Tymczasem w Stanach…

Jak pamiętamy, antymarihuanowa histeria zaczęła się w latach 30. XX wieku w USA, a stamtąd (m. in. via ONZ) rozniosła się po całym świecie, docierając także do naszego nieszczęśliwego kraju. Amerykańskie władze naprawdę starały się tak wytresować obywateli, żeby odczuwali lęk na sam dźwięk słowa „marihuana”. Szło nieźle, ale...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

odklamywaniemarihuany.pl
Bogdan Jot

Odsłony

170

Jak pamiętamy, antymarihuanowa histeria zaczęła się w latach 30. XX wieku w USA, a stamtąd (m. in. via ONZ) rozniosła się po całym świecie, docierając także do naszego (mówiąc Michalkiewiczem) nieszczęśliwego kraju. Amerykańskie władze naprawdę starały się tak wytresować obywateli, żeby odczuwali lęk na sam dźwięk słowa „marihuana”. Szło nieźle, ale w latach 60. przyszli hippisi i wszystko zepsuli. (Opisuję to dość szczegółowo w Odkłamywaniu marihuany.)

Mimo wysiłków rzeszy tamtejszych Radziwiłłów medyczne właściwości marihuany szybko zaczęły się przebijać do świadomości Amerykanów i w 1996 Kalifornia jako pierwszy stan (w powszechnym głosowaniu obywateli!) zatwierdziła użytek medyczny. Wysiłki Waszyngtonu nie ustawały, ale mieszkańcy kolejnych stanów robili to samo, co Kalifornijczycy – dziś medyczna marihuana jest legalna w 29 stanach + Dystrykt Kolumbii. I na pewno na tym się nie zakończy. Co więcej, już w 8 stanach + DC można używać marihuany bez względu na stan zdrowia – i ta lista też się zapewne będzie poszerzać – też wskutek inicjatyw obywatelskich.

Tymczasem w Waszyngtonie nowiusieńki prokurator generalny Jeff Sessions, narkofob jak Pan Bóg przykazał, chce powrotu do czasów sprzed decyzji administracji późnego Obamy, na mocy której władza federalna nie wtrącała się tam, gdzie nie było łamane prawo stanowe. A naród? A naród w najnowszym sondażu opinii publicznej powiedział, że medyczny użytek marihuany popiera w 94% (!), a użytek jakikolwiek w 60% – to najwyższe wyniki w dotychczas przeprowadzonych badaniach.

Rozziew pomiędzy opinią obywateli a działaniami władzy jest więc coraz większy. Tylko patrzeć, jak się gajowy wkurzy i wypędzi ich wszystkich z Kapitolu. I my to będziemy bacznie obserwować i brać wzór, bo z naszymi Radziwiłłami to my raczej do kompromisu nie dojdziemy…

PS: Fundacji „Krok po kroku” udało się zgromadzić ponad 100 tysięcy podpisów i projekt obywatelski dotyczący medycznej marihuany trafił do Sejmu. Nie chcę, żeby ktoś powiedział, że kraczę, ale… pewnie już oliwią niszczarki.

Oceń treść:

Average: 8.3 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Muchomor czerwony


Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.



  • Amfetamina
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Miks

Bardzo dobry humorek, 18 urodziny kolegi wyprawiane w dosc duzym klubie, duzo znajomych, fajna ekipa pozytywnie nastrajająca, spodziewalem sie mocnej bani tej nocy

Zaczynamy podróż w nieznane, jedno jest pewne, bedzie grubo a co nam w tym pomoże to sie okaże.

20:30-Przychodzę na umówioną godzinę do domu D i wraz z nim czekamy na L (to były jego 18 urodziny) po jego przyjściu
od razu zarzucamy bombki Amfetaminy, trzeba było łykać bomby bo materiał był strasznie mokry, w sumie lepiej, nie wyżera nosa i gardła ale dla innych walenie po nosie to rytułał

  • 5-MeO-MiPT
  • Marihuana
  • Tripraport
  • Tytoń

dobre samopoczucie, trip nastawiony z pewnym wyprzedzeniem

Wiosna 2010. Jest wieczór tóż przed weekendem. 180mg 5-MeO-MiPT przyjeżdza w moje i L. łapki busem pewnej firmy transportowej wprost ze Śląska. Część dajemy znajomym którzy chwilę potem podjeżdzają samochodem w umówione miejsce, pozostawiając porcje dla jeszcze czterech osób: dla nas oraz dla gospodarzy zacnego spotkania psychodelicznego. Wsiadamy więc w busa po uprzednim zaopatrzeniu się w niezbędny prowiant, jak pomarańcze, winogrona i inny owoce oraz coś dobrego na śniadanie dnia następnego. Bus wiezie nas gdzieś na lubelszczyżczyznę, gdzie docieramy gdy słońca już prawie nie widać. 

  • 25C-NBOMe
  • Przeżycie mistyczne

Pokój znajomego

Kilka dni temu siedząc u mojego znajomego (powiedzmy, że to będzie "Karol"), tak naprawdę nie wiedząc co zrobić z wolnym wieczorem ( była godz  ok 23.30) wiele nie namyslając się wzięliśmy kartonik.Jak się później okazało, tylko ja byłam w przekonaniu, że to zwykły spontaniczny trip... i pełna nieświadomości (jakie to okropne słowo!) zgodziłam się dosyć chętnie.