REKLAMA




Przekrój: Gdybym miał plantację marihuany (rozmowa z Prof. Vetulanim)

Chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym będziemy mogli pójść do kawiarni i zapalić marihuanę. Tak jak dziś idziemy na ciastko, które przecież też jest szkodliwe –  mówi Tomaszowi Borejzie z Przekroju prof. Jerzy Vetulani

Tagi

Źródło

Tomasz Borejza / Przekrój.pl

Komentarz [H]yperreala

Fragmenty wywiadu, który ukazał się na stronie przekroj.pl 11 marca 2012. Pełna treść rozmowy dostępna w płatnym serwisie przekroj.pl.

Odsłony

6333

Chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym będziemy mogli pójść do kawiarni i zapalić marihuanę. Tak jak dziś idziemy na ciastko, które przecież też jest szkodliwe –  mówi Tomaszowi Borejzie z Przekroju prof. Jerzy Vetulani

Poniżej publikujemy fragmenty rozmowy opublikowanej w tygodniku Przekrój 11 marca 2012 roku.

[...]

Dlaczego alkohol i nikotyna są legalne, a marihuana nie?

Trudno to racjonalnie wytłumaczyć. A nielegalność zwiększa potencjał uzależniający substancji psychotropowych, bo owoc zakazany lepiej smakuje. Wiemy też z fizjologii, że stres ułatwia rozwój uzależnień. Przekroczenie progu legalności wiąże się ze stygmatyzacją osoby, która to robi. W ten sposób zniechęca się do podejmowania leczenia. Tak jest w Polsce. W Portugalii można legalnie posiadać dowolną substancję: heroinę, kokainę. Czy to spowodowało zwiększenie poziomu używania narkotyków? Nie. Za to ludzie sami zgłaszają się do przychodni z prośbą o leczenie.

Nielegalność pociąga za sobą także zawyżone ceny i to, że państwo nie może czerpać korzyści ze sprzedaży tych substancji, tak jak dzieje się to z nikotyną i alkoholem. W końcu to kwestie ekonomiczne i wielki kryzys zdecydowały o zniesieniu prohibicji w USA.

Pieniądze znaleziono w kieszeniach mafijnych bossów, a dochody z podatków od producentów alkoholu były ważnym elementem New Deal. Wcześniej trzeba było jednak rozważyć argumenty przeciwników prohibicji. Jak debata o narkotykach toczy się w Polsce?

Obserwujemy pewną formę histerii społecznej, co nie jest niczym nowym. Cały XIX i początek XX w. to równie emocjonalna walka ze skutkami nieszkodliwego przecież onanizmu. To miało fatalne skutki psychiczne dla wielu młodych ludzi, którzy cierpieli z powodu poczucia winy, depresji. A wszystko w imię tego, by im pomóc.

Terapeuta Marek Zygadło ukuł ładny termin „narkofobia".

Gdzie dostrzega pan jej źródła?

Narkotyki to problem naładowany ideologicznie. Łatwo tu o hasło, które jest moralnie poprawne i działa na emocje. A może stoi za tym interes narkoprzemysłu? Kiedyś w tekście dla „Gazety Policyjnej" stwierdziłem ironicznie, że gdybym miał plantację marihuany, to ostre kary pozwoliłyby mi czerpać godziwe zyski z ciężkiej pracy.

Przy okazji dopalaczy politycy mówili: „Ratujmy nasze dzieci"...

Padało pytanie: „To pan jest za mafią narkotykową czy dopalaczową?". Z tym nie da się dyskutować. A tak się złożyło, że rozwój rynku dopalaczy nałożył się na spadek obrotów dilerów. „Dla dobra młodzieży" co roku wysyła się kilka tysięcy ludzi za kraty.

Ja wolałbym, żeby mój wnuk palił marihuanę jak smok, niż żeby siedział przez dwa lata w więzieniu. Zmiany związane z paleniem są odwracalne. Te uczynione przez więzienie już nie. O tym, że „narkotyki zabijają", słyszymy od każdego dobrego działacza PiS, działaczy PO i pewnie z połowy SLD. Chyba tylko u Palikota jest z tym nieco lepiej. A ja pytam: jak zabijają? W 1999 r., przed wprowadzeniem kar za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków, policja raportowała 292 zgony związane z przedawkowaniem. W 2005 r. było ich 290. Tymczasem alkohol zabija rocznie 10–15 tys. osób.

Przedawkowanie leków przeciwbólowych to setki zgonów rocznie. Była taka piękna reklama, w której matka szła z dziećmi na karuzelę i zabolała ją głowa. Wzięła tabletkę i znowu bawiła się z dziećmi. A przecież ból sygnalizuje, że coś jest nie tak. Trzeba usiąść, odpocząć, a nie biec na karuzelę. Później można z takiej karuzeli zdjąć zwłoki.

[...]

Jak opisałby pan obecną politykę narkotykową?

Ze strony rządowej – nie ma polityki. Są pokrzykiwania. To przykre, jeżeli ktoś myślał, że PO będzie sensowna, a później słyszy: „Nie pozwolimy, by nasze dzieci umarły od dopalaczy" lub „Kastrujmy pedofilów". Rząd boi się tego dotknąć, bo wie, że w społeczeństwie jest sporo narkofobii...

Którą nie tylko wykorzystuje, ale i rozbudza. A tysiące młodych ludzi idzie do więzienia za „skręta".

Wie pan, że najwięcej apeli o zmianę ustawy narkotykowej dochodzi ze środowisk służby więziennej? Ci ludzie wiedzą, że osadzeni za „posiadanie" nie mają osobowości przestępczej i nic złego nie zrobili. Przekroczyli głupie przepisy. A przecież to są nie tylko konsekwencje karne. Osoby skazane za posiadanie nie mogą kandydować do parlamentu, uczyć w szkole, pracować w sądzie. Gdyby taką ustawę zrobiono za PRL, to trudno byłoby znaleźć opozycjonistów, którzy mogliby kandydować w 1989 r.

Jakie zmiany w prawie wprowadziłby prof. Vetulani?

Po pierwsze – oczywiście – depenalizacja. W ogóle uważam, że tzw. victimless crimes (przestępstwa bez ofiary) nie powinny być karane. To są zwykłe sprawy, które uważa się za przestępstwo jedynie dlatego, że obrażają dominujące poczucie moralności. Po drugie, dekryminalizacja określonych ilości. Jak przy alkoholu: 0,19 promila we krwi jest dozwolone. Trzeba też wreszcie zacząć rozmawiać o legalizacji obiegu narkotykami. Uważając przy tym, by środki psychotropowe nie były dostępne dla osób, których mózg wciąż się rozwija. Granica ustalona na 18 lat wydaje się być całkiem sensowna.

Dziś nie ma żadnej bariery. Diler nie sprawdza dowodu osobistego. [no offence, ale ciekawe ile razy przeczytamy jeszcze to wyświechtane zdanie - hr.]

Pieniądze zarobione na legalizacji zainwestowałbym w kampanię propagującą rezygnację z narkotyków bez przemocy prawnej. Warto pamiętać, że jest to też wyrywanie dywanika spod nóg czarnemu rynkowi. A podziemie narkotykowe jest groźne. Władze sobie z nim nie radzą i może dlatego wykazują się, łapiąc jedynie użytkowników i drobnych dilerów. Kolejna rzecz to wprowadzenie marihuany do celów leczniczych. Skoro mniej bezpieczna morfina może być lekiem, to dlaczego nie marihuana?

A co leczy?

Chorych z bólami spastycznymi. Jaskrę. Astmę. Stany wygłodzenia. Działa przeciwbólowo, przeciwlękowo, w terminalnych stanach. Chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym tak jak dziś idziemy na ciastko, które przecież też jest szkodliwe, będziemy mogli pójść do kawiarni i zapalić marihuanę. By tak się stało, potrzebne są zmiana mentalności oraz wiedza, która pozwala identyfikować niebezpieczeństwa i ich nie demonizować.

Problemem jest też nasza empatia, która łączy się z zachowaniami agresywnymi. Tak bardzo współczujemy ofierze, że chcemy jak najbardziej dopiec sprawcy „nieszczęścia". Musimy nauczyć się – i dotyczy to zwłaszcza decydentów – zwracać uwagę, czy działając w najlepszej wierze, nie krzywdzimy tych, którym chcielibyśmy pomóc. Bo czy wpychanie do więzień użytkowników narkotyków to jest coś dobrego?

Prof. Jerzy Vetulani jest psychofarma-kologiem, neurobiologiem, biochemikiem, członkiem licznych towarzystw naukowych, m.in. PAN i PAU. To autor wielu prac o międzynarodowym zasięgu. Prowadzi blog „Piękno neurobiologii".

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Mam wielki szacunek do tego Pana. 

Anonim (niezweryfikowany)

Bardzo dobry art.

 

Jak długo jeszcze prawo będzie zwalczac zło, jeszcze wiekszym złem, bo powiedzmy sobie szczerze ani branie dragów ani wsadzanie do więzienia za ich branie, nie sa to czynności błogosławione.

Nie jest tez fajne krytykowanie innych za to co robią, do kiedy nie szkodzą tym innym.

 

Chcę tylko trochę tolerancji, wzajemnego zrozumienia i wolności

Anonim (niezweryfikowany)

Oczywiscie dobrze mowi, jestem pierwszy za legalizacja, ale niech idzie na szczaw ze szkodliwoscia ciastek. sory. 

Anonim (niezweryfikowany)

Ciekawy artykuł oczywiście jestem za. Może oprócz jednego mianowicie Odwalcie sie od ciastek !

Anonim (niezweryfikowany)

No ja bym na pana zaglosowal w wyborach;) szkoda ze nasz rzad nie patrzy na problem narkotykow panskimi oczami, moze wtedy tylu mlodych ludzi nie mialo by zmarnowanego zycia przez to ze posiadali pare gramow badz co badz roslinnego suszu.. ku..wa ten kraj to jakis absurd

Anonim (niezweryfikowany)

Pan profesor to wielki autorytet w swojej dziedzinie. I rzeczywiście "profesor". Niestety, w tym chorym kraju, w tak zacofanym społeczeństwie nie ma szans nawet na zaistnienie części jego pomysłów. - Zobaczcie na blogu pana profesora fragment nagrania "Rozmów tłuków w tłoku" z jego udziałem na temat tak zwanych narkotyków (nie trawię tego słowa, dlatego "tak zwanych"). Żenada.

Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)

pomyślałem, że komuś mogą przydać się moje doświadczenia ostatniego

weekendu, chciałbym się więc z Wami nimi podzielić.



Substancje:

Żółte Mitsubishi (MDMA albo MDA, na to drugie wskazuje krótszy peak)

5-HTP (5-hydroksytryptofan)

Vinpocetine

Sok grejpfrutowy ;]





A więc.

Jak wiemy, 5-HTP jest prekursorem 5-HT (serotoniny). Teoria jest taka:

więcej 5-HTP -> więcej serotoniny w neuronach -> MDMA wyzwala więcej

  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Miks

Nastawienie na ciekawą wycieczkę, bez wygórowanych oczekiwań, radość, że udało się dostać substancję po 1,5 roku poszukiwań. W towarzystwie dwóch kumpli - W., z którym kwasiłem już wcześniej i D. Wyprawa do lasów w pobliżu domu D., listopadowe popołudnie, które szybko zmieniło się w wieczór a potem także noc.

Minęło już półtorej roku od mojej pierwszej i zarazem ostatniej próby z LSD, więc kiedy udało się zdobyć papierki bardzo się ucieszyłem. Planowaliśmy razem z kilkoma kumplami zrobić większą wycieczkę. Generalnie chętnych było dość dużo, bo chyba z 7 czy 8 osób, ale nie mogliśmy znaleźć wspólnego terminu, który by wszystkim pasował. Zadecydowaliśmy więc razem z W i D, że zrobimy jedną mniejszą wyprawę zanim zbierzemy się na tę dużą, właściwą.

  • Kannabinoidy
  • Katastrofa
  • Marihuana

Grudniowy wieczór, światła lamp - pozytywne nastawienie (powracałem do haszu po dłuugim czasie bo nie można go było nigdzie dostać)

Moja przygoda z haszyszem zaczęła się już rok wcześniej przed opisywanym tripem, paliłem to w miarę często bo i było dobrze dostępne, kopało i ogólnie dostarczało masę pozytywnych wrażeń, przynajmniej wtedy gdyż od tamtego czasu zacząłem bawić się w chemole regularnie. Mieszanki ziołowe, syntetyki wszelkie oraz benzo zmieniły mój sposób postrzegania świata, odkąd dowiedziałem się o derealizacji zacząłem się o nią bać, bałem się tego że zacząłem dostrzegać u siebie objawy zaburzeń schizotypowych - to bardzo ważne w kontekście opisywanego tutaj tripa.

 

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Gorący, parny letni wieczór/noc. Wszystko, czego potrzeba do szczęścia, czyli --> ja, kwas i las!

20:15 – Intoksykacja. Jeszcze w domu, kartonik trafia tam gdzie czuje się najlepiej, a więc pod mój język. Trwają ostatnie przygotowania – zgrywanie muzyki na mp3, pakowanie prowiantu i śpiwora do plecaka.
Pół godziny później zakładam plecak i dziarsko wychodzę – humor dopisuje, co jest zapewne już pierwszym efektem zażytej substancji.

randomness