Opisane wydarzenia miały miejsce około 3 lata temu, po około 8 letnim okresie intensywnej praktyki buddyzmu tybetańskiego, w czasie którego tylko jakieś 2 razy zjadłem grzybki psylocybki i z 3 razy zapaliłem trawkę...
Niespodziewanie okazało się, iż kolega buddysta, który mnie nocuje ma ekstrakt Salvi Divinorum. Wczesniej tego dnia miało miejsce kilka znaczących koincydencji, które jak później zobaczyłem przygotowywały mnie na spotkanie z Boską Salvią.


Komentarze
[quote]Czy ktoś słyszał aby w Holandii władze miały problem z gangami narkotykowymi strzelającymi do siebie na ulicach miast – tak jak to się dzieje np. w Meksyku czy USA? Nie – bo w Holandii narkotyki są legalne, w związku z czym zorganizowana przestępczość nie ma na tym rynku nic do roboty.[/quote]
Wow, nie wiedziałem, że w Holandii mogę założyć legalną firmę zajmującą się masową produkcją MJ i sprzedawaniem jej do coffee shopów... chociaż zaraz... chyba nie mogę, więc i tak mafia zgarnia kokosy.
takie sobie te fajeczki! lepsze są ruskie LD z banderolą!
A gdzie masz napisane, że możesz założyć firmę? Gdzie masz napisane, że nie ma mafii? Jest tylko napisane, że nie strzelają do siebie na ulicach, co jest akurat słabym argumentem - w Polsce też nie strzelają...
Kłamstwem jest jakoby narkotyki były tam legalne