To miała być fabryka morderców

Jak dopuścić się zamachu na wrogiego przywódcę, by żaden ślad nie prowadził do zleceniodawcy? CIA w czasie zimnej wojny uważało, że będzie to możliwe dzięki kontroli umysłu, wspartego środkami psychodelicznymi. Tak powstał “Project Artichoke”, czyli “Projekt Karczoch”, którego nazwa sama w sobie była eksperymentem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Komputer Świat | Bartłomiej Sieja

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

101

Jak dopuścić się zamachu na wrogiego przywódcę, by żaden ślad nie prowadził do zleceniodawcy? CIA w czasie zimnej wojny uważało, że będzie to możliwe dzięki kontroli umysłu, wspartego środkami psychodelicznymi. Tak powstał “Project Artichoke”, czyli “Projekt Karczoch”, którego nazwa sama w sobie była eksperymentem.

Co ma wspólnego karczoch z kontrolą umysłu? Nic. Dlatego też CIA wybrało taką nazwę swojej operacji w latach 50., by sprawdzić reakcję swoich agentów, którzy brali udział w tym tajnym projekcie. Trzeba bowiem pamiętać, że w tamtych czasach agencje wywiadowcze badały dosłownie wszystko, co mogło w jakikolwiek sposób pomóc zdobyć przewagę nad wrogim narodem.

Fabryka morderców

Co mogło najszybciej zniszczyć wrogi reżim? Oczywiście zabójstwo jego przywódcy. Najlepiej, jakby przy okazji żadne ślady nie prowadziły do prawdziwego zleceniodawcy. To właśnie z tego powodu narodził się pomysł, by wykorzystać kontrolę umysłu i pranie mózgu. Pytanie tylko, jak przekonać szarego obywatela do morderstwa tak, by sam był przekonany o słuszności tego działania? CIA wykorzystało do tego popularne narkotyki, wierząc, że da się wywołać wmówioną wcześniej potrzebę zabójstwa danej osoby jakimś bodźcem – dźwiękiem lub obrazem, który wywoła reakcję, a następnie usunąć wspomnienie o jakiejkolwiek interakcji.

Gdy projekt rozpoczął się w 1951 r. agenci używali kokainy, marihuany, heroiny, pejotlu i meskaliny, ale z czasem głównym środkiem testowanym przez CIA stało się LSD. Jak możemy dziś wyczytać w jednej z odtajnionych notatek, celem rozpoczętego projektu było sprawdzenie "czy możemy uzyskać kontrolę nad jednostką do tego stopnia, że będzie ona wykonywać nasze polecenia wbrew swojej woli, a nawet wbrew podstawowym prawom natury, takim jak instynkt samozachowawczy?". Mówiąc wprost, chodziło o namówienie do zabójstwa w taki sposób, by sam zamachowiec nie miał pojęcia, że został do czegoś zmuszony.

W latach 50. działanie LSD nie było jeszcze dokładnie zbadane. W tym czasie nawet amerykańskie wojsko sprawdzało działanie specyfiku na… swoich poborowych. Nagrania z tych eksperymentów dostępne są do dziś.

Od karczocha do MKUltra

Podobnie działało CIA. W 1952 r. LSD było coraz częściej podawane nieświadomym agentom w celu określenia wpływu narkotyku na niczego niepodejrzewających ludzi. Jedna z notatek stworzonych w trakcie trwania Projektu Artichoke stwierdza, że ​​agent CIA był trzymany pod wpływem LSD przez 77 dni i nie był tego świadomy.

W czasie dwóch lat działania nie udało się jednak dopiąć zakładanego celu. Projekt był jednak nadal wspierany, a samo LSD przez CIA jeszcze przez długie lata postrzegane było jako środek do potencjalnej kontroli umysłu. W 1953 r. Projekt Artichoke został oficjalnie przeniesiony do sztabu badawczego CIA, gdzie stał się częścią zupełnie nowej operacji, znanej jako… MKULTRA. Oznacza to, że rozpoczęte w “Projekcie Karczoch” eksperymenty kontynuowano przez co najmniej dwie kolejne dekady.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Bad trip

Klub, podczas rejwu, nad ranem, trochę zmęczony, nieznacznie głodny, chillout room z czwórką znajomych, dwoje z nich również zarzyli tę substancję, jednak w ilości o połowę mniejszą. Przecież to tylko kolejny, ciekawy trip, forma spędzenia czasu, sposób zabawy na imprezie. Ciekawy działania i różnic nieznanej substancji.

Od razu przejdę do rzeczy, bo i potencjał substancji niewiele wart. 

Pierwsze pół godziny wypełnione było iskrą mdma. Na horyzoncie fala przyjemnego ciepła i rozleniwienia. Następne wydarzenia i zmiany potoczyły się bardzo szybko i nie byłem w stanie zarejestrować przedziału czasowego.

  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Swój własny pokój, ciepły, słoneczny dzień, towarzyszka fazy, muzyka na słuchawkach.

Opis ten zawiera próbę przekazania odczuć związanych ze słuchaniem muzyki pod wpływem dekstormetorfanu.

Spożyłem 900mg. Gdy poczułem pierwsze efekty, założyłem na uszy słuchawki i puściłem sobie krótki (20min.) album Dathura Suavolens - Averni. Dzień wcześniej ściągnąłem tę muzykę i byłem nieco "podjarany" tematyką z jaką jest związana (rytualny dark ambient z Brazylii). Sam również mam niemałe doświadczenie z Daturą/Bieluniem. Także tym bardziej odczucia pod wpływem całej tej "delirycznej" otoczki nabrały dla mnie smaczengo charakteru.

  • Metkatynon
  • Przeżycie mistyczne

Za pozwoleniem autora wrzucam po delikatnej korekcie opis ostatnich wydarzeń:

Postaram się tu opisać w kolejności zdarzenia, o których po wytrzeźwieniu wiem, że to już była psychoza. Wcześniej były halucynacje itd. ale tylko po injekcji stima.

  • 25C-NBOMe
  • 6-APB
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

 

Trip raport zawiera dwa kontrastowe tripy, doświadczone jeden po drugim, kiedy to wyruszyłam w podróż po namiotowe ćpanie.

 

Marihuana, 6-apb

 

   Początkowo nie miałam brać 6-apb ze względu na koszmarne wspomnienia związane z tą substancją, ale koniec końców dałam jej szansę.  Doszłam do wniosku, że mój nastrój oraz pozytywny odbiór otoczenia, w którym się znajduję mogą dać w połączeniu z tą substancją dobre efekty.