REKLAMA




Narkotyki - czy złagodzić ustawę ?

Tagi

Źródło

Poradnik domowy

Odsłony

2291

Jak prawo powinno traktować narkomanów? Karać czy wysyłać na przymusowe leczenie? O tym dyskutuje się od lat. W jaki sposób zdelegalizować handel dopalaczami nazywanymi "legalnymi narkotykami"? Nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii pracuje rząd i Sejm.

W Polsce kontakt z narkotykami ma 250 tysięcy osób. Prawie 60 tysięcy jest uzależnionych. Główny oręż prowadzonej od lat walki to ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii z 2000 i 2005 roku. Wprowadziły całkowity zakaz posiadania narkotyków - za najmniejszą ilość można trafić do więzienia nawet na trzy lata, za znaczną - na osiem. Czy polityka "zero tolerancji" się sprawdziła?

Policyjne statystyki wykazują, że około 70 procent spraw o posiadanie narkotyków dotyczy dawek do 1 grama. Kłopoty z prawem mają najczęściej osoby uzależnione, nie dilerzy. W 2007 roku za handel narkotykami sądy skazały 804 osoby, a za posiadanie aż 17 razy więcej.

Posłowie lewicy - m.in. Ryszard Kalisz, Joanna Senyszyn, Piotr Gadzinowski, a nawet dawny minister zdrowia dr Marek Balicki - od lat opowiadają się za legalizacją miękkich narkotyków. W zeszłym roku do debaty na temat polityki narkotykowej włączyła się "Gazeta Wyborcza". W ramach akcji "My narkopolacy" opublikowała petycję "Nie karać za posiadanie". Dyskusje, jakie rozgorzały w tym czasie, miały wpływ na przygotowanie przez Ministerstwo Sprawiedliwości mniej restrykcyjnej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Daje ona możliwość umorzenia przez sąd postępowania karnego za posiadanie nieznacznej ilości narkotyków. Prokurator może uznać, że "nieznaczna ilość" narkotyków nie była przeznaczona na cele handlowe.

W kontekście prac nad nowelizacją ustawy ważna jest kwestia dopalaczy. To substancje psychoaktywne, które mogą działać podobnie do narkotyków. Można je legalnie kupić w Polsce w sklepach tradycyjnych i internetowych. Kolorowe torebki z napisami np. "Arctic blue" czy "Smuga cienia" są też sprzedawane jako przedmioty kolekcjonerskie czy... nawozy. W ubiegłym roku Sejm uniemożliwił handel 17 substancjami. W tym roku rozszerzył wykaz zakazanych środków odurzających o kolejne.



Tak. Wojujmy z narkotykami, nie z ludźmi

Marek Zygadło, terapeuta uzależnień



W naszym kraju nie ma możliwości legalizacji narkotyków - podpisaliśmy wiele międzynarodowych konwencji, które taką możliwość wykluczają. Nowelizacja ustawy stworzyłaby jednak możliwość niewikłania w konflikt z prawem młodych ludzi, którzy są chorzy i tych, którzy eksperymentują z środkami psychoaktywnymi. Można określić w ustawie ilości graniczne środków - żeby było jasne, co jest na własny użytek, a co na handel.

NIEKTÓRZY POLICJANCI TWIERDZĄ, ŻE DZIĘKI BEZWZGLĘDNEMU ZAKAZOWI POSIADANIA NARKOTYKÓW istnieje większa wykrywalność przestępczości związanej z narkotykami, co przeciwdziała ich ekspansji. To bzdura, wszyscy wiedzą, kto zajmuje się produkcją i handlem na skalę przemysłową. Są to międzynarodowe grupy mafijne. Liczenie na to, że uliczny diler doprowadzi do hurtownika, jest nierealne. Zamykanie kogoś w więzieniach - gdzie narkotyków jest więcej niż gdziekolwiek indziej - zakrawa na sabotaż. A podatników pobyt jednej osoby w zakładzie karnym kosztuje ok. 2 tys. zł miesięcznie.

PROBLEMEM WEDŁUG MNIE SĄ FIRMY FARMACEUTYCZNE, które posługując się reklamą, mając na to duże pieniądze, robią dokładnie to samo, co faceci sprzedający dopalacze. Mówią: jak chcesz coś brać, skontaktuj się z farmaceutą. Najpierw jednak pokazują załamaną kobietę, a potem twierdzą, że to polecany przez nich środek "antydepresyjny" ją uratuje. Że stanie się po nim śliczna i promienna. Największym przestępstwem "mafii farmaceutycznej" jest edukacja, która mówi: jak masz kłopot, to tabletka, zastrzyk rozwiąże twój problem. Budzenie takich skojarzeń u telewidzów, szczególnie u osób młodych, to przygotowanie do lekomanii i narkomanii.

Z DOPALACZAMI JEST PROBLEM. Państwo powinno zająć się większą kontrolą produkcji środków psychoaktywnych. Byłem w Wielkiej Brytanii na stażu dla terapeutów uzależnień. Tam już wtedy było zarejestrowanych 260 środków amfetaminopodobnych. Gdy wprowadzają kolejny na listę środków zakazanych, podając precyzyjnie jego skład chemiczny, chemicy i dilerzy opracowują następny, zmieniając odrobinę skład. Rozwiązanie problemu dopalaczy powinno znaleźć się w przepisach dotyczących wydawania koncesji na działalność tego typu sklepów, a nie w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii.

MOIM ZDANIEM POWINNY BYĆ DWIE ODRĘBNE USTAWY - o środkach odurzających i o rozwiązywaniu problemów osób od tych środków uzależnionych. Pierwsza dotyczyłaby chemii, produkcji, dystrybucji, karania, druga - pomocy, psychoterapii, ośrodków, interwencji. W Wielkiej Brytanii policjant, zatrzymując osobę z narkotykami, wzywa terapeutę, który jest kompetentny, żeby ocenić, czy zatrzymany jest uzależniony, czy nie. Jeśli to narkoman, który wyrazi zgodę na terapię, to nie zamyka się go do więzienia, choć popełnił przestępstwo. Również w Niemczech nikt nie trafia do więzienia za jednego skręta. U nas można z tego powodu mieć zniszczony życiorys i karierę.



Nie. Zakaz działa wychowawczo

Tomasz Harasimowicz, terapeuta, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR



Moje zdanie jest takie: albo dopuszcza się narkotyki, albo się ich zakazuje. Jeżeli dopuszcza się posiadanie "niewielkich ilości na własny użytek", to dlaczego nie dopuścić posiadania ich w ogóle? Nie karać chorych - taki jest argument. Ale nie karze się za chorobę, karze się za przestępstwo. Narkomania nie jest przestępstwem, natomiast posiadanie narkotyków jest. Oczywiście, na całym świecie zazwyczaj zatrzymuje się drobnych dilerów, a nie narkotykowych mafiosów. Moim zdaniem zakaz działa wychowawczo. Ręka wyciągnięta zatrzymuje się w połowie, bo człowiek ma świadomość, że posiadanie narkotyku to przestępstwo. Czy ręka ta zatrzyma się, jeżeli będzie to dopuszczalne w majestacie prawa? Dodajmy, że przepisy międzynarodowe, do których nasz kraj się zobligował, nakładają na nas zobowiązanie do ścigania za posiadanie narkotyków.

POŁOWICZNE ROZWIĄZANIE, KTÓRYM BYŁOBY DOPUSZCZENIE POSIADANIA NIEZNACZNEJ ILOŚCI NARKOTYKU, NIC NIE DA. Narkotykami nie handluje pan z torbą dwukilogramową, tylko handlują młodzi ludzie, którzy mają przy sobie małe porcje i idą po kolejne małe porcje. Nowelizacja idąca w kierunku ich niekaralności niczemu dobremu nie służy.

W TEJ CHWILI SYTUACJA JEST JEDNOZNACZNA - POSIADASZ, ZŁAMAŁEŚ PRAWO. Jeśli będzie dopuszczona pewna ilość narkotyków, to zacznie się uruchamianie kolejnych procedur, żeby stwierdzić, ile tego narkotyku faktycznie było. Tego powinniśmy sobie oszczędzić, bo to stwarza pole do ogromnych nadużyć i manipulacji. Nie oszukujmy się - nikt złapany po raz pierwszy nie jest wsadzany do więzienia. Oczywiście, jest pełna procedura, staje przed sądem, jest skazany, ale być może ta kara jest takim środkiem wychowawczym - może się zastanowi, zanim sięgnie po narkotyk po raz drugi. Jeżeli będzie to dopuszczone, będzie dozwolone. Do 2000 r. w Polsce obowiązywała zasada niekaralności za niewielką ilość narkotyków i w tym okresie najbardziej kwitła narkomania w naszym kraju. Pamiętam, że zatrzymano kogoś z kilogramem amfetaminy i on tłumaczył, że to na własny użytek, tylko że na zapas i ma zamiar podzielić ją na niewielkie porcje. Obowiązująca obecnie ustawa jasno wyznacza normy - co wolno, a czego nie.

MOŻE TRZEBA IŚĆ W TYM KIERUNKU, ŻEBY ZŁAPANY PO RAZ PIERWSZY, DRUGI CZY NAWET TRZECI BYŁ WYSYŁANY DO OŚRODKÓW REHABILITACYJNYCH. Miałoby to wymiar wychowawczy. Skoro notorycznie łamiesz prawo, musisz za to odpowiedzieć. Nie odpowiadasz za to, jeśli jesteś osobą chorą. Zatrzymani po raz pierwszy to najczęściej dzieciaki, które chciały spróbować, a nie konsumenci.

JEŚLI CHODZI O DOPALACZE, UWAŻAM, ŻE TWORZENIE JAKICHKOLWIEK LIST SUBSTANCJI ZAKAZANYCH NIE MA SENSU. TRZEBA ZLIKWIDOWAĆ HANDEL DOPALACZAMI. Irlandia sobie na to pozwoliła, nie wiem, dlaczego my nie możemy. Powinno dojść do całkowitej likwidacji sklepów z dopalaczami. Już teraz skutki zażywania tych substancji są tragiczne. Do poradni w tej chwili trafia od 20 do 30 procent osób po dopalaczach, z psychozami. Odnotowano już nawet zgony po zażyciu i tych zgonów będzie przybywać. Jestem za wprowadzeniem całkowitego zakazu handlu dopalaczami. Są one ewidentnie szkodliwe i dopuszczenie ich do handlu jest zaprzeczeniem zdrowemu rozsądkowi.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Słońce wstaje na wschodzie, woda jest mokra, MONAR chce wszystko zdelegalizować.

 

W sumie artykuł da się przeczytać bez skrzywienia, ale te same słowa padały już dziesiątki razy i nic się od wtedy nie zmieniło.

Anonim (niezweryfikowany)

mi to rybka! na prostytutki też chodzę i mam bron palną bez pozwolenia, a do tego małżonce aborcję zfinansowałem!

Anonim (niezweryfikowany)

co oni pier**** o firmach farmaceutycznych reklamujących tabletke czy zastrzyk antydepr.  w zyciu takiej reklamy nie widziałem .debile

Anonim (niezweryfikowany)

Tu nie chodzi o niczyje dobro, ochronę społeczństwa etc... To kwestia kasy: 1 złapany z porcją jakiegoś nielegalnego środka to:

- 1000 - 2000 zł dla biegłego za zważenie i ew. przebadanie testerem, głównie labolatoria kryminalistyczne - po prostu policja.

- 200 - 300 zł i więcej kosztów sądowych - takie dodatkowe wsparcie

- 500 - 1000 zł grzywna

- 500 - 2000 zl nawiązka na rzecz różnych organizacji - np. MONARU - czyli kaska na wszelkiej maści terapełtów i społeczników

I to wszystko niezależnie od tego czy delikwent dobrowolnie podda się karze czy nie !

Trudno taką kasę wydębić od przeciętnego rzezimieszka, mordercy ... taki woli odsiedzieć, natomiast przeciętny amator takich środków zrobi wszystko by do więzienia nie trafić, ba nawet nie widzieć facjat naszych "wysokich sądów". 

Cała ta pozostała otoczka, wojny narkotykowe, gangi dealezy i młodzież to bajki dla naiwnych..., opowiadane przez tych którzy mają w tym interes$$$

 

Anonim (niezweryfikowany)

Smutnie, acz prawdziwie prawisz

Anonim (niezweryfikowany)

Niestety gangi i przemoc to nie bajki dla naiwnych, to brutalna rzeczywistość wytworzona przez prohibicje.

Anonim (niezweryfikowany)

Zgadzam sie calkowicie.Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o  kaske.

Anonim (niezweryfikowany)

"W Polsce kontakt z narkotykami ma 250 tysięcy osób. Prawie 60 tysięcy jest uzależnionych."

ciekawe czy uzależnionych od alkoholu też uwzględnili :|

Anonim (niezweryfikowany)

ten debil co to pisał musi byc popierdolcem, który myśli ze można bezkarnie przesladować zwyklych ludzi tylko za to ze lubia sobie zapalic zamiast nawalic sie do zgona wódą

Anonim (niezweryfikowany)

Nie wierzę w opiekuńczość Państwa. Jeśli Państwo byłoby opiekuńcze - nie mielibyśmy tych wielu patologii jak np to że człowiek płacący podatki czeka miesiącami żeby się dostać do lekarza, jak to że w kraju opłaca się kraść - a najlepiej dużo, bo im większy wałek, tym mniej można zrobić przestępcy. Nie wierzę w to że politykom zależy na obywatelach, że ktoś chce dla naszego dobra myśleć za nas, skoro ma się gdzieś polskie sprawy na codzień.

Jeśli mamy opierać się na konstytucji - mam prawo do wolności.

Jeśli podchodzi do mnie policjant - to tylko w sytuacji, kiedy ma uzasadnione podejrzenie - nie wydumane podejrzewanie. W innym wypadku - nie znam go, nie chcę widzieć, nie potrzebuję i nie mam ochoty z nim rozmawiać.

W naszym państwie traktuje się młodych jak potencjalnie podejrzanych, jeździ radiowozami po chodnikach wieczorami, szuka młodych ludzi siedzących na świerzym powietrzu.

NA tle innych Państw naprawdę mamy się czego wstydzić.

Zamiast pierdzielić o wychowawczym skutku nakazu (w końcu wychowywać to można przedszkolaki i młodzież) to porozmawiałbym o zmianie ustawy o policji.

Obecne przepisy dt przeciwdziałania nie są żadnym cudownym remedium stworzonym przez specjalistów. Ustawa obecna wprowadzona w 2000 roku została stworzona na potrzeby wyborów - taka typowa kiełbaska wyborcza. Debata w Sejmie wówczas to był wstyd i żenada - zajmowali się tym ludzie totalnie niekompetentni, ale chodziło o to, że każdy normalny Polak przyklaśnie idei "walczyć z narkotykami, bo z narkotykami trzeba walczyć".    

 

randomness