Korespondencja Gońca Polskiego z Londynu
Dossier "białej śmierci"
Zdolność wywoływania fizycznego poczucia szczęścia bez jakiegokolwiek psychicznego związku z wydarzeniami zewnętrznymi, nawet gdy odbicie owych wydarzeń w mojej świadomości powinno stać się przyczyną mojej udręki, rozpaczy i cierpienia, właśnie ta zdolność kokainy była straszną siłą przyciągania, z którą walczyć i której się opierać (...) nie mogłem". M. Agiejew "Romans z kokainą"
Kokaina to ekskluzywny narkotyk z najwyższej półki, często zażywany przez ludzi za świata showbusnessu. Destrukcyjnej mocy białego proszku ulegli Robbie Williams, Naomi Campbell, Whitney Huston. Jednak nie tylko sławni i bogaci kochają się w kokainie. W każdy weekend w Londynie tysiące zwykłych ludzi wciąga "kokę" dla polepszenia nastroju. Niektórzy mówią, że nie uzależnia. Ale to tak, jak z paleniem - nie wiesz, kiedy stajesz się nałogowcem. Najgorszy scenariusz : śpiączka, paranoja, depresja, choroba serca, wyniszczenie mózgu, zaniki pamięci, ciągłe zmęczenie, huśtawka nastrojów, brak popędu seksualnego, utrata wagi. Tak wygląda ostatnie stadium. A wcześniej? W kieszeni gram. Piątkowy wieczór. London in the rain.
I like London
Żyjemy w Londynie, bo to miasto daje swobodę. Mamy pieniądze, niezależność, może przyjaciół, a na pewno dużo znajomych. Trochę samotni, trochę zagubieni, bardzo zapracowani. Pod koniec tygodnia wrzucamy luz. Pięćdziesiąt funtów, telefon do dealera i wszystko znowu nabiera kolorów. - Nachylam się nad stołem. Na nim biała linia. Ktoś podaje mi zwinięty w rulon banknot dwudziestofuntowy. Czyjaś karta kredytowa. Srebrna, złota, platynowa. Innych się nie używa. Równiutko podzielone linie. Mówią: "Wciągaj. Jak nie możesz na jedną dziurkę, to weź na dwie". Wciągam. Nie dzielę. Gorzko? Jakoś tak. Przełykam ślinę. Resztki wcieram w dziąsła, jak inni. Podnoszę się znad tego stołu. Myślę: Wiele hałasu o nic. Za kilka chwil czuję, że znowu JESTEM. Coś wstrzela mi się do głowy. Jeszcze nie wiem co, ale dobrze mi z tym.
O swojej pierwszej przygodzie z narkotykiem opowiada Nico, trzy lata w Londynie, od roku dobra impreza znaczy "snow". - Poszłam na imprezę na Chiswick. Zaprowadził mnie tam kolega. W pewnym momencie grupka ludzi zebrała się przy stole. S. zawołał mnie, żebym się przyłączyła. Od tamtej pory, jak mam większe wyjście, dzwonię do L. Przywozi mi do domu na kilka minut przed imprezą gram. Pakuję zawiniątko do kosmetyczki z perfumami Chanell - zwierza się Justyna, atrakcyjna blondynka.
Kokaina działa bezpośrednio na struktury mózgu, zwiększając poczucie energii wewnętrznej i pewności siebie. Pojawiają się silne pragnienia seksualne, towarzyskość, obniżona potrzeba snu. Zdaniem naukowców kokaina zmienia przekaźnictwo neuronalne i powoduje wydzielanie dużych ilości hormonu szczęścia, czyli dopaminy, odpowiedzialnej za uczucie euforii. Narkotyk powoduje zatrzymywanie dopaminy w synapsach, która pobudza neurony, wzbudzając uczucie euforii. Siła jednej kreski kokainy wystarcza na 15-20 minut. Gdy tylko przestaje działać, organizm popada w otępienie, odczuwa zmęczenie i poirytowanie. Wtedy najłatwiej sięga się po kolejną kreskę. Impreza trwa.
Monkey eyes
- Chyba rzeczywiście mam małpie oczy w piątkowy wieczór. Cały tydzień jest beznadziejny. Praca, dom, może jakieś zakupy w Top Shop. Czekam na piątek. Wciągam i odpalam, gdzieś sobie szybuję. Wtedy wszystko zaczyna mi się podobać. Lubię siebie, staję się bardziej otwarta na ludzi, szczególnie na facetów. Czuję się atrakcyjniejsza i bardziej wygadana. Ale rano przychodzi totalny kryzys. Mam mózg ściśnięty, nic do mnie nie dociera. Nie rozumiem, co do mnie mówią - czy to po polsku, czy po angielsku. Wtedy najlepiej wziąć day off i przeleżeć w łóżku - opowiada Nico.
Sięgając po kokainę pierwszy raz, trudno powiedzieć, jakie będą konsekwencje. Stymulacja i uzależnienie, jakie powoduje, może prowadzić do zatrzymania procesu reabsorbcji dopaminy przez neurony. Obswerwuje się zjawisko wzrastającej tolerancji organizmu na skutki działania kokainy. Dawka ulega zwiększaniu w celu utrzymania poziomu stymulacji. Osoba uzależniona sięga coraz częściej po narkotyk. Ostatnie badania dowodzą, że w okresie abstynencji kokainowej pamięć euforycznych uczuć związanych z zażywaniem kokainy jest tak silna, że zerwanie z nałogiem staje się niemożliwe.
- Zdarza mi się, że wieczorami chodzę po klubach i pubach tylko po to, żeby wejść do toalety i sprawdzić, czy na deskach lub półkach nie zostały jakieś resztki. Jak coś znajdę to wcieram w dziąsła - zwierza się Smily, chłopak z Warszawy, w Londynie pracujący w studiu nagrań.
Saturday night drug?
Neurolog Susan Greenfield w książce "The Private Life of The Brain" (Prywatne życie mózgu) pisze, że apetyt na środki psychostymulujące to stan naturalny, część naszej natury. Ludzie potrzebują odreagować, zapomnieć przez moment o problemach istnienia i żyć tylko w teraźniejszości, nie martwić się ani przeszłością, ani przyszłością. Dzieci w sposób naturalny i spontaniczny bez żadnych dopingów potrafią otwierać się na nowe doświadczenia, cieszyć się chwilą, żyć tu i teraz. Z wiekiem tracimy bezinteresowne i szczere zdolności bawienia się i czerpania z zabawy tylko przyjemności.
Dorośli, mając w pamięci doświadczenia z dzieciństwa, starają się czymś zastąpić ową beztroskę i poczucie euforii. I sięgają po używki - papierosy, alkohol, narkotyki. Kokaina, popularny narkotyk ludzi z klasy średniej (przedział wiekowy 25-34), to remedium na stres i sposób na szybkie odreagowanie. Ktoś, kto bierze tylko od czasu do czasu, nie uważa się za osobę uzależnioną i nie dostrzega tego ryzyka. Eksperci przyznają, że cienka kreska kokainy przy kolacji ze znajomymi lub pół tabletki ekstasy podczas clubbingu nie musi od razu powodować długotrwałego uzależnienia. Gdy jednak kolacji jest coraz więcej i nie ma imprezy bez narkotyku, trzeba się zastanowić, bo gra zaczyna być ryzykowna.
Na szali stawia się zdrowie, karierę, kontakty z bliskimi - i w końcu życie. W Anglii o kokainie mówi się "Narkotyk sobotniej nocy". Są całe grupy osób, które nie są w stanie egzystować w poniedziałki i wtorki po weekendowych ekscesach. John Henry, toksykolog z St. Mary's Hospital, twierdzi, że każdy, kto zetkną się z kokainą, ma problem. Ostrzega, że badania wkrótce ujawnią większą liczbę uzależnionych, niżby się wydawało. Statystyczna bomba ma dopiero wybuchnąć.
Joseph, przystojny trzydziestolatek z London Bridge, jest świadomy swojego nałogu. Próbował już detoksu i chodził na spotkania dla anonimowych kokainistów. - Mój brat jest dealerem w Londynie. Na początku brałem od niego towar przed większymi imprezami. Piątkowe wciąganie dla rekreacji trwało kilka lat. Potem nie mogłem poradzić sobie z depresją. Zacząłem miewać paranoje i napady lęku. Jedyne ukojenie przynosiła mi świadomość, że jak wciągnę, to znowu będę się cieszył, czuł coś miłego.
Najpierw było raz na tydzień, potem coraz częściej. Pewnego ranka przyłapałem się na tym, że rozpoczynam dzień od kokainy. Kiedyś miałem iść na wieczór kawalerski przyjaciela. Nie poszedłem… wolałem wciągać u siebie. Nie funkcjonowałem już bez koki. Sprzedałem porsche, na które ciężko pracowałem, bo potrzebowałem pieniędzy. Rozpadła mi się firma, bo przestałem panować nad biznesem. Popadłem w długi. Straciłem dziewczynę, uciekła do Australii. Gdy się okazało, że potrzebuję proszku codziennie, zacząłem się zastanawiać: Co dalej? Przystopowałem. Szukałem pomocy, chodziłem na meetingi. Zająłem się buddyzmem. Pomogło na chwilę. Nie dałem rady. Jest trochę lepiej, ale romans z białą damą trwa.
Drug cockails
Rzadko bierze się kokainę bez dodatków. - To raczej niemożliwe. Nigdy nie startuje się od razu z koką. Najpierw jest wyjście do klubu - mój ulubiony to Fabric lub Roof Garden. Jakiś alkohol, kilka drinków. Dopiero po czasie, gdy impreza się rozkręca, a ludzie zaczynają czuć zmęczenie, pada hasło: Jakaś koka? Kokaina pomaga przełamać kryzys, otwiera kolejne drzwi percepcji. Po pierwszej kresce znowu mogę pić. Nie czuje się ani zmęczona, ani pijana - opowiada Justyna.
Narkotyk z alkoholem to najpopularniejsza mieszanka. Badania wykazały, że jednoczesne zażywanie tych substancji prowadzi do powstania etylenu kokainy, który działa dłużej i silniej niż sam narkotyk. Duet kokainy i alkoholu jest bardziej toksyczny niż oddzielne używanie tych substancji. Jednak w porównaniu z innymi wynalazkami jest to i tak mieszanka najbezpieczniejsza. Inne kombinacje to popularny mix klubowy kokainy z ekstasy i ketaminy z GHB (gamma-hydroxybutyrate).
- Koktajle narkotyczne to stosunkowo młode zjawisko. Do tej pory nie przeprowadzono dokładnych badań na temat skutków ubocznych zażywania mieszanek narkotycznych. Brak jest wyczerpujących informacji, a działanie mixów jest nieprzewidywalne - ostrzega toksykolog dr John Ramsey z St. George's Hospital Medical School z Tooting. - Widziałem ludzi wynoszonych z klubu nieprzytomnych po zażyciu mieszanek - mówi właściciel jednego z londyńskich klubów. W zeszłym roku Lee Pennington, perkusista grupy Squezzebox, zmarł w wieku 21 lat na skutek spożycia mieszanki ekstasy z GHB.
Inna praktykowana mieszanka to kokaina i wiagra - ma to zaostrzyć miłosną przygodę. Warto jednak być świadomym, że wyjątkowo osłabia to serce, a w skrajnych przypadkach może spowodować zatrzymanie jego akcji. - W pewnym momencie poczułem, że potrzebuję czegoś więcej. Sama koka przestała mnie bawić. Kiedyś na randce z nowo poznaną dziewczyną wzięliśmy kokę, a potem wiagrę. Mówiła, że daje to niewyobrażalnie erotyczny feeling. Przez moment było fajnie. Później przeżyłem koszmar. Nie polecam tej mieszanki nikomu. Przez kilka dni nie mogłem dojść do siebie. Serce mi wariowało, nie byłem w stanie chodzić do pracy. Cała energia ze mnie uszła, nie czułem mięśni. Byłem wyczerpany i poirytowany, jakbym zamienił się w pluszową zabawkę - ostrzega Smily.
Najniebezpieczniejszy mix to tzw. speedball - kokaina z heroiną. W nieodpowiednich proporcjach mieszanka może prowadzić nawet do nagłej śmierci. John Belushi i River Phoenix zmarli po zażyciu speedballa. Ostatnio głośna była sprawa dwóch angielskich biznesmenów w Tokio - jeden zmarł, drugi zapadł w śpiączkę. Dealerzy celowo sprzedali im speedballa. Można się domyślać, że motywem sprzedania tej mieszanki była chęć obrabowania ofiary. Zdarzają się przypadki, że podaje się ją w celu wycięcia organu (np. nerki), który na czarnym rynku osiąga zawrotną cenę.
Another line Dear?
Piątkowy wieczór. Angelika i jej dwie koleżanki zamykają się w toalecie jednej z modnych restauracji w Londynie. Trzy niewinnie wyglądające kreski białego proszku znikają jedna po drugiej. To udany wieczór - myśli Angelika - muzyka jest cool, wokół fajni ludzie. Dziewczyna ma ochotę na dobrą zabawę. Gdy otwierają drzwi toalety, zaczyna czuć ból w klatce piersiowej. Chce oddychać, ale nie może. Zaczyna się dusić, nogi odmawiają jej posłuszeństwa, są jak z waty. Resztę wieczoru spędza na pogotowiu. Angelika od kilku lat przyjaźni się z kokainą - przynajmniej raz w tygodniu spędzają ze sobą wieczór. Była w szoku, gdy na pogotowiu powiedzieli, że jej serce jest starsze od niej o dwadzieścia lat.
Według prof. Johna Henry'ego, specjalisty i eksperta w dziedzinie narkotyków, każde spożycie kokainy to ryzyko - bez względu na to, czy robimy to pierwszy raz, czy kolejny. To zabawa w rosyjską ruletkę. Niebezpieczne skutki lub nawet śmierć może zaskoczyć nas za pierwszym razem, za dwudziestym lub dwusetnym.
Cocaine arrest
- Najlepiej mieć zaufanego dealera, który przynosi ci towar do domu lub do klubu. Dzwonisz bez względu na porę. Pracują dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zawsze uchwytni, a ich telefon nigdy nie jest wyłączony. Po prostu mówisz, gdzie i ile - opowiada Smily. Za posiadanie narkotyków klasy A grozi do siedmiu lat więzienia. - Mamy prawo sprawdzić każdego, kto wydaje się podejrzany. W klubie, na przystanku, w pubie, na ulicy, w metrze. Zajmują się tym specjalnie przeszkoleni policjanci - ostrzega oficer policji z Metropolitan Police na Shepherd's Bush.
- Gdy zatrzymany posiada narkotyk, rozpoczynamy proces postępowania prawnego. Winny ma prawo do adwokata i tłumacza, jeśli pojawiają się trudności komunikacyjne. Znaleziona substancja zostaje wysłana do laboratorium, a gdy testy potwierdzą, że jest to narkotyk, sprawa idzie do sądu. Obcokrajowców obowiązuje takie samo prawo jak rezydentów i obywateli UK - dodaje.
Dodatkowo londyńska policja ma tzw. wyspecjalizowanych tajniaków, których praca polega na chodzeniu do klubów, pubów i obserwowaniu ludzi. Często nawiązują z nimi znajomość w celu uzyskania jak najwięcej informacji. Gdy uda im się zebrać wystarczające dowody, do odpowiedzialności zostają pociągnięci dealerzy, ich klienci i nie rzadko właściciele klubów, pubów lub restauracji.
- W przypadku przedawkowania narkotyku lub gdy substancja wywołuje silne skutki uboczne, bezwzględnie trzeba powiedzieć lekarzowi z pogotowia, co i w jakich ilościach zażyło się. Aresztujemy tylko za fizyczne posiadanie narkotyków. W momencie, gdy są w krwioobiegu, to już sprawa szpitali - tłumaczy londyński oficer policji.
Dossier "białej śmierci"
Kilogram kokainy w Curacao kosztuje 2-3 tysiące dolarów. W Europie wart jest 50 tys. euro
Kokaina - ang. Cocaine, crack, Coke, C, Charlie/Charles, Snow, Crack, Rocks, Stoned
Kokaina to silny stymulujący narkotyk, który bardzo szybko wpływa na ciało i psychikę.
Kokaina jest alkaloidem otrzymywanym z liści krzewu Erythroxylon coca
Liście coca rosną w Kolumbii, Peru i Boliwii. Do Europy i Anglii kokaina dociera w żołądkach kurierów, w oponach samochodów, odżywkach dla niemowląt i słodyczach. Wykorzystuje się transport powietrzny i wodny.
Przeważająca część kokainy wdychanej, wypalanej lub wstrzykiwanej w Europie i Anglii pochodzi z Kolumbii.
Kokaina pozostaje w krwioobiegu przez siedemdziesiąt dwie godziny.
Kreska kokainy to zazwyczaj 50-75 mg. Jest to około 5% grama. Kokaina zwiększa aktywność mózgu i pobudza wyobraźnię. Dlatego tak chętnie biorą ją ludzie, od których wymagana jest kreatywność.
Częste zażywanie kokainy może powodować zaburzenia naczyniowe, migotanie przedsionków serca, przyspieszenie rytmu serca, wzrost ciśnienia krwi, krwotoki z nosa, utratę powonienia, podrażnienie przegrody nosowej, bóle w obrębie klatki piersiowej, drgawki, zawroty głowy, paranoje, napady lękowe, długotrwałe depresje, psychozy, objawy podobne do schizofrenii.
Kokaina nie uzależnia natychmiastowo. Wielu ludzi przez kilka lat bierze nie popadając w nałóg. Ale długotrwałe zażywanie kokainy dla relaksu z czasem przekształca się w nałóg.
Pomoc
Co robić kiedy ktoś z twojego otoczenia poczuł się źle na skutek przedawkowania narkotyku? - Jeśli jesteście w klubie lub w pubie, poproś osoby pracujące o pomoc w znalezieniu cichego, chłodnego miejsca. Nie oddalaj się od tej osoby, zostań przy niej. Podaj orzeźwiający napój, najlepiej szklankę wody. Jeśli osobie jest gorąco, okryj ją lekko zmoczonym w zimnej wodzie ręcznikiem. Zachęcaj do regularnego, głębokiego oddychania. Jeśli zauważasz, że osoba traci przytomność i zanika oddech, natychmiast zadzwoń na 999 i wezwij karetkę pogotowia. W przypadku, gdy oddech ustanie, zastosuj metodę usta-usta, zanim przyjedzie karetka.
Na pomoc!
Jeśli wydaje ci się, że masz problemy z kokainą skontaktuj się:
London Drug Policy Forum - gorąca linia 020 7729 9904
Release; porady, pomoc dla uzeleżnionych - 0845 4500 215 lub www.release.org.uk
Cocaine Anonymous - informacje o meetingach, bazpłatna pomoc ze strony profesjonalistów. Szczegóły na stronie www.ca.org
Pomocne adresy: www.talktofrank.com www.drugscopy.org.uk
Więcej informacji na temat kokainy i nałogu znajdziesz na polskiej stronie www. narkotyk.pl
Komentarze
Czy karaja tylko za fizyczne posiadanie narkotyku, czy moga rowniez sciagac za obecnosc go w krwioobiegu?
Nie można karać za posiadanie "we krwi". Polskie prawo zabrania posiadania narkotyków nawet najmniejszej ilości, aby osoby wprowadzające narkotyk do obrotu nie mogły wykorzystywać faktu posiadania limitowanej ilości. Praktyka sądów natomiast pozwala prostować surowść prawa gdy chodzi o ofiarę, a umożliwia karanie dilerów. Karalne jest posiadanie narkotyku w postaci fizycznej, a nie e krwi, płynach ustrojowych czy ilości śladowych na ubraniu. Na dobrą sprawę obecność we krwi narkotyku lub ilości śladowe na ubraniu nie muszą pochodzić ze świadomego kontaktu z nim.