To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Niewykluczone, że już w przyszłym roku większość holenderskich coffee shopów będzie musiało zwinąć się z rynku. Wszystko za sprawą niewinnego z pozoru zarządzenia.
O tym, że coffee shopy - magnes dla turystów - mogą paść ofiarą antytytoniowej legislacji, poinformowały holenderskie media. Nowe prawo antytytoniowe, które wejdzie w życie 1 stycznia 2004 r. zobowiązuje pracodawcę, by zapewnił swym pracownikom przestrzeń wolną od dymu papierosowego (lub marihuanowego). A coffee shopy - wbrew nazwie - nie żyją bynajmniej z serwowanie kawy i ciastek tylko ze sprzedaży miękkich narkotyków, w tym głównie marihuany.
Trudność nie wynika ona tylko z prostego faktu, że tam gdzie się pali jest pełno dymu. Coffee shopy zajmują z reguły maleńkie lokale w starych kamieniczkach w centrum miast i trudno wygospodarować w nich przestrzeń "wolną od dymu".
- Równie dobrze możemy zamknąć interes - tak na łamach dziennika "Trouw" skomentował antytytoniowy przepis Dick Langereis, właściciel jednego z kilkuset sprzedających marihuanę kafejek w Amsterdamie.
Holenderskie ministerstwo zdrowia zaprzecza jakoby przepis wymierzony był w biznes coffeshopowy. Właściciele kafejek nie wierzą jednak w zapewnienia rzecznika resortu Bosa Kvika. Teoretycznie coffee shopy będą mogły dalej sprzedawać drobne ilości "trawy" tyle że klienci będą zmuszeni wypalić na zewnątrz - czyli w najlepszym wypadku przed wejściem. Tym samym mogą się narazić na nieprzyjemności ze strony policji. Co więcej kafejki oferujące marihuanę żyją głównie z tego, że turyści przyjeżdżając po to, by wypalić sobie "skręta" przy okazji zjadają drobne posiłki czy zamawiają ciepłe bądź zimne napoje.
Sytuacja coffee shopów jest o tyle trudna, że raczej nie będzie obowiązywał ich okres przejściowy - dodatkowy rok na wprowadzenie antytytoniowych przepisów, który rząd podarował zwykłym restauracjom i barom. Była to najpewniej reakcja na alarm ze strony holenderskiego stowarzyszeni restauratorów, zdaniem których wprowadzenie nowych regulacji stawia pod znakiem zapytania przyszłość sektora dającego pracę 50 tys. ludzi i generującemu obroty rzędu 1,3 mld euro rocznie! W przypadku samych coffee shopów skala jest dużo niższa. W całej Holandii jest ich nieco ponad tysiąc, a ich roczne obroty szacuje się na 300 mln dol.
Późny wieczór, znajomi wbijają do domu, rozkładamy się po pokoju i oddajemy się światu nowych substancji
To przeżycie mogę zaliczyć do udanych, z jednym małym wyjątkiem - jednego z nas wyniosło nieco za daleko i przez to zahaczyliśmy o granicę ostrego przypału.
Dodam jeszcze, że Wiek: 18, 18, 18, 20, 21.
Ale do rzeczy...
Autor: Mr.Blond
Miejsce i czas: mój własny prywatny bezpieczny pokój, wieczór (lekko zmęczony po spędzonych 9h w pracy)
Dawkowanie: 19:30 10 tabletek acodinu rozpuszczonych w niewielkiej ilości wody popijając pobudzającą herbatką (Yerba Mate), 19:45 dorzucenie 10tabl (tym razem 'na sucho' bo z wodą smakowało okropnie), 22:30 0.4g suszu Salvii
Sprzęt: bongo wodno-lodowe, zapalniczka żarowa
impreza ze snu freda...
fred spi.
bob wrzuca pigule
rozkrusza srubokretem wsrod obcych sobie ludzi,
zapytanie
`chcesz pigule?`
na 3 czesci
maszek maszek maszek
kto je ta pigule
podzielona juz
bob szybko przeciaga palcem po swojej kresce i z lubosica oblizuje
jakies szkilste te oczy wokolo...
W sumie nie jest to sam wlasciwy trip-report, ale raczej krótkie, fikcyjne opowiadanko, które można potraktować jako trip-report. "Szpulka" powstała z właściwych doświadczeń psychodelicznych i długich przemyśleń jakie wywarły one na subtelny umysł. Pisane na trzeźwo, ale tak, by uchwycić jak najwięcej tych najwłaściwszych doznań.
Komentarze