REKLAMA




Dr Zee, ojciec chrzestny dopalaczy: "Wszystko testuję na sobie."

Dr Zee, izraelski chemik, prezentuje swój najnowszy wynalazek. W przeciwieństwie do innych jego odkryć, to nie nadaje się do połykania czy wciągania. Jest to czarna skrzynka z tworzywa sztucznego, przypominająca ekspres do kawy. "Myślę, że będziemy nazywać to maszyną methspresso" – mówi Zee.

Dr Zee, izraelski chemik, któremu przypisuje się danie podwalin pod rynek dopalaczy w Wielkiej Brytanii, prezentuje swój najnowszy wynalazek. W przeciwieństwie do innych jego odkryć — zwłaszcza mefedronu, wokół którego media zbudowały histeryczną atmosferę, racząc czytelników tabloidów przerażającymi historiami o "miau miau" i "nawozie do roślin" - to jego dzieło nie nadaje się do połykania czy wciągania. Jest to czarna skrzynka z tworzywa sztucznego, przypominająca ekspres do kawy.

"Myślę, że będziemy nazywać to maszyną methspresso" – mówi Zee, prezentując swoje dzieło w nowej produkcji dokumentalnej BBC pt. Ostatnie dni dopalaczy (The Last Days of Legal Highs).

Methspresso to coś więcej niż stylowy kalambur. To próba obejścia wchodzącej w życie 26 maja Ustawy O Substancjach Psychoaktywnych. Wprowadzany tą ustawą zakaz obejmuje nie tylko określone związki chemicznych (co sprytni chemicy, w tym Zee, omijali, wprowadzając niewielkie poprawki do struktury molekularnej substancji), ale każdą substancję, która jest w stanie wywrzeć efekt psychoaktywny u osoby, która ją zażyje ("producing a psychoactive effect in a person who consumes it").

Jeśli ktoś wie, jak obchodzić prawa narkotykowe, to jest to Zee. W ciągu ostatnich kilku lat, kiedy rząd Wielkiej Brytanii usiłował powstrzymać napływ nowych związków chemicznych zalewających rynek, Zee tworzył nowe z częstotliwością cotygodniową – czyli znacznie szybciej, niż rząd był w stanie wydawać dotyczące ich regulacje.

"Moja główna motywacja to pomoc ludziom w dobrej zabawie bez łamania prawa" - mówi nam Zee. Twierdzi, że tworzenie leglanych substancji psychoaktywnych pozwala mu na "godne życie", ale bynajmniej nie zarabia na tym więcej, niż na swojej poprzedniej posadzie naukowca i badacza w przemyśle farmaceutycznym.

"Napędza mnie chęć tworzenia czegoś nowego, lepszego, legalnego i bezpiecznego. Podbudową tego jest moja wiara w wolność poznawczą. Wierzę, że ludzie powinni mieć możliwość zmieniania swojego stanu świadomości i samoleczenia, o ile nie szkodzą przez to innym lub sobie. "

Zee jest osobliwym rozmówcą. "Ile mamy czasu?" - zapytał, gdy rozmawialiśmy po raz pierwszy, przez telefon, po czym rozpoczął raczej dygresyjny monolog na temat mediów i środowisk zawodowych związanych z medycyną. Zanim udało mi się zadać właściwe pytanie, oświadczył mi, że ma umówione spotkanie ze swoim księgowym, o którym zapomniał, toteż będziemy musieli przełożyć nasza rozmowę.

Podkreśla, że ​​pichcenie nowych narkotyków to raczej odkrywanie, niż obmyślanie:

Nie jest to aż tak przewidywalne, jak sądzi większość ludzi. Jedyne aspekty nowej cząsteczki, które mogę kontrolować, to jej struktura chemiczna i kwestia legalności. Nie istnieje jednak naukowa metoda przewidywania, jaki wpływ będzie miała ciało człowieka oraz jego umysł czy mózg i czy w ogóle będzie jakoś działać.

Zee testuje każdą nową miksturę na sobie.

To część mojej rutyny pracy, nie życia prywatnego. Tworzę cząsteczkę, a następnie wypróbowuję jej działanie, starając się na nic nie nastawiać. Trzeba mieć otwarty umysł. 

Twierdzi, że w tygodniu próbuje jednego lub dwóch nowych związków. Czy takie odgrywanie roli świnki morskiej nie jest niebezpieczne?

To o wiele mniej niebezpieczne, niż może się wydawać. Mówię to jednak, posiadając rozległą wiedzę, która pozwala mi odrzucać środki potencjalnie niebezpieczne. Zdecydowanie odradzam eksperymentowanie na sobie na oślep, bez bardzo głębokiej, specjalistycznej podbudowy naukowej. Nie próbujcie tego w domu!

Biorąc pod uwagę, że Zee jest bez wątpienia uzdolnionym naukowcem — twierdzi, że ma trzy stopnie naukowe z matematyki i doświadczenie w pracy przy Human Genome Project w Tel Avivie – można postawic pytanie, czy nie mógłby realizować się, pracując nad czymś pożyteczniejszym? Zee jest przekonany, że poza pomaganiem ludziom w uzyskiwaniu satysfakcjonującego haju jego praca ma też inne pozytywne efekty.

Wiele substancji, które odkryłem, jest obecnie badane pod kątem przydatności w leczeniu choroby Parkinsona, terapii stresu pourazowego stresu i pomocy w rzucaniu palenia. Dość ekscytująca cząsteczka, która ostatnio mi się trafiła, wydaje się w małych dawkach działać jak alkohol. Wykonałem niezbędne badania toksykologiczne i wykazały one, że jest znacznie mniej szkodliwa niż alkohol. Pracuję sumiennie, zgłębiając wiedze o tym związku, by mógł znaleźć zastosowanie jako lek na uzależnienie od alkoholu i środek przeciwdziałający jego nadmiernemu spożyciu.

Czyżby zatem Zee był nieugiętym bojownikiem o wolność, szydzącym z naszych drakońskich i autodestrukcyjnych praw antynarkotykowych? A może jest po prostu błyskotliwszą wersją typowego handlarza narkotyków, karmiącego się nieszczęściem i rozpaczą uzależnionych?

W filmie dokumentalnym ( o którym wyżej wspomniano – przyp. tłum.) widzimy właścicieli headshopów mieszających chemikalia za pomocą betoniarek – nie jest to, jak widać, uregulowany sektor, długoterminowe zaś skutki dla użytkowników są nadal w dużej mierze nieznane. Jeśli chodzi o te krótkoterminowe: [w UK] liczba zgonów związanych z dopalaczami podwoiła się w ciągu ostatnich pięciu lat, a liczba hospitalizacji wzrosła o 56% w okresie 2009-2012. W ubiegłym tygodniu pięciu mężczyzn w Rochdale doznało zapaści po zażyciu środków nazwach Annihilation i Cherry Bomb.

Reżyser dokumentu, Tom Costello, opowiada, że poznał dr Zee w jego laboratorium w przemysłowej dzielnicy Amsterdamu – "dziwne miejsce pracy: worki z białymi proszkami na każdym biurku i w każdej szufladzie, tablice pełne dziwnych symboli chemicznych i sprzęt labolatoryjny w stylu Breakling Bad, z tacami pełnymi wielkich kryształów włącznie". Zee przekonywał go, że jego celem jest uczynienie zażywania narkotyków bezpieczniejszym i wyjęcia kontroli nad rynkiem z rąk przestępców.

Jednakże niezależnie do tego, jak przekonywujące były jego argumenty, zaskoczyło mnie, jak niewiele wiedział o tym, jak jego produkty są sprzedawane i konsumowane w Wielkiej Brytanii. Traktuje kraj jak coś w rodzaju szalki Petriego w ramach eksperymentu, który ma realne konsekwencje — lepsze lub gorsze — na ulicach.

Pytam Zee — jak czuje się myśląc o ludziach, którzy doznali szkód zażywając jego narkotyki? Jego odpowiedź jest dobrze przygotowana, z nutką dystansu polityka.

Zasmucają mnie historie ludzi uwikłanych w pętlę uzależnienia oraz historie wszystkich, którzy poniesione jakiejkolwiek szkody z powodu jakiegokolwiek narkotyku. Trzymam się zasady prowadzenia skrupulatnych badań toksykologicznych wszystkiego, co wprowadzam na rynek, posiadam dane potwierdzające bezpieczeństwo odkrytych przeze mnie substancji. Należy ponadto pamiętać, że tych substancji z reguły nie obejmuje [wyrobiona przy zażywaniu innych środków] tolerancja. Chciałbym, aby każdy w społeczeństwie — oraz samo społeczeństwo — pozostawał w korzystnym związku ze środkami psychoaktywnymi.

Oglądając film dokumentalny można się zastanawiać, czy Zee - który twierdzi, że "nigdy nie spotkałem nikogo uzależnionego od moich narkotyków. Nigdy twarzą w twarz. "- nie jest odsunięty zbyt daleko od swoich klientów. Czy to bowiem substytut zioła o nazwie Spice, czy przypominający kokainę Rush, użytkownicy niezmiennie podkreślają, że produkty te są mocniejsze od środków, które mają naśladować. Skutki długoterminowe mogą być równie nieciekawe – spójrzmy na Glena, 31-latka, którego życie obraca się wokół Spice, odkąd przerzucił się nań z palenia traw, lub Phila, bezdomnego, uzależnionego od czasu, gdy był nastolatkiem, którzy porzucił nielegalne narkotyki na rzecz przyjemności aplikowania sobie codziennie wartej 40£ porcji Magic Crystals. Osoby te wyraźnie tkwią w cyklu uzależnienia — choć łatwo tu wysunąć argument, że byliby w takiej sytuacji niezależnie od tego, do jakiej substancji mieliby akurat łatwy dostęp.

Brytyjska minister bezpieczeństwa Karen Bradley mówi w filmie:

To powoduje zachowania antyspołeczne, wyrządza szkody młodzieży i całemu społeczeństwu, które chce widzieć te sklepy zamkniętymi.

Istnieją jednak kontrargumenty. Biznes dopalaczowy w UK wart jest 82 mln funtów, z wszystkimi związanymi z tym przychodami z podatków i miejscami pracy – zamknięcie sklepów nie powstrzyma osób przyjmujących narkotyki, a jedynie odeśle wielu użytkowników z powrotem na nielegalny rynek.

Zee mówi mi, że 

podobnie jak prawa gejów czy wolność religijna są rzeczami, którym nasze społeczeństwo sprzeciwiało się w przeszłości, a dziś dumnie stoi na ich straży, jutro będziemy dumnie strzec prawa do wolności poznawczej.

Można podejrzewać, że cały ten moralizujący ton rozmowy wynika po części z uciechy, jakiej wydaje się dostarczać Zee wynajdowanie nowych sposobów irytowania esablishmentu, który, jak mówi, "trzyma go na cenzurowanym" pomimo transparentnych — i legalnych — metod jego pracy.

Co prowadzi nas z powrotem do urządzenia methspresso, najnowszej idei Zee związanej z wytwarzaniem narkotyków bez łamania brytyjskiego prawa. Dzięki swojemu wynalazkowi, Zee ma nadzieję sprzedawać niepsychoaktywne substancje, które ludzie będą mogli w domu przekształcić w substancję psychoaktywną (przerobiony ekspres do kawy będzie przez 6 godzin podgrzewać substancję w kwasie solnym, przed konwersją powstałej brązowej cieczy do postaci proszku — zamiast kapiącej kawy, dostaniecie narkotyki).

"Pokonałem wszystkie istotne przeszkody i rzecz okazała się okazała się wykonalna" – odpowiada, gdy pytam, na jakim etapie jest obecnie projekt. "Teraz muszę popracować nad mnóstwem drobnych szczegółów."

Po czym, jakby było to potrzebne, dodaje: "Ale jestem uparty."

Oceń treść:

Average: 9.3 (31 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

kto w końcu skonstruował mefedron, izraelski chemik w 2003 ?dr zee? czy mefedron był znany wcześniej i stanowił jedną z wersji środków owadobójczych?

pokolenie Ł.K.

Mefedron został pierwotnie zsyntezowany w 1929, ale potem został "ponownie odkryty" przez Dr Zee, izraelskiego (z pochodzenia) chemika ;)

Ten zly (niezweryfikowany)

Sporo bledow w artykule.