REKLAMA




Rodzina + leczenie = wyjście z nałogu

Badania prowadzone przez pracowników naukowych Uniwersytetu Buffalo pokazały, że połączenie leczenia z pomocą ze strony rodziny prowadzi do polepszonych rezultatów w leczeniu uzależnienia od h

Anonim

Kategorie

Źródło

www.buffalo.edu

Odsłony

9710
Badania prowadzone przez pracowników naukowych Uniwersytetu Buffalo pokazały, że połączenie leczenia z pomocą ze strony rodziny prowadzi do polepszonych rezultatów w leczeniu uzależnienia od heroiny.

Badania prowadzone przez pracowników naukowych Uniwersytetu Buffalo pokazały że połączenie leczenia z pomocą ze strony rodziny prowadzi do polepszonych rezultatów w leczeniu uzależnienia od heroiny.

> Kluczem do sukcesu w użyciu naltreksonu, blokującego receptory opoidowe, na które oddziaływuje heroina (przez co mało który uzależniony życzy sobie kuracji tym środkiem) okazało się wsparcie rodziny uzależnionych, powiedział William Fals-Stewart, odpowiedzialny za badanie. Flas-Stewart jest szpitalnym psychologiem, pracownikiem naukowym Instytutu Uzależnień Uniwersytetu Buffalo i profesorem w Departamencie Psychologii Collage’u Buffalo. Jego współpracownik to Timothy J. O’Farrel ze Szkoły Medycznej Harvardu i Centrum Medycznego Weteranów z Bostonu.

Badanie to było pierwszym w którym zastosowano leczenie naltreksonem i pomoc rodziny, w leczeniu zależności heroinowej. Nadużycie heroiny jest głównym problemem, z jakim zgłaszają się ludzie do Narodowego Instytutu Nadużycia Narkotyków U.S., wykazują badania sieciowego Magazynu Psychologii Klinicznej.

W badaniu wzięło udział 124 mężczyzn, podzielonych na dwie grupy; jedni otrzymywali naltrekson przy jednoczesnym zastosowaniu terapii rodzinnej, drudzy zaś naltrekson i terapie indywidualną. Jednym z warunków przystąpienia do programu było mieszkanie z rodziną. Uczestnicy mieli średnio 32 lata, 13 lat edukacji i byli w większości biali.

Fals-Stewart tłumaczy działanie naltreksonu: blokując receptory opoidowe, sprawia, że zażywanie heroiny i innych opiatów jest mniej przyjemne i w efekcie zmniejsza on ich zużycie. Zadaniem rodziny jest dopilnowanie, by leczony regularnie zażywał lekarstwo. W leczeniu indywidualnym nikt tego nie pilnował.

Badanie wykazuje, że pod opieką rodziny uzależniony sumienniej zażywał naltrekson niż ci, którzy poddani byli terapii indywidualnej. W efekcie, zażywali heroinę rzadziej niż co piąty dzień w czasie leczenia i co ważniejsze, w roku następnym mieli 69% dni bez heroiny. Liczby te dla mężczyzn z indywidualnego toku wynoszą odpowiednio 56% i 49%. „Pomimo skuteczności naltreksonu, niewielu pacjentów chce go zażywać. W wyniku tego jest on bardzo rzadko stosowany w klinkiach.” mówi Fals-Stewart. „Niemniej jednak, w połączeniu z terapią rodzinną, daje znacznie lepsze wyniki . Polączenie to zdaje się być skuteczną metodą na korzystanie z tego bardzo efektywnego leku.”

Fals-Stewart dodaje: „Nasze odkrycie jest zgodne z literaturą na temat rodzinnego leczenia alkoholizmu i narkomanii. W naszym wypadku rola rodziny polegała na nakłanianiu pacjenta do codziennego stosowania naltreksonu. Jest coraz więcej dowodów na to że pomoc rodziny jest najlepszym sposobem na skłonienie uzależnionego do farmakoterapii bez użycia przymusu.”

Fals-Stewart został zaproszony do opowiedzenia o swoim odkryciu Amerykańskiemu Stowarzyszeniu Psychiatrów, gdzie badanie zostało uznane najlepszym w dziedzinie behawioralnego wsparcia w leczeniu uzależnienia.

Przyszłe badania wykażą, czy wnioski okaża się słuszne także dla pacjentów przeciwnej płci oraz dla pacjentów, których rodziny także mają problemy z uzależnieniem.

Naukowcy z Instytutu Uzależnień Uniwersytetu Buffalo oferują doskonalą wiedzę na temat zapobiegania i leczenia uzależnień od 1970 roku.

źródło: www.buffalo.edu, tłumaczenie: Prorok, redakcja: agquarx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

KillaBeeZ (niezweryfikowany)
śmierć brałnom!
Prorok (niezweryfikowany)
śmierć brałnom!
scr (niezweryfikowany)
i to by się zgadzało - najważniejsza jest rozmowa, poczucie przynależności do bliskich... <br>a u nas co? Monar i gadanie, że narkoman to śmieć! odrzucić, traktować jak największą szmatę! aby się wyleczył, musi się odbić od dna! jak widać, nie mają racji. <br>
AleX (niezweryfikowany)
ale kurwa nowosc, rodzina pomaga..
niepodam (niezweryfikowany)
Mieszkam w nl,kilka lat juz biore heroine proszek,i szukam w necie info o naltreksonie dlatego ze klika tygodni bede go dostawal.W polsce naprawde traktuja osoby uzaleznione jak ostatnie szmaty a tu w holandii,oficjalnie jest to choroba jak jazda inna.Rzad holandi pomaga ludzia uzaleznionym znalesc prace np na pol dnia dnia dziennie.Jak osoba jest uzalezniona i chce dostac mieszkanie jest taka instancja ktora pomaga wynajac mieszczkanie,pomaga wszystko kupic,meble ,pralke etc,te pieniadze trzeba oddac,co miesiac np ale bez zadnej rety.... <br>LUDZIE MUSZA ZROZUMIEC ZE TO CHOROBAZE MY TEGO NIE ROBIMY BO TAK SIE NAM PODOBA <br>No to by bylo na tyle,to moj maly apel do rzadu niech cos zacznie robic a nie,maja nas tylko w dupie ,ale niech pomysla o ty ze my tez mamry rodzine ,pozdrawiam wszystkich z holandii NIKT
Misia (niezweryfikowany)
<p>witam,mój mąż kiedyś zażywał narkotyki i był w masakrycZnym stanie-chudy jak nitka,straszny wyraz twarzy itp... brał amfetamine palił trawkę"...sprzedawał wszystko co było coś warte żeby mieć kase na to gówno... zaczęły się kradzieże,policja itd...w końcu zawieźliśmy go do psychologa...trochę tam pojeździł i potem zdecydowaliśmy się wysłać go do ośrodka leczenia uzależnień-do MONARu...no i na szczęście wyszedł z tego ... to jest straszna choroba...inni ludzie patrzyli na nas jakbyśmy kogoś zabili...ponieważ mieszkamy w małej wiosce to wiadomo że wszystko się rozniosło...</p>
Zbyszek (niezweryfikowany)
Najlepszą formą pomocy jest wysłanie osoby uzależnionej na terapię. Ja wspólnie z rodzicami zdecydowałem, że mój brat odbędzie terapię odwykową w Ośrodku Uzależnień Nefo. Co okazało się być najlepszym wyborem jaki tylko mogliśmy dokonać. Świetne dziewczyny pomogły Arkowi, dały mu wsparcie, dobre słowo i sprawiły, że jest nowo narodzonym człowiekiem... Cały zespół to prawdziwi profesjonaliści, którzy chcą pomóc drugiemu człowiekowi. Wszyscy jesteśmy ogromnie zadowoleni i z całego serca polecamy Ośrodek Nefo.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MIPT
  • Tripraport

Słoneczko, świetna pogoda, lasy, łąki, rowerek. Godzina wpadająca w wieczór. Chęć pooglądania widoczków ładnych.

Witam serdecznie.
Pragnę jedynie zaznaczyć z początku(gdyż jest to ważne dla S&S uważam),że  nie jest to moja pierwsza przygoda z tą substancją. Wcześniej zajadałem 12 mg po przeczytaniu jednego raportu z tejże witryny.  Również był rowerek, było cudownie i widoczki były piękne; ciepłe kolorki, pół fazy spędziłem na oglądaniu pól jęczmiennych bodajże. Tym razem spodziewałem się podobnego, no jednak nie.

  • LSD-25

Ja i kolo musieliśmy odebrać papierki ze studiów w poznaniu bo nas wyjebali,

więc wzieliśmy moją dziołchę i wyruszyliśmy rano. Na przystanku rozdałem

papierki (Hoffman) i dalej. Po pół godzinki jak już wsiadaliśmy do pociągu

kręciło nas juz ostro (0 halu tylko humor). Siedzieliśmy w przedziale z

dwoma dziadkami i rechotaliśmy się aż wszystkich kichy bolały. Jako że

otworzyliśmy okno a deszcz lunoł znienacka (nam to nie przeszkadzało)

dziadek nr 1 uprzejmia nas poprosił o zamknięcie - popatrzyliśmy na niego a

  • Benzydamina
  • Pozytywne przeżycie

Zacisze domowe, noc, mój pokój. Nastawienie psychicznie jak najbardziej pozytywne. Lekka obawa przed ewentualnymi strasznymi wizjami, których mógłbym doświadczyć.

Witajcie. Jeżeli widzicie ten TR, to znaczy, że się udało. To mój drugi Raport na tej stronie. Pierwszy został napisany na moim starym koncie kilka lat temu (może 7 lub 8 lat temu). Był związany z DXM, z którym swoją przygodę skończyłem definitywnie 15 września 2014 roku. Nie chcę Was swoją historią zamęczać, więc tyle słowem wstępu. Przejdźmy do konkretów.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

domek w lesie, nastawienie na doznania mistyczne, ukochana osoba jako współpodróżnik, kot i dwie osoby dbające o bezpieczeństwo w pobliżu

To miała być nasza druga przygoda z kwasem, ale pierwsza poważna. Poprzednia próba niecałe pół roku wcześniej była delikatna, nieśmiała i choć bardzo udana, to jednak czuliśmy, że to nie był Kwas przez duże K. Wzlecieliśmy wtedy na 100 µg ponad atmosferę, a chcieliśmy lecieć poza galatyki i poza znany nieboskłon. Uznaliśmy, że majówkowy wyjazd do domku w lesie będzie doskonałą okazją do głębokiego zaznania swojej Jaźni i swojego Wszechświata.

randomness