REKLAMA




Konopie, prawo i sprawiedliwość

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Krytyka Polityczna
Jerzy Afanasjew
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - serdecznie pozdrawiamy źródło i autora!

Odsłony

392

Monopol zagranicznej korporacji, więzienie za samoleczenie, ceny wyższe niż na czarnym rynku. Tak wygląda „legalizacja” medycznej marihuany w Polsce.

Na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata skazał sąd w Jeleniej Górze Jakuba Gajewskiego, lidera ruchu „Wolne Konopie”. W 2015 roku razem z również skazanym Dariuszem Dołeckim oraz jego żoną Ewą zostali zatrzymani na granicy z 1,2 litra oleju z konopi indyjskich. Specyfik wieźli dla umierającej na raka trzustki matki Dołeckiego. Zmarła na dzień przed wypuszczeniem jej syna z aresztu, 31 sierpnia 2015 roku.

PŁAĆ I PŁACZ

Surowy wyrok za bezinteresowną pomoc najbliższym zapadł dosłownie dzień przed dopuszczeniem przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych pierwszego „surowca farmaceutycznego” na bazie konopi. W rok po tak zwanej „legalizacji” medycznej marihuany licencję na jej import i sprzedaż w Polsce uzyskała na razie jedynie kanadyjska korporacja Spectrum Cannabis. Koszt specyfiku szacowany jest na zawrotne 64 złote za gram – ponad 2 razy więcej niż dzisiejsza cena na czarnym rynku. W hurcie w USA gram marihuany kosztuje obecnie niewiele ponad dolara.

Tak najwyraźniej wygląda dostęp do legalnej marihuany w wykonaniu PiS. Substancja, której główną zaletą jest niski koszt produkcji (bo nie oszukujmy się, trawka to nie żaden cudowny lek) będzie dostępna tylko dla najbogatszych. Olej, z którym zostali zatrzymani konopni aktywiści, kosztowałby w aptece miałby nawet 384 tysiące złotych. To jakieś 384 tysiące więcej niż cena dwóch plastikowych doniczek. Dlaczego więc polska medyczna marihuana nie jest nawet polska, tylko importowana?

UPRAWY NA CENZUROWANYM

Poznański Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich już od lat sygnalizuje, że jest gotowy rozpocząć krajowe uprawy konopi indyjskich. Ich odmiany konopi siewnych (przemysłowych), np. Beniko, znane są na całym świecie. Na posiedzeniu komisji zdrowia w 2016 r. były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO) apelował w tej kwestii: „Liroy, nie możemy się zgodzić na to, żeby uprawiać marihuanę na parapecie. Liroy mówi: macie rację, to idziemy poprzez instytuty naukowe. (…) Ta ustawa jest niepotrzebna, szkodliwa, co więcej, w mojej ocenie uruchomi podziemie”.

Dlaczego nie ma zgody politycznej na domowe uprawy? „Lepszy krok w dobrą stronę niż nic” – tłumaczył stanowisko klubu poselskiego Prawa i Sprawiedliwości Poseł Grzegorz Raczak (PiS). Natomiast poseł Arłukowicz dopytywał przedstawicieli Obywatelskiego Komitetu Koalicji Medycznej Marihuany: „Pacjent umiera po tygodniu od przepisania mu medycznej marihuany, a ktoś zostaje z pozwoleniem na uprawę na 120 dni. Kto sprawdza, czy zlikwidowano tę uprawę i czy ona nie wędruje na rynek wtórny?” Problem, jak się okazuje, jest nie tyle absurdalny, co już dawno rozwiązany. Temat zamknęła na tym samym posiedzeniu Ewa Kopacz (PO): „takie uregulowanie prawne jest zapisane w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty.”

POLSKA NAUKA WIE LEPIEJ

No dobrze, to może mamy chociaż refundację? A skądże! Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznała, że dowody naukowe nie uzasadniają refundacji w takich wskazaniach, jak np. padaczka lekooporna, spastyczność, stwardnienie rozsiane, przewlekły ból czy nudności i wymioty związane z chemioterapią. To jednak dokładnie te schorzenia, których leczenie konopiami amerykańskie Narodowe Akademie Nauki, Inżynierii i Medycyny w meta-analizie ponad dziesięciu tysięcy badań klinicznych uznały za poparte definitywnymi lub znaczącymi dowodami.

Zanim jednak oświecenie dotrze pod nasze strzechy, musimy wyjść z mrocznych wieków karania za posiadanie. Z receptą czy bez, zamykanie użytkowników w więzieniach nie jest skuteczną metodą walki z uzależnieniami. Jest za to doskonałym narzędziem podnoszenia policyjnych statystyk. Obecnie 90 procent zakończonych postępowań narkotykowych dotyczy niewielkich ilości posiadanych na własny użytek (KGP, 2017). Władze chwalą się, że rośnie liczba umorzeń, ale ukrywają, że aresztowań przybywa jeszcze szybciej. W 2017 roku za przysłowiowego skręta zatrzymano jak dotąd najwięcej, bo ponad 30 tysięcy osób.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-P
  • Pierwszy raz

Postanowiłem zajrzeć w głąb siebie, odbyć podróż w nieznane, nie spodziewałem się tylko tego co tam zobaczę. Początkowo wziąłem u kumpla, później byłem wszędzie.

16.15  Wypijam z łyżeczki zbawienną kropelkę, której tak pożądałem. Nie lubię czekania na bodyload, więc włączyłem film z kumplem - Donnie Darko. Po niespełna pietnastu minutach odczuwam zanik kaca z poprzedniego dnia i delikatny ucisk w głowie jak po słabym joincie.

  • Katastrofa
  • Mefedron
  • Metedron
  • Odrzucone TR

Trafiłem na ta strone po raz pierwszy.... Pamiętam jak już skonczyłem branie czegokolwiek szczególnie w takich ilościach jak kiedyś...czyli naprawde duzo po 10 piguł na Stwierdziłem ze palic szajsu jakiegos nie bede albo ziolo albo nic ale czemu nie sprobowac proszku albo tabletek z dopalaczy skoro lsd czy mdma jadłem... no i pojechaliśmy.... Trafiliśmy z kolegami na miasto akurat mieliśmy 40 zł i nie wiedzielismy czy sie napic czy co....no to zaprtoponowałem zebysmy walneli sobie coco-mint...akurat promocja nabój po 10 złtych nas czterech...

  • 2C-D
  • Tripraport

brane w domu, trip w lesie

  Pewnego dnia spotkałem się z dziewczyną u mnie w domu. O 14:30 spaliliśmy fifę skuna, posłuchaliśmy muzyki i o 15:30 poszło 25mg 2c-d donosowo na łebka. Okrutny ból, pieczenie, drętwienie głowy, swędzenie pod skórą na głowie (zatoki), łzy z oczu. Cała twarz zapuchnięta, oczy bordowe. po 2min poczułem pierwsze efekty - zataczało mnie i myślałem zdecydowanie inaczej.

  • Gałka muszkatołowa

Utartą na tarce gałkę (6 całych orzechów) zmieszałem z wodż i wypiłem z niejakim obrzydzeniem, aczkolwiek w odróżnieniu od innych osób, które narzekały na paskudny smak, najbardziej przeszkadzały mi drobinki gałki drażniące przełyk. Sam smak jest do wytrzymania, dlatego nastepnym razem spróbuję przygotować wywar, bez trocin. Ku mojemu zdziwieniu ta mikstura zadziałala - może nie tak, jak się spodziewałem, bo bardzo delikatnie - wrażenia miałem podobne jak po pierwszych machach trawki.


randomness