Wlk. Brytania: psychodelik DMT jest testowany w leczeniu depresji

Agencja regulująca rynek leków na Wyspach, MHRA, dopuściła użycie dimetylotryptaminy (DMT) w testach klinicznych mających ocenić sens stosowania i dawkowanie tego środka psychodelicznego w terapii depresji.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

National Geographic PL
Jan Sochaczewski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

274

Agencja regulująca rynek leków na Wyspach, MHRA, dopuściła użycie dimetylotryptaminy (DMT) w testach klinicznych mających ocenić sens stosowania i dawkowanie tego środka psychodelicznego w terapii depresji.

Występujący naturalnie w ludzkim mózgu (w niewielkich ilościach), DMT jako substancja narkotyczna jest palona, wstrzykiwana, wciągana do nosa albo zażywana doustnie (z inhibitorem monoaminooksydazy, MAOi). Chemicznie jest zbliżona do substancji zawartych w psychoaktywnych grzybach, strukturalnie bliżej jej do LSD.

Dimetylotryptamina wywołuje silne doświadczenia mistyczne i duchowe (enteogeniczne), podobne do tych wywoływanych w szamańskich rytuałach (można ją znaleźć w słynnej ayahuasce). Ich cechą są intensywne efekty wizualne i halucynacje, w czasie których można obserwować np. nieistniejące byty.

Niektórzy z uczestników badań psychiatry Ricka Strassmana na Uniwersytecie Nowego Meksyku (prowadzonych na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku) po wstrzyknięciu z dużej dawki DMT ”mieli kontakt z istotami pozaziemskimi”.

Ciężko człowiekowi pod wpływem tego środka dokładnie oddać swoje przeżycia. W słynnym cytacie przypisywanym brytyjskiemu filozofowi Alanowi Watts, DMT określa się następująco: Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w Mózg. Ognia!

Niemniej, Watts osobiste doświadczenia z dimetylotryptaminą nazwał w autobiografii z 1972 roku ”zabawnymi, acz relatywnie niezbyt interesującymi”. Ocena ta wiązała się z dość krótkim działaniem tej substancji. Co dla niego było wadą, dla psychiatrów może być zaletą. Sesja terapeutyczna z DMT trwałaby 2 godziny, z innymi psychodelikami nawet cały dzień.

W trakcie psychodelicznego tripu człowiek wyciąga z luku podświadomości cały skrywany bagaż emocjonalny, by po 10 minutach zostać z nim na peronie, z którego pociąg już odjechał. I tutaj pojawia się sens stosowania takiego środka w terapii depresji, jak wyjaśniają to naukowcy z Imperial College London, DMT ma jedynie wspomagać leczenie. Potrzeba lekarza specjalisty, który – kończąc dworcową analogię – pomoże nam załadować walizki do właściwej taksówki i zawieźć nas do domu.

Ta ”duchowa molekuła” miałaby już w styczniu zostać podana 32 zdrowym osobom (faza I) a dopiero potem testowana na 36 cierpiących na depresję (faza II), którzy są już uczestnikami odpowiedniej psychoterapii. Test kliniczny uczelnia prowadziłaby we współpracy z firmą farmaceutyczną Small Pharma.

– DMT przerywa procesy ruminacyjne (obsesyjne mroczne myśli – red.) w mózgu i pozwala wygrzebać się z nawału tego, co ściągnął na człowieka stres albo depresja. Potem podczas sesji terapeutycznej wszystkie elementy można poukładać na właściwe miejsca. To może działać zarówno w leczeniu depresji, jak i stresu pourazowego, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych a może nawet uzależnień – twierdzi Carol Routledge, CSO w Small Pharma.

Chodzi tu jednak o tzw. narkotyk klasy ”A”. W Wielkiej Brytanii człowiek złapany z DMT może dostać nawet 7 lat za posiadanie i dożywocie za handel. Zgoda samej MHRA nie daje więc zielonego światła Small Pharmie na testy, dlatego trwają jeszcze rozmowy z Home Office, czyli brytyjskim MSW.

Jeżeli ministerstwo da zgodę, badania z dimetylotryptaminą zostaną przeprowadzone według tego samego scenariusza co testy skuteczności w lecznictwie psylocybiny, substancji psychodelicznej w ”magicznych grzybkach”.

Ostatnio w listopadzie ogłoszono optymistyczne wyniki eksperymentów ze Stanów Zjednoczonych. Badacz Alan Davis z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore mówi, że on i jego zespół są bardzo podekscytowani wynikami, ponieważ znaleźli istotny i namacalny efekt stosowania psylocybiny u osób z zaburzeniami depresyjnymi.

Podobne eksperymenty prowadzono z ayahuascą, LSD, MDMA i produktami z substancjami czynnymi z marihuany, THC i CBD. Lek na bazie ketaminy w formie spreju do nosa, esketamina, został dopuszczony na Wyspach w terapii ciężkiej depresji.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Narkoza

  • GBL (gamma-Butyrolakton)

Kwas gamma-hydroksymasłowy (GHB) i jego lakton (GBL) - groźne związki psychoaktywne, właściwości i metabolizm



Bogdan Szukalski1,Dariusz Błachut2, Marta Bykas2, Sławomir Szczepańczyk2, Ewa Taracha1


1Zakład Biochemii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie


2Zakład Kryminalistyki i Chemii Specjalnej Urzędu Ochrony Państwa





Wstęp


  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa
  • Marihuana
  • Marihuana

Było super, genialny okres w moim życiu.

Jakieś trzy kwartały temu, dzień po dekszeniu, raczyłem się marihuaną i kodeiną. Mocno porobiony za szybko wstałem z łóżka i zemdlałem, dostając jeszcze ataku drgawek. Na szczęście ludzie na [h] mówili bzdury mówiąc, że to na pewno padaczka i będę miał częste ataki. Na nieszczęście, znów się doprowadziłem do takiego stanu i przeżyłem to ponownie.

Najpierw lufka i spacer, pół godziny później 135mg.

1.5 godziny później lufka, pół godziny później 135mg i lufka. Pół godziny później lufka.

  • 5-MeO-DMT

KOŃ - doświadczenie: wystarczajace. set & settings: spokój, cisza, spokój wewnętrzny.

15mg - palone

Zadziałało momentalnie. W pierwszych sekundach uśmiech, błogostan, wszystko mruga,żyje. Wsytraszyłem się że przesadziałem. Przy takich dawkach można sobie wkręcić bad tripa.Wszystko mruga, dźwięki się zlewają, chce mi sie żygać, poszedłem do kiba sie wybełtać. Nie mogłem. Wszystko mruga. Boję się. Czuję sie jak przed zrobieniem czegoś ważnego. Euforia przsączona strachem.

Sucho w gardle, bolą płuca. Mętlik w uszach. Powidok, smugi, Cev'y.