REKLAMA




Czat prezydenta Obamy i marihuana

Prezydent Barack Obama przeprowadził w czwartek internetowy wiec z Amerykanami, który pokazał i wielkie możliwości i ułomności nowych technologii w polityce.

lotos

Kategorie

Źródło

Gazeta.pl

Odsłony

2126

Prezydent Barack Obama przeprowadził w czwartek internetowy wiec z Amerykanami, który pokazał i wielkie możliwości i ułomności nowych technologii w polityce. Prezydent Obama podczas czatu nadawanego na żywo z Białego Domu Czat rozpoczął się o 16.30 polskiego czasu i trwał ok. godziny. Biały Dom poprosił wyborców, by zadawali na stronie prezydenta pytania na tematy związane z gospodarką i planowanymi reformami wewnętrznymi nowego rządu - w edukacji, służbie zdrowia, zielonej energetyce. Poproszono też, by internauci głosowali nad pytaniami, by wyłonić te najpopularniejsze, na które prezydent podczas odpowiedzi na żywo odpowie. Jednak, ponieważ pytań zadano 104 tysiące, w głosowaniu on line de facto miały szanse jedynie grupy interesów. Jedną z najważniejszych okazało się lobby zwolenników legalizacji marihuany.

Wczoraj rano po zakończeniu składania pytań i głosowania, efekty na stronie Białego Domu były zaskakujące. W kategorii "Zielona energetyka i miejsca pracy" pierwsze dwa pytania dotyczyły marihuany. "Czy rozważy Pan zalegalizowanie rozrywkowego i leczniczego używania marihuany i jej opodatkowanie, by zamiast nieudanej walki z narkotykami państwo mogło zarabiać i pomóc gospodarce?" - pytał internauta ukryty pod pseudonimem Green Machine z Winchester w Wirginii poparty przez 7190 osób. W kategorii "Budżet" trzy najpopularniejsze pytania dotyczyły marihuany. W kategorii "Stabilność finansowa" - pierwsze cztery. W kategorii "Praca" - pierwsze i trzecie. Oczywiście, było też wiele popularnych pytań niedotyczących marihuany. Ale kłopotem dla Obamy i jego doradców było to, że w telewizjach w USA mniej dyskutowano wczoraj o poważnych pytaniach czatu, co o zawładnięciu nim przez lobby marihuanowe.

Naczelny magazynu poświęconego internetowi "Wired" Nicholas Thompson mówił w CNN:

- To jest kłopot z internetem. Łatwo politykom dotrzeć przez niego do ludzi, ale w różnych głosowaniach czy rankingach grupy nacisku mogą manipulować wynikami, tak jak stało się to na stronie Białego Domu. Od Obamy zależy, czy będzie odpowiadał na najpopularniejsze pytania, czy powie: nie będę karmił troli.

W kategorii "Ochrona zdrowia" najpopularniejsze było pytanie "Czy nie możemy, jak w Europie, mieć systemu opieki zdrowotnej opartego na potrzebach ludzi a nie ich możliwościach finansowych". Obama odpowiedział na nie:

- Wierzę, że jesteśmy w stanie zbudować system opieki zdrowotnej dla każdego, choć być może nie w taki sam sposób jak Europejczycy.

Ale i tu drugie było pytanie o marihuanę. Obama, w swoim stylu odpowiedział, trochę żartując, trochę na poważnie: - Nie wiem, co popularność tego pytania w różnych kategoriach mówi o widowni w internecie - rzekł. - Ale chcę powiedzieć, że nie wierzę, by legalizacja marihuany przyniosła efekty dla gospodarki czy tworzenia nowych miejsc pracy.

Zwolennicy miękkich narkotyków nie zawładnęli kategorią "Posiadanie domu" - raczej dlatego, że im się nie chciało, gdyż pytania były tu dużo mniej popularne (najwyżej 3661 głosów poparcia). Może dlatego wywiązała się tu ciekawa dyskusja na pytania. Trzecim najbardziej popularnym pytaniem był: "Dlaczego rząd pomaga ludziom dopiero, gdy banki chcą ich eksmitować [za niespłacane kredyty]? Dlaczego państwo nie pomaga zanim ma dojść do eksmisji?" pytał MistyLee z Providence w Rhode Island. Jednak tuż za nim w rankingu popularności było pytanie przeciwnika dużej interwencji państwa. "Dlaczego ja, który zawsze płacę swe zobowiązania i podatki, mam płacić za złe decyzje mego sąsiada, który wziął kredyt mieszkaniowy wiedząc, że go na niego nie stać? Co z odpowiedzialnością za swe czyny?" - pytał Obamę Cobber99 z Palm Springs w Kalifornii.

Obama w odpowiedzi na pierwsze z pytań zapewnił Amerykanów, że połowa Amerykanów może już się starać o zmianę warunków kredytów na korzystniejsze. Powiedział też, że "widać pewne oznaki stabilizacji" gospodarki, ale Amerykanie muszą się uzbroić w cierpliwość, bo bezrobocie jeszcze wzrośnie.

Jako pierwszy prezydent USA Barack Obama rozmawiał z Amerykanami za pośrednictwem internetu. Odpowiadał na pytania dotyczące niemal wyłącznie problemów krajowych - głównie związanych z kryzysem ekonomicznym. Podczas trwającego około godziny spotkania w Białym Domu pytania zadawali prezydentowi, poprzez zainstalowany tam komputer z wielkim monitorem, zaproszeni goście oraz internauci. Ci ostatni przysyłali swe pytania już od godz. 9 rano (czasu lokalnego) - nadeszło ich, jak obliczono, ponad 100 tysięcy. Obama zapewniał, tak jak poprzednio, że Ameryka wyjdzie z recesji prawdopodobnie w przyszłym roku. Podkreślił jednak, że trzeba zreformować gospodarkę, aby dostarczała więcej miejsc pracy w sektorach związanych z najnowszymi technologiami - takich jak rozwój alternatywnych źródeł energii i paliw nie zanieczyszczających środowiska naturalnego. Będą to prace lepiej płatne, choć wymagające lepszegowykształcenia, co z kolei wymaga reformy oświaty. Obama opowiedział się tu za ocenianiem nauczycieli według wyników w nauce uczniów. Zapytany o dalszy los przemysłu samochodowego, prezydent odpowiedział, że nie można pozwolić mu upaść, Zaznaczył jednak, że koncerny "wielkiej trójki" z Detroit muszą zmienić profil produkcji, odchodząc stopniowo od paliwochłonnych dużych aut typu SUV. "To model, który nie działa" - oświadczył.

Wiele pytań dotyczyło ochrony zdrowia, gdzie administracja Obamy planuje reformę zmierzającą do objęcia w przyszłości wszystkich Amerykanów ubezpieczeniami zdrowotnymi. Nie przewiduje ona jednak systemu państwowej służby zdrowia, finansowanej z podatków, jak w Europie. Odpowiadając na pytanie, dlaczego takiego europejskiego modelu nie wprowadza się w USA, prezydent tłumaczył, że trudno znieść obecny system oparty na ubezpieczeniach zapewnianych przez pracodawców. Amerykanie przyzwyczajeni są bowiem do niego od pokoleń. Obama zapewnił też, że wraz z Kongresem postara się wypracować "optymalny" system. Na bezprecedensowym forum prezydent opowiedział się także zdecydowanie przeciw legalizacji marihuany - narkotyku popularnego wśród młodzieży amerykańskiej. Obiecał poza tym dalszą pomoc rządu w spłacaniu długów hipotecznych i refinansowaniu spłaty długów. Spotkanie było częścią PR-owskiej kampanii Białego Domu, który stara się wykorzystać osobistą popularność Obamy do mobilizacji poparcia dla programu administracji. Prezydenturę Obamy dobrze ocenia ponad 60 procent Amerykanów.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

DMT (niezweryfikowany)
Został prezydentem i już zmienia zdanie o legalizacji... czy wszyscy politycy to takie szuje? Oprócz tego, nazywanie zwolenników legalizacji "trolami" to duże nadużycie.
Anonim (niezweryfikowany)
Myślę, że nie zmienił zadania, tylko narazie chce oddzielić swoją osobę od tematu legalizacji marihuany, bo ostatnimi czasy najbardziej z tym był kojarzony.
alanfajnal (niezweryfikowany)
ze strony autora textu, bo to nie są słowa Obamy.
DMT (niezweryfikowany)
skrót myślowy
przyży (niezweryfikowany)
Ach te lobby marihuanowe.. Miejsc pracy im się zachciało.. Aż jestem ciekaw jak pytania tych trolli wyglądały. Ps. Nie zalegalizuje ale ciekawe, czy chociaż wie czy marihuana jest z konopii? ;D
Anonim (niezweryfikowany)
wie, bo palił, nawet crack palił w 2004 roku mówił o legalizacji... niestety już mu przeszlo. CHRZANIĆ CHORY SYSTEM! SEZON OUTDOOR UWAŻAM ZA OTWARTY! :D :D no prawie :)
Anonim (niezweryfikowany)
Obama sprawia coraz gorsze wrażenie nie tylko jeśli chodzi o legalizację. Przypomina wykreowaną pod publikę marionetkę której ktoś układa teksty, żarty, wizerunek na każda okoliczność. Wpadki Obamy które widziałem (a było już kilka) są typowe dla ludzi o niskiej inteligencji. Ciekawe czy kiedy kryzys się zwiększy amerykanie nadal będą tak kochać swojego cudownego murzynka.
Anonim (niezweryfikowany)
Bo on jest marionetka ludzi stojacych za kurtyna. To oni dali mu na kampanie wyborcza i sprawili ze Ron Paul nie mial zadnych szans na wygrana. Grupa Bilderbergow nie moze sobie pozwolic na to aby prezydent USA byl za legalizacja jakis srodkow psychoaktywnych. To samo zrobilo PO (zalozyciel Andrzej Olechowski nalezy do grupy Bilderberg) z dopalaczami w dosyc szybki i bezpodstawny sposob....
PolitykDniaCodz... (niezweryfikowany)
[quote=Anonim]Wpadki Obamy które widziałem (a było już kilka) są typowe dla ludzi o niskiej inteligencji. Ciekawe czy kiedy kryzys się zwiększy amerykanie nadal będą tak kochać swojego cudownego murzynka.[/quote] W porównaniu do kałboja-WASPA Busha, ten "cudowny murzynek" Obama i tak prezentuje wyżyny inteligencji, o elokwencji nie wspominając. Nie żebym mu kadził, bo to cwel i szmata jak większość polityków, ale takie są fakty, panie rasisto...
Anonim (niezweryfikowany)
Od kiedy to ludzi z argumentami nazywa się trollami? Większymi trollami są przeciwnicy legalizacji, którym flame i rzucanie stereotypami nieobce. A ta półczarna kukła pokazuje po mału rogi.
Anonim (niezweryfikowany)
nie gadajcie o kolorze skóry, jaka to różnica ? poprsotu taki sam skurwiel jak każdy polityk... no z małymi wyjątkami
Anon (niezweryfikowany)
McKenna w miarę sensownie wyjaśnił dlaczego nie wolno zalegalizować narkotyków, nie wiem czy mi się to uda, ale odwołał się do lat 60. i wielkiej rewolucji umysłowej jaką wywołało wtedy LSD. Rząd USA zauważył co taki narkotyk (który skądinąd na początku sam chciał wykorzystywać w celach militarnych) potrafi dokonać. Ludzie zażywając LSD zaczynali przeglądać na oczy dostrzegając zakłamanie USA. LSD szybko zdelegalizowano gdy spowodowało ono powstanie ruchu hippisowskiego, państwo zauważyło groźbę buntu społecznego (antywojenne demonstracje chociażby). LSD zdelegalizowane, Leary wsadzony do ciupy, na rynek trafia kokaina, nad kontrolą której władzę sprawuje USA. Od tamtego czasu rząd Stanów nie może sobie pozwolić na powtórkę z rozrywki, dlatego narkotyki wrzucane są do jednego worka, choć niesłusznie jednak - kokaina, heroina to narkotyki rozleniwiające i ogłupiające a takie choćby LSD wywołuje postawy raczej nonkonformistyczne, co raczej nie w ząb rządzącym.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

S&S: grudniowy wieczór 2009, uprzątnięty i czysty pokój; świeżo po lekturze „Pokarmu Bogów” Terence’a McKenna

Wiek i doświadczenie: 24 lata, mj, hasz, bzp, ziółka a’la dopalacze

Ilość: 1g suszonych psilocybe cubensis b+

  • Flunitrazepam

Zrobiłem wczoraj zakupy i zakupiłem 1 opakowanie Rohypnolu (10x2mg) oraz 2 opakowania Benalginu (40x50mg), przedtem zadzwoniłem do apteki i zapytałem czy mają, żeby na darmo nie zapierdalać.. ; (w ciągu dnia trochę jarałem (połówkę na trzech)) poszedłem z kumplem połazić po Gdańsku i później mieliśmy iść na techno. O 21:00 miałem jedno piwo w czubie i zżarłem 2 rohypnole.

  • Dekstrometorfan

Doświadczenie z DXM - 29 tabletek (435 mg), 55 tabletek (825 mg), 25 tabletek (375 mg), 70 tabletek (1050 mg)

Po nieudanej próbie z 55 tabletkami postanowiłem zarzucić o 10 więcej, by tym razem przebić się na 3. plateau. Towarzyszył mi za obydwoma razami mój kolega - nazwijmy go Leszek. Miał już doświadczenie w opiekowaniu się, bo wspierał wcześniej innego kolegę - nazwijmy go Patryk.

DXM - 1050 mg

  • 25B-NBOMe
  • Bad trip

Piękne majowe popołudnie.

 

Słowa wstępu są zbędnę, jakieś grubsze rozkminy napiszę w raporcie odnośnie pierwszego razu z psychodelikiem. Ten trip budzi we mnie kontrowersje po dzień dzisiejszy.

 

19:00 Wale z kumplem po 1 kartoniku 25B-NBOMe. Kumpel który ze mna tripuje to K. Razem z nami idą dodatkowe 3 osoby(2 kumpli i koleżanka), maja zamiar pić alkohol i troche palić mj. Siedzimy na polance na obrzerzach miasta. Jeden z "trzeźwych" kolegów przygrywa na gitarce. Jest ogólnie piekny majowy wieczór. Podziwiamy zachód słońca i piękne czerwono-pomarańczowe chmurki.