REKLAMA




Polując na maszynelfy: nowe badanie z mapowaniem pracy mózgu pod wpływem DMT

Dwa lata po przeprowadzeniu pierwszego na świecie badania z użyciem fMRI na ochotnikach pod wpływem LSD, którego wyniki nadal są analizowane, zespół z Imperial College przeprowadza podobny eksperyment z DMT. W procesie tym koncentrują się na pseudonaukowych ideach, które otaczają i przytłaczają wszelkie dyskusje na temat tak zwanej "cząsteczki duszy".

Tagi

Źródło

Wired
Ben Bryant

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

1320

N,N-dimetylotryptamina (DMT) słynie z produkowania jednych z najbardziej intensywnych możliwych doświadczeń psychodelicznych, katapultujących użytkowników wprost w ferie żywych, nieujarzmionych halucynacji. Niezależnie jednak kalejdoskopu oferowanych przez tę substancję wariacji, najbardziej tajemniczym aspektem podróży po DMT są powtarzające się w relacjach użytkowników spotykania z "istotami" lub "obcymi": zdobnymi, samodryblującymi piłkami do kosza lub maszynelfami, jak opisywał je psychodeliczny misjonarz Terence McKenna.

McKenna, nie tyle naukowiec, co wędrujący i opiewający DMT poeta, pomógł spopularyzować narkotyk w latach siedemdziesiątych, wraz z własnymi, intuicyjnymi teoriami, w których głosił, że istoty te są dowodem na istnienie obcego życia, bądź że DMT ułatwia podróże transwymiarowe.

„To naprawdę niesamowite, przejmujące idee” - mówi Robin Carhart-Harris, prowadzący badania nad psychodelikami w londyńskim Imperial College - „Jednak, sami rozumiecie, prawdopodobnie są to bzdury.”

Carhart-Harris należy do zespołu badaczy z Imperial College, których misją jest złapanie maszynelfów.

Dwa lata po przeprowadzeniu pierwszego na świecie badania z użyciem fMRI na ochotnikach pod wpływem LSD, którego wyniki nadal są analizowane, zespół z Imperial przeprowadza podobny eksperyment z DMT. W procesie tym koncentrują się na pseudonaukowych ideach, które otaczają i przytłaczają wszelkie dyskusje na temat tak zwanej "cząsteczki duszy.

„To, co może być dla niektórych atrakcyjne — lub może zbijające z tropu, jak maszynelfy — dla nas jest szansą”- powiedział Chris Timmermann, prowadzący badania. „To nie będzie nic przyziemnego” - mówi Carhart-Harris - „I nie sądzę, by miało zabić magię”.

Naukowcy podali dotąd DMT 12 ochotnikom, w ramach pilotażowego badania z użyciem EEG. W ciągu kilku tygodni rozpoczną pierwsze skanowania fMRI, by zbadać wpływ DMT na mózg, co potrwać ma co najmniej sześć miesięcy.

Głównym celem naukowców jest mapowanie aktywności mózgu w trakcie doświadczenia. Carhart-Harris i Timmermann mają jednakże nadzieję, że będą mogli wyciągnąć z badań wnioski – w tym takie, które pozwolą zracjonalizować spotkania z istotami DMT.

Być może bierze się to [pojawianie się istot] z faktu, że przez całe życie, ale przede wszystkim we wczesnym jego okresie, jesteśmy otoczeni przez inne istoty – ludzi.

- mówi Carhart-Harris, który posiada doświadczenie w dziedzinie psychoanalizy i psychologii psychodynamicznej.

Pierwszymi obiektami, na których skupiamy uwagę, są ludzie, zwykle ich oczy. Wynika z tego, że jest to bardzo istotna część ludzkiej psychiki, a w większości prawdopodobnie nieuświadomiona.

Carhart-Harris ma nadzieję, że przy spotkaniach z istotami DMT będzie można zaobserwować podobny model aktywności mózgu, jak przy spotkaniach z drugą osobą.

Nie jest to podejście pozbawione słabych stron, ale pracujemy nad hipotezą, że doświadczanie spotkania kogoś wynika ze specyfiki aktywności mózgu. A jeśli tak jest, dlaczego nie przyjrzeć się neuronalnym korelacjom niektórych elementów tych spotkań, określając dzięki temu obszary wrażliwości ludzkiego mózgu w takich sytuacjach?

Naukowcy zwrócą również szczególną uwagę na transcendentalne cechy doświadczenia DMT. Zachęcając uczestników do oceniania intensywności doświadczeń, mają nadzieję, że "uchwycić, potencjalnie, ten przeskok" w inny świat, który jest charakterystyczny dla podróży po DMT.

Eksperyment ten jest najnowszym projektem zespołu neuropsychofarmakologicznego z Imperial College, prowadzonym w ramach Programu badawczego Beckley/Imperial. Badanie nadzoruje profesor David Nutt, Carhart-Harris i Timmermann je zaprojektowali, przeprowadza zaś Timmermann.

Wszyscy oni mają imponująca historię bezpiecznych eksperymentów z psychodelikami, dzięki wcześniejszej pracy z LSD i psylocybiną. Zdaniem Carhart-Harrisa, uzyskiwanie zgody na przeprowadzenie badania było "dość sprawnym procesem". Szczególnie gdy przyszło do Komitetu Etyki Badań.

Odnosili się do nas ciepło. Widzieliśmy nawet na panelu kogoś, czyje oczy wręcz błyszczały, ewidentnie palił się do zostania jednym z ochotników.

(Niespełniony członek panelu nie został, niestety, zaproszony do udziału)

Aby upewnić się co do powodzenia przedsięwzięcia, zespół skontaktował się również z ojcem chrzestnym badań nad DMT: Rickiem Strassmanem, profesorem psychiatrii klinicznej z Uniwersytetu w Nowym Meksyku.

Strassman doradzał w zakresie dawkowania i sposobu podawania DMT. W latach 1990-95 podał ochotnikom kilkaset dawek substancji, ukuł też wówczas słynny termin "molekuła duszy", nawiązujący do szerokiego zakresu mistycznych doświadczeń uczestników.

Carhart-Harris jest mniej rozmiłowany w używaniu od opisu doświadczeń z DMT ezoterycznego, nienaukowego języka.

„Łatwo jest natknąć się na wiele pseudonaukowych dywagacji, a idea molekuły duszy lokuje się właśnie w tej przestrzeni” — powiedział, przyznając następnie, że badacze psychodelików „obawiają się stygmatyzacji i odmowy traktowania jako poważnych naukowców”.

DMT najlepiej postrzegać jako „narzędzie, które można wykorzystać do zrozumienia świadomości” - mówi Timmermann.

Trudno znaleźć inne narzędzia, zdolne zmienić świadomość tak radykalnie i niezawodnie.

- mówi Carhart-Harris.

Dawkowanie ustalone przez naukowców to 20 mg — dawka znacznie większa od typowej w przypadku palenia (zwykła droga podania) z powodu jej podania dożylnego.

„Scharakteryzowałbym ją jako umiarkowaną wysoką dawkę DMT” - mówi Timmermann.

Uczestnicy będą znajdować się w fMRI z nałożonym czepkiem do EEG i zamkniętymi oczami. Cały eksperyment potrwa 20-30 minut (czas trwania podróży DMT), naukowcy w tym czasie będą regularnie zwracać się do uczestników z prośbą o ocenę intensywności doświadczenia.

„Przyglądamy się głównie spontanicznej aktywności mózgu lub aktywności mózgu w stanie spoczynkowym” - wyjaśnia Carhart-Harris. „Jakkolwiek spoczynek, zwłaszcza pod wpływem DMT – cóż, naprawdę nie nazwałby tego spoczynkiem”.

„Ludzie nie są w stanie wykonywać zadań ani angażować się w świat zewnętrzny w tym stanie” - zgadza się Timmermann.

Później naukowcy rejestrują opis doświadczenia oraz — z najdrobniejszymi detalami — sposób, w jaki przebiegają interakcje z uczestnikiem, tworząc coś w rodzaju recenzowanego sprawozdania z podróży.

12 osób przeszło już badanie pilotażowe, w którym prowadzono tylko skanowanie EEG. Kolejne 20 przejdzie pełne skanowanie EEG i fMRI.

Jednym z pytań, na które naukowcy nie oczekują odpowiedzi, to pytanie, dlaczego DMT występuje w przyrodzie. „To pytanie raczej dla entuzjastów DMT” - mówi Carhart-Harris.

Wskazuje jednakże, że już pytanie, dlaczego ludzie mają specyficzny receptor serotoninowy, który wiąże DMT, to kwestia bardzo istotna.

O ile wiemy, istnieje jeden konkretny receptor serotoninowy, który ma kluczowe znaczenie dla działania tego narkotyku na mózg. To duże wyzwanie i pytanie, na które nauka nie ma dziś odpowiedzi. Do czego służą te receptory i co właściwie robią?

Odpowiedź może dostarczyć wskazówek na temat potencjału leków psychodelicznych do ułatwienia zmiany zachowania. Badania wykazały, że mogą one być przydatne w leczeniu uzależnień lub zachowań kompulsywnych.

Znalezienie klinicznych zastosowań DMT „nie jest naszym priorytetem” - mówi Timmermann - „Wszyscy uczestnicy są całkowicie zdrowi. Trudno więc wyciągać bezpośrednie wnioski na temat zdrowia psychicznego z badania, w którym z wszystkimi jest wszystko w porządku”.

Wstępne wyniki badania pilotażowego sugerują jednak, że DMT poprawia nastrój. „Odnotowaliśmy znaczny spadek wskaźników depresji” - mówi Timmermann.

Wreszcie — zespół z Imperial, podobnie jak naukowcy z całego świata, działający w okresie tak zwanego psychodelicznego renesansu, wyobrażają sobie przyszłość, w której lekarze mogą przepisywać psychodeliki i udostępniać je w warunkach terapeutycznych.

„Pod wieloma względami jest to nasz ostateczny cel” - mówi Carhart-Harris.

Jeśli badania prowadzone w Imperial już w tym momencie przyprawiają prohibicjonistów o hiperwentylację, model zaproponowany NHS przez Carharta-Harrisa wprowadzi ich w odmienny stan świadomości. Jest to podawanie psylocybiny i DMT (nie, nie w tym samym czasie) w ramach szeregu sesji terapeutycznych przeprowadzanych w warunkach, o których wiadomo, że sprzyjają skuteczności tych środków.

Harris:

Ludzie zdadzą sobie sprawę, że rozwinięcie tego rodzaju leczenia to sprawa dość kosztowna, ponieważ jest to model leczenia, który wymaga pewnego przygotowania psychicznego, całkiem sporego wymiaru czasu na opiekę nad tym pacjentem oraz dużej przestrzeni. I jak coś takiego ma się do zasklepionej w swojej skorupie Narodowej Służby Zdrowia?

Zaletą DMT jest krótki czas działania. Kilka krótkich zabiegów z DMT, które trwają mniej więcej godzinę, może zostać użyte w celu uzupełnienia leczenia psilocybiną, dającą efekty trwające kilka godzin.

Carhart-Harris i reszta zespołu mogą rozwiać wiele fałszywych wyobrażeń, rzutujących na wyobrażenia o doświadczeniach po DMT. Nie są to jednak jedyne mity, jakie badanie może zrujnować. Badania tego rodzaju dostarczają również naukowej podbudowy na poparcie zasadności używania środków psychodelicznych w kontekście terapeutycznym.

Po właściwym przeprowadzeniu, z wszystkimi stosownymi zastrzeżeniami i zabezpieczeniami, może to być rewolucja w psychiatrii. Uważam takie postawienie sprawy za zupełnie rozsądne.

- mówi Harris.

Oceń treść:

Average: 8.3 (3 votes)

Komentarze

mishchacco (niezweryfikowany)

Dodałbym element ludzki czy jakby go nie nazwać do tych badań, tzn. nie koncentrowałbym się na tym, że wystarczy podać substancję i czekać, że reszta zadzieje się sama (no może od biedy przygotować pokój). Ważne w takich doświadczeniach, a czasem kluczowe, jest przebywanie z bliską osobą, czy pewna spontaniczność. Może mniej niż przy DMT niż np. przy grzybach faktycznie. Niemniej jednak bardzo ciekawe!