REKLAMA




Rozwalacze

Fachowców od zwalczania narkomanii spytałem o możliwość pokonania dopalaczy (żadna). Użytkowników o wrażenia (cudowne/koszmarne). Handlarza o ścieżkę życiową (zjazd). Psychoterapeutę o naszą w tym wszystkim winę (duża).

Tagi

Źródło

Duży Format/Gazeta Wyborcza
Wojciech Staszewski

Odsłony

6184

Od małego wychowujemy dzieci tak, żeby sięgnęły po dopalacze.

Czym dopalacze różnią się od narkotyków? - pytam dr. Piotra Burdę, szefa Biura Informacji Toksykologicznej.

- Niczym! Tyle że są legalne.

Fachowców od zwalczania narkomanii spytałem o możliwość pokonania dopalaczy (żadna). Użytkowników o wrażenia (cudowne/koszmarne). Handlarza o ścieżkę życiową (zjazd). Psychoterapeutę o naszą w tym wszystkim winę (duża).

W liceum: zacieszyć blanta

Zaczynają już gimnazjaliści. Na imprezie chcą "zacieszyć blanta". Tańczą, całują się z kimś i niczego nie pamiętają. Dostają głupawki, szaleją jak małpy, uciekają przed goniącymi ich wielkimi kretami albo ogromnymi parówkami.

O opowieści z imprez, na których są dopalacze - a są prawie zawsze - poprosiłem maturzystów z warszawskiego liceum. - Bierzesz kilka buchów jointa. Jak palisz z lufy, to trochę mniej, bo padniesz. Mija kilka minut i jesteś w innym świecie. Odlatujesz, nie ogarniasz, co się z tobą dzieje. Masz fazy rozkmin, śmiejesz się. Odpalasz kolejnego jointa lub nabijasz lufę i znów cię wywala w inny świat. Zero problemów, tylko fun.

Albo tak: - Zdarzyło mi się zapalić coś w rodzaju marihuany. Spontanicznie, na śmiesznie. Było to bardzo zabawne uczucie, coś innego w moim życiu. Różowe chmurki i wrażenie, że występuję w telenoweli.

Albo tak: - Wpadałem do kumpla, no to dawaj, nabijamy trąbkę. Potem graliśmy na play station. Dużo śmiechu, żadnego bełkotania jak przy piwie. A potem zaczynasz rozkminiać, wkręcać się. Lubiłem wtedy oglądać zdjęcia w internecie - patrzysz, ale gościu ma łeb, że taki kadr znalazł. Więcej dostrzegasz.

Dopalacze w postaci ziół, soli albo pigułek działają krótko i nie zostawiają śladów:

- Można je wziąć w pokoju, zamknąć drzwi, przeżyć pięciominutową jazdę i koniec. Wychodzisz, rozmawiasz normalnie ze starymi i nie ma problemu. To samo po imprezie - rodzice sprawdzają, czy nie czuć wódki albo fajek. A marihuany albo dopalaczy wyczuć ani zauważyć nie idzie.

Co dają? - Niebezpieczeństwo i prestiż. Budują pozycję.

Sklep I: coś na pierwszy raz

Idziemy w piątek z żoną do sklepu z dopalaczami na Ursynowie. Jakbyśmy przeszli na drugą stronę lustra - chłodna elegancja, ekskluzywne szklane gabloty, czarny hip-hop w tle. Za ladą rudowłosa dziewczyna z kolczykami w twarzy. My udajemy zielonych jak liść marihuany.

- Chcieliśmy coś kupić na pierwszy raz.

- Są mieszanki ziołowe standardowe, można je kolekcjonować w papierowych rzeczach.

- Jak to?

- No w skrętach.

- To się pali jak trawę?

- Generalnie się nie pali, bo to jest artykuł kolekcjonerski - dziewczyna mruga do nas okiem.

- Nie pali się, ale się pali?

- No ja wam nie powiem.

- Ale efekt jest taki jak po trawie?

- Nie - śmieje się i znów mruga. - Nie możecie mi zadawać takich pytań. Ziółko to ziółko.

- A coś pobudzającego?

- To środek energetyczno-euforyczny, dużo się po tym rozmawia i tak dalej.

- Jaka dawka jest optymalna?

- Jak dla takich kolekcjonerów, którzy raz na jakiś czas wystarczy 0,2. To opakowanie może być na cztery podejścia dla jednego kolekcjonera.

- A ta saszetka?

- To się snifuje.

- Co robi?

- No kolekcjonuje się przez nos.

- Jak to?

- Ja nie wszystko mogę mówić, rozumiecie - dziewczyna znów mruga. - Czasami kolekcja się utrzymuje do czterech godzin i może nie spadać tak, jak by się chciało. Wtedy zaleca się mieszanki ziołowe, żeby uspokoić całą kolekcję.

- To my się jeszcze zastanowimy.

W czasie pięciu minut naszej wizyty w sklepie dziewczyna sprzedaje towar czterem klientom. W Polsce działa około 400-500 takich sklepów.

Substancje: zamiast bromu jod

Do Szpitala Praskiego w Warszawie zgłosiły się dwie dziewczyny - 21 i 26 lat. Połknęły dopalacz na dyskotece. Nie miały pojęcia, co to jest i jak się nazywa. Przez godzinę był luz, potem euforia, potem znalazły się w tunelu, na końcu którego było promieniujące światło. A potem był kac, wymioty, bicie serca w tempie 150-180 razy na minutę (dwa-trzy razy szybciej niż normalnie).

- Najgorsze, że nie wiadomo, jakie substancje są w dopalaczach - mówi dr Burda, który w tym roku przyjmował kilkunastu takich pacjentów. Pacjenci też nie wiedzą i lekarze odtruwają ich po omacku.

Wiadomo tylko, jakich substancji w dopalaczach nie ma. Półtora roku temu została zakazana benzylpiperazyna, a w sierpniu tego roku mefedron (stymulanty podobne do amfetaminy) i dziewięć syntetycznych kanabinoidów (silniejsza, chemiczna wersja marihuany). To znaczy, że w dopalaczach tych substancji używać już nie można.

- Ale co z tego? - wyjaśnia dr Burda. - Inwencja twórcza chemików prześciga proces legislacyjny. Można np. zamiast bromu wstawić do wzoru jod i już mamy nowy legalny związek, którego prawo nie zdążyło jeszcze zakazać.

Mechanizm delegalizacji tłumaczy Dawid Chojecki z Krajowego Biura do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Dane o szczególnie niebezpiecznych substancjach zbiera Europejskie Centrum Zwalczania Narkotyków i Narkomanii - notuje przypadki zatruć i zgonów. Potem przedstawia raport, na podstawie którego Komisja Europejska rekomenduje rządom zdelegalizowanie konkretnych środków.

 

Problemy są dwa.

Po pierwsze, łatwo zrobić test, czy w danym dopalaczu jest konkretna zakazana substancja, np. mefedron. Ale wykrycie, jakie są składniki konkretnego szczególnie szkodliwego dopalacza, to kwestia wielomiesięcznych badań w laboratorium.

I drugi problem: wszystkiego nie można zakazać. - Wiadomo, że ludzie wąchają klej - mówi Chojecki - ale konsekwencje społeczne delegalizacji kleju byłyby niewspółmierne do zysków zdrowotnych. Prościej mówiąc, w sklepach nie może zabraknąć kleju, bo czym byśmy kleili buty? Nie może zabraknąć acetonu, bo czym kobiety zmywałyby paznokcie, a malarze pędzle?

- Dopalacze to marketingowe wykorzystanie luk prawnych - złości się Robert Rejniak, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii i szef oddziału bydgoskiego. - To nie jest wojna, którą da się wygrać. To jak walka z hydrą - utniemy jedną głowę, wyrastają dwie. Trzeba tylko minimalizować straty.

Telefon: nie stracę kolegi

- Używanie dopalaczy staje się normą, modą - uważa Katarzyna Bronisławska, która pracuje w Ogólnopolskim Narkotykowym Telefonie Zaufania (801--199-990). Jedna czwarta telefonów dotyczy już dopalaczy. - Zadzwonił licealista spod Poznania, od dwóch miesięcy na sobotnią imprezę kupuje sobie dopalacze. Zaniepokoił się, bo teraz ma problemy ze skupieniem na lekcjach. A jeszcze bardziej, że czuje potężną ekscytację przed weekendem.

Chłopak przyznał, że boi się jeszcze jednego: gdyby odstawił dopalacze, to straci akceptację kumpla, który "jest mocno wkręcony" i wciągnął też jego. A na kumplu mu zależy.

- Oni myślą: coś jest dostępne, więc eksperymentują. Wydaje im się, że to zabawka, a nie środki uzależniające tak samo jak narkotyki. Dziwią się, kiedy im mówię, że powinni się zgłosić do poradni antynarkotykowej.

Użytkownicy: nie spał 15 tygodni

Kiedy się czyta internetowe relacje użytkowników dopalaczy, człowiekowi zasycha w ustach z przerażenia. Wybór z dyskusji nad jednym specyfikiem ze strony www.poradnikzdrowie.pl:

"Miałem ziomka, który trafił do szpitala od tych legalnych gówien, bo nie spał 15 tygodni! Jak go wzięło, myślał, że kibel tego nie ogarnie, ale czym miał srać, jak nie jadł nic przez cały ten czas na zjeździe. Wolał pizgać, wysrał wątrobę!".

"Kac po 3 litrach denaturatu przy zjeździe po [tu nazwa środka] to śmiech na sali. Absolutny brak euforii, nieznośna ociężałość myśli, nieznoś-ny nierówny puls, mdłości, drgawki, stany lękowe, paranoje, ucisk w czaszce, miazga z mózgu, totalny killer. Smakowało to jak sproszkowane zwłoki. Jak ktoś ma wykitować po przedawkowaniu dopalaczy, to najprędzej po tym. My wzięliśmy w trójkę 0,2 g, a koszmar trwa już 15 godzin i jest coraz gorzej. Jakby ktoś wziął sam 0,5, w najlepszym razie wylądowałby na OIOM-ie albo w psychiatryku. Trzeba to wycofać, bo ktoś naprawdę po tym kipnie. Naprawdę w skali kurewstwa od 1 do 10 daję temu gównu 20".

„Schodziłem już parę razy przez dopalacze, głównie przez mieszanie » zioła «i » soli kąpielowej «. Nieustający kontakt z piekielnymi postaciami, na plecach czułem oddech śmierci. Pociłem się, temperatura ciała 43 stopnie, ciśnienie 255/220, puls 190. Po takiej nocy człowiek sobie uświadamia, co tak naprawdę zrobił. Ale zaraz przychodzi myśl: kuuurde, to mnie nie zabiło, to jestem niezniszczalny”.

"Moją historię z dopalaczami ewidentnie zakończyła sytuacja, gdzie kolega po zapaleniu utracił świadomość. Jego ciało podzieliło się na duszę, która była w innym świecie, i bezwładne, agresywne do niewyobrażalnego stopnia ciało, które nie kontrolowało, co robi. Jego twarz przybrała inne kształty, zaczął przeraźliwie krzyczeć, jakby go ze skóry obdzierali, panicznie się bał, a zarazem był skłonny zabić".

Kolekcja: nie do spożycia

Co robi sanepid, inspekcje farmaceutyczna, rolno-spożywcza? Mają związane ręce. Bo dopalacze - jak z całą powagą zapewniają producenci - są nie do spożycia dla ludzi. Pigułki służą do kolekcjonowania na półkach, a sproszkowane zioła jako nawóz dla roślinek.

Formuła w jednej z sieci brzmi tak: "Produkt kolekcjonerski NIE DO SPOŻYCIA PRZEZ LUDZI! W wypadku przypadkowego spożycia natychmiast skontaktować się z lekarzem wraz z etykietą produktu".

Opis jednego z produktów: "Nawóz do roślinek ozdobnych bardzo euforyzujący, wyciągający z roślinki całą prawdę. Nawóz nadaje się na początek imprezy, później można zarzucić dla roślinki coś mocniejszego. Produkt sprawdza się bardzo dobrze na wieczory we dwoje. Sposób użycia: nawieźć roślinkę nawozem, zalać obficie wodą".

Co daje ten kamuflaż?

Po pierwsze, producent nie musi informować o składzie - a to by się przydało lekarzom. (Nawiasem mówiąc, użytkownicy są przekonani, że do niektórych soli dodaje się potłuczone szkło, żeby poraniło śluzówkę i przyspieszyło wchłonięcie środka do krwi).

Po drugie, producent nie ponosi żadnej odpowiedzialności za skutki spożywania dopalaczy przez ludzi. Dlatego sprzedawca konsekwentnie posługuje się kolekcjonerskim slangiem.

Sklep II: wniknąć w siebie

Sklep w osiedlowym pawilonie. Sprzedawca przesympatyczny, cały w kolorowych tatuażach, mówi z wolna, jakby właśnie wypalił święte zioło. Wchodzimy z żoną już pewniej.

- Co pan tu ma?

- Są różne nurty kolekcjonerskie.

- Co się dzieje po tym nurcie?

- Coś jak traweczka. Chociaż wszystko to strzały obok.

- Ja jestem niepalący.

- To ten nurt zostawmy. Można się zabawić w "Pulp Fiction" i wziąć jakiś proszek. Można się wspomóc jakąś pigułą. To coś w rodzaju psychodelika.

- Czy to jest niebezpieczne? Czy mamy się czego bać?

- Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś się czegoś boi, to lepiej, żeby nie dotykał.

- Ale te psychodeliki kuszą.

- To namiastka, naśladownictwo. Coś zmienia w kolorach, widzeniu świata, kształcie. Fajnie się odbiera muzykę, fajnie się odbiera świat. Ale psychodeliki nie są do zabawy towarzyskiej, to się bierze samemu, żeby w siebie wniknąć.

- 16 złotych; to porcja dla jednej osoby?

- Nie, dla dwóch-trzech osób. I pamiętajcie, nigdy nie mówię, że będzie wspaniale, będzie nirwana. To by było nieuczciwe, bo może tak nie być.

Walka: szereg działań

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział "szereg działań", by dopalacze "zniknęły z rynku". Najważniejsze to "zakaz
reklamy sugerującej". Czyli nie będzie można z ludzi robić idiotów, że od nawozu roślinka doniczkowa dostanie odlotu. Oprócz tego rząd delegalizuje i zamierza delegalizować kolejne substancje.

Minister zdrowia Ewa Kopacz sama nazywa to ping-pongiem: "Oni nam substancję, my im zakaz".

Rząd pracuje teraz nad nową ustawą, która wprowadzi tzw. domniemanie szkodliwości. Jeś-li na rynku pojawi się nowa substancja, która może być podejrzewana o szkodliwość, minister zdrowia będzie mógł zawiesić jej obrót na 18 miesięcy i przez ten czas dokonać badań, czy substancja jest rzeczywiście szkodliwa.

To wygląda skutecznie, ale tylko jeśli będą to nowe substancje, które nie są równolegle wykorzystywane w przemyśle farmaceutycznym, chemicznym, kosmetycznym. Bo starych zakazać nie sposób. Nie wycofamy przecież z handlu zmywacza do paznokci tylko dlatego, że z acetonu można produkować amfetaminę.

Administracja państwowa ma też doraźne pomysły. 1 września służby skarbowe zrobiły masowe kontrole w sklepach z dopalaczami - zostały one na cały dzień zamknięte. Urzędnicy nie ukrywali, że chodziło o to, żeby utrudnić uczniom odlotową inaugurację roku szkolnego. W połowie września Mazowiecki Urząd Wojewódzki podał wynik 320 kontroli przeprowadzonych w sklepach na początku miesiąca: 24 mandaty, 73 naruszenia przepisów antypożarowych.

- Nękanie sklepów z dopalaczami to droga donikąd - uważa Chojecki. - W końcu jakaś sieć wystąpi o odszkodowanie, jeśli zdoła udowodnić, że kontrole przeszkadzają w prowadzeniu działalności gospodarczej, a niczego nie wykazują.

Kiedy półtora roku temu otwierano pierwszy sklep z dopalaczami w Zielonej Górze, prezydent miasta Janusz Kubicki zapowiadał, że nie odpuści. Postawi przed sklepem strażnika miejskiego, który będzie legitymował młodych ludzi i informował ich rodziców, co sobie kupowali.

Brzmi dobrze, ale po pierwsze, nieletnim i tak nie wolno sprzedawać dopalaczy, a sklepy - przecież legalne - wiedzą, że są na celowniku i nie ryzykują naruszania przepisów. A do informowania rodziców o postępowaniu pełnoletnich dzieci nie ma podstaw.

A po drugie? - Równie dobrze można by postawić strażnika pod każdym sklepem nocnym, żeby sprawdzał, czy młodzież nie kupuje alkoholu - mówi Tomasz Misiak, doradca medialny prezydenta Zielonej Góry, gdzie działa już kilka sklepów z dopalaczami.

Profilaktyka: zaczęliśmy przegrywać

- Każde społeczeństwo, do którego przychodzi narkotyk, a dopalacze są nowymi narkotykami, powinno mu się przeciwstawić - tłumaczy prof. Wiktor Osiatyński, guru walczących z uzależnieniami. - Ale w pewnym momencie powinno przyznać, że tę wojnę przegrało. Bo to walka z wiatrakami.

- Trzeba delegalizować, bo trzeba - mówi sentencjonalnie Kasia Malinowska-Sempruch z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dyrektor Międzynarodowego Programu Polityki Narkotykowej w Instytucie Społeczeństwa Otwartego. - Ale nie można myśleć na skróty, że delegalizacja załatwia sprawę.

Jej zdaniem paradoksalnie sytuacja dwa lata temu była lepsza: - Wtedy składnikiem dopalaczy była szałwia wieszcza, o której już trochę wiedzieliśmy: jak działa, jakie ma skutki uboczne. Ale została zakazana i teraz jest nowe dziadostwo, o którym nic nie wiemy. Jako matka trzynastolatka wolałabym sytuację sprzed dwóch lat.

Pytam, czy nie trzeba więc skapitulować. Czy dzisiejsza walka z dopalaczami za sto lat nie będzie podobnie zabawna jak alkoholowa prohibicja w USA na początku XX wieku?

- Właśnie, prohibicja mogłaby nas nauczyć, że ona prowadzi do konsumpcji coraz mocniejszych używek. Bo skoro ktoś w czasach prohibicji ryzykował, to wolał mieć w beczce 70-procentowy bimber niż słabe piwo. Idziemy tą samą drogą co Amerykanie.

Zdaniem prof. Osiatyńskiego zaczęliśmy przegrywać, kiedy ogłoszono wojnę z narkotykami. Wszystkie pieniądze z prewencji zostały przerzucone na ściganie: policja ściga handlarzy i uzależnionych, sądy wsadzają ich do więzienia, oni wychodzą i tak w kółko. Z tym że uzależnionych przybywa.

- Nasza profilaktyka jest nieefektywna - zauważa Malinowska-Sempruch. - Jak się mówi dzieciakom "jak zapalisz, to zginiesz", to one tylko oczy do nieba wznoszą, bo pół klasy się upaliło w sobotę i żyją.

- Najlepsza profilaktyka - podsumowuje prof. Osiatyński - to sport w szkole, zajęcia, które dowartościują dzieci. Uzależniamy się, kiedy nie umiemy sobie poradzić z emocjami okresu dojrzewania.

Metadon: można dopalić

Janusz, 30 lat, na rencie, narkoman. Brał heroinę, przestał, jest w programie metadonowym. Metadon to legalny substytut heroiny - zaspokaja głód narkotykowy, lecz nie daje odlotu. Lekarze podają go narkomanom wychodzącym z nałogu, program finansuje państwo. Kuracja może trwać bardzo długo. Niektórzy wracają do pełnej abstynencji dopiero po dziesięciu latach, inni wychodzą z nałogu już po kilkunastu miesiącach.

Janusz trzyma się metadonu pazurami, bo jest darmowy i pozwala mu nie brać heroiny. Ale żeby się leczyć, musi spełnić warunek: nie może brać żadnych narkotyków.

Do metadonu bierze więc dopalacze, bo te nie ujawniają się w testach na narkotyki, które ma robione regularnie w przychodni.

Przez cztery godziny w mieszkaniu na Ursynowie opowiada mi "swoją ścieżkę". Matka ekonomistka, ojciec radiotechnik, on niechciane dziecko (tak przynajmniej czuje). 14 lat - marihuana, bo "na osiedlu wszyscy słuchali hip-hopu i jarali jointy". Później amfetamina, LSD i problemy w szkole. Handel narkotykami i drobne kradzieże. Heroina i zjazd. Więzienie. Wyszedł cztery lata temu, jest w programie metadonowym.

Od pół roku sam sobie dodał do niego dopalacze.

- Nadal jesteś ćpunem?

Janusz: - Nie jestem ćpunem, bo ćpun to ktoś, kto cały czas i wszystkie pieniądze poświęca na zdobywanie narkotyków. A jeśli robisz coś konstruktywnego, używając na przykład marihuany, to jesteś użytkownikiem. I ja się uważam za użytkownika.

- Możesz żyć bez używek?

- Nie wiem, jak to jest na trzeźwo, bo rzadko mi się taki stan zdarza. Kulę się na wersalce, kocyk na głowę, włączam telewizję. Długo tak nie wytrzymuję i idę po coś. Wiesz, świat, jaki zastałem, jest nie do przyjęcia. Nie lubię większości ludzi - że są fałszywi, podli.

- A co robiłeś przez cały dzień?

- Obudziłem się i pomyślałem: "O kurwa, nic nie mam". Bo znów jest to przyzwyczajenie, że cały czas coś mam. Zszedłem do sklepu i kupiłem jedną z soli, 0,3 g. W kieszeni przygotowałem sobie strzykawkę, bo heroiniści, nawet jak nie biorą heroiny, są uzależnieni od samej iniekcji. Poszedłem na parking, kucnąłem za samochodem. Pierwsza dawka uspokaja.

W drodze do przychodni wziąłem lek na padaczkę, od którego jestem uzależniony. Po metadonie spotkałem znajomego, kupiliśmy sobie dopalacze, wstrzyknęliśmy w krzaczkach za sklepem. Policjanci akurat podeszli, byłem w trakcie. Mówię: "Chwileczkę, zaraz wam pokażę paragon". Kazali nam tylko posprzątać po sobie.

Wrócił do domu i szybko przygotował sobie "postać gotową do spożycia", zanim wróci matka. Pół na później, a pół do wstrzyknięcia od razu.

Janusz: - Niedawno byłem krytycznie nastawiony do dopalaczy, po tym gdy po dwóch miesiącach używania przez trzy dni nie spałem, rozmawiałem z meblami, miałem 40 stopni gorączki, rzygałem, a jak nie ma czym, to nie można przestać, bo zasysa powietrze z żołądka. W końcu usnąłem, a rano się obudziłem z poczuciem: "O kurwa, jestem niezniszczalny".

Wtedy postanowił, że zajmie się handlem i produkcją dopalaczy: - Te ze sklepu są kiepskie. Widać, że zatrudniają ludzi, którzy kiedyś produkowali kompot, bo to jest robione na bezwodniku, śmierdzi nadmanganianem potasu. Lepiej kupić przez internet same składniki.

Rzuca fachowymi nazwami substancji. - Testuję różne receptury. Wszystko będzie na legalu. Będę bazował na niższej marży i większej czystości. Dla ćpunów z dużym stażem będzie proszek euforyczny albo spidujący w dwóch wariantach, dla tych, co dożylnie, i dla tych, co do nosa. Dla niedzielnych użytkowników bardziej dyskotekowy-imprezowy i bardziej spidujący-cyborgowaty.

Rynek ma masakryczny potencjał. W samych programach metadonowych w Warszawie jest z pół tysiąca ludzi.

Na stoliku Janusz ma gruby zeszyt z notatkami. I broszurkę "Jak założyć małą firmę" wydaną przez Fundację Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.

www.dopalacze: bez odpowiedzi

Chciałem zapytać przedstawiciela największej sieci - dopalacze.com - o ich biznes. Odpisał Przemysław Tylak - nie zgodził się na rozmowę osobistą ani telefoniczną, ale obiecał odpowiedzieć na pytania mailowe.

Napisałem: „Nie chciałbym panu zadawać pytań typu » Czy dopalacze nie są szkodliwe «i żeby pan odpowiadał: » Przecież to są produkty kolekcjonerskie, które nie są do spożywania przez ludzi «. Taka rozmowa nie ma sensu.

Pytania mam dwa:

1. Ciekawi mnie finansowa strona przedsięwzięcia - np. jaki miesięczny obrót ma przeciętny sklep z waszej sieci, jaka jest marża na standardowych produktach.

2. "Czy nie uważa pan, że czynicie zło? Sprzedajecie ludziom śmiercionośny styl życia? Łapiecie klientów, robicie z nich narkomanów, uzależniacie, wysysacie i niszczycie?".

Odpowiedzi nie otrzymałem.

Sklep III: to są trzy sole

Do ostatniego sklepu idę sam.

- Dzień dobry, ja jestem świeży...

- Wiem, bo ja tu wszystkich klientów znam z widzenia. Kolekcjonował pan już coś?

- Nigdy.

- To są rzeczy do palenia, mam 0,25, połówkę i grama. To jest coś na wzór tego normalnego.

- Czyli marihuany?

- Tak. Tutaj za to są trzy sole.

- Co się z nimi robi?

- No - sprzedawca pokazuje wciąganie przez nos.

- Ta jest energetyzująca, ta spidująco-euforyczna, a to sam euforyk.

- Energetyzująca będzie do nauki do egzaminów?

- Cha, cha. Jak się chce dłużej posiedzieć, to tak.

- A po tej euforycznej to co się dzieje?

- Chce się gadać, przebywać z ludźmi.

- Jak po wódce?

- Alkoholu nie piję już 12 lat, więc nie pamiętam, co to daje.

- A speed co daje?

- Ciągle będzie pan chciał coś robić. Cały pan chodzi - sprzedawca naśladuje boksera w ringu przed walką.

- Będę chciał przyłożyć komuś?

- Nie, broń Boże, to nie jest na agresję.

- A euforia czym się różni?

- Działa też na kobiety. Są bardziej otwarte na znajomości, wyluzowane.

- Można to dosypać? - mrugam okiem.

- Wszystko można - sprzedawca odmruguje.

- A to?

- Będą takie pigułki, ale na razie jest samo opakowanie. To braki poustawowe. Zmieniła się ustawa i wszystko będzie zmienione.

- Gnębią was tymi ustawami.

- No właśnie. A ja nikogo nie namawiam - jeśli ktoś ma ochotę, to proszę. Jeśli ktoś woli iść do sklepu po alkohol i się napierdolić w trzy dupy, to też jego sprawa.

- To uzależnia?

- Jeżeli ktoś ma silny charakter, to nie uzależnia. To dwie, trzy godziny zabawy. To nie jest narkotyk, żeby działał po naście godzin. Chyba że ktoś wali do upadłego, miesza różne wynalazki. Tak nie wolno.

Lustro: na grillu drink

- Problem nie tkwi w dopalaczach, tylko w nieradzeniu sobie - podkreśla Lidia Woć, konsultant Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii. - Ale jak dzieciaki mają się nauczyć sobie radzić? One są lustrem. Nas szef wkurzył - rozluźniamy się drinkiem. Ich zmiażdżył nauczyciel, wyszydzili koledzy - pomagają sobie dopalaczem.

Jeszcze o lustrze: - Trzeba powiedzieć młodym ludziom, że świat może być piękny na trzeźwo. Ale czy my wierzymy, że świat może być piękny na trzeźwo, skoro na każdym grillu musi być piwo, a na spotkaniu drinki?

Zdaniem Lidii Woć od małego wychowujemy dzieci tak, żeby sięgnęły po dopalacze: - Przedszkolaki dostają witaminkę, od której będą silne. Środki od bólu głowy dajemy dzieciom od podstawówki, a ja pamiętam, że jak mnie głowa bolała, to mama mnie wysyłała na świeże powietrze. Dziś jesteśmy na pierwszym miejscu w Europie jeśli chodzi o konsumpcję leków bez recepty w grupie wiekowej 15-16 lat. Pijemy energy drinki, bierzemy suplementy diety. Nie dziwmy się, że nastolatki chcą sięgnąć po kolejną tabletkę - na dobrą zabawę. Nie mają już tych skojarzeń: strzykawka, dworzec, kanał. Mówią o sobie: "Ja nie jestem ćpunem, nie daję sobie w żyłę. Ja jestem użytkownikiem".

O dopalaczowym biznesie decyduje popyt, a nie podaż. Rozmawiamy w kawiarni, za barem stoją alkohole, a Lidia Woć zauważa: - Zamówiliś-my sobie kawę, a nie alkohol, chociaż stoi na półce. Tak samo z dziećmi. Trzeba się zastanowić, co robić, żeby nie chciały sięgać po dopalacze.

- Dlaczego dzieciaki w internecie piszą, że im smutno, a nie przyjdą z tym do matki? - pyta na koniec. I przypomina hasło starej kampanii: - Porozmawiaj z dzieckiem, bo jak nie, to zrobi to za ciebie diler.

Dziewczyna sprzedawcy: widziałam

Poziomka, jedna z licealistek, które pytałem o jazdę po dopalaczach, zna sprawę na wylot. Przez rok w sklepie z dopalaczami pracował jej chłopak. Poprosiłem, żeby to opisała:

"Przychodzili ludzie nie tylko młodzi, ale też tacy około 50 lat. Widziałam, jak kobieta z dwójką dzieci w wózku kupowała mocne sole. Dziewczynę, która proponowała sprzedawcy seks na zapleczu w zamian za ćwiartkę towaru. Ci silnie uzależnieni byli w stanie zrobić wszystko, żeby dostać coś do wciągania lub jarania.

Widziałam ludzi, którzy brali przy mnie. Reakcje były dwie. Albo » zamuła «, czyli siedzenie w kącie i patrzenie w przestrzeń, albo rozpierająca energia.

Pojawiali się też » świeżacy «. Kupowali dopalacze tylko na imprezę, żeby dobrze się bawić. Po jakimś czasie pojawiali się coraz częściej.

Osobiście spróbowałam tylko kadzidełek. Nie miałam halucynacji czy lepszej zabawy, poprawił mi się tylko humor, jak po dwóch piwach.

Pigułki są gorsze. Kupowali je starsi faceci i po godzinie pojawiali się ponownie po to samo. Wpadali z krzykiem na ustach i szałem w oczach, całkiem idiotycznie.

Największą popularnością cieszyły się sole. Później nie chodziło już tylko o fazy i dobrą zabawę. Tylko o zaspokojenie pragnienia.

Pojawiły się kłamstwa, wielokrotne zdrady na haju, pary się rozstawały. Mój kolega z tego, co wiem, jest teraz w ośrodku, a ma tylko 16 lat".

Śmierć: czy ktoś w Polsce umarł od dopalaczy?


Trudno przesądzić.

W połowie września w Szczecinie umarła 23-letnia kobieta, która zażyła sześć porcji jednego dopalacza. Ale okazało się, że było to samobójstwo.

W czerwcu 21-letni mężczyzna z Krakowa umarł po dziesięciu tabletkach. Też samobójstwo.

Też w czerwcu w Łodzi umarł 20-latek, a w Zgierzu 24-latek. Pierwszy brał dopalacze na dyskotece, przy drugim je znaleziono. Ale lekarze nie stwierdzili, czy było to przyczyną śmierci.

- Po doniesieniach medialnych o śmierci od dopalaczy wystosowujemy do placówek medycznych zapytania z prośbą o informację toksykologiczną - mówi Dawid Chojecki z Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii. - Ale jeszcze żaden szpital nam nie odpowiedział.

Rock: Cool Kids of Death

Zbigniew Hołdys deklaruje się jako przeciwnik zakazu wszelkich narkotyków: - Zakaz roślinek napawa mnie śmiechem. Należałoby zaaresztować Pana Boga za umiejscowienie na ziemskim padole krzewów koki i konopi.

- A co z dopalaczami?

- Jestem za, pod warunkiem że na każdym zostanie opisana pełna gama objawów i skutków, całkowita ich zawartość (jak na butelce coli) wraz z opisem, że są niebezpieczne, oraz procedurą paramedyczną, jak się zachować (np. natychmiast wezwać lekarza, zmusić się do wymiotów), gdy zauważymy niekorzystne objawy. Tak jak się pisze na płynach chemicznych i lekach.

Zespół Cool Kids of Death jest sponsorowany przez łódzką sieć sklepów z dopalaczami. Lider grupy Kuba Wandachowicz tłumaczy, że sieć zasponsorowała tylko druk plakatów, ale nie wypiera się, że dopalaczy próbował: - Jak się to pali, to coś między smrodem zdechłego kota a kwiatami butwiejącymi w wazonie na cmentarzu. Wali po głowie jak wódka, nie ma takiej lotności jak po marihuanie. Uzależnia jak opiaty - nie haj jest fajny, tylko samo wzięcie. Wolałbym, żeby w sklepach była marihuana. Trochę to potrwa, 10, 20, 50 lat. Ale jak poumierają obrońcy krzyża, a o ustawach decydować będą ludzie, którzy dziś są młodsi ode mnie - tak się stanie.

Legalizacja?

- Nikt - zaczyna Robert Rejniak, wiceszef PTZN - nie odważy się powiedzieć: niech sobie sprzedają te dopalacze, ale niech cały podatek z tego idzie na zwalczanie narkomanii, tak jak tzw. korkowe jest przeznaczane na walkę z alkoholizmem. Nikt nie powie głośno: bierzcie sobie, jak koniecznie chcecie, a jak będziecie mieli problem, to przyjdźcie do poradni, pomożemy wam z tego wyjść.

- Wybór - oponuje dr Piotr Burda - należy do każdego z nas, ale trzeba też myśleć o skutkach społecznych. Człowiek uzależniony, jak mu zabraknie proszku, jest w stanie okraść, zabić, byle zdobyć pieniądze i towar. Dopalacze są szczególnie groźne. Człowiek od alkoholu uzależnia się w ciągu dwóch-trzech lat. Od amfetaminy po trzech miesiącach. Od mefedronu jeszcze szybciej. Od substancji, które go zastąpiły - nie wiemy nawet jak szybko.

Zjazd: zaraz wrócę

Po czterech godzinach rozmowy o narkotykowej przeszłości i planach biznesowych związanych z dopalaczami Janusz daje sobie przy mnie w żyłę solą do kąpieli.

- Zmęczony jestem, ale zaraz pójdę się naprawić. Teraz pójdę, co? Mam to w kuchni, poczekaj tu.

Jeszcze chwila, mały problem techniczny. Co to za opaska? Żeby żyła wyszła do iniekcji. Zaraz wrócę.

Jak jest? Mmmmmmm. Nie można usiedzieć. Postoję. Zaraz! Poczekaj.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
hahahahaa :) ostro sie robi widze, niech mnie nie wkurwiaja tylko zrobia ziolo legalne bo te mieszanki rozpierdalaja - ale zawsze to jakis substytut ;) Hehe dobry ten cpun co mysli ze juz cpunem nie jest bo niespi na smietniku. Plan biznesowy otworzyc wlasne dopalacze, haha
Anonim (niezweryfikowany)

już mi się nawet śmiac nie chce z tej pokazówki Tuska w sprawie dopalaczy, to jest smutne że w naszym kraju jedynym rozwiązaniem każdego problemu jest zabronić, zakazać, wsadzić do więzienia, czy to aborcja czy szczypta ziela, ile to pieniędzy i czasu marnuje się na zakazywanie a później na obchodzenie tych zakazów, nawet jak zamkna wszystkie sklepy z dopalaczami w Polsce to i tak te dopalacze będzie mozna bez problemu zamówić z zagranicznego sklepu internetowego, tam macki naszych urzędników nie sięgają, pozostanie  tropienie przesyłek pocztowych, szpiegowanie,  donoszenie kto kupił, kto uzywał  .. a z autostradami i tak nie zdążymy na euro 2012, co ja mówię z autostradami, kiedy nawet zwykłych toalet publicznych brakuje w centrach naszych "europejskich" miast bo są inne priorytety - walka z dopalaczami

Anonim (niezweryfikowany)

i czasami dobrze przeczytac komentarze takie jak powyzej... czlowiek wie, ze sam przetrwa, a ewolucja sama wyelimunuje slabsze jednostki, takie ktore nie rozumieja zagrozenia typu dopalacze i nie rozumieja, ze ktos im moze wcisnac trutke na szczury, zeby tylko sprzedac

nawet neandertale wiedzieli, ze niektorych roslinek sie nie je, bo sa trujace... ci co byli debilami odchodzili w pokoju

kto chce cpac to cpa, ale madry 'cpun' wie co bierze i jakie to ma skladniki (przewaznie)

 

Anonim (niezweryfikowany)

ALKOHOL:

- jest przyczyna smierci 115.000 osob rocznie w Unii Europejskiej
- jest przyczyna ponad 2000 morderstw rocznie w UE
- powoduje ponad 60.000 narodzin dzieci z niedowaga rocznie w UE
- powoduje ponad 10.000 wypadkow smiertelnych na drogach
- tak zwane koszty spoleczne spozycia alkoholu w UE wynosi 125 BILIONOW euro rocznie - to jest 650 euro na gospodarstwo domowe (tak TY ponosisz tego koszty)

TYTON:

- jest przyczyna smierci 4,8 mln osob rocznie na swiecie, z czego 2,7 mln to palacze pomiedzy 30 a 69 rokiem zycia, a 2,1 mln palacze w wieku 70 i wiecej lat

Zenujace i smieszne. Prawdziwy zabojca jest na polkach w hipermarkecie, dotowany i opodatkowany przez Panstwo. Ludzie, obudzcie sie, robia wam wode z mozgu, odwracaja uwage od prawdziwych problemow.

Anonim (niezweryfikowany)

trzeba zalegalizować ziele. Mając do wyboru tylko idiota wybierze jakiś nieznany szit do palenia

randomness