Zło w strzykawce

Streszczenie artykulu Der Spiegel o narkomani, narkotykach, mafii, legalizacji, itp.

Tagi

Źródło

"Der Spiegel" 34/1992

Odsłony

6440
_______________________________________________________________________

SPOJRZENIE
_______________________________________________________________________

Czwartek, 8.04.1993          ISSN 1067-4020          nr 70
_______________________________________________________________________

Jerzy Remigioni

ZLO W STRZYKAWCE [cz. I]
================
("Der Spiegel" 34/1992, wolne tlumaczenie / streszczenie)

ZLO W STRZYKAWCE [cz. I]
Dla hamburskiego komisarza policji Wolfgana Sielaffa akcja byla olbrzymim sukcesem. Skonfiskowano 100 kg czystej heroiny, co sie nie zdarza kazdego wieczora (wystarcza to na 200 tysiecy dawek). Na sukces ten pracowalo 100 specjalistow, jak rowniez wywiadowcow i policjantow Odzialu Walki z Narkotykami. Aby rozpracowac turecki gang zaliczyli oni 5  tysiecy nadliczbowych godzin pracy. Aresztowano 54 handlarzy.

Po drugim uderzeniu na wiosne ubieglego roku na dworcu kolejowym w Hamburgu powstal prawdziwy, choc przejsciowy deficyt narkotykow. Cena za gram heroiny skoczyla z 80 marek na 150.

Aresztowano rowniez posrednikow, w tym niejaka Marcelle Pappenmeyer, ktora chciala kupic heroine dla swej uzaleznionej 25-letniej corki. Grozi jej za to kara do 4 lat wiezienia. Wszystko sie zgadza, kazdego  roku wszczyna sie 90 tysiecy spraw karnych o posrednictwo w handlu narkotykami, 2 tysiace detektywow aresztuje kazdego dnia przecietnie 250  handlarzy, w ciagu ostatniego roku skonfiskowano 15 ton srodkow odurzajacych.

Tylko, ze wszystko to nic nie pomaga.

Liczba uzaleznionych ciagle wzrasta, narkotykow jest coraz wiecej - i coraz wiecej jest zgonow. W 1991 roku 2125, do lipca 1992 - 1180. W tym szalenstwie, zdaje sie, jest metoda.

Ze metoda ta nie dziala, mowi sie juz wsrod policjantow i politykow. Coraz czesciej twierdza oni, wespol z prokuratorami i sedziami, ze czas skonczyc te zabawe w policjantow i dealerow.

"Legalizacja" - brzmi kluczowe i prowokacyjne slowo, kiedys nalezace do skrajnej lewicy, a dzis znajdujace zwolennikow wsrod establishmentu policyjno-prawniczego. `Widzimy codzien, ze nasza praca do niczego nie prowadzi - mowi szef policji w Dortmundzie. `Trzeba zezwolic na legalna dystrybucje nie tylko haszyszu, ale rowniez i twardych narkotykow, w tym heroiny.

Zdanie to podzielaja rowniez lekarze. Ankieta prawicowego instytutu badania opinii wsrod 2 tysiecy hamburskich lekarzy wykazala, ze co drugi popiera dystrybucje narkotykow przez panstwo. Wedlug przewodniczacego berlinskiej izby lekarskiej, "haszysz i marihuana sa mniej szkodliwe od alkoholu".

Wladze Hamburga naleza do grona wladz osmiu wielkich miast niemieckich, ktore oswiadczyly, ze "proba wyeliminowania popytu i podazy narkotykow nie powiodla sie". Zdanie to podzielaja politycy nalezacy do SPD w wielu landach. Politycy CDU/CSU maja inna opinie: "Kto mowi o liberalizacji handlu narkotykami, ten popada w niebezpieczne szalenstwo". Wedlug politykow prawicowych rozpowszechnianie takich pogladow jest rownie niebezpieczne, jak sam handel narkotykami. Kanclerz republiki zapowiada dalsze zaostrzenie walki z dealerami.

Polityka eskalacji uzycia sily przeciw handlarzom narkotykow i samym narkomanom przyszla - podobnie jak sam problem uzywania narkotykow - z USA. Ale w naszym kraju polityka ta napotyka rosnacy sprzeciw,  szczegolnie zas ograniczenia praw obywatelskich, ktore sie z nia wiaza.  Areszty i przeszukiwania podejrzanych bez nakazow sadowych, bedace na  porzadku dziennym, wydaja sie zbyt wysoka cena, jaka za to placi panstwo  prawa.

Kryminolog z Bremy, prof. Boellinger pisze m.in.:

`Kryminalizacja prowadzi do powstania dzikiego czarnego rynku i winduje na niebotyczne poziomy ceny, powoduje zwiekszenie ilosci zgonow przez kierowanie popytu na nowe i zanieczyszczone substancje, nieregularne dawkowanie i "politoksymanie", czyli uzaleznienie od wiekszej ilosci zwiazkow. Oprocz tego prowadzi do wtornej kryminogennosci, gdyz narkomani, potrzebujac duzej ilosci pieniedzy, zdobywaja je poprzez przestepstwa.

Boellinger uwaza, ze przejete z USA metody walki z narkomania powoduja nieobliczalne szkody spoleczne i kulturowe. Statystyka dowodzi, ze jeden narkoman, potrzebujacy na zaspokojenie nalogu przecietnie 200 DM dziennie, musi - przy obowiazujacych stawkach paserskich 1:10 - ukrasc dobr za 2 tys. DM i wyrzadzic przy tym drugie tyle szkod materialnych.

Na konto narkomanii mozna w tej chwili zaliczyc w Niemczech co drugie wlamanie do samochodu, co trzecie wlamanie do mieszkania i co piaty napad rabunkowy. Nawet rezygnacja z wieczornego spaceru przez mieszkancow miast, ktorzy obawiaja sie napadu, liczy sie jako cena spoleczna prohibicji narkotykowej.

W porownaniu z ta cena sukcesy sa mniej niz znikome. Sposrod aresztowanych w ubieglym roku 90 tys. podejrzanych o handel narkotykami, jedynie 10% zostalo postawionych w stan oskarzenia.

Spektakularna kleska dotychczasowych usilowan walki z narkomania nie jest spowodowana zbyt liberalnymi przepisami, ale specyfika przestepstwa. Jesli ktos zostaje okradziony, zglasza skarge policji. Jesli ktos placi olbrzymia sume handlarzowi narkotykow, po to, aby je sam zazyc, jest tez okradany, ale skargi nie zglosi. Zadne inne przestepstwo - z wyjatkiem zdrady stanu - nie jest tak trudne do udowodnienia.

Pytanie, ktore zadaje sie powszechnie w Bundesrepublice, brzmi: "Dlaczego dorosly obywatel nie moze kupic dajmy na to kokainy tak samo, jak kupuje alkohol albo kawe?" W licznych przypadkach spraw sadowych o posiadanie haszyszu i marijuany stanowisko takie zaczynaja juz zajmowac nawet sady. Zgodnie z uzasadnieniem wyroku w jednym z sadow "Rausz, podobnie jak jedzenie, picie i seks, nalezy do podstawowych potrzeb czlowieka".

Idee takie sa naturalnie naiwne w swym radykalizmie. Powyzszy wyrok sadu wzbudzil protesty nawet wsrod kolegow orzekajacego zespolu sedziowskiego.

Tym niemniej niekonsekwencja polityki panstwa jest uderzajaca. Narkotyk, ktorym jest alkohol, pochlania 40 tys. ofiar smiertelnych rocznie, a cieszy sie tolerancja. Haszysz, w zwiazku z ktorym nikt jeszcze nie slyszal o ofiarze smiertelnej, zwalczany jest bezlitosnie. Cos tu nie gra.

Arbitralnosc rozrozniania, jakie narkotyki sa dozwolone, a jakie karalne, ma dluga historie. Angielski krol Jakub I (1603-1625) rozpoczal gwaltowna akcje przeciw sprowadzanemu z Ameryki narkotykowi - tytoniowi. W Lueneburgu, podobnie jak w Turcji, karano w XVII wieku za palenie tytoniu smiercia. Ale zwycieskiego marszu tego "bezboznego zielska" to nie przerwalo.

Najbardziej znanym przykladem nieskutecznosci zakazu spozywania narkotykow jest prohibicja alkoholowa w USA w latach 1920-33, ktora nikomu nie przyniosla pozytku - poza mafia. Przyklad USA pokazuje, ze definicja narkotyku jest zawsze formulowana przez Zeitgeist. Tak wiec kokaina i heroina byly kiedys powazanymi srodkami leczniczymi. Czysta kokaina mogla byc przed 1884 rokiem kupowana i spozywana przez obywateli USA bez ograniczen.

Potem wiara w kokaine jako uniwersalny srodek leczniczy zaczela sie zalamywac. W 1903 roku komisja badajaca powstawanie nalogu stwierdzila, ze kokaine spozywaja "szulerzy, wariaci, wlamywacze i podobni". Trzy lata pozniej firma Coca-Cola zaprzestala dodawania kokainy do swojego produktu. Trwalo jednak jeszcze osiem lat, zanim srodek ten zostal uznany prawnie za narkotyk, obrot ktorym jest scisle reglamentowany przez panstwo.

W tym samym czasie rowniez heroina, dotad produkowana przez niemiecka firme farmaceutyczna Bayer i uwazana za remedium na cukrzyce, koklusz i grype, trafila na czarna liste. W 1924 na przesluchaniach odpowiedniej komisji Kongresu, stwierdzono, ze heroina "zamienia ludzi w niemoralne bestie". W ten sposob narkotyki staly sie symbolem zla emanujacego z natury ludzkiej.

W USA walka z narkotykami nasilila sie znacznie za administracji Nixona i byla polaczona z reakcja na ruchy spoleczne hippisow, beatnikow itp. Krucjata przeciw marijuanie skonczyla sie - jak wszystkie inne - kleska, ale represje przeciw uzytkownikom niewinnych narkotykow, jakimi sa haszysz i marijuana, spowodowaly jako reakcje niebywale rozkrecenie handlu narkotykami "twardymi". Wtedy to zaczal sie prawdziwy problem,  ktory przywedrowal tez i do Europy.

Od tego czasu nie chodzi juz o prawo do szmerku w glowie - cala debata obraca sie wokol problemu: jak mozna spowodowac plajte miedzynarodowego koncernu, ktorego roczne obroty oscyluja wokol sumy 500 miliardow dolarow, czyli okolo cztery razy wiecej niz General Motors?

Odpowiedzia moze byc uwolnienie dystrybucji narkotykow spod zakazu.

Jednym z najbardziej znanych zwolennikow tego pomyslu jest amerykanski ekonomista, Milton Friedman, ktory uwaza, ze pomysl ten spowoduje upadek mafii. Konsument - argumentuje Milton - tez odniesie z tego korzysc: legalne narkotyki beda o wiele czystsze, niebezpieczenstwo przedawkowania znacznie mniejsze.

Ale w opanowanych wojna z narkotykami Stanach Zjednoczonych pomysly takie nie maja w tej chwili najmniejszej szansy. Idea wolnej sprzedazy musi przyjsc ze Starego Swiata - mowi socjolog E. Nadelman.

Tlum. Jerzy Remigioni

_______________________________________________________________________

Piatek, 16.04.1993          ISSN 1067-4020          nr 71 ________________________________________________________________________

ZLO W STRZYKAWCE [cz. II]
Na Starym Kontynencie natomiast trwaja intensywne debaty na temat legalizacji narkotykow. Pojedyncze proby jak dotychczas skonczyly sie niepowodzeniem, czy to z powodu intensywnego nacisku ze strony USA, czy  tez niekonsekwencji w postepowaniu.

Przeciwnicy legalizacji twierdza, ze gdy sie do niej dopusci, cala Europa bedzie wygladala jak madryckie przedmiescie La Celsa.

Tam wlasnie, na skraju stolicy Hiszpanii, w nedznej dzielnicy bedacej pozostaloscia po nieudanym programie socjalnym, pomiedzy wysypiskami smieci gromadza sie dziesiatki "junkies", aby zaaplikowac sobie strzal w zyle. Potem wracaja do srodmiescia - autobusem nr 130, zwanym przez Madrilenos "linia smierci". Szprycuja sie zreszta nie tylko tam, takze w srodmiesciu i w metrze. Policja nie robi nic, poniewaz zazywanie narkotykow nie jest karalne - nie tyle zgodnie z prawem, co zgodnie z obowiazujaca praktyka.

Podobnie tolerancyjna byla do niedawna policja zurychska, gdzie funkcjonowal lokalny "Needle Park". Skonczylo sie to w styczniu ubieglego roku, gdyz podstawowy problem nie zostal rozwiazany: kupno i sprzedaz narkotykow w dalszym ciagu pozostawaly nielegalne, a wiec kwitl czarny rynek.

Wiekszym powodzeniem cieszy sie pomysl Holendrow. W ich kraju nie jest przestepstwem posiadanie, kupno ani sprzedaz haszyszu w ilosci do 30 g. Juz to male poluznienie prawa spowodowalo znaczne zlagodzenie sytuacji na rynku narkotykowym. W Holandii istnieje okolo 2 tysiecy "kawiarni haszyszowych". Centra mlodziezowe maja swoich wlasnych sprzedawcow, niektore szklarnie przerzucily sie z uprawy jarzyn czy kwiatow na rodzimy cannabis, stanowiacy juz 50% zapotrzebowania kraju.

Polityka ta spowodowala znaczne *zmniejszenie* sie liczby konsumentow haszyszu. O ile na poczatku lat 70-tych, przed jej wprowadzeniem, jeszcze 10% 18-latkow holenderskich odpowiadalo w ankietach, ze probowalo "trawki", to aktualnie procent ten wynosi 2. W istocie, niewiele jest rozsadnych argumentow, ktory moglbyby podwazyc celowosc legalizacji "miekkich" narkotykow. Ale rownoczesnie polityka ta w niczym nie rozwiazala problemow zwiazanych z narkotykami "twardymi".

Tylko legalizacja heroiny, ktora jest przyczyna smierci zdecydowanie najwiekszej liczby ofiar narkotykow w Europie - jak twierdza eksperci kryminalistyki - moze rozwiazac problem zwalczania narkotykow "twardych".

Wedlug projektu szwajcarskiego, kazdy obywatel kraju powyzej 16 lat mialby prawo otrzymac w swym kantonie "karte narkotykowa", na ktora moglby legalnie kupowac w aptekach srodki odurzajace, oczywiscie "na wlasne potrzeby". Aby zminimalizowac niewlasciwe uzywanie tych substancji, kazdy otrzymywalby dokladna instrukcje na temat dawkowania i ryzyka, podobnie jak to jest przyjete przy kupnie innych lekarstw. Dodatkowo obowiazywalby zakaz ich reklamowania.

Zachowanie monopolu i kontroli panstwowej sprawiloby, ze nie bylby to system calkowicie swobodnego handlu a la Milton Friedman. To bylaby glowna strona pozytywna. Stron negatywnych byloby jednak wiecej. Z "tabu narkotykowego" powstaloby szybko "obywatelskie prawo" posiadania srodkow odurzajacych. Jezeli cos jest rozprowadzane przez panstwo, to nie moze byc szkodliwe. I kazdy ma do tego "czegos" prawo.

Czyli: prawo do szmerku w glowie. Debata zaczyna sie od poczatku.

Wedlug wszystkich projektow liberalizacji narkotykow problem jest podobny: nie mozna jej wprowadzac "po trochu". Jezeli sie dopusci do obrotu heroina, nie bedzie juz odwrotu. Co sie wtedy stanie, nie potrafi nikt przewidziec.

Wolny rynek, jesli sie go juz calkowicie zliberalizuje, potrafi rzadzic sie prawami, ktorych nie powstydzilaby sie mafia. Szwajcarski tygodnik "Weltwoche" zartuje, przewidujac produkt narodowego koncernu "Nestle" pod nazwa "Nescrack".

Takze mafiosi nie pozostaliby bezczynni. Mogliby na przyklad zalac rynek "crackiem" - przerobiona kokaina, ktora na poczatek kosztuje grosze, ale bardzo szybko powoduje uzaleznienie i olbrzymi wzrost wydatkow.

Zgodnie z roznymi scenariuszami wydarzen, po uwolnieniu rynku narkotykowego cena heroiny powinna spasc do okolo 1% dzisiejszego poziomu. Czy heroina rozpowszechni sie tak, jak alkohol? Czy twarde narkotyki uda sie trzymac przed dziecmi lepiej, niz papierosy? Jak duza bedzie liczba uzaleznionych na rynku pracy, w ruchu drogowym, ile wyniosa koszta i szanse na powodzenie ich terapii?

Odpowiedzi na te pytania przypominaja wrozenie z fusow. Glownie dlatego, ze zasadniczy problem, uzaleznienie, jest prawie niezbadany.

Co to jest uzaleznienie, jak do niego dochodzi, i jak je zakonczyc, sa to ciagle wielkie niewiadome dziedziny nauki, bedacej na pograniczu medycyny, psychologii i socjologii. Poniewaz tak malo wiadomo o tym zjawisku, tym bardziej nie wiadomo, jak na nie wplywac. Podobnie zagadkowe jest zjawisko zaniku uzaleznienia. Terapeuci narkotykowi dzialaja na zasadzie "czarnej skrzynki": wiedza wprawdzie, ze czasami ich usilowania spotykaja sie z sukcesem, ale nie wiedza, dlaczego. Nigdzie w Republice Federalnej nie ma zadnej instytucji badan podstawowych, ktora zajmowalaby sie tym i podobnymi problemami. Wszystkie badania prowadzone sa pod auspicjami Glownego Urzedu Kryminalnego, czyli pod haslem "wojny z narkotykami".

Spoleczenstwu, ktore tak niewiele wie na temat prawdopodobnie najpowazniejszego problemu, jaki je dreczy, nie wolno pojsc na ryzyko swobodnej dystrybucji heroiny. Bylby to eksperyment na - zywych - ludziach. I nikt nie bylby w stanie eksperymentu tego zatrzymac w dowolnej fazie, albo zadeklarowac zakonczonym.

Natomiast istnieja juz wyniki eksperymentow na nizszym poziomie, odpowiadajacym ograniczonej i scisle kontrolowanej dystrybucji narkotykow wsrod ludzi juz uzaleznionych. W angielskim miasteczku Widnes kolo Liverpoolu od kilku lat sprzedaje sie "twarde" narkotyki na recepty. W ramach tego projektu rozprowadza sie bezplatnie heroine, kokaine, morfine, amfetamine i metadon.

"Nie czynimy tego, aby kazdy, kto chce, mogl pojsc do lekarza i poprosic o kilka gramow - na przyklad - heroiny, bo ma taka ochote" - mowi kierownik tego programu. "Jest to alternatywa: narkotyki od lekarza, albo narkotyki z czarnego rynku". Recepty sa wypisywane pod scisla kontrola lekarska i tylko w wypadku, gdy zazywanie srodkow odurzajacych moze prowadzic do unormowania sie stylu zycia uzaleznionego pacjenta. Stopien jego uzaleznienia sprawdza sie wielokrotnie przez analizy krwi i moczu. W wypadku potwierdzenia uzaleznienia, wypisuje sie recepty co tydzien, n.p. na 28 ampulek po 100 mg heroiny lub 42 nasycone heroina papierosy, ktore sa sporzadzane w specjalnie upowaznionych aptekach. Za papierosy placi sam pacjent, za narkotyk - panstwo.

Pomimo, ze nikogo z korzystajacych z tego programu nie naciska sie, aby sprobowal zerwac z nalogiem, w ciagu 9 ostatnich lat odnotowano 22% przypadkow wyleczen. Nie tylko zreszta program ten pomaga narkomanom - w tym samym czasie w miasteczku znaczaco spadla przestepczosc.

Podobny eksperyment mial byc przeprowadzony od jesieni ubieglego roku w Szwajcarii: w kilku wiekszych miast miano rozpoczac dystrybucje narkotykow miedzy ok. 250 uzaleznionych osob.

Profesor ekonomii z Saarbruecken, W. Pommerehne, widzi w tej metodzie mozliwosc calkowitego "wysuszenia" kryminogennego rynku narkotykowego: poprzez zaopatrzenie dokladnie tych osob, ktore sa juz uzaleznione, odbierze sie gangom ich glowna grupe klientow. Cena rozprowadzanych srodkow nie gra tutaj zadnej roli: koszta ich wytwarzania oscyluja wokol liczby 0.8% ceny czarnorynkowej. Znacznie wiecej musialaby kosztowac kontrola nad aparatem dystrybucji narkotykow, ktory musialby byc odpowiednio dobrze zorganizowany i operowac wedlug zasad obowiazujacych w handlu bronia. Mozliwosc korupcji jest tutaj bardzo powazna.

W Niemczech szanse na wprowadzenie podobnych eksperymentow sa znikome. Wprawdzie sa one silnie popierane przez specjalistow od kryminalistyki, jak rowniez powazna czesc poslow SPD, odpowiednie ustawy nie maja szansy jednak przejscia przez Bundesrat [izbe wyzsza parlamentu - J.R.], w ktorej wiekszosc maja partie chadeckie. Wedlug ministra spraw wewnetrznych Bawarii, "totalna kapitulacja przed mafia narkotykowa nie wchodzi w gre".

Przeciwnicy projektu wysuwaja m.in. nastepujace argumenty:

- Jesli panstwo staje sie samo handlarzem narkotykow, usprawiedliwia tym samym konsumpcje tychze; - Przez wydzielanie uzaleznionym twardych narkotykow, przedluza sie ich cierpienia, zamiast ich leczyc; - Akcja grozi wpadnieciem wielu przypadkowych uzytkownikow narkotykow w pelne uzaleznienie.

Argumenty te sa powazne, ale nie do konca przekonywujace. Przede wszystkim nie dotycza one programow, ktore polegac maja na wydawanie narkotykow wylacznie osobom juz uzaleznionym. Kontrolowana dystrybucja narkotykow nie "przedluza cierpien", lecz jedynie podtrzymuje uzaleznienie. Wielu lekarzy przy tym uwaza uzaleznienie od heroiny, jezeli jest ona dostatecznie czysta i przyjmowana w higienicznych warunkach, za zlo do przyjecia. Heroina nie prowadzi, nawet przy regularnym jej zazywaniu, do trwalych uszkodzen organicznych. Wbrew rozpowszechnionej opinii, uzalezniony od heroiny nie znajduje sie na pewnej drodze ku smierci.

Wedlug dosc zgodnej opinii zarowno zwolennikow, jak i przeciwnikow liberalizacji, decyzja w tej dziedzinie bedzie musiala byc podjeta szybko, gdyz przy zachowaniu status quo liczba zgonow w wyniku przedawkowania heroiny bedzie wzrastac lawinowo. Zwolennicy twierdza, ze w koncu stanie sie jasne, ze nie bedzie zadnej rozsadnej alternatywy.

Jezeli przepowiednia ta sie spelni, pani Papenmayer, o ktorej bylo na poczatku tego artykulu, nie bedzie musiala kupowac heroiny dla swej uzaleznionej corki na dworcu hamburskim. "Legalizacja - mowi zrozpaczona matka - bedzie dla mnie oznaczac, ze wreszcie bede mogla w nocy spac spokojnie".

O ile oczywiscie jej corka bedzie jeszcze zyla.

Tlum. Jerzy Remigioni

Od tłumacza dyzurnego
Spedzilem troche czasu nad powyzszym tlumaczeniem glownie z tej  przyczyny, iz artykul "Spiegla" wydal mi sie kawalkiem dobrej roboty  dziennikarskiej. Poglady redakcji sa dosc jasno zaprezentowane - jest  ona za liberalizacja dostepnosci do srodkow odurzajacych. Ale  rownoczesnie przedstawione zostaja uczciwie argumenty przeciwnej  strony sporu, strony sprzeciwiajacej sie zmianom.

Natomiast trudno sie nie zgodzic z teza, ze *cos* z tym masowym juz zjawiskiem spolecznym trzeba zrobic. Wystarczy sie przejsc w okolice dworca kolejowego w Stuttgarcie, czy szczegolnie we Frankfurcie,  oraz postudiowac rubryki kryminalne w lokalnej prasie. Ostatnio pojawil sie nowy, polski element: w Republice Federalnej zaczyna robic kariere polski "kompot", czyli wyjatkowo brudna forma heroiny. Przed paroma tygodniami nakryto gang przemycajacy ten produkt w butelkach po Coca-Coli (barwa sie zgadza) autobusami turystycznymi z Polski. Stalo sie to po tym, gdy dwaj polscy kurierzy dojechali do miejsca przeznaczenia juz jako denaci - nie wytrzymali glodu i  wstrzykneli sobie zbyt duza albo zbyt brudna dawke po drodze. 

J.R.

Redakcja "Spojrzen": Jurek Krzystek (krzystek@u.washington.edu) Zbigniew J. Pasek (zbigniew@engin.umich.edu) Jurek Karczmarczuk (karczma@univ-caen.fr) Mirek Bielewicz (bielewcz@uwpg02.uwinnipeg.ca) stale wspolpracuje: Maciek Cieslak (cieslak@ddagsi5.bitnet)

Copyright (C) by Mirek Bielewicz 1993. Copyright dotyczy wylacznie tekstow oryginalnych i jest z przyjemnoscia udzielane pod warunkiem zacytowania zrodla i uzyskania zgody autora danego tekstu.

Poglady autorow tekstow niekoniecznie sa zbiezne z pogladami redakcji.

Prenumerata: Jurek Krzystek. Numery archiwalne dostepne przez anonymous FTP i gopher, adres: (128.32.162.54), directory: /pub/polish/publications/Spojrzenia.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Kokaina



Witam!


Moje spostrzerzenia zwiazane z kokaina..... (ilosc prob 1 raz (( i nigdy

wiecej? )) )




Kupilem ja za 160 PLN. Kumple mowili, ze jakosc byla OK. Kolor ponoc mowi o

jakosci, moja byla koloru prawie sniezno biala z bardzo lekkim odcieniem

zolcieni). Jak probowalem? Znajomi mowili mi, ze to wciaga sie przez nos ale

zrobilo mi sie troche szkoda sluzowki wiec stwierdzilem, ze wezme na jezyk,

taaaa..... Poczulem sie jak u dentysty; W ciagu kilkunastu sekund tak

  • 6-APB
  • Inne
  • Tripraport

Autostop Polska-Niemcy-Holandia, bez noclegów, praktycznie bez zaopatrzenia.

Jakoś tak się złożyło, że porozjeżdżaliśmy się po Polsce, ja i on, kolega poznany przez forum w czasie mojego pobytu w Warszawie, z czasem awansowany na dobrego kolegę, jednego z dwóch najlepszych w tamtym miejscu i czasie. We wszystkim co nam się przydarzało od ostatniego spotkania nie było potrzeby kontaktu, potem nie było możliwości kontaktu, ale kiedy wreszcie udało nam się porozumieć i tu ciekawostka - przez kanał IRC hyperreala, szybko zaplanowaliśmy akcję, im bardziej randomową, tym lepiej.

-Masz wolne kilka dni od poniedziałku?

-Mam.

  • Narkoza
  • Retrospekcja

Zapalenie wyrostka.

Wiek w momencie doświadczenia: 12+(?)lat

Będzie to opis nie tylko efektu działania narkozy na mój małoletni wówczas mózg, ale przy okazji pewnego fenomenu zdarzającego się mi od dzieciństwa, jeszcze przed tym pierwszym zabiegiem chirurgicznym. Sam w sobie jest już niezwykły, a o tyle bardziej, że żaden ze znanych mi sposobów prócz narkozy go nie wywołał. Jeśli już się zdarza to spontanicznie nocą, o czym przy końcu, teraz skupie się na historii zabiegu, i tego czego doświadczyłem, czyli opisie samego fenomenu.

  • 4-HO-DET
  • Przeżycie mistyczne

Własny pokój. Fizycznie byłem trochę zmęczony przed doświadczeniem ale mimo wszystko miałem na niego ochotę i pozytywne nastawienie.

Oglądając film dokumentalny o kulturze zażywania psychodelików dowiedziałem się, że Stanislav Grof podczas prowadzenia terapii z użyciem "magicznych substancji" zawiązywał oczy opaską pacjentom aby Ci mogli się zmierzyć ze swoją psychiką. Od kiedy tylko usłyszałem o tej metodzie zapragnąłem wypróbować ją na sobie. W końcu nadarzyła się okazja.

Zażyłem substancję i po 10 minutach przewiązałem sobie oczy szalikiem. Założyłem na uszy słuchawki i włączyłem jakiś losowy psyamb, który znalazłem na moim dysku.

randomness