REKLAMA




Szach szachiście

100 mld dolarów traci rocznie amerykańska gospodarka w wyniku działań narkobiznesu.

Tagi

Źródło

Wprost

Odsłony

2252

Gdy policja wtargnęła, by aresztować go w luksusowym apartamencie, schował się w szafie. Sześćdziesięciopięcioletni dziś Gilberto Rodriguez Orejuela wyglądał i zachowywał się jak menedżer. Inwestował w legalne przedsięwzięcia w USA i Kolumbii. Miał nie mniej pieniędzy niż Bill Gates, lecz operacje Orejueli były całkowicie nielegalne. Kierował najpotężniejszym syndykatem zbrodni w historii świata. Był wrogiem publicznym numer jeden w Stanach Zjednoczonych. Zdetronizował go dopiero bin Laden. Nawet gdy Orejuela trafił do kolumbijskiego więzienia z wyrokiem, myślał, że to jedynie dalszy ciąg zabawy w kotka i myszkę, jaką prowadził przez lata z wymiarem sprawiedliwości i aparatem bezpieczeństwa wielu państw, w tym USA. Amerykańska agencja do walki z narkotykami (DEA) oszacowała na 8 mld dolarów roczne zyski kryminalnej korporacji Orejueli, z siedzibą w Cali.

Orejuela dostarczał na amerykański rynek 80 proc. kokainy (najczęściej zażywanego narkotyku w USA).W takim samym stopniu zaspokajał potrzeby globalnego rynku. Bajeczna fortuna, jaką Gilberto i jego młodszy brat Miguel zbili na brudnym procederze, służyła do korumpowania funkcjonariuszy państwowych, w tym najwyższego szczebla. Na swoich usługach bracia mieli potężną flotę powietrzną (z boeingami 727) i morską oraz armię handlarzy i ich "żołnierzy", nie licząc organizacji terrorystycznych, w tym kolumbijskiej FARC. "Narkobiznes to książeczka czekowa terroryzmu" - przyznał z rozbrajającą szczerością Orejuela. W ojczystej Kolumbii finansowali nawet kampanię prezydenta. Kogo nie zdołali przekupić, tego zabijali. Orejuela to największy gangster wszech czasów, potężniejszy niż Pablo Escobar, głowa kartelu z Medellin - mówi "Wprost" Bill Grant, rzecznik DEA. Słynący z okrucieństwa, prymitywny Escobar był mniej niebezpieczny niż Orejuela, miłośnik poezji i futbolu, nazywany szachistą ze względu na umiejętność rozgrywania konkurencji i wyprowadzania w pole władz. Pokazowe działanie w białych rękawiczkach nie przeszkodziło Orejueli toczyć walki na śmierć i życie z rywalami z Medellin. Bracia wygrali i stali się królami koki.

William Ledwith, szef operacji międzynarodowych DEA, już w 1999 r. przestrzegał kongresmanów, że potężna siatka kontrolująca narkobiznes od upraw w południowoamerykańskiej dżungli i górach, przez przerzut w Meksyku i na Karaibach, aż po zbyt w USA i Europie, dysponuje supernowoczesnymi, szyfrowanymi środkami łączności, dzięki którym śledzi drogę każdego kilograma kokainy, a sama jest coraz trudniejsza do rozpracowania. Nawet po rozbiciu kartelu z Cali narkogangi mają większy wpływ na amerykańską gospodarkę niż Al-Kaida. Amerykanie przeznaczają rocznie na narkotyki 65 mld USD (PKB Ukrainy wynosi 77 mld USD). Według ocen administracji i Kongresu, w wyniku działań narkobiznesu gospodarka traci rocznie 100 mld dolarów. Do tego dochodzą koszty leczenia i opieki społecznej (45 mld USD). Tymczasem służby państwa przechwytują towar wartości miliarda dolarów, mniej niż 1 proc. całego biznesu. DEA uznaje ekstradycję Orejueli do USA (jego brat pozostaje w kolumbijskim więzieniu) za większy sukces niż przekazanie w 2001 r. Fabio Ochoi, następcy Escobara. Proces odbywa się w Miami. Bez nacisków Waszyngtonu władze w Bogocie chyba nie odważyłyby się na rozprawę z kartelem. O tym, jak bardzo bracia Orejuelowie byli pewni swego, świadczy choćby to, że nawet zza krat wciąż kierowali mafijnymi strukturami - za pośrednictwem Williama, syna Miguela. Szachista w końcu sam znalazł się jednak w szachu i grozi mu mat.

Oceń treść:

0
Brak głosów
randomness