REKLAMA




Maciej Hamankiewicz: Nie istnieje takie pojęcie jak "medyczna marihuana” [WYWIAD]

Światłe przemyślenia prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej w pełnej krasie. Tekst zasadniczo polecamy jedynie trzymającym nerwy na wodzy i podchodzącym do przejawów głupoty ludzkiej z filozoficznym dystansem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Polska Times
Martyna Chmielewska

Odsłony

406

W społeczeństwie przyjęło się używać sformułowanie medyczna marihuana. Proszę zatem wyjaśnić marihuana to lek czy tylko środek uśmierzający ból?

Nie istnieje takie pojęcie jak „medyczna marihuana”. Społeczeństwo pod tym niesprecyzowanym hasłem szufladkuje zarówno susz, oleje z konopi indyjskich, jak i preparaty farmaceutyczne, które powstały na bazie marihuany. Jest to błędne myślenie. Marihuana to ziele, które pochodzi z Azji. Są jego odmiany - konopie siewne i indyjskie, które zawierają różne stężenia substancji czynnych, kannabinoidów: kannabidiolu CBD i delta-tetrahydrokannabidiolu THC. W przeszłości, przez wiele tysięcy lat używano marihuany w celu ulżenia różnym ludzkim dolegliwościom. Przykładowo w Egipcie na stany zapalne w okolicy krocza używano wyciągów z marihuany. Z kolei dziś w XXI wieku preparaty oparte na substancjach zawartych w zielu, którym jest marihuana, dają nadzieję na ulgę wielu ludzkim cierpieniom.

Czy popiera pan projekt Kukiz’15 ws. leczniczej marihuany, która ma umożliwić pacjentom uprawianie konopi i przygotowywanie przetworów na potrzeby terapii?

Jestem absolutnie przeciwko wprowadzeniu w życie projektu, który miałby umożliwić pacjentom po uzyskaniu zezwolenia na samodzielne uprawianie konopi i przygotowywanie przetworów na potrzeby terapii. Dlaczego pod hasłem „leczmy ból nowotworowy”, nikt w Sejmie nie wpadł na pomysł, żeby zalegalizować na balkonach produkcję makówek z których wytwarzane jest opium? W końcu morfina, która wchodzi w jego skład często stosowana jest w uśmierzaniu bólu. Albo, żeby ludziom z chorobami serca proponować hodowlę naparstnicy, a wiadomo, że właśnie z niej mamy preparaty, którymi leczymy pacjentów? Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by do leczenia zapalenia płuc dopuścić po domach hodowlę pleśni, z której wytwarzana jest penicylina? Dlaczego nikt nie pomyśli o własnej plantacji bananów, skoro banany wzmacniają serce i mają substancje antyrakotwórcze?

Mówienie o legalizacji marihuany to jakieś nieporozumienie. Preparaty wytworzone na bazie marihuany są dostępne dla ludzi chorych: jeden dostępny w Polsce dla chorych na stwardnienie rozsiane; inne - dostępne w ramach importu docelowego. Nie potrzeba do tego ani nowej ustawy, ani tym bardziej legalizacji marihuany w ogóle.

Z pana wypowiedzi wynika, że jest wiele hałasu o nic. Jak pan sądzi, dlaczego politykom tak bardzo zależy na uzyskaniu zezwolenia na samodzielne uprawianie konopi i przygotowywanie przetworów na potrzeby terapii?

Osoby, które walczą o legalizację marihuany doskonale wiedzą, że wyhodowanie kilkunastu roślinek na balkonie niczego dobrego nie przyniesie. Jeśli pacjent choruje na jaskrę i jest potrzebny preparat na bazie kannabinoidów, to susz mu nie pomoże, bo nie zawiera odpowiedniego stężenia potrzebnej substancji i nie jest preparatem, którego działanie potwierdzono naukowymi badaniami. Ci, którzy opowiadają o suszu w samych superlatywach, nie myślą o zdrowiu innych ludzi. Z pewnością produkcja marihuany na szeroką skalę daje korzyści finansowe. Ale kiedy pomyślimy, jak łatwo jest uzależnić się od marihuany - podobnie jak od nikotyny, alkoholu, heroiny to widzimy wyłącznie zarabianie na czyimś nieszczęściu. Choć można dopatrzeć się korzystnych efektów jej stosowania, to w zależności od dawki każda substancja jest zarówno lekiem jak i trucizną. Jeśli podamy ją we właściwy sposób, leczy, jeśli dawka zostanie przekroczona, to może nawet zabić.

W innych krajach np. w Czechach zalegalizowano hodowlę marihuany. I nikt nie robi z tego powodu ambarasu.

To, że w innych krajach dopuszczono marihuanę do obrotu, nie oznacza, iż można produkować ją w garażu czy na balkonie. Nie można dopuszczać do tego, żeby na balkonie rosły makówki, które pani dziecko bądź sąsiad sobie zerwie. Wszystko musi być pod pełną kontrolą głównego inspektora farmaceutycznego, wystandaryzowane. Przestrzegam osoby, które kupują holenderski olej konopny. A są firmy w Polsce, które to rozprowadzają bezpośrednio bądź drogą internetową.

W jakich zatem warunkach produkuje się holenderski olej konopny? Które firmy rozprowadzają ten produkt?

Nie mnie reklamować te firmy. Postrzegam to jako problem, który nadaje się do zgłoszenia do prokuratury.

Czy jest pan także przeciwko leczeniu pacjentów lekami zawierającymi marihuanę?

Nie jestem przeciwko preparatom wytworzonym na bazie marihuany. Jestem jednak za utrzymaniem zdrowego rozsądku. Lekarz zobowiązany jest przestrzegać zasad zawartych w Kodeksie Etyki Lekarskiej, a tam mamy zapisane, że musimy działać na podstawie medycyny opartej na dowodach naukowych. Choć można dopatrzeć się korzystnych efektów stosowania preparatów na bazie marihuany, to przy każdym poleceniu danego preparatu trzeba rozważyć skutki pozytywne i negatywne. Pozytywne muszą przeważać.

Na kim były prowadzone badania, z których wynika, że zażywanie marihuany powoduje poważne skutki uboczne ?

Marihuana jest bardzo szkodliwa dla zdrowia młodych ludzi. Udowodniono to na badaniach przeprowadzanych wśród amerykańskich żołnierzy. Marihuana powoduje - oprócz podatności na nowotwory układu oddechowo-pokarmowego - również psychiczne konsekwencje, takie jak zanik empatii, czy rozwój psychozy.

Jeśli chcemy, żeby ludzie nie umieli współczuć, to dajmy im marihuanę. Będziemy mieli społeczeństwo bezwzględne, bezduszne. Ale chyba nikt tego nie chce. Lepiej mieć społeczeństwo oparte na idei wzajemnego poszanowania i współczucia.

Politycy, w tym Tomasz Kalita, były rzecznik SLD apelują o legalizację hodowli marihuany, ponieważ jak twierdzą, jest to środek, który pomaga w walce z wieloma chorobami, m.in. nowotworami. Czy badania naukowe to potwierdzają?

Jak już wspominałem, nie leczy się samą marihuaną, tylko preparatami na bazie marihuany, poddanymi odpowiednim badaniom naukowym. Były podejmowane badania w przypadku chorób nowotworowych mózgu np. glejaków. Niestety okazały się niewystarczające i nie dały pewności, że leczenie tymi preparatami jest bezpieczne. Istnieją preparaty związane z marihuaną zmniejszające napięcie mięśni w bardzo ciężkich chorobach neurologicznych czy pomagające w przypadku ciężkiej jaskry, ale nie możemy uogólniać i mówić, że stosowanie marihuany w leczeniu wszystkich chorób jest skuteczne. Nie ma na przykład dowodów naukowych na skuteczność leczenia preparatami na bazie marihuany w przypadku chorych na padaczkę lekooporną.

Z jakimi efektami ubocznymi w przypadku padaczki lekoopornej trzeba się liczyć po podaniu choremu pacjentowi marihuany?

Podając cokolwiek pacjentowi, trzeba rozważyć efekty lecznicze i skutki uboczne. Jeśli zaczniemy podawać choremu marihuanę, która jeszcze bardziej uszkadza mózg, być może nie będzie tyle napadów padaczkowych, ale w długotrwałej perspektywie stan zdrowia tego chorego może się pogorszyć.

Jakie są efekty podania marihuany u osób chorych na AIDS i HIV?

Kannabinoidy u wielu osób powodują wzrost łaknienia. W szczególności dotyczy to ludzi chorych z wirusem HIV, u których rozwija się zespół upośledzonej odporności, odpowiedzialny za chudnięcie. W momencie podania marihuany łaknienie u pacjentów wzrasta. Przybierają na wadze. Ale nie o to chodzi. Choć są doniesienie naukowe, według których kannabinoidy stymulują odporność, to większość naukowców twierdzi, że ją upośledzają. Oznacza to, iż mogą poprawić łaknienie, ale namnożyć wirusa. Dlatego tak ważne jest przeprowadzenie badań klinicznych.

Jakie jest pana stanowisko w sprawie lekarza Marka Bachańskiego, który zaryzykował i eksperymentalnie leczył pacjentów środkami zawierającymi marihuanę, a później poniósł z tego powodu surowe konsekwencje prawne.

Wymieniony lekarz mógł podjąć się leczenia swoich pacjentów, ale musiał to zrobić zgodnie z polskim prawem. Od oceny zgodności z prawem nie jestem ja, ale odpowiednie organy. Dlatego też toczyło się postępowanie, które miało sprawdzić, czy tak było. Zgodnie z polskim prawem można skorzystać z preparatów dopuszczonych w Polsce do obrotu lub z tzw. importu docelowego. Natomiast jeśli lekarz chce się podać substancję, która nie jest wprowadzona do obrotu, to należy to robić w ramach badania klinicznego albo eksperymentu medycznego. Jest jeszcze kwestia, która wielu pacjentom spędza sen z powiek: kwestia ceny za dany lek. Jeśli ktoś wymaga pomocy przy zakupie leku, to powinniśmy zorganizować taki system, aby mógł uzyskać wsparcie społeczne. Jeżeli preparat przeszedł badania naukowe, może być to w drodze refundacji leków.

Czy Pana zdaniem rząd powinien postawić większy nacisk na edukację społeczeństwa na temat marihuany?

W Polsce dostępność wszystkich substancji psychoaktywnych jest ogromna. Dowodem na to są młodzi ludzie, którzy trafiają do szpitali pod wpływem tych substancji. Jeżeli w szkole ktoś zauważy ucznia, który jest pod wpływem np. marihuany, szkoła powinna wykonać test i natychmiast wysłać ucznia do psychologa. Taką zasadę powinniśmy wprowadzić w polskim prawie. Także rodzice powinni u dzieci wykonywać okresowe testy na obecność marihuany. Tym bardziej, jeśli widzą, że dziecko jest ospałe, z trudem się budzi, ma rozszerzone źrenice, a po spotkaniu z kolegami jest najbardziej gadatliwe.

Jak pan ocenia szanse na legalizację w Polsce uprawiania konopi i przygotowywanie przetworów na potrzeby terapii?

Tylko politycy potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Mam nadzieję, że przemówi przez nich rozsądek.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

stefek (niezweryfikowany)
właśnie takich dinozaurów powinno się usuwać z życia publicznego. czemu publikuje się jakieś brednie tylko dlatego, że zostały wypowiedziane przez gościa, który skończył jakąś tam uczelnię i dostał posadkę po znajomości? pół życia przesiedział przed książkami i teraz snuje jakieś teoretyczne farmazony, które co gorsza potem się publikuje w necie!
student (niezweryfikowany)
Może czas wyjechać do Kanady, bo u nas to z roku na rok coraz gorzej
Kronos (niezweryfikowany)
Ten lekarz powinien dostać w mordę za zabawy w sprecyzowaniu czy marihuana podana w mniejszych ilościach jest lekiem przeciwbólowym, czy w większych ilościach jako silny lek. Zamiast się wymądrzać i bawić w gierki słowne, powinien napisać z grupą kolegów po fachu list do ministra zdrowia i sejmu o możliwość przebadania tego narkotyku. Wtedy będzie miał wyniki i może się bawić w określanie. Dopóki będzie zdelegalizowana do celów badawczych, może sobie się wymądrzać i gdybać. Ludzie cierpią, a oni udają ekspertów i mają zabawę.
afsag (niezweryfikowany)
ale trzeba być bezmózgą kurwą żeby tak pierdolić
randomness