Zgubne złudzenia

Raport `Polityki` poświęcony narkomanii

Tagi

Źródło

Polityka nr 20/2000 (2245) 13 maja 2000 roku
MARCIN MELLER

Odsłony

4579
Dzisiejszy narkoman jest czysty, dobrze ubrany, niewyróżniający się w grupie. Może to być student, młody naukowiec, biznesmen, pracownik znanej firmy. Potrafi się doskonale maskować, najbliższe otoczenie nie zdaje sobie sprawy, że jest uzależniony. O ile, rzecz jasna, nie zażywa narkotyków wraz z tymi bliskimi. Nowoczesny narkoman w przeciwieństwie do "starego" może mieć cel w życiu, który chce osiągnąć i do którego często dąży właśnie za pomocą narkotyków, na przykład amfetaminy.
MARCIN MELLER

Ewa Szmerdt-Sisicka specjalista psychiatra uzależnień:

W 1995 r. do poradni uzależnień na Dzielnej w Warszawie zgłosiło się 600 pacjentów pierwszorazowych powyżej 18 roku życia. W 1998 r. już 1300. W 1999 r. - 1800. W I kwartale 2000 r. - 900.

Zdecydowana większość to heroiniści. Trzeba przestać się oszukiwać: to czubeczek góry lodowej, tylko ci, którzy się zorientowali, że mają jakiś problem. Żyjemy w epoce "Hera GSM", narkotyk dostarczany jest szybciej niż pizza na zamówienie telefoniczne. Ostatnie lata zmieniły obraz narkomana. W mediach pokutuje nieporozumienie, nazwijmy to narkomanem Kotańskiego: brudny menel, który chce tylko dać w żyłę i odlecieć.

Dzisiejszy narkoman jest czysty, dobrze ubrany, niewyróżniający się w grupie. Może to być student, młody naukowiec, biznesmen, pracownik znanej firmy. Potrafi się doskonale maskować, najbliższe otoczenie nie zdaje sobie sprawy, że jest uzależniony. O ile, rzecz jasna, nie zażywa narkotyków wraz z tymi bliskimi. Nowoczesny narkoman w przeciwieństwie do "starego" może mieć cel w życiu, który chce osiągnąć i do którego często dąży właśnie za pomocą narkotyków, na przykład amfetaminy. Kolejnym mitem jest to, że dobry dom, dobra rodzina ustrzegą przed niebezpieczeństwem. To zgubne złudzenia. Jakże często rodzice nie zdają sobie sprawy, że ich grzeczne dziecko przynosi do domu piątki zdobyte dzięki amfetaminie, a potem idzie na prywatkę do koleżanki, gdzie pali marihuanę.

Gdybym została teraz wychowawczynią klasy w liceum, pewnie nie poznałabym, którzy uczniowie biorą narkotyki, ale nauczyciel, który przebywa z młodzieżą na co dzień, może wyczuć zmianę zachowań.

Nie tak dawno temu, kiedy słyszałam w telewizji, że w jakiejś dzielnicy aresztowano kilku dilerów, wiedziałam, że następnego dnia czekać będzie pod przychodnią grupka młodych z tejże dzielnicy, zdecydowanych na terapię, bo pozbawionych narkotyku. Nic takiego nie ma już miejsca dzisiaj. Jednych dilerów aresztują, natychmiast znajdują się inni. Najwyżej ceny idą trochę w górę. W jednym ze znanych mi 10-piętrowych bloków mieszka trzech handlarzy heroiną. I wszyscy jakoś utrzymują się z interesu.

Największa szkodliwość trawy polega na powszechnym przekonaniu młodych ludzi o jej nieszkodliwości. Stąd już niedaleko do palenia heroiny. Wydaje im się, że to palenie, i to palenie. A potem bardzo szybko jest już za późno. Wyjątkowo złą robotę wykonują przedstawiciele popkultury. Oswajają narkotyki, pokazują, że to coś normalnego. A są autorytetami dla nastolatków, którzy stoją na rozstajach życiowych dróg, borykają się z problemami egzystencjalnymi, nie są jeszcze ukształtowani. Gdy w tym momencie w ich życie wchodzi narkotyk, może się to skończyć katastrofą. To dla mnie niepojęte, że ludzie z pierwszych stron gazet przyznają się do brania narkotyków i jeszcze przedstawiają to w pozytywnym świetle. Oczekuję, że w którymś momencie jakiś rodzic wystąpi na drogę sądową przeciwko idolowi swego dziecka.

Łucja Łuczywo autorka pracy magisterskiej "Dynamika trajektorii uzależnień. Socjologiczne studium młodocianych heroinistów" napisanej pod kierunkiem dr. Wojciecha Pawlika na Wydziale Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW:

Ci, których badałam, łamali kolejne bariery, szukali kolejnych nowości, których chcieli spróbować. Wszyscy zaczynali od trawy, a później przekraczali kolejne bariery, nie wiedząc nawet kiedy. Panował wśród nich ogólny entuzjazm, jeśli chodzi o narkotyki. Im więcej bierzesz, tym bardziej słabnie twój kontakt ze światem zewnętrznym. Zaczynasz sobie dobierać towarzystwo pod kątem narkotyków. Wydaje ci się, że wszyscy w ogóle biorą. Inni, którzy naprawdę biorą, pomagają ci zracjonalizować i zneutralizować twoje branie. Bierzesz amfę tygodniami, miesiącami i nic się nie dzieje. Wydaje ci się, że wszystko można. I wtedy wkracza heroina. Ale żadnego dawania w żyłę, tylko się pali, więc wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą. Do momentu, kiedy wszystko jest już poza kontrolą.

Fatalna jest polityka prewencyjna. U nas się tylko straszy. Mówi się w telewizji, że można się uzależnić od pierwszego razu. A potem widzisz, że ten i ów spróbował, i nic. I uznajesz, że wszystko co mówią oficjalnie o narkotykach to kłamstwo.

Tomasz Harasimowicz specjalista terapii i profilaktyki uzależnień:

Paradoksalnie mimo skali zjawiska narkotyki cały czas są tematem mitycznym i tabu. Rodzice wciąż odrzucają możliwość, że ich dziecko mogłoby po nie sięgać. A narkotyki są wszędzie; pełen przekrój społeczny i instytucjonalny. Nie ma w Warszawie takiego miejsca, żeby w promieniu 500 metrów nie można było ich kupić, a nawet jeśli, to wystarczy zadzwonić. Są powszechne acz nielegalne. Być może przyjemność połączona z ryzykiem zwiększa przyjemność. Ośmiu na dziesięciu moich pacjentów trafia z problemem heroinowym.

95 proc. spośród nich zaczynało od marihuany. Kiedy ja mówię o marihuanie, natychmiast ktoś mnie kontruje, że bardziej szkodliwy alkohol, a jest legalny. Ja się nie chcę bawić w takie przepychanki. Chcę mówić o trawie, a ona jest szkodliwa. Jeżeli ma się tego świadomość, a ma się ochotę zapalić, trzeba się liczyć z ryzykiem.

Przełomem był 1989 r. Dzisiaj sieć sprzedaży narkotyków to najbardziej profesjonalny system handlowy w kraju. Można kupić wszystko, a narkotyki stały się modne, nawet na przyjęciach 40-latków pojawiła się - w ramach próbowania nowych emocji - kokaina. W młodzieżowych grupach rówieśniczych wypada mieć narkotyki. Ich posiadanie daje pozycję w grupie, a o to chodzi każdemu dziecku. Dochodzi do tego, że dzieci chodzą z torebkami z mąką udając, że to narkotyki, żeby przyszpanować przed znajomymi. Narkotyki stały się częścią blichtru współczesnej Polski, przynależą - choćby brzmiało to paranoicznie - do stereotypu o sukcesie.

Nastąpił niebywały wzrost spożycia narkotyków w środowiskach, o których można było sądzić, że zorientowane są na inne cele - karierę, wzbogacenie, dom z ogródkiem, sukces.

Narkotyki w popkulturze? Uważam, że artyści nie powinni, bardziej lub mniej świadomie, promować narkotyków i zachowań z nimi związanych. Artystycznie niczemu to nie służy. Mówią, że w ten sposób oddają rzeczywistość, ale odbiorcami przekazu są potencjalni konsumenci. Dla nich to może być potwierdzenie, że tak powinna wyglądać rzeczywistość. Takie puszczanie oka jest niedopuszczalne, bo sugeruje, że narkotyki są bezpieczne i akceptowane.

Profesor Jerzy Vetulani farmakolog, zastępca dyrektora do spraw naukowych Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk, kierownik jego Zakładu Biochemii:

Przez tysiące lat narkotyków używano w sposób zrytualizowany, w celach religijnych, obrzędowych. Jednak zmiana nastąpiła w momencie, kiedy narkotyków zaczęto używać w celach rekreacyjnych, rozrywkowych. Drugim czynnikiem stało się doskonalenie samych narkotyków, stawały się coraz silniejsze. Klasycznym przykładem jest historia kokainy. Przez wieki górale w Andach żuli liście koki tak jak my dzisiaj pijemy kawę, by się lekko pobudzić. W ubiegłym wieku korsykański lekarz Angelo Mariani wpadł na pomysł, by dodawać liście koki do wina, tworząc w ten sposób Vin Mariani, ożywczy napój znacznie lepszy od dzisiejszego Red Bulla. Vin Mariani podbiło Europę i Amerykę, a jego twórca otrzymał nawet order od papieża. Następnym krokiem było wykrystalizowanie kokainy do wąchania - środka bardzo silnego i uzależniającego - aż wreszcie stworzenie cracku, kokainy do palenia, narkotyku szalenie niebezpiecznego. Z kolei przed II wojną pojawiły się środki syntetyczne jak amfetamina. Dopiero po wojnie zorientowano się, że to substancja uzależniająca. Kiedy studiowałem, cały mój rocznik zażywał przed egzaminami kupowaną legalnie w aptece amfetaminę.

Dlaczego ludzie sięgają po narkotyki? Człowiek już tak jest skonstruowany, że odczuwa potrzebę pobudzania układu nagrody w mózgu. Układ ten mówi nam, co mamy robić, by było nam dobrze. Stąd czynności reproduktywne wiążą się z przyjemnością - seks, jedzenie, agresja, ryzyko. Ludzie, którzy mają słaby układ nagrody, próbują kompensować. Na przykład seksem, ale ile można? A chemia cofa efekt zmęczenia, przyjemność otrzymuje się za nic. W poszukiwaniu przyjemności zwierzęta i ludzie nie znają umiaru. Ludzie też ciągle poszukują nowego i na to nie ma rady, dzięki temu człowiek zszedł z drzewa. Natomiast trzeba być człowiekiem dojrzałym emocjonalnie, by świadomie próbować narkotyków. Młody, nieukształtowany, który nie potrafi powiedzieć "nie" i postawić sobie granicy, może eksperymentować za szybko i za dużo. A narkomania jest nieodwracalna. To trwała choroba mózgu. Zmiany raz wywołane, pozostają. Taki człowiek już zawsze inaczej będzie reagować, inaczej się zachowywać.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Ketony
  • Uzależnienie

Kiedyś modliłam się, by go wziąć, a teraz modlę się, by tego nie zrobić..

POCZĄTEK

To było jakoś w styczniu 2017 roku. Pamiętam absurdalnie małe ścieżki brane w długich odstępach czasu i niewyobrażalną moc... Siła do pracy, chęć rozmowy z ludźmi, sensowne wypowiedzi i brak zwały rano. Cud miód! Jakoś po pół roku sorty trafiały mi się coraz gorsze. Tylko łeb bolał i spać się nie dało. Za to zejście to była kilkugodzinna walka z myślami samobójczymi... Na jakiś czas odstawiłam ten specyfik i testowałam inne, ale on się na mnie czaił i czekał aż mu ulegnę.

ŚLEPA FASCYNACJA

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Miks

Nastawienie na ciekawą wycieczkę, bez wygórowanych oczekiwań, radość, że udało się dostać substancję po 1,5 roku poszukiwań. W towarzystwie dwóch kumpli - W., z którym kwasiłem już wcześniej i D. Wyprawa do lasów w pobliżu domu D., listopadowe popołudnie, które szybko zmieniło się w wieczór a potem także noc.

Minęło już półtorej roku od mojej pierwszej i zarazem ostatniej próby z LSD, więc kiedy udało się zdobyć papierki bardzo się ucieszyłem. Planowaliśmy razem z kilkoma kumplami zrobić większą wycieczkę. Generalnie chętnych było dość dużo, bo chyba z 7 czy 8 osób, ale nie mogliśmy znaleźć wspólnego terminu, który by wszystkim pasował. Zadecydowaliśmy więc razem z W i D, że zrobimy jedną mniejszą wyprawę zanim zbierzemy się na tę dużą, właściwą.

  • Dimenhydrynat


O aviatorze: mężczyzna, 22 lata, 76 kg, 188 cm, blondyn, niebieskie oczy i takie tam...

Poprzednie loty: Marry Jane (znamy się od 7 lat), grzyby (1 raz), gałka muszkatołowa (1 raz)

Środek podróży: Aviomarin - 20 tabletek (wyprodukowane w Krakowie).

Warunki lotu: Ponieważ zostało mi już tylko kilka dni wakacji (wrzesień 2004), postanowiłem sobie zaszaleć i sprawdzić jak działa aviomarin w ilościach ponadprzeciętnych.


Odprawa