„Biden uwolnił skazanych za marihuanę w USA”. Słyszeliście? Problem w tym, że to nieprawda

Żaden ze skazanych nie wyjdzie na wolność, bo obecnie nikt nie odsiaduje wyroku za posiadanie konopi w żadnym z federalnych więzień. Kogo w takim razie ułaskawił Biden i dlaczego ogłasza to właśnie teraz?

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna/Narkopolityka | Dawid Krawczyk

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów. Pozdrawiamy!

Odsłony

1419

Żaden ze skazanych nie wyjdzie na wolność, bo obecnie nikt nie odsiaduje wyroku za posiadanie konopi w żadnym z federalnych więzień. Kogo w takim razie ułaskawił Biden i dlaczego ogłasza to właśnie teraz?

„Jak często powtarzałem w czasie kampanii prezydenckiej, nikt nie powinien siedzieć w więzieniu za używanie lub posiadanie marihuany” – mówi Joe Biden w krótkim filmie, który 6 października Biały Dom opublikował w mediach społecznościowych.

Amerykański prezydent ogłosił, że na mocy jego decyzji wszystkie osoby skazane na poziomie federalnym za „zwykłe posiadanie” konopi indyjskich zostają ułaskawione. Wezwał też gubernatorów do pójścia w jego ślady i ułaskawianie tych, którzy podobne wyroki odsiadują w stanowych więzieniach. Oprócz tego skierował prośbę do Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych o zmianę prawnej klasyfikacji marihuany – dzisiaj według amerykańskiego prawodawstwa marihuana wciąż uznawana jest za jeden z najniebezpieczniejszych narkotyków o dużym potencjale uzależniającym i pozbawionych zastosowania medycznego.

W ciągu kilku godzin film z przemówieniem prezydenta Bidena odtworzony został na Twitterze ponad 2 miliony razy. Jeszcze więcej ludzi przeczytało o ułaskawieniu na portalach największych amerykańskich gazet.

Im dalej od źródła, tym informacja o prezydenckiej decyzji przybierała kształt dalszy od oryginału. Janusz Palikot, przypalając dżointa, przekazał swoim obserwującym na Instagramie: „Joe Biden uwolnił, ułaskawił dzisiaj wszystkich ludzi skazanych za marihuanę w Stanach Zjednoczonych”. To samo zresztą można było przeczytać w nagłówkach najpopularniejszych polskich portali. Problem w tym, że to nieprawda.

Ilu skazanych wyjdzie z więzienia?

Biden rzeczywiście zdecydował się ułaskawić osoby skazane za posiadanie marihuany, ale tylko te skazane na mocy prawa federalnego. Nie „wszystkich ludzi skazanych za marihuanę”, bo ogromna większość z nich odsiaduje swoje wyroki w więzieniach stanowych. Dekret Bidena ich nie dotyczy.

Z briefingu medialnego zorganizowanego przez Biały Dom chwilę przed opublikowaniem nagrania Bidena wiemy, że osób, które usłyszały wyroki za posiadanie na podstawie prawa federalnego, było między rokiem 1992 a 2021 zaledwie 6,5 tysiąca. Kiedy dziennikarze nie ustępowali i pytali, ile osób wyjdzie z więzienia po decyzji Bidena, przedstawiciel Białego Domu odparł w końcu: „Obecnie w stanowych więzieniach nikt nie odsiaduje wyroku za zwykłe posiadanie marihuany”.

Po co w takim razie amerykańskiemu prezydentowi ten dekret o ułaskawieniu? To próba pokazania, że wywiązuje się z obietnic. Biden obiecał dekryminalizację posiadania marihuany w czasie ostatniej kampanii wyborczej. Nie udało mu się jednak osiągnąć tego w Kongresie. Odpowiedni projekt ustawy przeszedł przez Izbę Reprezentantów, utknął w Senacie i nie ma już szans, żeby został przyjęty przed wyborami, które odbędą się już za kilka tygodni.

Biden po prostu robi to, co może jako prezydent w sprawie narkotyków, czyli niewiele. Ułaskawia niewielki odsetek skazanych i apeluje do gubernatorów.

Bezpośredni skutek prezydenckiego dekretu ułatwi życie kilku tysiącom osób skazanych za posiadanie. Jeśli nie mieli oni innych wyroków, znowu będą mogli cieszyć się statusem osoby niekaranej. Łatwiej będzie im znaleźć pracę, mieszkanie czy kontynuować edukację.

Z pewnością ich rodziny mają co świętować. Ale przedwyborczy ruch Bidena to na pewno nie zmiana, którą zapowiadał na kampanijnym szlaku.

Marihuana groźniejsza od metamfetaminy?

Pytanie, ilu gubernatorów odpowie na apel Bidena i ułaskawi skazanych, którzy wyroki odsiadują w stanowych więzieniach. Tam gdzie władze mają republikanie (28 stanów), nie należy się raczej spodziewać zmian, na pewno też nie wszystkie stany rządzone przez demokratów (21 stanów) zdecydują się pójść w ślady prezydenta.

Według szacunków organizacji zajmujących się prawami osób skazanych, w więzieniach może przebywać obecnie nawet 40 tysięcy skazańców, którzy usłyszeli wyroki za przestępstwa związane z marihuaną. Wiemy, że w federalnych więzieniach ogromna większość to przestępcy skazani nie za posiadanie, ale za obrót – według danych rządowego Biura Statystyk Systemu Sprawiedliwości to ponad 99 proc.

Musimy poczekać również na reakcję Departamentu Zdrowia oraz prokuratora generalnego, do których Biden zaapelował w sprawie zmiany klasyfikacji marihuany. Dzisiejsze zapisy w prawie po prostu nie odpowiadają rzeczywistości – w 37 stanach marihuana medyczna dopuszczona jest jako lek i dostępna w aptekach, a jednocześnie według prawa federalnego… wciąż należy traktować ją na równi z heroiną.

Sam Biden zauważył w swoim przemówieniu, że konopie są traktowane jako bardziej niebezpieczne niż fentanyl i metamfetamina, substancje odpowiedzialne za dziesiątki tysięcy zgonów z przedawkowania.

Według Kassandry Frederique, szefowej Drug Policy Alliance, największej organizacji pozarządowej działającej na rzecz zmian w polityce narkotykowej, zmiana klasyfikacji marihuany to za mało. „Utrzymywanie marihuany na federalnej liście zakazanych substancji odurzających oznacza, że ludzie wciąż będą skazywani za przestępstwa związane z konopiami. Badania nad marihuaną będą ograniczone, a rynki konopne na poziomie stanowym nadal będą w konflikcie z federalnym prawem” – napisała w oświadczeniu zaraz po publikacji dekretu Bidena.

Jej zdaniem marihuana powinna zostać całkowicie zdekryminalizowana, tak jak zostało to zapisane w projekcie ustawy, która utknęła w amerykańskim Kongresie.

Oceń treść:

Average: 6 (2 votes)

Komentarze

Felipesku (niezweryfikowany)

Trzeba do tematu podejść inaczej.

Porównać ta używkę do alkoholu i tym samym zakazać jego spożywania i handlu bo niesie większe ryzyko niż marihuana.

Wtedy się obudzą bo już to przerabiali...

Zajawki z NeuroGroove
  • AM-2201
  • Bad trip
  • Odrzucone TR

Jechałam z X , on to pali nałogowo i spytał się czy palę z nim, ja na to że czemu nie i że tak chcę , a on że maks 2 buchy a ja pomyślałam że co to 2 buchy , tak więc ... miejsce: miasto, przystanek, dużo ludzi

Zaczynamy ...

Jako, że X skręcił jointa i rozpalił, byłam już mega podjarana i chciałam zobaczyć jak to będzie ... biorę 1 bucha słabego i zaraz drugiego. Czuję, że coś dzieje się w środku mnie patrzę na X i widzę jak pali a zaraz podaje mi ..  pomyślałam skoro daje czemu nie... wzięłam kolejne 2 i tutaj już poczułam coś nie tak ... próbowałam odwrócić uwagę od mojego stanu i skapiałam uwage na wszystkim dookoła.. X dopalił i ruszyliśmy (wszystko działo się na przystanku). 

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Sobotni wieczór. Pierwszy naprawdę ciepły w tym roku. Jestem 120km od domu, przyjechałem dzień wcześniej pomóc przyjacielowi w zakupie samochodu. Obydwoje jesteśmy nieco przygnębieni, bo ów samochód po dojechaniu pod dom zdążył się zepsuć. Wracamy od kolegi, mam zamiar zaraz zbierać się do siebie. W ciągu paru minut zapada spontaniczna decyzja, że zarzucamy kwas, który czekał na nas już od dawna i ciągle przekładaliśmy jego przyjęcie. Wcześniej z psychodelików mieliśmy doświadczenie z grzybkami, z resztą bardzo pozytywne doświadczenie. Zarzucamy z przyjacielem (R.) kartonik na pół.

  • Dimenhydrynat

Mam tu tripa pewnego goscia po avio:


Jazda miala miejsce okolo rok temu dlatego nie pamietam jej zbyt dokladnie,

ale postaram sie ja opisac. Tego dnia nie chcialo mi sie isc do szkoly.

Okolo 8 rano odprowadzilem qmpla do jego szkoly. Los chcial, ze akurat wtedy

przyjechal do niej moj stary spotkac sie z dyrkiem (brrr) sciemnilem go, ze

teraz mam religie i odwiozl mnie na chate. Wiec poszedlem do apteki po

aviomarin (20 sztuk) kosztowaly jakies 17 zlotych. Mialem jeszcze jedna

  • Inne

Bezgraniczna ciemnosc, cisza wkolo

Nic, tylko czern! Beznadziejna
sytuacja, strach, lek. Wokol czuc
zapach bezsilnosci, smak katastrofy.
Nicosc!
Ciemnosci otaczaja moje cialo. Widze
jedynie czern. Sam nie wiem czy mam
jekies cialo poniewaz nie czuje go, nie
widze go.
Slysze wiatr w oddali, lecz nie czuje go.
Jedynym moim pragnieniem jest czuc.
Gdzie jestem? Czyzbym umarl?
Czyzby ta bezsilnosc
mialaby towarzyszyc mi do konca? Do
konca czego? Mnie? Swiata? A moze
swiat juz sie skonczyl?