uczestnicy: Ja, Z - moja dziewczyna i R - nasz ziomek
Nowe badania przenoszą nas w czasie o ponad 2500 lat. Odkryto dowód na to, że elity starożytnego Egiptu i Mezopotamii regularnie używały opium. Był to stały element ich życia. Prawdę ujawniło alabastrowe naczynko.
Nowe badania przenoszą nas w czasie o ponad 2500 lat. Odkryto dowód na to, że elity starożytnego Egiptu i Mezopotamii regularnie używały opium. Był to stały element ich życia. Prawdę ujawniło alabastrowe naczynko.
Substancje odurzające są tak stare jak nasza cywilizacja. Z zapisów pozostawionych przez skrybów z Egiptu czy Mezopotamii wiemy, że korzystano z nich nie tylko w medycynie, ale także w sferze duchowej lub rytualnej.
Zdecydowanie mniej mamy „twardych” dowodów w postaci specjalistycznych analiz. I nic w tym dziwnego, bo pozostałości substancji organicznych w naczyniach czy na innych obiektach po tysiącach lat zachowują się słabo.
Najnowsza analiza to dowód na to, że badacze przeszłości wcale nie muszą ciągle prowadzić wykopalisk. Wystarczy sięgnąć do milionów zabytków złożonych w przepastnych magazynach. Tak było w tym przypadku.
Eksperci z Yale Peabody Museum i Uniwersytetu Yale opublikowali właśnie na łamach „Journal of Eastern Mediterranean Archaeology and Heritage Studie” wyniki analiz naczynka alabastrowego. Pochodzi ono z kolekcji babilońskiej wspomnianego muzeum. Niestety nie jest znane miejsce jego znalezienia.
W środku naczynia badacze zauważyli ciemnobrązową substancję. Przez dekady historycy zakładali, że takie naczynia zawierały perfumy lub maści.
Teraz naukowcy z Yale Ancient Pharmacology Program wykorzystali zaawansowaną technologię chemiczną, aby zbadać ten ślad. Odkryto noskapinę, morfinę, tebainę i papawerynę. Są to diagnostyczne biomarkery, które nie pozostawiają wątpliwości: maź były opium. Jest to substancja psychoaktywna, którą uzyskuje się z wysuszonego soku niedojrzałych makówek maku lekarskiego (Papaver somniferum).
To odkrycie nie jest przypadkiem odosobnionym. Wnioski te pokrywają się z wcześniejszymi dowodami znalezionymi w grobowcu kupieckiej rodziny w Sedment w Egipcie. Tamte naczynia pochodziły z okresu Nowego Państwa, czyli są ponad 1000 lat wcześniejsze (XVI–XI w. p.n.e.).
Na alabastrowym naczyniu, które poddano analizie, znajduje się inskrypcja w czterech starożytnych językach – akadyjskim, elamickim, perskim i egipskim. Jest ona poświęcona Kserksesowi I, który rządził Imperium Achemenidów w latach 486–465 p.n.e. Imperium, którego centrum stanowiła Persja, w okresie świetności obejmowało Egipt, a także Mezopotamię, Lewant, Anatolię oraz część wschodniej Arabii i Azji Środkowej. Drugi napis na naczyniu zapisano pismem demotycznym – uproszczoną formą pisma starożytnego Egiptu.
Jak zauważyli naukowcy, nienaruszone egzemplarze starożytnych egipskich naczyń alabastrowych z inskrypcjami są wyjątkowo rzadkie i prawdopodobnie ich liczba w kolekcjach na całym świecie wynosi mniej niż 10.
Naczynko mogło być podarkiem dla achemenidzkich władz w Persji. Ciekawe, czy Egipcjanie wysłali je wypełnione substancją odurzającą? Na to pytanie zapewne nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.
– Możliwe, że naczynia te były łatwo rozpoznawalnymi kulturowymi wyznacznikami używania opium w starożytności, tak jak dziś fajki wodne są łączone z paleniem sziszy. Analiza zawartości dzbanów z grobowca Tutanchamona pozwoliłaby na dokładniejsze wyjaśnienie roli opium w tych starożytnych społeczeństwach – powiedział dr Andrew J. Koh, naukowiec z Yale Peabody Museum, główny autor analizy.
Te odkrycia rzucają nowe światło na najsłynniejszy skarb Egiptu: grobowiec faraona Tutanchamona (XIV w. p.n.e.). Howard Carter, który go odkrył, znalazł ogromną liczbę alabastrowych naczynek. Większość z nich również zawierała lepką ciemnobrązową substancję.
W 1933 roku chemik Alfred Lucas zbadał te pozostałości. Nie zdołał ich zidentyfikować, ale stwierdził, że w większości nie były to perfumy ani maści. Autorzy nowego artykułu sugerują, że naczynka wypełniało opium.
– Nasze odkrycia, w połączeniu z wcześniejszymi badaniami, wskazują, że używanie opium w starożytnych kulturach egipskich i na okolicznych terenach nie było czymś przypadkowym lub sporadycznym. Stanowiło, do pewnego stopnia, stały element życia codziennego – kończy dr Koh.
Źródło: Journal of Eastern Mediterranean Archaeology and Heritage Studies
moja dziewczyna i trzezwy kolega ktory przyjechal po jakims czasie / lokalne torfowiska, pozniej dom, miekki koc + picie i zarcie
uczestnicy: Ja, Z - moja dziewczyna i R - nasz ziomek
Chęć na nowe doświadczenia, niewielka wiedza o zażywanej substancji. Brak konkretnych wymagań co do niej.
Działo się to w jesieni zeszłego roku. Nie wczytywałem się w raporty ani nie nakręcałem się. Po prostu pewnego dnia pomyślałem "A jak bym ja sobie aviomarinu łyknął?". Sprawdziłem tylko czym jest ta substancja. Psychodelik; deliriant dlaczego nie. Akurat, że był piątek to mam plan na resztę dnia. Dwie apteki-dwie paczki. Cena dosyć wysoka 28zł.
Gbl - Gamma-Butyrolakton - postac oleista w buteleczce po kroplach zoladkowych...
Zapach... gbl pachnie tak jakby odstawic wode w konewce na sloncu i po paru godzinach
ja powachac. Nic specjalnego. Skad wzialem gbl ? Zamowilem od pewnej osoby, do ktorej
mam zaufanie (nawet nie znam jej z reala...)
Jak pilem gbl ?
Pokój u znajomego, łazienka spowiana mozaikową bielą, korytarz przejściowy, podwórze na wsi ; muzyka shpongle, jakiś hh potem, następnie całe otoczenie dźwiękowe (zgrzytanie szafy, stukanie puszek)
Autor: t90mek
14 marzec 2010r
20:15 Ze znajomymi (3+ja) wciągamy po ok. 23mg 4-HO-MET’a. Wchodzi powoli po jakichś 40min. Nieoczekiwanie do magicznego pokoju zawitali znajomi, spaleni. Z początku byłem niezadowolony, bałem się że podróż zmieni kierunek.
Zaczynają pojawiać się refleksy świetlne, błyski, falowanie tekstur, oddychanie otoczenia niesamowita ekstaza i śmiech. Ciało leciutkie, przyjemne, czy stoje, czy siedze, nie ważne, jest cudownie wygodnie. Halucynacje z minuty na minute przybierają na sile.