Ibogaina: rytuał przejścia i katalizator zmiany

36-godzinna podróż może być drogą wyjścia z trwającego całe dorosłe życie uzależnienia od narkotyków. Staje się to problematyczne, gdy środek psychoaktywny, które umożliwia tę podróż - ibogaina – zostaje sklasyfikowany jako substancja Grupy I (Schedule I). Film Ibogaina: Rytuał Przejścia to dokument, który bada potencjał leczniczy tego środka.

Tagi

Źródło

reset.me
Monica Thunder

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Komentarz [H]yperreala

Link do filmu na YT (j.ang) poniżej.

Odsłony

3817

36-godzinna podróż może być drogą wyjścia z trwającego całe dorosłe życie uzależnienia od narkotyków. Staje się to problematyczne, gdy środek psychoaktywny, które umożliwia tę podróż - ibogaina – zostaje sklasyfikowany jako substancja Grupy I (Schedule I). Film Ibogaina: Rytuał Przejścia to dokument, który bada potencjał leczniczy tego środka.

"Ironią jest, że z definicji substancja z Grupy I to coś, co nie ma żadnej wartości medycznej" - mówi w filmie Patrick Kroupa, były heroinista i działacz na rzecz ibogainy - "Ja bym powiedział, że coś, co pozwala ci całkowicie wyjść z uzależnienia od heroiny albo zapomnieć o cracku — oraz całej gamie zaburzeń związanych z nadużywaniem tych substancji — ma cholernie dużą wartość medyczną."

Ibogaina jest wyciągiem z Tabernanthe iboga, wieloletniego krzewu o właściwościach psychoaktywnych, rosnącego przede wszystkim w Gabonie. Osoby praktykujące w Gabonie i Kamerunie kult Bwiti tradycyjnie używają korzeni ibogi w leczeniu chorób.

Film zaczyna się historią Massavou 'Bandzi', 22-letniej kobiety z Gabonu, która zwróciła się ku ibodze po roku zmagania się z tajemniczą chorobą. W tradycyjnych kontekstach, przechodzący inicjację zażywają odrażający w smaku korzeń iboga przez okres kilku dni.

Według tradycyjnego lekarza i znawcy ibogi występującego w filmie, Mallendi Nzamba, doświadczenie z nią jest konkretne i wizyjne. Na początku lekarze umieszczają przed Massavou lustro, aby mogła uzyskać dzięki niemu dostęp do swego wnętrza. Odpowiedzi nie przychodzą w postaci halucynacji, ale konkretnych obrazów zwracających się wprost ku niej.

W kontekstach zachodnich, tradycyjna medycyna Bwiti została wyjęta ze swojej orientacji wspólnotowej i osadzona w ramach charakteryzującego zachodnie praktyki medyczne naśladownictwa (procedur).

Cy Kobey, jeden z rozmówców występujących w filmie, szukał kuracji ibogainowej chcąc skończyć ze swoim uzależnieniem od heroiny. Zdjęcia z jego i Massavou prób leczenia zostały kontrastowo zestawione w kilku sekwencjach montażowych w całym filmie.

Podczas gdy Cy leży samotnie w łóżku lub rozmawia (w cztery oczy) z którymś z odzianych na biało specjalistów w warunkach klinicznych, Massavou jest otoczona przez członków społeczności Bwiti tańczących i bębniących wokół niej, śpiewających, lub po prostu siedzących w pobliżu. Gdy Cy jest podczas leczenia odseparowany od swoich dzieci, Massavou kilka razy w ciągu swojej inicjacji bierze w ramiona swoje niemowlę. Rozdźwięk między praktykami kulturowymi otaczającymi wykorzystanie ibogi w każdym z kontekstów pozostaje widoczny przez cały film.

Narkotyk, przynoszący kres narkomanii

Howard Lotsof, zmarły w 2010 roku wiodący orędownik ibogainy w Stanach Zjednoczonych, stał się świadomy potencjału leku w terapii uzależnień na początku lat 60. Był wówczas 19-latkiem uzależnionym od heroiny. Jego przyjaciel, chemik, polecił mu ibogainę. Przyjął narkotyk i wyruszył w 36-godzinną podróż.

"33 godziny później pomyślałem sobie, że jestem zmęczony, idę spać na tydzień, i już nigdy nie zamierzam brać tego narkotku"- mówi w filmie Lotsof - "Ubrałem się, wyszedłem z domu... i wtedy zdałem sobie sprawę, że nie jestem na głodzie."

W wyniku sklasyfikowania jej w Stanach Zjednoczonych jako substancji Grupy I, uzależnieni mają problem z legalnym dostępem do ibogainy. Jednak doświadczenie Lotsofa z ibogainą zaowocowało prowadzoną przez całe życie kampanią, mającą na celu doprowadzenie do udostępnienia chorym leku w bezpiecznych kontekstach klinicznych. Współtworzył w 2008 roku artykuł opublikowany w Journal of Ethnopharmacology traktujący o subkulturach ibogainowych, powstających w odpowiedzi na powszechne zapotrzebowanie na ten lek w ciągu ostatnich dziesięcioleci.

Ibogaina jest legalna w Meksyku – oraz w wielu innych krajach świata - i kilka klinik w Baja ma w ofercie program leczenia uzależnionych z jej pomocą. Dokument śledzi przebieg przeprowadzanej w klinice w Rosarito kuracji ibogainowej, mającej wyzwolić z uzależnienia do heroiny CY, 34-letniego ojca trójki dzieci pochodzącego z San Diego.

Po intensywnej i emocjonalnej 36-godzinnej podróży, Cy opuszcza centrum rehabilitacyjne wolny od objawów odstawiennych, choć wyczerpany.

"Czuję, że jestem całkowicie wolny od narkotyków" – mówi Cy w filmie, zauważając wcześniej jak bardzo wyczerpany czuje się pracą nad sobą, do której wykonania zmusiła go substancja.

Doświadczenia Patricka Kroupa, również cierpiącego z powodu uzależnienia od heroiny, są podobne.

"To blokuje głód narkotyczny. To działa. Nic innego tak nie działa. Nie doświadczasz objawów odstawienia. "

Występujący w dokumencie podkreślają, że choć ibogaina znosi głód narkotyczny, na dłuższą metę nie zadziała, jeśli dana osoba nie będzie chciała zerwać z nałogiem.

"Ibogaina nie jest magiczną różdżką"- wyjaśnia Randy Hencken, który pracuje dla Stowarzyszenia Ibogainowego w Rosarito. "To nie jest lekarstwo na uzależnienie. To coś, co je przerywa. Daje wielu ludziom szansę, której inaczej by nie mieli. Lubię mówić, że ibogaina jest katalizatorem zmian. "

Szeroko zakrojony niekontrolowany eksperyment

Choć film wypełniają relacje z terapii zakończonych sukcesem, jak historie Kroupa i Cy, niewiele z nich wynika, jeśli chodzi o sprecyzowanie za sprawą jakich to właściwie neurobiologicznych mechanizmów ibogaina jest tak skuteczna w leczeniu narkomanii. Za taki stan rzeczy odpowiada po części sklasyfikowanie jej jako narkotyku Grupy I, co znacznie ogranicza badania zmierzające do odkrywania jej właściwości.

"Co dokładnie substancja robi?" - pyta Kroupa - "Nie wiemy."

Konieczność praktykowania leczenia ibogainą w kontekstach pozalegalnych zaowocowało czymś, co autorzy opublikowanego w 2008 w Journal of Ethnopharmacology artykułu nazwali "szeroko zakrojonym niekontrolowanym eksperymentem", w ramach którego pozasystemowi praktykanci przeprowadzają większość "badań".

Wg autorów artykułu, śmiertelność w wyniku zażycia ibogainy w niekonwencjonalnych sytuacjach wiąże się z chorobami serca lub płuc. Przypuszczają jednak, że 11 znanych zgonów, które nastąpiły w wyniku używania ibogainyw latach 1990-2006, miało przyczynę raczej w braku doświadczenia praktykantów, niż wcześniej istniejących schorzeniach.

Niewiele istnieje opublikowanych badań posiadających recenzję naukową. Jednym z nich jest badanie z roku 1996 opublikowane w Brain Research, które wykazało, że większe dawki ibogainy mogą być neurotoksyczne dla szczurów. Według autorów opracowania z roku 2008 (Journal of Ethnopharmacology), nie ma dowodów, że ibogaina jest neurotoksyczna dla ludzi.

Według Lotsofa, brak starań ze strony firm farmaceutycznych o zalegalizowanie ibogainy ma dwie przyczyny. Po pierwsze, zwraca uwagę Lotsof, najwyższy popyt na ibogainę istnieje wśród zdrowiejących narkomanów. Ta specyficzna grupa demograficzna cechuje sie wysoką śmiertelnością, co dla firm farmaceutycznych wiąże się z kłopotliwą odpowiedzialnością.

Po drugie, firmy farmaceutyczne mają zobowiązania wobec akcjonariuszy, którzy chcą widzieć, jak firmy wydają ich pieniądze w sposób możliwie najbardziej dochodowy. A trudno powiedzieć, by zaspokajanie potrzeb osób tak społecznie napiętnowanych, jak ludzie zmagający z poważnym uzależnieniem od opioidów, "wyglądało dobrze" w tym kontekście.

"Celem przemysłu farmaceutycznego nie jest opracowywanie leków leczących choroby"- mówi Lotsof w filmie -"Chodzi o opracowywanie leków w celu zwiększenia zysków akcjonariuszy."

Jak widać na przykładzie Massavou, ze stosowaniem ibogi wiąże się więcej korzyści zdrowotnych i psychoterapeutycznych, niż tylko leczenie narkomanii. Massavou zwróciła się do ibogi by wyleczyć chorobę, która nie była związana z nadużywaniem jakiejkolwiek substancji, a po swojej inicjacji zapewniła, że czuje się lepiej.

Choć film śledzi Massavou podczas jej leczenia ibogą, w zasadzie niewiele wyjaśnia, jeśli chodzi o potencjał korzenia w leczeniu dolegliwości i chorób innych niż uzależnienia. Co najwyżej zachodni eksperci w wywiadach sugerują, że iboga posiada niewykorzystany potencjał na polu psychoterapii.

"Sądzę, że ibogaina jest najbardziej radykalnym z leków, które mogą być zastosowane w psychoterapii" - mówi Lotsof w filmie. "Umożliwia danej osobie pełny wgląd w kwestie, które są dla niej najważniejsze."

Multidyscyplinarne Stowarzyszenie Badań nad Psychodelikami (Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies - MAPS) prowadzi obecnie badania nad ibogainą w Meksyku i Nowej Zelandii. Mają one na celu określenie potencjału ibogainy do zwalczania uzależnienia od narkotyków bez zajmowania sie innymi zastosowaniami terapeutycznymi.


Zespół z Uniwersytetu Columbia prowadzi obecnie eksperymenty, mające wykazać, czy ibogaina może znaleźć zastosowanie w leczeniu osób cierpiących na chorobę Parkisona. Wyniki poznamy wkrótce.

Oceń treść:

Average: 6.5 (6 votes)

Komentarze

Gucio (niezweryfikowany)

Niezwykle. To wspaniałe odkrycia.

Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Zaznaczam, że tekst ten nie ma na celu namawiania nikogo do zażywania narkotyków ani instruowania jak to robić. Tekst ten służy wyłacznie celom edukacyjnym i doinformowaniu.

Postanowiłem opisać jedno z moich najgorszych doświadczeń z narkotykami, którego nigdy nie chciał bym powtórzyć a jednocześnie patrząc na to z perspektywy czasu dużo mnie to nauczyło i pomogło mi zmienić moje nastawienie do życia. Nikomu też nie polecam powtarzania mojego czynu gdyż sam nigdy nie odważyłbym się zrobić tego ponowanie może to zaowocować chorobą psychiczną lub samobójstwem.

  • Etanol (alkohol)
  • Kofeina
  • LSD-25
  • Retrospekcja

Podróż z dwoma bliskimi przyjaciółmi i zarazem współlokatorami biorącymi kwas po raz pierwszy - S i P, słoneczny styczniowy dzień, obecny przez większość czasu opiekun - J (też współlokator). Dobre nastroje, długo wyczekiwany trip. Sporo zmian otoczenia - plaża w ciągu dnia, ulice miasta, blokowisko w nocy, mieszkanie kumpla, samochód, jeszcze raz plaża w nocy i na koniec nasze mieszkanie. Mieliśmy do dyspozycji także ostatnią już osobę z mieszkania - H, który podjął się roli kierowcy.

Trip opisywany po upływie długiego czasu. Podawane czasy są więc raczej orientacyjne. Podobnie jak z poprzednimi moimi TR - będzie długo i szczegółowo (tym razem naprawdę aż do przesady). Chcę spisać jak najwięcej z tego, co zapamiętałem. Rola którą staram się spełnić to raczej bycie dobrym kronikarzem niż gawędziarzem. Każdy kto nie poczuł się odstraszony powyższą zapowiedzią jest mile widziany w drugim akapicie, oraz każdym następnym.

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Nastawienie bardzo pozytywne, chęć odbicia się od codziennej rutyny. Mieszkanie puste do wieczora.

Mimo obecnie panującej pogody dzień był dość ładny, mama oświadczyła że wraz z siostrą jedzie do babci więc postanowiłem się nie nudzić i oddałem się pożądaniu.

Kiedy około godziny 13:30 w mieszkaniu zostałem tylko ja i mój mały piesek sięgnąłem do prawej kieszeni swojej kurtki, z której wyciągnąłem dwa opakowania Tussidexu.

  • LSD-25
  • Tripraport

Impreza psytrance w pewnej dużej hali. Byłem raczej spokojny i nastawiałem się na głębokie zanurzenie w oceanach dźwięku.

To był ten moment którego się nie spodziewałem, T0+2,5h, po tym jak powoli zatapiałem się w dźwiękach widząc zmieniające się wraz z muzyką ruchy i zachowania ludzi jakby były architektonicznie tworzone przez muzykę i analizowałem to co widzę, nagle mnie uderzyło z całą mocą. Stałem się częścią tego wszystkiego, już nie jako obserwator ale jako aktywny uczestnik poddany wpływowi, wydawało mi się że to co słyszę i widzę tworze sam ale nie mam kontroli nad tym, zatem pochodzi to z części mnie nad którą nie panuję.