REKLAMA




Bronię Gajewskiego. Mój syn żyje dzięki niemu i leczeniu olejem z konopi

- Zeszłego lata grałem z synem we frisbee. Z chłopakiem, który już dawno miał umrzeć! Pokonaliśmy raka dzięki olejowi z konopi i poświęceniu Jakuba Gajewskiego, którego chce się dziś wtrącać do więzienia - grzmi wrocławianin Hubert Bartol

Tagi

Źródło

wroclaw.gazeta.pl
Barbara Stanisz

Komentarz [H]yperreala

Wydaje nam się, że nawet doraźnie, bez czekania na zmianę prawa, sytuacja jest jednoznaczna - brak szkodliwości społecznej czynu, kropka. 

Odsłony

788

- Zeszłego lata grałem z synem we frisbee. Z chłopakiem, który już dawno miał umrzeć! Pokonaliśmy raka dzięki olejowi z konopi i poświęceniu Jakuba Gajewskiego, którego chce się dziś wtrącać do więzienia - grzmi wrocławianin Hubert Bartol

Dziś przed Sejmem w Warszawie odbędzie się manifestacja przeciwko zatrzymaniu Jakuba Gajewskiego, który został oskarżony o przemyt oleju z konopi indyjskich - medycznej substancji, która w Polsce jest zakazana. Gajewskiemu, choć olej przewoził dla ciężko chorych najbliższych, grozi 15 lat więzienia.

Obecność na manifestacji na Facebooku potwierdziło już ponad 30 tys. osób, jednak organizatorzy szacują, że realnie weźmie w niej udział około 3-4 tys. zwolenników medycznej marihuany. Przybycie potwierdziło już trzech kandydatów na prezydenta RP: Janusz Palikot, Magdalena Ogórek i Janusz Korwin-Mikke.

Pod Sejmem będzie też Hubert Bartol, który opowiedział nam historię leczenia guza mózgu u syna z użyciem oleju z konopi.

Rozmowa z Hubertem Bartolem

Barbara Stanisz: We relacjach z zatrzymania Jakuba Gajewskiego, który sprowadzał dla ciężko chorych bliskich zakazany w Polsce leczniczy olej z konopi, określano go czasem słowem "dystrybutor". Twoim zdaniem jest ono nieodpowiednie?

Hubert Bartol: Gajewski to człowiek, który bezinteresownie pomagał innym. Nie tylko swoim najbliższym. Także mnie i mojemu synowi. Dystrybutor to jest ktoś, kto nakłada marżę na swoją usługę. Jakub Gajewski zaś nic na tym nie zarabiał.

Ze słowem "dystrybutor" się nie zgadzasz. A co ze słowem "zbrodnia"? Według polskiego prawa Jakub Gajewski dopuścił się ciężkiego przestępstwa, czyli właśnie zbrodni.

- Dla mnie zbrodnią jest oskarżenie Gajewskiego. Jeszcze tydzień przed jego aresztowaniem Trybunał Konstytucyjny ponaglił Sejm, by zmienić prawo i oddzielić stosowanie konopi jako narkotyku od leku dla ciężko chorych ludzi. Więc o jakiej zbrodni mówimy? Chcę teraz powiedzieć w imieniu wszystkich pacjentów i ich rodzin: jesteśmy oburzeni i zbulwersowani.

Ale przecież prokurator nie ma wyjścia. Musi postępować według prawa. Straż graniczna złapała Gajewskiego i przekazała oskarżycielowi. A on, opierając się na ustawie, musiał postawić mu zarzuty.

- A co z wyrokiem TK? To nie jest prawo? Tego, co się dzieje, nie odbieram jako stosowanie prawa, ale jako nagonkę na pacjentów i osoby służące im pomocą.

Jakub Gajewski wpadł. Skonfiskowano mu też olej, który miał być przeznaczony dla pacjentów.

- Olej RSO [z kwiatu konopi - przyp. red.] zamawiało od Gajewskiego kilka osób. W tym ja - dla syna Jakuba. Mój Kuba na szczęście jest w trakcie leczenia profilaktycznego, więc w jego przypadku przerwanie terapii nie będzie mieć tak złych skutków, jak w przypadku innych osób. Pozostałe osoby wciąż cierpią na glejaka, czyli raka mózgu. Są na początku leczenia olejem. 24-godzinna przerwa w podawaniu oleju RSO jest niebezpieczna, bo wtedy komórki rakowe przeprowadzają atak zintensyfikowany.

Skąd to wiesz?

- Z publikacji i z doświadczenia. W internecie jest dostępna masa badań na ten temat. Jest mnóstwo wywiadów z pacjentami, którzy wyleczyli raka, stosując olej RSO. Można znaleźć około 20 tys. naukowych i medycznych artykułów o zastosowaniu kanabinoidów [substancje występujące w konopiach - przyp. red.]. Poza tym są kraje na świecie, w którym to dopuszczalne metody leczenia.

Opowiesz o swoim synu?

- Ma 28 lat. Miał glejaka. Przy pierwszych objawach, które wystąpiły około 10 lat temu, lekarz zdiagnozował u niego chorobę psychiczną. Przez sześć lat leczyliśmy syna na depresję. Pewnego dnia jesienią w 2013 r. syn zemdlał. Dopiero wtedy zbadano go tomografem komputerowym. Okazało się, że guz ma sześć centymetrów średnicy. Operacyjnie udało się usunąć tylko jego część. Zmniejszony o prawie 80 proc. guz został poddany chemioterapii. Syn brał tabletki i zastrzyki, był pod opieką lekarzy z Dolnośląskiego Centrum Onkologicznego.

Jak długo?

- Dwa i pół miesiąca. Po tym czasie spotkaliśmy się z lekarką prowadzącą syna. Wielki szacunek dla niej za to, że była z nami szczera. Nie dawała nadziei. Powiedziała, że medycyna jest bezsilna, a mojemu Jakubowi zostały maksymalnie trzy miesiące życia.

Pozwoliła nam zdecydować, czy przerwać chemioterapię, żeby Jakub swoje ostatnie miesiące żył bez męczarni. Przerwaliśmy chemię i na tydzień odżył. Potem jednak jego stan zaczął się radykalnie i w zastraszającym tempie pogarszać. Widziałem syna umierającego. Leżał bez kontaktu, bez ochoty na cokolwiek, wstawał z łóżka tylko do toalety, a nawet to sprawiało mu trudność.

...

- Nie chciałem pogodzić się z tym, że wkrótce umrze. Zacząłem szukać alternatywnych metod leczenia. Dotarłem do informacji o leczeniu kanabinoidami, dowiedziałem się o właściwościach oleju RSO. Chciałem znaleźć ich potwierdzenie, czytałem badania naukowe, kontaktowałem się z pacjentami, którzy go stosują. Kontaktowałem się z lekarzami z Kanady, Izraela, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, którzy stosowali medyczną marihuanę.

Pojawiła się nadzieja?

- Pojawiła się cholerna nadzieja. Zanim udało mi się zdobyć olej RSO, dotarłem do osoby, która przywoziła medyczną marihuanę dla niepełnosprawnych, i namówiłem syna do inhalacji. Syn spalał wtedy około 10 g dziennie.

To strasznie dużo.

- Tak, ale w stanie terminalnym, w którym był, ta substancja działała inaczej. On nie siedział na haju. Po prostu czuł mniejszy ból i odzyskał apetyt, zaczął ze mną rozmawiać. W końcu zdobyłem olej.

Jak taki olej wygląda? Ile się go podaje?

- Ma konsystencję smaru. A dawkowanie jest zależne od stadium choroby, od wieku chorego i od stężenia THC (substancji psychoaktywnej) w oleju.

Zapytam inaczej: Jakub Gajewski w momencie aresztowania miał przy sobie 0,9 kg oleju. To dużo czy mało?

- Mało. W stanie terminalnym - a olej, który wiózł Gajewski, był przeznaczony dla osób właśnie w takim stanie - to ilość niewystarczająca na przeprowadzenie jednej pełnej kuracji. Najpierw podaje się choremu minimalne ilości i zwiększa dawkę o jedną kroplę co trzy, cztery dni. Do dawki docelowej, leczniczej dochodzi się dopiero po blisko trzech miesiącach. Zaznaczam, że to procedura dla pacjentów w najcięższym stadium choroby nowotworowej. Dawką ostateczną dla takich chorych, w tym dla mojego syna, były 3 g dziennie.

Podawałeś olej i obserwowałeś syna. Co widziałeś?

- Po pierwszych dniach widoczne już było, że ma mniejsze bóle. Zanim zacząłem leczyć go olejem, bóle były tak silne, że kilka razy w tygodniu musiałem wzywać do domu pogotowie razem z policją.

Z policją?

- Tak, bo ból powodował halucynacje i cierpienie tak ogromne, że syn wpadał w amok i nie można go było opanować. To jest niewyobrażalne. Żadnej świadomości i kontroli. Odkąd zaczął przyjmować olej, takie kryzysy występowały coraz rzadziej i rzadziej. Po dwóch miesiącach jedzenia oleju syn stopniowo zaczął wracać do życia i realizowania pasji.

Jakie ma pasje?

- Malarstwo, rysunek, muzyka i wschodnie sztuki walki. Bardzo dużo razem ćwiczyliśmy.

Miał na tyle sił, żeby zacząć ćwiczyć sztuki walki?

- Sprawdź mojego Facebooka. Tam prowadzę dziennik z leczenia. Dzień po dniu wpisuję obserwacje, opisuję jego reakcje mentalne i fizyczne, umieszczam zdjęcia oraz wideo. Jest nawet film, na którym widać, jak zeszłego lata gram z synem we frisbee. Z chłopakiem, który już dawno miał umrzeć! I tylko dzięki olejowi RSO i dzięki poświęceniu Jakuba Gajewskiego.

Pani doktor, która prowadzi mojego syna w przychodni paliatywnej...

Czyli jesteście nadal pod stałą opieką lekarza?

- Oczywiście. Nasza lekarka na początku była oburzona, gdy przyznałem się do stosowania oleju. W ogóle lekarze zaczęli mnie unikać. Zmienili podejście po trzech miesiącach, gdy przyszedłem, by zrobić badania kontrolne neurologiczne i przede wszystkim, żeby im pokazać syna, który powinien nie żyć... Lekarka mało nie popłakała się ze szczęścia.

Po siedmiu i pół miesiąca przyjmowania oleju RSO zrobiliśmy kolejne badanie tomografem. Gdy zobaczyłem wynik, wpadłem w ekstremalną euforię. Poszedłem do pani doktor z wynikiem, żeby potwierdziła to, co widziałem na zdjęciach. A raczej to, czego nie widziałem.

Guz zniknął?

- Komórki, które były rozsiane po całym mózgu, też zniknęły. A jedyne leki, jakie przyjmuje mój syn oprócz oleju, to leki antyepileptyczne, które nie mają wpływu na raka. Teraz syn powoli staje się samodzielny. Sam chodzi do sklepu, księgarni, trochę odciąża mnie już w domowych obowiązkach. Żyje!

Dlatego uważam, że karanie, ściganie za olej, robienie z kogoś przestępcy jest samo w sobie przestępstwem.

Ile zostało ci oleju?

- Na kilka dni. I nie mam pewności, czy za chwilę nie przyjdzie do mnie policja i go nie zarekwiruje.

Bo rozmawiamy?

- Zwłaszcza że rozmawiamy i zwłaszcza że ja się z tym nigdy nie chowałem. Pokazuję się publicznie, bo chcę, żeby ludzie wiedzieli, że po pierwsze - jest lek na raka, a po drugie - że trzeba go zalegalizować. Chciałbym, żeby tysiące ludzi leczących się marihuaną i olejem przestało się bać i wyszło z ukrycia. Zwłaszcza że zwykle są to osoby, które nie mają już wyjścia, bo konwencjonalne metody zawiodły.

Dzisiaj w Warszawie organizujecie manifestację dla Jakuba Gajewskiego.

- Tak. Nasze oburzenie jest tak ogromne, że postanowiliśmy stanąć w obronie Kuby i pokazać naszemu ustawodawcy, jak wielką krzywdę czyni człowiekowi, dzięki któremu wielu ludzi powraca do zdrowia i żyje. Mój syn nie jest bowiem jedynym przypadkiem. Jest nas wielu. To są osoby z najróżniejszych warstw społecznych: robotnicy, biznesmeni, ludzie z wyższych sfer. Osoby młode i stare. Nie zgadzamy się na represje i mamy dosyć bycia szczutymi i zastraszanymi.

Są kraje, w których marihuana jest legalna. Może trzeba po prostu wyjechać?

- Nie będę wyjeżdżał, bo tu jest mój dom! Poza tym dostaję setki maili od osób, które szukają pomocy, tak jak ja kiedyś. Mam moralny obowiązek, by być w kraju, dopóki nie wywalczymy zmiany prawa.




Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Wicjaa (niezweryfikowany)

Jest mnóstwo badań nt. skuteczności oleju z konopi na raka. Niestety dla pacjentów, RSO nigdy w Polsce nie będzie zalegalizowany. Należy edukować pacjentów i tłumaczyć, że w RSO oprócz THC istotne jest również CBD. Najkrócej rzecz ujmując: THC zabija komórki "z zewnątrz", a CBD zapobiega podziałowi komórek rakowych (nie rozrasta się) i wspomaga system odpornościowy. Na samo CBD też jest mnóstwo badań, naukowcy zwrócili na to uwagę po tym, jak większość krajów nie zalegalizuje thc (http://www.konopna-klinika.pl/pl/i/Badania-naukowe/16) .

Nawet Dr Bachański u w radiowej 3Trójce mówił, że w medycznej marihuanie najważniejsze jest cbd, a nie thc (https://www.polskieradio.pl/9/302/Artykul/1539428,Kontrowersje-wokol-lec...). Co prawda chodziło o epileptyków, w leczeniu raka podobno stosunek 1:1.

Zajawki z NeuroGroove
  • Pierwszy raz
  • Szałwia Wieszcza

pokój hotelowy, podekscytowanie z lekkim niepokojem

Opisane wydarzenia miały mejsce w Holandii, dokąd pojechałem z kumplem w celach zarobkowych na wakacje. Pewnego razu wybraliśmy się po pracy na krótką wycieczkę do Amsterdamu z której wróciliśmy m.in. z 20x ekstraktem szałwii wieszczej.

  • Ketony
  • Pierwszy raz

W momencie zarzucenia i godzine od rozpoczęcia fazy:Szkoła. Reszta czasu:Autobus i dom.

~14:30
Rozkruszam jedną pixe, i wciągam ją z telefonu w szkolnej toalecie.
Ide na lekcje, siedze z kolegą który zarzucił pół.
Luzna lekcja, rozmawiam z kolega, nudze się.
~15:00
Czuje nagły przypływ energii i euforii, chodze po klasie zeby pogadac z innymi kolegami.
Zacząłem być miły, grzeczniej się zwracać do osób z klasy których strasznien nie lubiłem, dużo osób się nawet zdziwiło ze jestem taki miły.
Moi koledzy siedzieli i słuchali jak mówie o wszystkim i o niczym, pierdoliłem takie glupoty ale bylo to ciekawe.
~15:35

  • Amfetamina


Świta sobie ranek, a ja już po imprezce. Siedzę w domu przed

kompem... i dziwnie się czuję, bardzo dziwnie...

Po amfie i 2ssi.

Ale jedźmy od początku:



Tak w ogóle to lipa, bo impra skończyła się jakoś wcześnie ale

jutro się maraton szykuje (jak się okazało, nie tylko ta

imprezzza szybko się zwinęła ale wszystkie w mieście

dzisiaj :/).Chyba organizatorzy chcieli dać ludziom odpocząć,

hehe ;D


  • 4-HO-MET

A więc zgodnie z wpojoną mi w liceum zasadą która okazuje się niezłym kwasem dobrym zwyczajem jest zacząć od szczegółu po czym przejść do ogółu.

Od kilku dni miałem pewien problem. Nie mogłem się porządnie wypróżnić. Fajnie się zaczyna trip report, nie? Ale to niech sobie tam tkwi w podświadomości bo zabieram Cię drogi czytelniku na wycieczkę! ;) Oczywiście w odpowiednim momencie z tej podświadomości problemik zostanie wyciągnięty ale o tym później.

Jedziemy!

randomness