nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze
mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.
Eksperci szacują, że w dużych miastach marihuanę może zażywać nawet 40 proc. ludzi.
Eksperci szacują, że w dużych miastach marihuanę może zażywać nawet 40 proc. ludzi.
Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wynika, że najczęściej używane w Polsce narkotyki to marihuana i amfetamina. – Marihuana jest tania i w wielu środowiskach uważana bardziej za używkę niż narkotyk. Ma opinię łagodnej i nieuzależniającej tak szybko jak inne narkotyki – mówi "Rz" Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
I zaznacza: – Na popularność marihuany wpływają też opinie o jej nieszkodliwości rozpowszechniane przez niektórych artystów czy znane osoby mające wpływ na młodych ludzi.
Ile osób zażywa marihuanę? Nie ma statystyk poprzedzonych badaniami. Są szacunki. – Jedne mówią, że ok. 6 – 7 procent populacji. Inne, że może to być nawet 9 proc. – wyjaśnia Jabłoński. Natomiast ocenia się, że amfetaminę bierze 2 – 3 procent ludzi. Są osoby, które sięgają po marihuanę okazjonalnie, np. na imprezach towarzyskich, i takie, które robią to regularnie.
W dużych miastach, np. w Warszawie – jak twierdzą specjaliści – może to być nawet 40 procent populacji.
Rosnącą popularność marihuany odzwierciedlają policyjne statystyki. Wynika z nich, że od czterech lat funkcjonariusze zabezpieczają coraz większe jej ilości. W 2008 r. było to 459 kg, w zeszłym – ponad 860 kg.
– W ubiegłym roku odnotowaliśmy dwukrotny wzrost ujawnionych plantacji marihuany – potwierdza w rozmowie z "Rz" Adam Maruszczak, dyrektor Centralnego Biura Śledczego. – Dzisiaj staje się ona jeszcze bardziej dostępna niż amfetamina.
Kiedyś gangi przemycały do Polski marihuanę głównie z Holandii. Obecnie u nas powstają profesjonalne plantacje konopi indyjskich. Największa i najbardziej profesjonalna została wykryta w marcu w Radzewicach (Wielkopolska). Do podziemnych hal, liczących ponad tysiąc metrów kwadratowych, w których uprawiano konopie, prowadziły ukryte zapadnie i kanały ewakuacyjne. W pielęgnacji sadzonek pomagał skomputeryzowany system dbający o naświetlenie, nawożenie i podlewanie. A oficjalnie w halach działała pralnia.
Takiego skoku w policyjnych statystykach nie ma w przypadku amfetaminy. W ubiegłym roku CBŚ zabezpieczyło jej 384 kg, czyli o ok. 30 kg więcej niż rok wcześniej. Nieco mniej jest laboratoriów, które ją produkują. Dwa lata temu policja zlikwidowała ich kilkanaście, w zeszłym roku – kilka. I nie dlatego, że za mało energicznie tropi producentów. – Są okresy, kiedy produkcja amfetaminy spada, np. gdy na rynku jest mniej składników do produkcji – mówi inspektor Maruszczak.
– Główna przyczyna to brak bmk, czyli sprowadzanej ze Wschodu substancji, która jest potrzebna do jej produkcji – wyjaśnia funkcjonariusz.
Raport agendy UE zauważa tendencję spadkową w przypadku amfetaminy, ale zwraca uwagę, że Polska – obok Słowacji i Litwy – wciąż uchodzi za jej głównego producenta. Jak jest w całej Unii? W ostatnim roku amfetaminy próbowało ok. 2 mln Europejczyków – stwierdza raport.
Eksperci przestrzegają, że chociaż siła uzależniająca marihuany jest mniejsza niż np. heroiny, to ona także jest niebezpieczna. – Jest wiele badań, które potwierdzają, że używanie marihuany zwiększa o 30 – 40 procent wystąpienie schizofrenii – mówi dyrektor Jabłoński. Podkreśla, na co zwraca też uwagę raport, że w krajach UE co trzecia osoba zgłasza się na leczenie właśnie z powodu zażywania marihuany i haszyszu.
Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wynika, że ok. 14 mln Europejczyków (w wieku 15 – 64 lat) spróbowało w swoim życiu kokainy, w tym 4 mln tylko w ostatnim roku. Problem dotyczy głównie Danii, Irlandii, Hiszpanii, Włoch i Wielkiej Brytanii.
nie wiem czemu ale odczuwam wielka chec opisania tego, co zrobila ze
mna Lady Salvia poprzedniego wieczoru.
Holandia, Boże Narodzenie. 1 Dzień świąt, wigilia do późna w robocie, wszystko co mogło sie zawalic, sie zawaliło. Kobieta i przyjaciel na święta w podobnie paskudnych realiach na pograniczu nędzy. Cpanie kwasa dla poprawienia nastroju i seta ?
„Może Narodzenie”
Na wstępie napomknę, iż nie bylem w stanie od pewnego momentu określać czasu.
Opowieść zacznę od decyzji o wyskoczeniu do centrum Rotterdamu autobusem aby w międzyczasie naładował się kwas , popodziwiać piękne widoki , wejść do kofa, skoro już wszystko uległo zrypaniu to niech chociaż coś przyjemnego, pomyślałem.
Dom, później dwór i dom kumpla. Grudzień 2013, za oknem pada sobie śnieg, jest sobota. Nastrój dobry, chęć przetestowania czegoś nowego dodawała mi tyko zachwytu i coraz większej ciekawości efektów.
Trip raport był pisany na bieżąco. W domu znalazłem lek o nazwie "Driptane" zawierający oksybutyninę 5mg w tabletce.
Szybka googlownica, okazało się że substancja nie jest zbyt popularna wiec trzeba ją sprawdzić. Postanowiłem, że przetestuję ją następnego dnia.
12.49: Zarzucenie 3 tabletek Driptane (3x5mg), popite herbatą, zaraz po tym zjadłem obiad.
13.14: Odczuwam lekko zmieniony wzrok, obraz nieco się rozmazuje. Patrząc na zieloną ścianę mam wrażenie, jakby falowała.
Postanowilsmy,ze pojedziemy na sylwka do Zakopca-wszystko udalo sie przygotowac i w koncu pojechalismy. Oczywiscie, kolezanka zalatwila trawe-jak mowila "delikatna" (jak sie pozniej okazalo, byl to straszliwy skun-ale o tym pozniej). Po sylwestrowej zabawie, ktora skonczyla sie dla nas pare minut po 12, poszlismy do pokoi-razem bylo nas 5 osob, ktore postanowily sie najarac(reszta jeszcze balowala). Moj koles z widoczna wprawa nabil lufe i puscil dookola raz i jeszcze raz... W czasie samego jarania wyglaszlismy tezy o wyzszosci srodkow halucynogennych roznej masci nad alkoholem.
Komentarze