Czesi i "maryśka", czyli co wiemy o sąsiadach

Dla złośliwych czeski liberalizm zaczyna się od Żwirka śpiącego w jednym łóżku z Muchomorkiem i przez utwór "Zatwardzenie" zespołu Plastic People of the Universe dochodzi do współczesności, gdzie legalnie można uprawiać mak, kupić w aptece środki na bazie pochodnych amfetaminy, wywieźć duże ilości taniego alkoholu, a obecnie - swobodnie uprawiać i bezstresowo palić "zielone".

Tagi

Źródło

Dagmara Stanosz (gazetacodzienna.pl)
Gazeta Wyborcza

Odsłony

3844

Dla złośliwych czeski liberalizm zaczyna się od Żwirka śpiącego w jednym łóżku z Muchomorkiem i przez utwór "Zatwardzenie" zespołu Plastic People of the Universe dochodzi do współczesności, gdzie legalnie można uprawiać mak, kupić w aptece środki na bazie pochodnych amfetaminy, wywieźć duże ilości taniego alkoholu, a obecnie - swobodnie uprawiać i bezstresowo palić "zielone".

Okazuje się , że Czechy są dla Polaków krajem równie bliskim, co niepojętym. Od najmłodszych lat przedstawia się ów naród jako zabawnych Pepików, pociesznych i poczciwych niczym wojak Szwejk albo Rumburak i Arabella. "Szmaticzku na paticzku", netoperek, "obustronny dupochlast", czyli "parasol", Batman i frak to kultowe już żarciki, na których kolejne dzieci uczą się przewrotności językowych znaczeń. Żartom towarzyszy jednak szacunek wobec historii i dorobku kulturowego sąsiadów - pamięć o wydarzeniach Praskiej Wiosny, Vaclavie Havlu - włącznie z nagrywaną w jego stodole płytą kontrowersyjnych "Plastików", uznanie wobec tłumaczonej na język polski czeskiej literatury, filmów, muzyki, by sięgnąć tylko po niesłabnącą popularność Bohumila Hrabala, Milana Kundery, Petra Zelenki czy Jaromira Nohavicy. Polscy twórcy podejmują również czeskie tematy - w 2007 roku "Gottland" Mariusza Szczygła znalazł się na liście finalistów "Nike", w 2009 roku opublikowano "Zaginioną Czechosłowację" Małgorzaty Sikorskiej Miszczuk itp. Czeskie motywy na dobre zadomawiają się też w popkulturze i "polskich duperelnikach" jako breloczki, pluszaki, naszywki na koszulki z postacią Krecika machającego rączką w geście "Ahoj" lub "puć puć". I nagle - ci nieco śmieszni, poczciwi, sąsiedzi legalizują coś, co w Polsce rodzi sensację, dyskusję, wreszcie konkluzję, że Polska to kraj krzyży, podczas gdy Czechy to kraj pustych kościołów, a tam gdzie bogobojny katolicyzm ściera się z bezbożnym liberalizmem, rodzi się strach przed zgorszeniem.

Zalegalizowano. I teraz co? Będą się narkotyzować! Kultura czeska traci w oczach. Przeciętny Kowalski, który nigdy nie zetknął się z narkotykami, a tym bardziej tematem nie interesował, nie odróżnia narkotyków miękkich od twardych, a widok słaniającego się na nogach heroinisty jest dla niego równoznaczny z palaczem marihuany. Ćpun to ćpun. W imię tej idei z polskich muzeów powinno się usunąć obrazy Witkacego, z zapisami wzorów chemicznych zażywanych substancji, a dla bezpieczeństwa przyszłych pokoleń "Narkotyki i niemyte dusze" wprowadzić na indeks ksiąg zakazanych. Nasuwa się tutaj pytanie o wolność, możliwość wyboru, decyzji, osobistej odpowiedzialności. Sąsiedzi znad Wełtawy zdają się być tego świadomi, ale co do tego, czy rozmiłowani w biesiadowaniu przeciwnicy marihuany znad Wisły również, można mieć wątpliwości.

Faktu, iż alkohol jest zaliczany do substancji twardych i uzależniających, a marihuana do miękkich, w ogóle nie bierze się pod uwagę, a próbę podjęcia tematu torpeduje argumentami, że tradycja picia jest zakorzeniona, palenia marihuany - nie. Trudno zaprzeczyć, ale i warto przypomnieć, iż dopiero w XIX wieku zniesiono nakaz propinacji, bo w tym kontekście nie tylko alkohol, ale i alkoholizm ma swoją głęboką, choć mało chlubną tradycję.

W polskim społeczeństwie istnieje niepisany NAKAZ picia przy każdej okazji, a abstynenci, jeśli nie mają solidnego alibi - są "dziwni", bo się wyłamują. Względem marihuany tej presji nie ma. Więc może dla eksperymentu, godząc tych, co za i tych co przeciw, na kilka lat zalegalizować "maryśkę" w zamian za wprowadzenie prohibicji? Efekt mógłby wyglądać dwojako: bunt bimbrowników i rewolucja albo ocalenie dla tych, którzy mieliby szansę nie odziedziczyć po ojcach "polskiej-alkoholicznej" tradycji.

Oceń treść:

Average: 6.7 (3 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

bardzo dobry artykul, jak mniemam z bielskiego wydania wyborczej? Niestety mysle ze sens tego artykulu rozumieja tlyko ludzie rozwinieci ktorzy sa otwarci an nowe idee, niestety w anszym kraju wiekszosc to banda koscielnych spoleczniakow ktorzxy zaslepieni wizja religijnego pasntwa neguja wsyztsko co inne. Zreszta alkohol to bardziej hardkorowy anrkotyk niz Mj pomimo to na akzdej mszy w ksociele ksiadz pije wino....

Anonim (niezweryfikowany)
Ty ćpunie.
Anonim (niezweryfikowany)

Ty ćpunie.

Anonim (niezweryfikowany)

Znajomy z indii mówił, że obok domu jest jej mnóstwo, nikt jej nie zbiera. Indie teoretycznie "walczą" z marihuaną (ogólnie narkomanii) ale większe zagrożeniee to amfetamina i pochodne. Mieszkaniec indii woli kupić tamtejszą whiskey niż palić jointy.

W holandii grono znajomych którzy tam mieszkają. Po zachłyśnięciu się jointami odstawili je i przenieśli się na twardsze substancje czyli alkochol. Jointy? Dla turystów!

Wg mnie postawa jest w polsce taka: państwo kontra obywatele, a producenci leków stoją i się smieją.

Anonim (niezweryfikowany)

Chyba wreszcie jakieś nowe spojrzenie na nasz zapijaczony kraj.

Zresztą co do Witkacego niewiedza rażąca, bo jakie wzory chemiczne? "Narkotyki i niemyte dusze" do indeksu ksiąg zakazanych?! Chyba w tym przypadku lektura obowiązkowa. Autorka sugerowała się chyba tyko tytułem, a w życiu nawet tej książki w rękach nie trzymała i wypisuje jakieś brednie. Co za ignorancja...

Anonim (niezweryfikowany)

"Zresztą co do Witkacego niewiedza rażąca, bo jakie wzory chemiczne? "Narkotyki i niemyte dusze" do indeksu ksiąg zakazanych?!" nie kumasz ironii.

Anonim (niezweryfikowany)

Jeśli rzeczywiście było to z ironią, to częściowo zarzut wycofuję. ;)

Anonim (niezweryfikowany)

Witkiewiczowi zdarzało się na brzegach obrazów zaznaczyć, pod wpływem czego je tworzył.

A książka Nartkowyki i Niemyte dusze, to śliczny zbiór TRów i przemyśleń.

Anonim (niezweryfikowany)

No tak, ale to były symbole(skróty, litery), jakich używał do określenia substancji, pod której wpływem tworzył, ale, albo jestem ślepy, albo rzeczywiście nie ma tam wzorów.

I fakt, to cudowna książka, zresztą jak najbardziej trafna pod niektórymi względami odnosząc się do nas i naszego społeczeństwa.

Anonim (niezweryfikowany)

chyba jednak witkacy pisał na niektórych obrazach C2H5OH na przyklad

ö

Anonim (niezweryfikowany)

Wierzyć możesz lub nie, ale przejrzałem wszystkie jego obrazy jakie tylko się dało i tylko na jednym portrecie był właśnie napis "C2H5OH" na reszcie jego symbole. Dokładniej portret był to Tadeusza Boy'a-Żeleńskiego.

Anonim (niezweryfikowany)

nie wierzę... w gazetach trafiają się logiczne artykuły!

Anonim (niezweryfikowany)

Polska nadal jest ciemnogrodem i jeszcze długo potrwa zanim się ucywilizujemy, niestety. Z Czechów od dawna możemy brać przykład i zauważyłem to parę lat temu podczas pobytu w tym kraju.

Anonim (niezweryfikowany)

Się chłopak zbulersował, ale ja także jestem za zalegalizowaniem marihuany ze względu na to że wiem jak to sie potoczy, najpierw radocha ze legal później się wszystkim znudzi, bo jak wiemy zakazany owoc smakuje najlepiej ; )

Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Słoneczny dzień nad morzem, nastawienie pozytywne, chęć spróbowania nowej substancji

Hometową podróż planowałam już od dawna. W końcu, gdy warunki pogodowe zaczęły sprzyjać (mam na myśli słońce) postanowiłam zamówić z przyjaciółką ''Z.'' wizytę proroka. Paczka przyszła bardzo szybko, podekscytowane  faktem zbliżającej się podróży ustaliłyśmy jak najszybciej termin. Jako że był to pierwszy raz z tryptaminami zabrałyśmy ze sobą ''opiekunkę'' , która będzie nazywała się ''S.''. Dołączyła do nas jeszcze jedna osoba, ''K.'' , która jednak zrezygnowała z tripowania i była obecna jako towarzysz. A więc do rzeczy. 

  • Marihuana

czarodziej sztuk 1




wrzucilem do pyska okolo 20:20 i zaszedlem do kumpla, stare malzenstwo. wczesniej

wypilem dwa piwka.

do 24 kompletnie nic, wypilem zrezygnowany piwko i zabakalem z wodnej,

kwas ani drgnie, jednak w polaczeniu z ziolem zaczal powoli wchodzic

testy



  • cevy - mizerne, porzucilem je od razu

  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

przyjemny wieczór w domku letniskowym pośrodku niczego, w pełni kobiece towarzystwo, trochę niezręczna atmosfera

Chcąc wykorzystać ostatnie ciepłe dni mijającego lata razem ze znajomymi wynajęliśmy domek letniskowy. Dwa piętra, duże patio, dookoła tylko las i jakieś zapomniane jeziorko - idealnie. Przyjechałam na miejsce w sumie nieprzygotowana na żadne ekscesy, zabrałam tylko jakieś mięso na grilla i sałatkę. Porzuciłam nawet chęć wzięcia wina, bo byłam w trakcie odstawiania wszystkich używek (robię sobie taki detox raz na jakiś czas). Na miejscu zebrało się łącznie pięć dziewczyn, kilka z nich miało się pojawić z chłopakami, ale finalnie nie przyjechali (i dobrze).

  • 1P-LSD
  • Tripraport

Dobre nastawienie moje i F, mroczny klimat starej polskiej wsi, wielkiego lasu i nie przebranych pól, a wszystko pod księżycem w pełni i pięknym sierpniowym niebem

 . Cześć, opisze tu mój trip raport po tej pochodnej kwasu, bo sądzę że był całkiem ciekawy i mocno zapadł mi w pamięci . Dawka to tylko jeden karton 100ug ale s&s-miażdżące. Byłem z moim przyjacielem F na totalnym zadupiu , tylko wielki las, jeziorko i kilometr dalej mała wioska( Tak pólnocno wschodnia Polska ) . Rozbiliśmy z F i kilkoma znajomymi biwak w lesie nad jeziorem. Jak to już było wcześniej zaplanowanie, ja i F chcieliśmy wziąć te 2 kartony 1p lsd, które mi zostały sprzed wakacji.