Haszysz domowej roboty

Haszysz o wiele lepszy niż ten powszechnie dostępny na naszym rynku możesz zrobić sam. Co najlepsze - możesz go zrobić ze śmieci, którymi dysponuje każdy hodowca! Całość jest banalnie prosta.

Tagi

Odsłony

68121

Haszysz o wiele lepszy niż ten powszechnie dostępny na naszym rynku możesz zrobić sam. Co najlepsze - możesz go zrobić ze śmieci, którymi dysponuje każdy hodowca! Całość jest banalnie prosta.

Trochę teorii. Większość substancji psychoaktywnych konopi zawarta jest w kryształkach pokrywających roślinę - trichomach. Haszysz to właśnie te kryształki zebrane i sprasowane. Największe kryształy są oczywiście na żeńskich kwiatostanach, jednak liście też są nimi pokryte. Wszystko co musisz zrobić, żeby uzyskać haszysz, to oddzielić kryształy od materiału roślinnego._

Czego potrzebuję?

Podstawa - musisz mieć liście konopi, plus:
-cokolwiek, do czego zmieszczą się liście
-damskie rajstopy
-gumka recepturka lub sznurek

Już mam. Zaczynamy.
Wysuszone liście, ścinki ze strzyżenia kwiatów, ewentualnie same kwiaty suszysz. Całość kruszysz i przesypujesz do jakiegoś poręcznego pojemnika. Przykrywasz pojemnik rajstopą. Najlepiej użyć grubej rajstopy. Jeśli używasz cienkiej, to złóż ją dwukrotnie. Im większe oczka, tym materiał przesypujący się przez rajstopę będzie gorszej jakości.

Teraz odwracasz pojemnik do góry dnem i energicznie nim potrząsasz. Rób to nad jakąś gładką powierzchnią, żeby później móc zebrać owoce swojej pracy. Najlepszy haszysz robi się z materiału uzyskanego przez pierwsze kilka minut potrząsania. Co jakiś czas zbieraj wytrzęsiony pył na kupkę. Możesz użyć karty telefonicznej, żyletki itp

Jeśli zebrałeś już zadowalającą Cię ilość haszyszu sprasuj go jeśli chcesz. Materiał uzyskany przy pierwszych minutach potrząsania nadaje się do sprasowania palcami. Jeśli zawiniesz haszysz w pergamin, to możesz sprasować go żelazkiem w temperaturze około 150 stopni. Możesz też zawinąć w pergamin i folię i wsadzić do buta pod piętę chodząc cały dzień.

Jakość haszu zależy od jakości ziela. Im więcej liści tym więcej haszu. Im dłużej trzęsiesz, tym hasz gorszy.

Powodzenia.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

mam pytanie czy z meskiego kwiatka tesz cos wyjdze??

Anonim (niezweryfikowany)

Jezeli z meskiego to tylko makumba

Anonim (niezweryfikowany)

hahahahahahah  rozjebal mnie hahahahah

Anonim (niezweryfikowany)

Zamiast testowac jakies dziwne metody wole kupic sobie taki specjalny shaker (ok 100 zl ) I miec z glowy...Liscie I male topy do sprzętu, 30 min w zamrazalce , potrzepac energicznie I gotowe ;-)

Zajawki z NeuroGroove
  • Brak
  • clonazepam
  • MDMA
  • Retrospekcja

Chęć rozluźnienia się i przyjemnego pofazowania i odstresowania sie

Dużo stresu na głowie ziolo zaczyna nudzić w ostatnim czasie polubiłem se przyjebac ketaminy a dostałem akurat dobytek pieniezny ale nie chciałem przyjebac kety nie miałem ochoty na ciężki robotyczny trip a więc hmmm może jakieś opio? Kurwa opio wpierdalac? Czemu nie ale wsm widzę że gosc ma taniutko klony, oooo jaką piękna cena 5 clonow za 40 zlociszy a więc żal nie skorzystać. godzina z 18

  • 5F-PB-22
  • Przeżycie mistyczne

Japao... Japao... Ja po Japao... Nie mogę przestać tego mówić. Uwielbiam ten stan - skuty jak dzika szmata do tego stopnia że chodzę po gigantycznych lokacjach pełnych szczegółów i znaczenia powtarzając pod nosem wyrazy bez znaczenia. Tym razem załączyło mi się Japao. Można powiedzieć że zauroczyłem się w tym słowie. JAPAO. :D :3

  • Marihuana

Domek w lesie wraz z kumplem M, Pozytywne nastawienie , czysty umysł , ekscytacja nadchodzącym doświadczeniem

Dwa tygodnie przed tripem , będąc z kumplem porobieni znaczącą ilością MJ wpadliśmy na pomysł by przeżyć coś większego. Mieliśmy na myśli Domek w lesie w którym mieliśmy zamiar spędzić trip . Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy spożywac manga , po jednym na głowie . Dzięki mircenowi zawartemu w owych owocach THC zyskuje całowicie inne działanie - głębsze, bardziej mistyczne oraz  wydłużony czas działania. 

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Latanie po lesie w ciepły, choć grudniowy dzień z dwoma ziomkami. Byłem przygotowany na jedzenie 25I-NBOME, a że miałem miłe wspomnienia z 25B-NBOME, to byłem bardzo pozytywnie nastawiony.

Na ten dzień czekałem bardzo długo. Od mojej ostatniej psychodelicznej podróży minęło grubo ponad pół roku, więc zdążyłem zatęsknić za kolorami, fraktalami, wyginaniem wszystkiego wokół i abstrakcyjnym myśleniem. Niebawem pojawiła się okazja - mój kumpel P. miał przywieźć kilka kartonów z odległych krain i zaproponował wrzucenie tego razem. Do zabawy zwerbowaliśmy M., który po moich licznych opowieściach również poczuł chęć przeżycia kwasowej przygody, a także drugiego ziomka, który z pewnych przyczyn nie mógł się zjawić, więc ostatecznie fazowaliśmy we trzech.