

296

Agencja regulująca rynek leków na Wyspach, MHRA, dopuściła użycie dimetylotryptaminy (DMT) w testach klinicznych mających ocenić sens stosowania i dawkowanie tego środka psychodelicznego w terapii depresji.

Występujący naturalnie w ludzkim mózgu (w niewielkich ilościach), DMT jako substancja narkotyczna jest palona, wstrzykiwana, wciągana do nosa albo zażywana doustnie (z inhibitorem monoaminooksydazy, MAOi). Chemicznie jest zbliżona do substancji zawartych w psychoaktywnych grzybach, strukturalnie bliżej jej do LSD.

Dimetylotryptamina wywołuje silne doświadczenia mistyczne i duchowe (enteogeniczne), podobne do tych wywoływanych w szamańskich rytuałach (można ją znaleźć w słynnej ayahuasce). Ich cechą są intensywne efekty wizualne i halucynacje, w czasie których można obserwować np. nieistniejące byty.

Niektórzy z uczestników badań psychiatry Ricka Strassmana na Uniwersytecie Nowego Meksyku (prowadzonych na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku) po wstrzyknięciu z dużej dawki DMT ”mieli kontakt z istotami pozaziemskimi”.

Ciężko człowiekowi pod wpływem tego środka dokładnie oddać swoje przeżycia. W słynnym cytacie przypisywanym brytyjskiemu filozofowi Alanowi Watts, DMT określa się następująco: Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w Mózg. Ognia!

Niemniej, Watts osobiste doświadczenia z dimetylotryptaminą nazwał w autobiografii z 1972 roku ”zabawnymi, acz relatywnie niezbyt interesującymi”. Ocena ta wiązała się z dość krótkim działaniem tej substancji. Co dla niego było wadą, dla psychiatrów może być zaletą. Sesja terapeutyczna z DMT trwałaby 2 godziny, z innymi psychodelikami nawet cały dzień.

W trakcie psychodelicznego tripu człowiek wyciąga z luku podświadomości cały skrywany bagaż emocjonalny, by po 10 minutach zostać z nim na peronie, z którego pociąg już odjechał. I tutaj pojawia się sens stosowania takiego środka w terapii depresji, jak wyjaśniają to naukowcy z Imperial College London, DMT ma jedynie wspomagać leczenie. Potrzeba lekarza specjalisty, który – kończąc dworcową analogię – pomoże nam załadować walizki do właściwej taksówki i zawieźć nas do domu.

Ta ”duchowa molekuła” miałaby już w styczniu zostać podana 32 zdrowym osobom (faza I) a dopiero potem testowana na 36 cierpiących na depresję (faza II), którzy są już uczestnikami odpowiedniej psychoterapii. Test kliniczny uczelnia prowadziłaby we współpracy z firmą farmaceutyczną Small Pharma.

– DMT przerywa procesy ruminacyjne (obsesyjne mroczne myśli – red.) w mózgu i pozwala wygrzebać się z nawału tego, co ściągnął na człowieka stres albo depresja. Potem podczas sesji terapeutycznej wszystkie elementy można poukładać na właściwe miejsca. To może działać zarówno w leczeniu depresji, jak i stresu pourazowego, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych a może nawet uzależnień – twierdzi Carol Routledge, CSO w Small Pharma.

Chodzi tu jednak o tzw. narkotyk klasy ”A”. W Wielkiej Brytanii człowiek złapany z DMT może dostać nawet 7 lat za posiadanie i dożywocie za handel. Zgoda samej MHRA nie daje więc zielonego światła Small Pharmie na testy, dlatego trwają jeszcze rozmowy z Home Office, czyli brytyjskim MSW.

Jeżeli ministerstwo da zgodę, badania z dimetylotryptaminą zostaną przeprowadzone według tego samego scenariusza co testy skuteczności w lecznictwie psylocybiny, substancji psychodelicznej w ”magicznych grzybkach”.

Ostatnio w listopadzie ogłoszono optymistyczne wyniki eksperymentów ze Stanów Zjednoczonych. Badacz Alan Davis z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore mówi, że on i jego zespół są bardzo podekscytowani wynikami, ponieważ znaleźli istotny i namacalny efekt stosowania psylocybiny u osób z zaburzeniami depresyjnymi.

Podobne eksperymenty prowadzono z ayahuascą, LSD, MDMA i produktami z substancjami czynnymi z marihuany, THC i CBD. Lek na bazie ketaminy w formie spreju do nosa, esketamina, został dopuszczony na Wyspach w terapii ciężkiej depresji.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • LSD-25
  • Marihuana

Domowe Zacisze z przyjacielem, pusta chata na wsi, rodzina wyjechała. Nastawienie pozytywne.

Trip ten miał miejsce około 4 lata temu, skutki tego przeżycia odczuwam w małym stopniu do dziś. Jako, że było to dawno temu i działo się wtedy bardzo dużo, przy czym background też jest ważny, postaram się utrzymać fakty zwięźle i rzeczowo.

Background:

  • Szałwia Wieszcza


-Salvia Divinorum + D-RIBOSE

-Doświatczenie - szerokie spektrum srodków zmieniających stany swiadomośći





Moje pierwsze spotkanie z świętą rośliną :



Po zapoznaniu się z wszystkimi informacjami na temat SD postanowiłem przetestować na własnej skrze działanie tego „halucynogenu”

Mój najlepszy kumpel wreszcie przyjeżdża z Wiednia i ma dla mnie trochę suchych liści

Mój towarzysz miał już doświadczenia z SD ale mówił że nić się nie działo , taka bardzo słaba trawka


  • Marihuana

To było już dość dawno. Może dwa lata temu. Nie, nie. To było miesiąc przed

maturą, czyli w tamtym roku. Pomimo tego, że zdarzyło się już tyle

ciekawego, to tamte chwile to jedne z najpiękniejszych (do tej pory) chwil w

moim życiu. Takich chwil się nie zapomina.

Było przed maturą i w związku z tym zielona część klasy postanowiła sobie,

że do matury palić nie będzie. Warto tu jeszcze wspomnieć, że szara część

klasy była stosunkowo antagonistycznie nastawiona do tej zielonej.

  • Amfetamina
  • Pierwszy raz

Domówka, chęć wyluzowania, miła atmosfera

Zacznijmy od tego że jest to mój pierwszy TR. Czytałem sporo tekstów na forum, podczas fazowania po ziółku bardzo lubię poczytać sobie i ogarnąć opisane fazy.

W towarzystwie jestem uważany za "rzadziaka" jest to nasze określenie na osobę, która ma słabą głowę do fazowania. Moim zdaniem znajomki nie potrafią zrozumieć co ja robię i czasami pośmieją się ze mnie. Myślę że starsze towarzystwo wie o co mi chodzi. Jestem osobą, która od zawsze chciała spróbować wziąć coś więcej ale z głową, jakkolwiek by to nie brzmiało.