Jeśli państwo chce dobrze – wychodzi jak zwykle

Po ostatniej podwyżce akcyzy w Łodzi papierosy z przemytu są sprzedawane nawet… w kioskach – alarmuje „Gazeta Wyborcza”.

Tagi

Źródło

wprost.pl

Odsłony

3605
Po ostatniej podwyżce akcyzy w Łodzi papierosy z przemytu są sprzedawane nawet… w kioskach – alarmuje „Gazeta Wyborcza”. Wyższa akcyza zamiast do budżetu państwa wpada do kieszeni zorganizowanym grupom przestępczym. A miało być tak pięknie – ludzie mieli żyć zdrowiej, a państwo dostatniej. Przykład perypetii z nikotynową akcyzą jest tylko jednym z wielu dowodów na to, że jeśli państwo zamierza zakazami, podatkami, etc. etc. wychowywać społeczeństwo, to efekt jest odwrotny od zamierzonego. Kiedy minister Hall chciała, dla dobra dzieci oczywiście, posłać do szkół sześciolatki na jej apel zareagowało tylko jej najbliższe otoczenie chwaląc pomysł pani minister. Cała reszta Polski pokazała MEN-owi figę. Kiedy nieco wcześniej przez jakiś czas regularnie podwyższano akcyzę na alkohol, by „szlachta wreszcie przestała rozpijać chłopów" okazało się, że Polacy piją jak pili a dochód bimbrowników i przemytników rósł odwrotnie proporcjonalnie do spadku wpływów do kasy państwa. Teraz zaś okazuje się, że zamiast oduczyć Polaków palenia rząd do spółki z UE robi wszystko, aby na „przestępczym rynku” zamiast mafii narkotykowych zaczęły się pojawiać mafie nikotynowe. Prawda o człowieku jest bowiem taka, że im bardziej mu się czegoś zakazuje, tym większą ma on ochotę by na przekór wszystkiemu oddawać się tej zakazanej aktywności. Przykład prohibicji w USA jest już nudny, więc może przywołajmy inny, współcześniejszy. Czy ktoś słyszał aby w Holandii władze miały problem z gangami narkotykowymi strzelającymi do siebie na ulicach miast – tak jak to się dzieje np. w Meksyku czy USA? Nie – bo w Holandii narkotyki są legalne, w związku z czym zorganizowana przestępczość nie ma na tym rynku nic do roboty. A i Holendrzy – chociaż mają łatwy dostęp do tego „towaru" nie biorą go na potęgę – ot kto chce, ten to robi. Dziwne jest, że w XXI wieku, w cywilizacji zbudowanej na ideałach liberalnej demokracji trzeba przypominać credo tejże demokracji: człowiek jest istotą wolną i dopóki swoją wolnością nie ogranicza wolności innych powinno mu się pozwolić działać na własne ryzyko. Bo nawet jeśli popełnia on drobne grzeszki, może być tak, że „mniejsze zło" jest przedsionkiem „większego dobra”. Gdyby odebrać Witkacemu narkotyki, pewnie nie czytalibyśmy dzisiaj „Szewców”. Gdyby Churchill nie miał swojej whisky pewnie dałby sobie spokój z tą całą wojną i nauczył się biegle niemieckiego. Państwo ma nas chronić przed innymi, którzy godzą na naszą wolność, a nie przed nami samymi. Inaczej wychodzi jak zwykle. Autor: Artur Bartkiewicz

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

[quote]Czy ktoś słyszał aby w Holandii władze miały problem z gangami narkotykowymi strzelającymi do siebie na ulicach miast – tak jak to się dzieje np. w Meksyku czy USA? Nie – bo w Holandii narkotyki są legalne, w związku z czym zorganizowana przestępczość nie ma na tym rynku nic do roboty.[/quote]

 

Wow, nie wiedziałem, że w Holandii mogę założyć legalną firmę zajmującą się masową produkcją MJ i sprzedawaniem jej do coffee shopów... chociaż zaraz... chyba nie mogę, więc i tak mafia zgarnia kokosy.

Anonim (niezweryfikowany)

takie sobie te fajeczki! lepsze są ruskie LD z banderolą!

Anonim (niezweryfikowany)

A gdzie masz napisane, że możesz założyć firmę? Gdzie masz napisane, że nie ma mafii? Jest tylko napisane, że nie strzelają do siebie na ulicach, co jest akurat słabym argumentem - w Polsce też nie strzelają...

Kłamstwem jest jakoby narkotyki były tam legalne

Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Problemy zdrowotne

Do wiadra podchodziłem podekscytowany i zmieszany. Palenie odbyło się u ziomka na chacie w 5 osób, wszyscy dobrze mi znani bez żadnych nowych osób.

Siema, jestem Marcin i napiszę o tripie który miał miejsce już dość dawno (maj 2017).

Wtedy jeszcze jako 16 letni gówniarz, wraz z kolegami poszukiwaliśmy nowych wrażeń i stwierdziliśmy, że zajebiemy sobie wiadro. Wybiła 17, byłem podekscytowany ponieważ z takowym obrzędem w moim nastoletnim życiu jeszcze do czynienia nie miałem. Ziomek ogarnął niecałe 2g baki wątpliwej jakości. Z początku wszystko fajnie, rozsiedliśmy się u ziomka. Ekscytacja narasta, w tle leci muzyka. Po nabiciu lufki zaczynamy zabawę.

  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

po szkole, na trawie pod drzewem w słoneczny dzień. ze mną 2 znajome, miła atmosfera i ogólnie chillout.

A więc jest to trip dawno przeze mnie zapomniany, ale tak naprawdę mój pierwszy, toteż moim postanowieniem stało się, by go sobie przypomnieć i opisać.

  • Marihuana
  • Tripraport

Nastawienie na retrospekcje z całego życia wywołane depersonalizacją. Dużo czasu, wiosenny klimat pozytywne nastawienie.

11:00 

 

Siedzę na ławce na swoim osiedlu patrząc trupim wzrokiem przed siebie. Nie była niedziela ani żaden dzień wolny tylko środek tygodnia i nie powinno mnie tu być. Wcześniej zobojętniałem na przebieg tego dnia. A w zasadzie całego życia, bo to jeden dzień. Dla mnie ludzie wykonują te same zajęcia, udają się w te same miejsca, myślą tymi samymi schematami, mówią co czarne a co białe, sprowadzają wszystko do jednej praprzyczyny nosz kurwa rzygam tym wszystkim. Jak ja mogłem kiedyś chętnie żyć? To pytanie pozostało bez odpowiedzi.

11:30

  • Grzyby halucynogenne

Nasza pierwsza "grzybowa" przygode odwlekalismy dosyc dlugo: a to

nikt nie mogl zalatwic, a to nie moglem bo mialem szkole albo kumple

nie mogli.


Kupilismy 100 szt. ale ze dostalismy o 20 sztuk wiecej,wiec jazda

byla wieksza.Bylo nas trzech.

O 20.30 usiedlismy w malym pomieszczeniu przy swiecach (mowie wam-

klimat niesamowity!). wzielismy po 40 grzybow , zagryzajac je

chipsami- zeby byly lepsze.


Do tego postanowilismy sobie jeszcze wziasc po buchu ziola, ale