REKLAMA

Czy 9/20 stanie się grzybowym odpowiednikiem 4/20?

Tagi

Źródło

Vice US
Jennifer Swann

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

1099

Gdy Nicholas Reville po raz pierwszy usłyszał o tym, że uniwersytety na całym świecie zaczęły badania nad potencjalnymi korzyściami medycznymi mogącymi płynąc ze stosowania psylocybiny – związku chemicznego o właściwościach psychodelicznych obecnego w grzybach — dostrzegł w tym okazję do stworzenia ruchu. Obserwował sukcesy marihuanowych aktywistów we wprowadzaniu konopi do powszechnej świadomości i zaczął się zastanawiać, jak wiele czasu i wysiłku wymagałoby wyrobienie grzybom podobnego kulturowego zaplecza. Instynktownie zdawał sobie sprawę, że marihuanie przez dekady zbudowano coś, czego grzybom wciąż brak: rozpoznawalną markę.

Trudno spojrzeć na zegar, który wskazuje 4:20 i nie pomyśleć o 4/20, choćby chciało się tego uniknąć.

- zwraca Vice uwagę Reville.

To naprawdę dość duża marki — marka, która często o sobie przypomina.

Reville zdał sobie sprawę, że jeśli psychodeliczne grzyby miałyby być kiedykolwiek traktowane poważnie przez ogół społeczeństwa – tak jak traktują je ostatnio niektórzy naukowcy – one także potrzebują poświęconego sobie i kojarzonego z nimi dnia. Rezultatem jest 9/20, "dzień aktywności edukacyjnej ", która obchodzony będzie [był – przyp. tłum] już drugi rok z rzędu w miastach na całym świecie w dniu 20 września.

W przeciwieństwie do marihuany, która jakiejś formie jest legalna w niemal połowie USA, psylocybina jest nadal substancją kontrolowaną Grupy I, a więc tej samej kategorii co heroina. Ludzie tacy jak Reville twierdzą jednak, że prawdziwym wyzwaniem związanym z grzybowym marketingiem jest to, jak rzadko i nieregularnie ludzie je biorą.

Nawet ludzie, dla których doświadczenia z grzybami okazały się zmieniającymi życie, mogą nie korzystać z nich latami, albo jeść je raz do roku

- wskazuje Reville, który nie chce rozmawiać o własnym doświadczeniu z grzybami, ponieważ sądzi, że mogłoby to zaszkodzić jego wiarygodnosci jego rzecznictwa.

Osoby te nie doświadczają zatem takiej presji, nie mają interesu finansowego ani takiego problemu ze społecznym postrzeganiem, jaki dotyczy użytkowników marihuany, której wiele osób używa latami i codziennie.

Dzięki jego opartej o pracę wolontariuszy kampanii 920 Coalition (pod hasłem "Grzyby są lekarstwem"), ponad dwa tuziny organizacji zgłosiło chęć przygotowania imprez spod znaku 9/20. W Dublinie Psychedelic Society of Ireland będzie wyświetlać w parku filmy; w Mexico City członkowie Students for a Sensible Drug Policy przedstawią referaty w centrum kultury; na Brooklynie Psymposia zorganizuje sesję "psychodelicznych opowieści". Ponieważ jednak wszystkie te imprezy organizowane są niezależnie, trudno mówić o jednoznacznie określonym wspólnym celu.

W przeciwieństwie do 4/20, imprezy 9/20 nie są pomyślane jako spotkania dla ludzi, którzy chcą wspólnie odlecieć. Zamiast tego są to przede wszystkim wykłady, prezentacje lub dyskusje, których priorytetem są raczej kwestie polityki i badań naukowych, zamiast radosnego celebrowania wyzwolenia. Podejście to stanowi odwrotność krótkotrwałego psychodelicznego ruchu lat 60., kiedy to Timothy Leary zalecił zgromadzonym w Golden Gate Park hipisom, aby "włączyli się, dostroili i odpadli". Psycholog z Harvardu był jednym z pierwszych akademickich badaczy psychodelików – włączając projekt, w którego ramach oceniano przydatność psylocybiny w ograniczaniu zjawiska recydywy wśród więźniów — ale kontrowersyjne badania ostatecznie kosztowały go karierę.

Jego syn, Zach Leary, który przemawia na temat o psychodelików podczas spotkań w całym kraju, mówi, że postawy wobec psylocybiny zaczęły się dopiero w ciągu ostatnich kilku lat.

Wskazuje on na dawniej niszowe psychodeliczne imprezy, takie jak Burning Man, który z czasem stały się rytuałami przejścia nie tylko do zdeklarowanych palników ("Burners"), ale także dla ludzi takich jak Paris Hilton czy Elon Musk. Steve Jobs nagłaśniał korzyści ze stosowania LSD, mówiąc w związku z nim o jednym z najważniejszych doświadczenia życia, z czym korespondują pojawiające się co jakiś czas doniesienia o szefach z Doliny Krzemowej, aplikujących sobie mikrodawki tego psychodeliku dla zwiększenia kreatywności.

Zach Leary postrzega to jako oznaki rewolucji kulturowej, zbiegającej się z coraz szerszymi naciskami na zakończenie wojny z narkotykami:

Wznowienie badań naukowych [nad psylocybiną] stało się dla wielu jej użytkowników impulsem do wyjścia z szafy.
- powiedział Vice.

Jedną z takich osób jest David Tripp, profesor na wydziale studiów wyzwolonych Uniwersytetu Antioch w Los Angeles. Mówi on, że ostatni czas był dla niego okresem ujawniania swego zaangażowania w psychodeliki ( "psychedelic coming out experience"), dążenia do większej przejrzystości pod tym względem, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym, pomimo że niektórzy koledzy ostrzegali go, że będzie to wyrokiem śmierci dla jego kariery. Prowadzony przez niego kurs okołopsychodelicznej filozofii pozostaje jedynym na uczelni, jaki oddano pod krytyczną ocenę uniwersyteckiego prawnika.

Ludzie żywią w związku z tymi sprawami wiele obaw, toteż wypracowali wiele sposobów radzenia sobie z nimi, jak np. marginalizowanie znaczenia dotyczących ich poważnych opracowań.

Pomimo to badania prowadzone w instytucjach takich jak New York University, UCLA i John Hopkins University stały się czymś na kształt piorunochronu dla ruchu psychodelicznego. Po raz pierwszy od ponad trzech dekad naukowcy podejmują próby kliniczne, mające na celu ocenę przydatności psylocybiny w terapii lęku, depresji, alkoholizmu i uzależnienia od papierosów.

Aktywiści przypisują po części zasługę wzbudzenia drugiej fali psychodelicznego dokonaniom Ricka Doblina, kolejnego absolwenta Harvardu, który w roku 1986 założył Multidyscyplinarne Stowarzyszenie Badań nad Psychodelikami (MAPS), organizację non-profit zajmującą się rzecznictwem i badaniami naukowymi, która jak dotąd zorganizowała i sfinansowała badania nad psychoterapią z wykorzystaniem LSD i MDMA. Jednakże z uwagi na fakt, że nikt nie inwestuje w przedsięwzięcia nie obiecujące zysku, a organizacja nie otrzymuje środków rządowych, gdy tymczasem prowadzenie prób klinicznych może oznaczać wydatki rzędu dziesiątek milionów dolarów, możliwości MAPS są w istocie bardzo ograniczone. Utrzymujące się stereotypy związane z psylocybiną bynajmniej nie pomagają.

Czasami bardzo frustrujące jest, że za sprawą wieloletniego piętnowania psychodelików ludzie często nie są skłonni przyjąć do wiadomości, że mogą być one również cennymi narzędziami terapeutycznymi w leczeniu PTSD i stanów lękowych
– powiedział Vice Brad Burge, rzecznik MAPS.

Wg niego spotkania spod znaku 9/20, nawet jeśli przeważnie stanowią jedynie małe gesty i pozbawione są uniwersalnych celów, są dowodem na zmiany zachodzące w dyskursie publicznym:

Nawet w latach 60., kiedy po raz pierwszy psychodeliki zaczęły zaznaczać swoja obecność w zachodnim kontekście kulturowym, wiele imprez i zgromadzeń publicznych z nimi związanych miało tak naprawdę charakter kontrkulturowy. Teraz natomiast są one całkowicie zanurzone w głównym nurcie.

Leary zgadza się z tym, ale zauważa, że wyzneczanie 20 września jako dnia działań na rzecz zwiększenia świadomości na temat grzybów wydaje się całkowicie arbitralne.

Korzenie 4/20 to swego rodzaju wielka miejska legenda.

- powiedział, odwołując się do często powtarzanej historii o tym, jak to rzekomy kod policyjny odnoszący się do marihuany zyskał popularność wśród fanów Grateful Dead.

W 9/20 jest natomiast coś, przez co sprawia to wrażenie czegoś skalkulowanego, w stylu: "Cóż, teraz wykreujmy markę, a potem zróbmy wokół niej trochę szumu, żeby ludzie zaczęli ją kojarzyć."

Jeśli już mamy szukać odniesień, powiedzmy, że 20 września to odpowiednia pora roku, aby wyruszyć na poszukiwanie grzybów. Wg Reville'a wpisuje się ona również w początek roku szkolnego, co może być pomocne w organizowaniu imprez i budzeniu zainteresowania na uczelniach.

Tripp, kto przemawiał w tym tygodniu w Los Angeles na jednej z imprez spod znaku 9/20 o nazwie ""Value Mushrooms for Mushroom Values", z zadowoleniem przyjmuje to nowe poruszenie wokół psychodelików, nawet jeśli nie jest pewien, co dokładnie z tego wyjdzie.

Nie ma jednego określonego sposobu, jak należy to robić. Nie ma jednej strategii. Musimy spróbować każdego wariactwa, z czego część z pewnością wyrządzi pewne szkody.

- powiedział Vice, opisując psychodeliczny ruch jako jeden wielki cyrk, w którym wystarczy miejsca dla lekarzy, naukowców, badaczy oraz ludzi, którzy po prostu chcą odlecieć i podróżować przez kilka godzin.

W tym kontekście zatem... czemu by nie 9/20? To przecież część cyrku.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)