Maryśka mówią mi

W stolicy przed Sejmem w strugach rzęsistego deszczu za legalizacją marihuany demonstrowało dwieście osób. Manifestujący rozłożyli w parku przed Sejmem transparent "Sadzić. Palić.

Alicja

Kategorie

Źródło

interia.pl
Dominika Rzepka

Odsłony

2887

W stolicy przed Sejmem w strugach rzęsistego deszczu za legalizacją marihuany demonstrowało dwieście osób. Manifestujący rozłożyli w parku przed Sejmem transparent "Sadzić. Palić. Zalegalizować" i apelowali, aby rządzący wykazali zrozumienie wobec tych osób, które palą marihuanę.

Marsz Miliona Blantów to wolne tłumaczenie angielskiego "Milion Marijuana March". Pomysłodawcą marszów jest założyciel organizacji Cures-not-Wars Dana Beal, który organizował pierwszą marihuanową manifestację w Nowym Jorku w 1999 roku. Polskie marsze organizuje stowarzyszenie na rzecz Racjonalnej i Efektywnej Polityki Narkotykowej "Kanaba".

"Zdecyduj, co wprowadzasz do organizmu" - to główne motto "Kanaby". Na stronie internetowej organizacji czytamy, że "człowiek ma prawo do czynienia wszystkiego, co nie wyrządza krzywdy innym (...), w szczególności do decydowania o tym, co wprowadza do własnego organizmu".

Według członków ruchu, polityka kontroli narkotyków, która obecnie obowiązuje w większości krajów, okazuje się nieskuteczna w walce z handlem nielegalnymi narkotykami, a wręcz stymuluje jego rozwój. Według "Kanaby", polityka antynarkotykowa uderza nie w grube ryby narkobiznesu, ale głównie w konsumentów używek, którym grozi się wysokimi karami, nieproporcjonalnymi do popełnionych czynów.

I stąd właśnie organizowany od 3 lat w Polsce Marsz Miliona Blantów. Jak zapewniają członkowie "Kanaby", "w przypadku tej manifestacji działania koncentrują się głównie na konopiach - ma ona pokazać, jak wiele osób z wszelakich środowisk popiera liberalną politykę wobec tej rośliny, przy czym marsze zawsze są pokojowe i przebiegają w miłym, nie agresywnym klimacie, co dodatkowo uwydatnia pozytywne intencje zarówno ich uczestników jak i organizatorów".

Pożyteczne ziółko?

Warto zresztą wiedzieć, że marihuana, która powszechnie kojarzy się przede wszystkim z używką, jest rośliną bardzo pożyteczną, choć ze względu na dość powszechny zakaz jej hodowania, rzadko wykorzystywaną. Z konopi produkowany jest m.in. papier, materiał używany do wyrobu żagli oraz ubrań, liny, pasze, oleje, a nawet materiały budowlane.

Liście i kwiaty konopi zawierają substancje z grupy kannabinoli. Mają one działanie uspokajające i przeciwbólowe, dlatego są wykorzystywane w leczeniu niektórych chorób, m.in. przy stwardnieniu rozsianym oraz jaskrze. Sprawdzają się także jako środek przeciw nudnościom u osób chorych na AIDS i poddawanych chemioterapii.

Według danych medycznych, konopie są raczej bezpieczne, bo nie prowadzą do uzależnienia fizycznego,a dawka śmiertelna jest szacowana na 20 000 do 40 000 dawek "normalnych" i jak na razie nie odnotowano ani jednego przypadku śmiertelnego. Niestety, konopie zawierają także dużo substancji rakotwórczych. Pod tym względem są jednak mniej szkodliwe niż zwykłe papierosy.

Moda na marihuanę

W Polsce zarówno rozprowadzanie, jak i samo posiadanie marihuany jest nielegalne. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, która weszła w życie w październiku, zakłada, że za posiadanie nawet drobnej ilości narkotyków można trafić do więzienia. W kwietniu Sejm przyjął nowelizację tej ustawy, która przewiduje dalsze zaostrzenie kar. Rząd, który jest autorem projektu, tłumaczy, że nowelizacja ma na celu dostosowanie polskiego prawa do wymogów prawa unijnego.

Problem jednak w tym, że zaostrzanie kar niczego nie zmienia, a po marihuanę sięgają coraz młodsi Polacy. Ogólnopolskie badania Instytutu Psychiatrii i Neurologii przeprowadzone w 2005 roku wykazały, że ponad 14,2 proc. uczniów trzecich klas gimnazjów i 31,5 proc. uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych deklarowało, iż przynajmniej raz zażywało marihuanę lub haszysz. Chęć spróbowania narkotyków deklarowało ponad 22 proc. uczniów trzecich klas gimnazjów oraz niemal 38 proc. uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych.

Aby przeciwdziałać tej swoistej modzie na narkotyki, a zwłaszcza marihuanę i haszysz, w maju ruszyła kampania antynarkotykowa "Bliżej siebie - dalej od narkotyków". Będzie trwała do października. W telewizji i kinach będą nadawane specjalne spoty, a w radiu i prasie pojawią się reklamy społeczne. Będą też broszury edukacyjne, plakaty i billboardy. Rodzice mogą również skorzystać z Antynarkotykowego Telefonu Zaufania 0 801 199 990.

O ile mało kto spiera się o to, czy jest zasadne karanie za posiadanie tzw. twardych narkotyków, to z konopiami sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Jedni mówią, że to przecież narkotyk jak każdy, inni, że jedynie "niegroźna używka", taka jak alkohol i papierosy, które przecież zakazane nie są. Ale w polskich warunkach ta dyskusja jest raczej bezcelowa. Trudno się przecież spodziewać, aby prawicowe władze IV RP zalegalizowały jakikolwiek narkotyk.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Bardzo mądry artykuł autorstwa bardzo mądrego człowieka. Uwielbiam moim receptorom kannabinoidowym przysłac troszke THC i nie wyobrażam sobie żeby zasrane gliny ścigały tak, jak ścigają to teraz... W sierpniu miałem małą wpadke z połówką trawy, przez co siedziałem 7 kurewskich godzin na komisariacie, zrobiono ze mnie narkomana, przestępce i nie wiem jeszcze kogo. Zdjęć juz sam nie wiem ile mi naronbili, zdjęli odciski jak bym miał kurna wyjśc i kogoś nie wiem, zabic okraść czy co? LEGALIZE LEGALIZE!! cx3(at)tenbit.pl
Rzepka (niezweryfikowany)

Ja tylko chcialam powiedziec Dominice Rzepce, ze rowniez mam na imie Dominika Rzepka, jestem w szoku, ze ktos tez ma takie imie... Teraz mieszkam w Stanach i mam juz inne nazwisko po mezu, ale wogole w zyciu spotkalam malo dziewczyn z imieniem Dominika a tymbardziej Rzepka... Mieszkalam w Gnieznie, mam teraz 31 lat... jestem tu od okolo 10 lat... Pozdrowiena Dominiko
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-ACO-DMT
  • Adrenalina
  • MDMA (Ecstasy)
  • Miks

Od dawna planowany i wyczekiwany trip na zakończenie lata - połączenie psychodeliku i MDMA. 11 września roku pańskiego 2011 uraczył nas upalną, prawdziwie letnią pogodą - tak jakby lato chciało się z nami pożegnać najlepiej jak potrafi. Na miejsce celebracji wybraliśmy tzw. alfa-góry - niewielkie wzniesienia otoczone łąkami położone kawałek za miastem. Tripujemy w doborowym, przyjacielskim gronie 6 osób. Wszyscy nastawieni bardzo pozytywnie i podekscytowani - ten trip miał być zwieńczeniem, ukoronowaniem naszego psychodelicznego lata miłości, wiedzieliśmy, że mamy spodziewać się czegoś niezwykłego.

Jest piękne niedzielne przedpołudnie. Wszyscy uczestniczy tripa spotykają się w mieszkaniu Larwy. To tutaj sporządzamy wodny roztwór, z którego przy pomocy strzykawki odmierzamy po 25mg 4-Aco-DMT na głowę. Zależy nam na czasie (wieczorem tego samego dnia wybieram się do teatru), więc postanawiamy zażyć go jeszcze w domu – stwierdzamy, że zapewne załaduje się nam akurat kiedy dojdziemy na miejsce przeznaczenia. Dokładnie o 12.00 każdy wypija swoją część lekko gorzkiego roztworu.

  • 2C-B
  • Alkohol
  • Kofeina
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Setting: Sylwestr w bezpiecznym przytulnym apartamencie u siostry kolegi wraz z 5 przyjaciółmi, gdzie każdy dla każdego przyjacielem. Gotowy na przeżycie, doinformowany na temat używki oraz wykonany test na obecność 2cb Mecke oraz Marquis. Set: Gotowy na przeżycie, wiem czego się spodziewać. Nie obawiam się ani trochę. W końcu brałem już wcześniej LSD oraz jestem bardzo dobrze doinformowany.

10 dni i Sylwester, trzeba coś ogarnąć - ustaliliśmy wszyscy w grupie. Początkowo chciałem kwas, ponieważ byłem zły na siebie za to, że nie udało mi się przeżyć w pełni pozytywnego tripa ostatnim razem. Spanko oznajmił, że kwas odpada - twierdzi, że nie jest gotowy na przeżycie tego ponownie. Decydujemy się wstępnie na zakup MDMA. Konieć końców zakupujemy 5x 2CB + 1x MDMA - jakoś tak wyszło. Słyszałem już wcześniej o tej używce i bardzo chciałem ją ztestować, stwierdziłem, że wszystko byleby nie mdma w chacie, wolałbym ją już wziąć w klubie.

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

Sama w domu, podniecenie z pierwszego spotkania z DXM

Piękny sierpniowy dzień, wolna chata... Cóż można zrobić? Można iść do apteki, kupić jakiś specyfik i odlecieć do Krainy Czarów. Tak pomyślałam i ja. I tak też zrobiłam. Poszłam do apteki i poprosiłam panią o Tussidex. Brak. Druga apteka- brak. Trzecia apteka- jest! Wróciłam cała w skowronkach do domu i wzięłam się za Tussidex. Wspomnę że to moja dziewicza przygoda z DXM, więc doświadczenia w tym nie mialam.

13.30 Połykam pierwsze pięć tabletek.

13.45 Następne 5 tabsów. Już nie mogę się doczekać efektów.

  • Mefedron
  • Pierwszy raz

Strach, pierwszy raz brałem coś samemu w dodatku z rodziną w domu, pomimo później godziny i własnego pokoju. Laptop i łóżko

19:30

Odbieram oczekiwaną paczke z paczkomatu, jednak jadę z rodziną w aucie więc na razie nue mogę nieczego sprawdzić