Konopie, prawo i sprawiedliwość

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Krytyka Polityczna
Jerzy Afanasjew

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - serdecznie pozdrawiamy źródło i autora!

Odsłony

467

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

Na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata skazał sąd w Jeleniej Górze Jakuba Gajewskiego, lidera ruchu „Wolne Konopie”. W 2015 roku razem z również skazanym Dariuszem Dołeckim oraz jego żoną Ewą zostali zatrzymani na granicy z 1,2 litra oleju z konopi indyjskich. Specyfik wieźli dla umierającej na raka trzustki matki Dołeckiego. Zmarła na dzień przed wypuszczeniem jej syna z aresztu, 31 sierpnia 2015 roku.

PŁAĆ I PŁACZ

Surowy wyrok za bezinteresowną pomoc najbliższym zapadł dosłownie dzień przed dopuszczeniem przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych pierwszego „surowca farmaceutycznego” na bazie konopi. W rok po tak zwanej „legalizacji” medycznej marihuany licencję na jej import i sprzedaż w Polsce uzyskała na razie jedynie kanadyjska korporacja Spectrum Cannabis. Koszt specyfiku szacowany jest na zawrotne 64 złote za gram – ponad 2 razy więcej niż dzisiejsza cena na czarnym rynku. W hurcie w USA gram marihuany kosztuje obecnie niewiele ponad dolara.

Tak najwyraźniej wygląda dostęp do legalnej marihuany w wykonaniu PiS. Substancja, której główną zaletą jest niski koszt produkcji (bo nie oszukujmy się, trawka to nie żaden cudowny lek) będzie dostępna tylko dla najbogatszych. Olej, z którym zostali zatrzymani konopni aktywiści, kosztowałby w aptece miałby nawet 384 tysiące złotych. To jakieś 384 tysiące więcej niż cena dwóch plastikowych doniczek. Dlaczego więc polska medyczna marihuana nie jest nawet polska, tylko importowana?

UPRAWY NA CENZUROWANYM

Poznański Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich już od lat sygnalizuje, że jest gotowy rozpocząć krajowe uprawy konopi indyjskich. Ich odmiany konopi siewnych (przemysłowych), np. Beniko, znane są na całym świecie. Na posiedzeniu komisji zdrowia w 2016 r. były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) apelował w tej kwestii: „Liroy, nie możemy się zgodzić na to, żeby uprawiać marihuanę na parapecie. Liroy mówi: macie rację, to idziemy poprzez instytuty naukowe. (…) Ta ustawa jest niepotrzebna, szkodliwa, co więcej, w mojej ocenie uruchomi podziemie”.

Dlaczego nie ma zgody politycznej na domowe uprawy? „Lepszy krok w dobrą stronę niż nic” – tłumaczył stanowisko klubu poselskiego Prawa i Sprawiedliwości Poseł Grzegorz Raczak (PiS). Natomiast poseł Arłukowicz dopytywał przedstawicieli Obywatelskiego Komitetu Koalicji Medycznej Marihuany: „Pacjent umiera po tygodniu od przepisania mu medycznej marihuany, a ktoś zostaje z pozwoleniem na uprawę na 120 dni. Kto sprawdza, czy zlikwidowano tę uprawę i czy ona nie wędruje na rynek wtórny?” Problem, jak się okazuje, jest nie tyle absurdalny, co już dawno rozwiązany. Temat zamknęła na tym samym posiedzeniu Ewa Kopacz (PO): „takie uregulowanie prawne jest zapisane w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty.”

POLSKA NAUKA WIE LEPIEJ

No dobrze, to może mamy chociaż refundację? A skądże! Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznała, że dowody naukowe nie uzasadniają refundacji w takich wskazaniach, jak np. padaczka lekooporna, spastyczność, stwardnienie rozsiane, przewlekły ból czy nudności i wymioty związane z chemioterapią. To jednak dokładnie te schorzenia, których leczenie konopiami amerykańskie Narodowe Akademie Nauki, Inżynierii i Medycyny w meta-analizie ponad dziesięciu tysięcy badań klinicznych uznały za poparte definitywnymi lub znaczącymi dowodami.

Zanim jednak oświecenie dotrze pod nasze strzechy, musimy wyjść z mrocznych wieków karania za posiadanie. Z receptą czy bez, zamykanie użytkowników w więzieniach nie jest skuteczną metodą walki z uzależnieniami. Jest za to doskonałym narzędziem podnoszenia policyjnych statystyk. Obecnie 90 procent zakończonych postępowań narkotykowych dotyczy niewielkich ilości posiadanych na własny użytek (KGP, 2017). Władze chwalą się, że rośnie liczba umorzeń, ale ukrywają, że aresztowań przybywa jeszcze szybciej. W 2017 roku za przysłowiowego skręta zatrzymano jak dotąd najwięcej, bo ponad 30 tysięcy osób.

Oceń treść:

Average: 8.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Kodeina
  • Pierwszy raz

mój dom, godzina 11.45, próbuje po raz pierwszy, ogólna ekscytacja nowym dla mnie wynalazkiem

Kilka dni wcześniej myślałem już o spróbowaniu kodeiny. Tego dnia kończyłem zajęcia dużo szybciej niż zwykle i postanowiłem zaopatrzyć się w paczuszkę antidolu. Pani w aptece bardzo miła, wymownie uśmiechnęła się gdy poprosiłem o lek. Zapłaciłem, wyszedłem i udałem sie prosto do domu.

11.20

  • Marihuana




Cała akcja miała miejsce w lato, bodajże 2 lata temu. Poszliśmy

z kolegami nad rzekę w takie fajne miejsce, gdzie spotykała się

punkowa młodzież. Wielu rzeczy nie pamietam z racji tego ze to

bylo dawno temu. Wzieliśmy ze sobą mary jane. Wtedy paliłem

jeszcze rzadko, więc po każdym upaleniu miałem...super stan:) Tego

dnia mialem jednak trip życia:} Pamietam że jakiś czas po

spaleniu zioła, zrobiło mi sie trochę słabo. Postanowiłem więc

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Ciekawość Chęć na wyższe loty Głód adrenaliny Głód wiedzy Własny, ciemny pokój

WRACAM :)

Szybciej niż mogłem się tego spodziewać.

Przed państwem historia o fazie, która rozkurwiła wszystko, co się dało.

W formie mojego monologu spisanego na GG.

 

 

ja, 6 gru, 19:55

 

>19:50- tussidex w ilości 15 kapsułek wchodzi do japy

>Teraz, czyli 19: 55- czuję pierwszy efekt <rotfl>

>To będzie amejzin trip

>Bolała mnie głowa dziś.

>Teraz czuję takie przyjemne naciski zamiast bólu :))

  • Dekstrometorfan
  • Tripraport

Wakacje dwa lata temu spędzane na wsi u dziadków koleżanki, zero jakiejkolwiek presji i stresu. Zdecydowałyśmy się na DXM bo będąc tam nie miałyśmy dostępu do niczego innego co umiliłoby nam pobyt na łonie natury

 

Wyjechałyśmy na tydzień za miasto. Postanowiłyśmy uczczić wakacje krótkim wypoczynkiem w spokojnej okolicy, i w ciągu jednego z letnich wieczorów urozmaiciłyśmy sobie pobyt tam słynnym Acodinem.