Bimber HOWTO

Kompletna i praktyczna wiedza potrzebna do tego, żeby od początku do końca zrobić sobie w domu butelkę wódki.Bimber HOWTO

Tagi

Źródło

[h]

Odsłony

82733
Kompletna i praktyczna wiedza potrzebna do tego, żeby od początku do końca zrobić sobie w domu butelkę wódki.Bimber HOWTO
Zerro^Fabryka_Kaszlu, zero@speed.bajt.com.pl, http://speed.bajt.com.pl/~zero v1.0, lato 2001

Jak pędzić bimber w warunkach domowych


UWAGA! NOWSZĄ WERSJĘ DOKUMENTU ZNAJDZIESZ TU:

http://speed.bajt.com.pl/~zero/teksty/pdw/bimber/bimber_HOWTO.html

-------------------------------------------------------------------------

1. Wstęp

1.1. O tym dokumencie
1.2. Po co pędzić bimber
1.2. Niebezpieczenstwa

2. Część teoretyczna

3. Część praktyczna

3.1. Robimy zacier
3.2. Destylacja metodą garnkową
3.3. Pędzimy na poważnie

4. Bezpieczeństwo

5. Podziękowania i pozdrowienia

6. Reklama niekomercyjna


-------------------------------------------------------------------------

1. Wstęp

1.1. O tym dokumencie

Ten dokument napisałem latem 2001 opierając się na materiałach z mojego zina "Głos Marynarza, Rybaka i Łowcy Absolutu" numer 4. Jego celem jest podzielenie się z innymi moją wiedzą na temat pędzenia bimbru. Wszystko co tu piszę opieram na własnym doświadczeniu, chociaż nie wykluczam możliwości, że mogłem coś pokręcić. Jeśli zdarzy się coś takiego albo jeśli uważasz, że nie napisałem tu o czymś, o czym napisać by warto emailnij do mnie (adres w nagłówku) a ja to uwzględnię. Jest to wersja 1.0. dokumentu. Nie planuję dokonywać w nim zbyt wielu zmian, ale jeśli szukasz nowszej wersji zawsze możesz zajrzeć na moją stronę do działu "Teksty" (adres w nagłówku).
Ten tekst nie został stworzony w celach edukacyjnych - moim zamiarem było zawarcie w nim kompletnej, praktycznej wiedzy potrzebnej do tego, żeby od początku do końca zrobić sobie w domu butelkę wódki. Podkreślam jednak, że nie daję żadnej gwarancji na prawdziwość zawartych tu informacji, nie biorę też na siebie odpowiedzialności za ewentualne złe skutki korzystania z podawanych przeze mnie informacji, za ewentualną utratę życia, zdrowia, wolności czy majątku (zwłaszcza, że w wielu krajach, w tym w Polsce, pędzenie bimbru jest zabronione przez państwo). Po prostu - jesteśmy poważnymi ludźmi i jeśli ktoś się na coś decyduje to robi to sam, z własnej woli, na własną odpowiedzialność.
Ten tekst stanowi własność publiczną (public domain). Możesz robić z nim co chcesz - do podawania się za jego autora i czerpania z tego korzyści majątkowych włącznie - nie wolno ci jednak ograniczać innym możliwości korzystania z niego.

1.2. Po co pędzić bimber

Bo jest to bardzo fajne zajęcie - widzieć, jak od samego początku, od drożdży i cukru własnymi rękami tworzy się wódkę, a potem się nią upić. Bo nie ma lepszego sposobu na utrwalanie wolności niż korzystanie z niej. Bo kupując wódkę w sklepie wspierasz państwo a pędząc bimber rozwijasz swoje umiejętności.

1.3. Niebezpieczeństwa

Wódka domowej roboty podobno może zawierać więcej szkodliwych substancji niż wódka fabryczna - bo w domu są mniejsze możliwości filtrowania niż w fabryce. Pędząc bimber w sposób nieostrożny można popaść w kłopoty z państwem.

2. Część teoretyczna

Produkcja bimbru składa się z dwu etapów. Najpierw robimy zacier, czyli taką przefermentowaną breję, która oprócz różnego syfu zawiera alkohol, potem ten zacier destylujemy, żeby oddzielić alkohol od świństwa. Na czym polega destylacja? Jak już wspomniałem zacier jest mieszniną alkoholu, wody i świństw. Alkohol paruje w jakichś 60 stopniach (Celsjusza), a woda w stu. Więc kiedy podgrzewać zacier to najpierw (w sześćdziesięciu stopniach) odparuje alkohol, a dopiero potem (w stu) woda. No więc robimy tak: podgrzewamy zacier i kiedy paruje alkohol to zbieramy te opary i je skraplamy. A to co po tym wszystkim zostanie śmierdzi i wylewamy do sedesu.

3. Część praktyczna

3.1. Robimy zacier

Zaczynamy od zacieru. Przepis na zacier jest prosty: 1 kilo cukru, 4 litry wody i 10 deko drożdży. Razem: 1+4+10=1410. Łatwo zapamiętać (data bitwy pod Grunwaldem). No więc mieszamy te składniki i zostawiamy na trochę w jakiejś bańce, żeby przefermentowały. I jak już ładnie przefermentuje to mamy gotowy zacier. Można też destylować wino, np. wino z ryżu (ale zacier jest tańszy od wina, a efekt wcale nie gorszy).

3.2. Destylacja metodą garnkową

Mając już zacier musimy go przedestylować. Wiele osób boi się tego etapu, wyobraża sobie, że destylacja jest jakimś strasznie skomplikowanym alchemicznym procesem, wymagającym czort znajet jakich wymyślnych urządzeń. A to wcale nie jest tak. Za chwilę opiszę, jak można przedestylować zacier nie używając żadnych instrumentów, jak tylko garnka, blaszanej miski i kubka. Więc tak: na kuchence stawiamy garnek. Do niego wlewamy zacier. Na środku stawiamy pusty kubek. Na garnku stawiamy blaszaną miskę o zaokrąglonym dnie. Do miski wlewamy zimnej wody, można wrzucić trochę lodu. Co będzie się teraz działo kiedy zapalimy ogień (nie za duży) pod garnkiem? Kiedy podgrzewany zacier osiągnie temperaturę parowania alkoholu zacznie z niego parować alkohol. Opary alkoholu trafiają na zimną miskę i skraplają się. Ponieważ dno miski jest wypukłe więc krople skroplonego alkoholu zjeżdżają na środek i skapują prosto do kubka. Po odpowiednim czasie (nie za wcześnie, bo wtedy sporo niewykorzystanego alkoholu zostanie w zacierze i nie za późno, bo wtedy do kubka pójdą cięższe frakcje czyli syf) wyłączamy gaz, zacier wylewamy do sedesu a bimber z kubka zlewamy do butelki. Ot proste i logiczne.

3.3. Pędzimy na poważnie

Kiedy już pobawimy się trochę z garnkiem i kubkiem w końcu przyjdzie moment, że zechcemy zabrać się za prawdziwe pędzenie bimbru. Będziemy to robić tak: zacier do czajnika, czajnik na gaz, opary alkoholu z dzióbka rurką do chłodnicy, w chłodnicy opary ochładzają się i skraplają i stamtąd spływają do podstawionej szklanki. A co to takiego ta chłodnica i jak ona wygląda? Powiem najpierw jak wygląda chłodnica ze sklepu chemicznego. Jest to szklany pojemnik. Ma on dwie rurki: do jednej wpływa zimna woda (doprowadzana gumową rurką z kranu), z drugiej wypływa już trochę nagrzana woda. A po co ta zimna woda tak przepływa przez chłodnicę? A po to, żeby ochładzać rurkę, która przebiega przez środek chłodnicy. A tą rurką właśnie przepuszczamy opary alkoholu które chcemy skroplić! W fachowej chłodnicy rurka ta zazwyczaj jest zwinięta w spiralę, żeby się lepiej chłodziła. Jeśli jeszcze nie do końca łapiesz to spójrz na ascii-art poniżej:

     (3) -->  ----+                              (1) wlot par alkoholu
              --+ |                              (2) tu wypływa skroplony alkohol
            +---+ +---------------+              (3) wlot wody chłodzącej
            |                     |              (4) wylot wody chłodzącej
(1) -->  =============================  --> (2)
            |                     |
            +--------------+ +----+
                           | +--
                           +---- --> (4)


(btw: ze swojego doświadczenia wiem, że najlepiej, jeśli chłodnica będzie lekko przechylona tak, żeby skroplony alkohol mógł spływać z rurki)

Skąd wziąć chłodnicę? Można pójść do pierwszego lepszego sklepu chemicznego i spytać, czy mają chłodnicę do destylacji. A ja na przykład robiłem chłodnicę sam z plastikowej butelki od napojów. Zrobiłem jedną dziurkę w korku i jedną w dnie i przez nie przepuściłem szklaną rurkę, uszczelniwszy butaprenem. Oczywiście w czasie pracy butelka umocowana była poziomo. W górnej części butelki zrobiłem spory otwór, przez który co pewien czas dolewałem szklanką zimnej wody. A nadmiar wody sam się wylewał. Proste?
Więc system w całości wyglądał tak: W dzióbek od czajnika wsadziłem dopasowany drewniany korek (sam go wystrugałem). On miał przez siebie na wylot otwór a w nim kawałek szklanej rurki (przez który z czajnika lecą opary alkoholu). Na ten kawałek szklanej rurki zatknięty jest kawałek rurki z igielitu (kupionej w sklepie samochodowym). (Ważne, żeby nie używać w instalacji rurek gumowych, bo ponoć potem bimber gumą smakuje). No i ta rurka igielitowa doprowadza opary alkoholu do chłodnicy (którą na sznurkach podwiesiłem pod szafką, żeby było wygodnie). A z chłodnicy skroplony alkohol spływa do szklanki. Ot i wsio.

4. Bezpieczeństwo

Z pędzeniem bimbru wiążą się głównie dwa rodzaje niebezpieczeństw: zdrowotne i prawne. Niebezpieczeństwa zdrowotne głownie wynikają z tego, że podobno bimber miewa rózne złe zanieczyszczenia, metyl itepe. Jeśli chcesz być bezpieczny to przed pędzeniem bimbru porozmawiaj z jakimś fachowcem, lekarzem czy kimś. Ja się na tym nie znam. Poza tym alkohol jest łatwopalny, ogień jest gorący, zamknięte naczynia czasem eksplodują kiedy się je podgrzewa. Tak bywa. Bądź ostrożny. Drugie niebezpieczeństwo: prawo. Wiele państw zabrania pędzenia bimbru na podległym sobie terytorium. Jeśli, podobnie jak ja, masz przyjemność mieszkać w kraju opanowanym przez tego typu państwo musisz albo zrezygnować z pędzenia bimbru albo być ostrożnym. ZTCW jeśli będziesz pędzić tylko na własny użytek to nie musisz szczególnie obawiać się wpadki, to już nie te czasy, no ale ostrożność warto zachować. Nie gadać za dużo kolegom i pamiętać, że gotowany zacier mocno śmierdzi, co może zwrócić uwagę sąsiadów. Dobry jest sposób opisany w pkcie 3.2 - w razie wtopy wylewamy zacier do zlewu, garnek, kubek i miskę stawiamy na kuchence i nie ma żadnej aparatury mogącej stanowić dowód przeciwko nam.

5. Podziękowania i pozdrowienia

Podziękowania: dla Grześka S który zapoznał mnie z podstawowymi technikami destylacji, dla wszystkich rozpowszechniających ten tekst, dla Qixa z NahColorów za rozpowszechnianie moich zinów, dla Trąbki za to że mam konto na jego prywatnym serwerze, dla Heńka z Augustowa że latem służy gościną. Pozdrowienia: dla Łukasza S z którym kiedyś destylowałem i piłem jeszcze ciepłe prosto z instalacji tak że potem padłem i on sam (nie pił) musiał zbierać sprzęt, dla kolegów z Fabryki Kaszlu.

6. Reklama niekomercyjna

Informuję wszystkich, że Metys z Poznania robi bardzo fajnego zina pt. "Szelest". Prawdziwy oldschoolowy zin papierowy, dużo wklejek, dziwne i ciekawe rzeczy. Kto chciałby go dostać niech się skontaktuje z Metysem:

METYS;
oś.Czecha 17/8;
Poznań 61-287

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

tom (niezweryfikowany)

witajcie
jestem młodym chemikiem i szukałem takiego przepisu
w końcu go mam:-)
pozdrawiam

Bravo (niezweryfikowany)

gdzie moge znalesc dokladny schetam urzadzenia do tego p[edzenia co?? prosze o pomoc :)

pijak (niezweryfikowany)

Dzieki za dobre rady.Pedzilem i jest super!spoko gosc z ciebie.Pozdrawiam!

Zibi (niezweryfikowany)

W końcu jeden bardzo dobry i wyczerpujący opis pędzenia! Brawo!!!

Anonim (niezweryfikowany)
a jake nalerzy dodac drorzdze. czekam na odpowiedz
bimber (niezweryfikowany)
jerzeli będziesz mugł skątaktuj się ze mną przez gg mam do ciebie parę pytani.oto muj numer gg.15623612 czekam ma kątakt. pozdrawiam
dmt (niezweryfikowany)
gdzie Ty się uczyłeś pisać
Fixx (niezweryfikowany)

mam 21 lat i od 4 lat zajmuje sie pędzeniem KPN-u (koniak pędzony nocą) Aparature przekazał mi ojciec. Na stronce brakuje kilku wskazuwek które mogłyby ułatwić zycie ale pozatym oki.

grochu (niezweryfikowany)

Ponizej zamieszczam instrukcje jeak to zrobic lepiej i wygodniej.

Chlodnica: kupujemy jakies 3 m rurki miedzianej o srednicy ok. 8mm, zwijamy ja na jakims walku w linie srubowa o srednicy powyzej 100mm zachowujac odstepy pomiedzy zwojami. Tak zwinieta chlodnice podlaczamy do baniaka, wieszamy pionowo (zeby alkohol nie mial problemu splywac) i dmuchamy na nia wentylatorem. Moze jest troche roboty ze zrobiniem, ale potem to juz czysty luksus.

Pedzenie: Dajemy maly ogien, tak zeby splywalo pare kropel na sekunde, to co skapnie na samym poczatku wylewamy, pozniej pedzimy tak dlugo, az zacznie leciec woda pamietajac, ze to co leci na koncu jest juz gorsze i nalezy zbierac osobno.

Pedzenie: to co przepedzilismy rozpuszczamy w czystej wodzie i znowu pedzimy tak jak napisalem wyzej. Jesli starczy nam cierpliwosci i zrobimy to kilka razy to bedzie taki alkohol, ze w sklepie lepszego nie ma.

rado (niezweryfikowany)

bardzo dobry przepis. tylko ma jedną wadę, mianowicie jest małowydajny
ale jest super:)

snop (niezweryfikowany)

na stronie nia ma co to przed gon i zagon a to jest wazne
zeby sie ne potruc gownem ;]

przemyslowy popierwszej destylaci jest tak zatruty ze wzrok nieraz sie tracilo na troche feeee

brakuje jeszcze w nim paru wskazuwek od chemika przepusic przez wegiel itp

polecam drozdzowictwo i bimbrownictwo taka ksiazka
dobry jest sprzed z stali kwaso odpornej mam taki 50litrow ;] spisuje sie oki

REMjAN (niezweryfikowany)

alkohol, to dopiero ścierwo! Ogłupia przytłacza i wyzwala negatywne[de facto charakterystyczne dla naszego gatunku] reakcje. NIE CHLAM lecz palę i dobrze mi.

Hańta (niezweryfikowany)

Powiedzcie ile dodać węgla aktywowanego do wypędu. Czy im więcej węgla tym lepiej. Może ktoś wie na czym polega przyśpieszone dojrzewanie swojaka za pomocą ultradźwięków. Czesi już mogą legalnie pędzić i właśnie reklamują się z taką usługą.

ktoś (niezweryfikowany)

Dzien dobry jezeli mozna spytac jaką ilosc mleka trzeba dodac do tego zacieru zeby szybciej fermentowało i jakie to mosi byc mleko.Z gory dziekuje i pozdrawiam. A i mam jeszcze jedno putanko ma pan moze taki przepis zeby bimberek nie smierdział drozdzani przy piciu bardzo bym prosił:)

Florian (niezweryfikowany)
dzięki :) zaczynam niedługo pędzić absynt i musiałem sie dowiedzieć nieco więcej o destylacji :D
humb (niezweryfikowany)

Trafiłem na stronę przez przypadek
Wreszcie jest w miarę konkretnie.
Osobiście preferuję swojej roboty alkohole, polecam zrobić mocne wino owocowe lub zbożowe , a następnie dwa lub nawet trzy razy przedestylować. W efekcie mamy około 94% sprytusu owocowego, rozcieńczamy według uznania / można dodawać owoce jałowca, lub trawkę z Puszczy Białowieskiej/ i jeszcze nigdy nikt nie miał po tym śladu kaca, ale z nóg potrafi ściąć.

PS.Cecha charakterystyczna, nie trzeba takiego wyrobu przpijać!!!

alicja (niezweryfikowany)

fajnie że ktoś tym się zainteresował i podamł przepisik na dobry bimberek!!! nic jeszcze nie mówię ale jak wyprubuje ten przepis to dam znać

Billy (niezweryfikowany)

Mam bardzo dużą ilośc wszelakiego rodzaju. A czy ktoś wie jak wyprodukować wodeczkę ze zboża. Jak ktoś ma jakies pomysły to proszę bardzo na mój e-mail"""" tom3012@o2.pl""""
albo proszę publicznie w komentarzach.

zwyrodnialec (niezweryfikowany)

Mam spore doświadczeni w produkcji bimbru. aparature dostalem od wuja, który pedzil w stanie wojennym. pisze, żeby powiedzieć o tym, jak uniknąć zatrucia. ZAWSZE wylewajcie (albo wlewajcie do baku swojego samochodu) pięrwsze 50-100ml tego co wyleci wam z kondensatora. są to przedgony, czyli fuzle. potem pędzicie w spokoju aż do momentu, gdy alkochol wylatujacy z chlodnicy nie będzie sie chcial zupelnie palić (najlepiej nalewać na lyżeczke i podpalić. jeśli po paru sekundach podgrzewania sie nie będzie palil, znaczy że można skończyć produkcje). eśli chodzi o czyszczenie to można użyć węgla drzewnego (takiego jak do grilla. wrzuca sie do sloja z bimbrem i zostawia na tydzień) lub filtry do oczyszczania wody (np. wklady do Brity). efekt natychmiastowy. są to oczywiscie podstawowe informacje. jak cos to pisac na bigus_dickus@wp.pl pozdrowienia

Brawo (niezweryfikowany)

Brawo za ten opis.

toudy (niezweryfikowany)

A tak swoja droga, Metys robi naprawde zajebiste winko :))))

Chesster (niezweryfikowany)

Tekst z humorem ale ciekawych wskazówek wiele, niemogę sobie tylko wyobrazić jak umieszczony jest ten kubek w środku garnka? Czy on się nie nagrzewa tak samo jak zacier go otaczajacy i nie odparowwuje z niego alkochol?

Necrodeus (niezweryfikowany)

Nieżle, bardzo dobry bimerek może z tego wyjść :) ale z racji tego że jestem jeszcze poza prawem to może się na razie wstrzymam albo będę próbował po tajniaku...;) jeżeli ktoś chce się czymś ze mną podzielić (chodzi o przepis) to niech pisze na bartekmax@o2.pl Pozdrawiam i gratuluję przepisu...:)

iwonnkaa (niezweryfikowany)

od niedawna mam internet i dopiero teraz wszedlem na stronke i mam wam cos do zakomunikowania , czytajac stwierdzam ze jestem mistrzem swiata w wyrobie koniaczku Moj przepis to mistrzostwo swiata a te wasze 1410 to brrrejaaa. Chyba odbija sie drozdzami przez rok, kto wymyslil tyle drozdży ,ja na 50l balon daje 20 dkg drozdzy i alkochol ciagne obowiazkowo 3 razyw koncu robie to dla siebie. Paskudztwo niech pija wielbiciele przemyslowki , przy moim alkoholu panstwowa woda to podly bimber . Szczegolowy przepis na gwiazdkę. badzcie cierpliwi oplaci się pozdrowionka

bako (niezweryfikowany)

ja robie to tak:0,5kg grochu vel. ryżu,5kg cukru,15 l wody,7,5 dag drożdży.DLA BAJERU 2 KG WINOGRON.Na 2 tytnie w cieple i mozemy jechać. "Bitwa pod Grunwaldem "to trucizna.A po tym dyńka nie boli a w łep bierze!!!!Wskazana jest podwójna destylacja,jepszy smak!Ja w odparownik wkladam zioła i jest zajeb....

goofy (niezweryfikowany)

1). Pedze bimber od 4 lat i nigdy nie zdazyl mi sie wypadek i nie zdazy - ale dlatego ze mam instalacje chemiczna ( Kolba , kolanko, i chlodnica ) , wszystko szklane ( wiec widze czy sie zatyka czy nie ). koszt instalacji jakies 150-200 zeta
2). Bimber jest zdrowszy od kupowanej wodki bo jest z czystej wody , cukru i drozdzy - w fabryce dodaje sie roznych podejrzanych rzeczy. Pozatym nalezy pamietac ze pierwszy kieliszek ok 50 ml destylatu ( skapane z chlodnicy ) nalezy wylac bo jest to metanol. Reszta jest ok.
3). Zeby byl dobry i czysty nalezy destylowac przynajmniej dwa razy. No trzeba mieszac destylat z pierwszego razu caly razem i dolac wody do drugiego destylowania. A po drugim to co skapuje ponizej 40-30 % alkocholu to zebrac i destylowac jeszcze raz przy nastepnej okazji.
4). Instalacja chemiczna nie smierdzi !!! Dla wrazliwych polecam kadzidelko.
5) Bimbru wypilem kiedys prawie litr ( sam ) i nie mialem kaca na drugi dzien !!!! A po wodce mam zawsze.
6). Pozdrawiam wszystkich sympatykow "Księżycówki"

kuba (niezweryfikowany)

Opis jest bajera ale jedna uwaga.druga fermentacja musi przebiegac dosc dokladnie tzn. swietnie jest sie zaopatrzyc w termometr i starac sie trzymac temperature w granicach 78-80 stopni.Dlaczego?? ano dlatego ze to co sie skropli w twj temperaturze jest pierwsza klasa najsmaczniejsze najzdrowsze i nie boli przy tym pala:).alkoholomierz wykazuje okolo 95%.Mysle ze jak na wlasny wyrob to bedzie satysfakcjonujace.Pozdrawiam

Gooocha (niezweryfikowany)

Mój dziadek pędzi bimber i nie chce mnie wtajemniczyć!!!!!!
Ale od czego są tak wspanialomyślni ludzie jak Ty.........

szalone (niezweryfikowany)

dobre dobre aby tak dalej.pozdowionka dla gacusia,czesterka

szalone (niezweryfikowany)

dobre dobre aby tak dalej.pozdowionka dla gacusia,czesterka z wloclawka heheheheheeheheheh.dobry sposob na pedzenie bimbru hehehehehehehe.zuzia i arletka

rafuzi (niezweryfikowany)

Witam
Znalazlem te stronke i mam pytanie, czy mogl by mi ktos podeslac schemat i jakis opisik jak wykonac samemu aparaturke po robienia dobrego bimberku, jakis dobry przepisik i pare porad dla poczatkujacego, z gory dzieki.

tyson (niezweryfikowany)

ma ktos może jakis dobry przepis na bimber ja mam kilka własnych chtnie sie wymienie
niechodzi mi o składniki jego tylko jak go zaprawić żeby był smaczny nawet po wypedzeniu

tomi-chemik amator (niezweryfikowany)

Mam bardzo dużą ilośc wszelakiego rodzaju. A czy ktoś wie jak wyprodukować wodeczkę ze zboża. Jak ktoś ma jakies pomysły to proszę bardzo na mój e-mail"""" tom3012@o2.pl""""
albo proszę publicznie w komentarzach.

Xario (niezweryfikowany)

Ogólnie już prubowłem kilka razy pędzic i sie udawało bylo nawet dobre.(ale musze doprowadzić to do perfekcji) I tak szczerze mi sie już wszysko pomieszało od tego co czytałem bo są różne opinie ale najlepiej samemu prubować a rekacje sprawdzić na kumplu :] pozdrawiam.

Xario (niezweryfikowany)

Robimy zacier Zaczynamy od zacieru. Przepis na zacier jest prosty: 1 kilo cukru, 4 litry wody i 10 deko drożdży. Razem: 1+4+10=1410. Łatwo zapamiętać (data bitwy pod Grunwaldem). No więc mieszamy te składniki i zostawiamy na trochę w jakiejś bańce, żeby przefermentowały. I jak już ładnie przefermentuje to mamy gotowy zacier. Można też destylować wino, np. wino z ryżu (ale zacier jest tańszy od wina, a efekt wcale nie gorszy).

2). Bimber jest zdrowszy od kupowanej wodki bo jest z czystej wody , cukru i drozdzy - w fabryce dodaje sie roznych podejrzanych rzeczy. Pozatym nalezy pamietac ze pierwszy kieliszek ok 50 ml destylatu ( skapane z chlodnicy ) nalezy wylac bo jest to metanol. Reszta jest ok.
3). Zeby byl dobry i czysty nalezy destylowac przynajmniej dwa razy. No trzeba mieszac destylat z pierwszego razu caly razem i dolac wody do drugiego destylowania. A po drugim to co skapuje ponizej 40-30 % alkocholu to zebrac i destylowac jeszcze raz przy nastepnej okazji.
4). Instalacja chemiczna nie smierdzi !!! Dla wrazliwych polecam kadzidelko.
5) Bimbru wypilem kiedys prawie litr ( sam ) i nie mialem kaca na drugi dzien !!!! A po wodce mam zawsze.

Wszystkie wyżej wymienione składniki wrzucamy do gąsiorka odstawiamy w ciepłe, przyciemnione miejsce na co najmniej 4 tygodnie

ZAWSZE wylewajcie (albo wlewajcie do baku swojego samochodu) pięrwsze 50-100ml tego co wyleci wam z kondensatora. są to przedgony, czyli fuzle. potem pędzicie w spokoju aż do momentu, gdy alkochol wylatujacy z chlodnicy nie będzie sie chcial zupelnie palić (najlepiej nalewać na lyżeczke i podpalić. jeśli po paru sekundach podgrzewania sie nie będzie palil, znaczy że można skończyć produkcje). eśli chodzi o czyszczenie to można użyć węgla drzewnego (takiego jak do grilla. wrzuca sie do sloja z bimbrem i zostawia na tydzień)

proporcje dość dowolne z wyjątkiem drożdży tych w zależności od ilości produktu końcowego do 2kg na 50litrów zacieru owoców - dużo cukru ? zalać wodą i najlepiej podgrzewać(grzałka akwarystyczna była dobra) przez 2-3 tygodnie aż przefermentuje potem już tylko destylacja najlepiej dwukrotna

Opis jest bajera ale jedna uwaga.druga fermentacja musi przebiegac dosc dokladnie tzn. swietnie jest sie zaopatrzyc w termometr i starac sie trzymac temperature w granicach 78-80 stopni.Dlaczego?? ano dlatego ze to co sie skropli w twj temperaturze jest pierwsza klasa najsmaczniejsze najzdrowsze i nie boli przy tym pala:).alkoholomierz wykazuje okolo 95%.Mysle ze jak na wlasny wyrob to bedzie satysfakcjonujace.

W diabły wywalamy pierwsze 50ml!!!!!!!!!!!

rafalus (niezweryfikowany)

Witam wszystkich.
Ostatnimi czasy posmakowały mi markowe "samogony", których spożywanie poczytywane jest przez niektórych za snobizm. Tak czy siak, to butelka porządnego łyskacza kosztuje sporo a przecież nie w tym rzecz, żeby anglosasów dorabiać. Czas zatem zrobić coś swojskiego, co odpowiednio długo poleży (myślę, że w drewnie) a po odkorkowaniu swoją finezją smaku nie tyle dorówna markowym produktom, co je zdecydowanie położy. Zwłaszcza istone jest tutaj poczucie kreacji, oraz świadomość tego, że przyszłe zaburzenie świadomości będzie nie tyle efektem wszechobecnej chemii, co pierwotnej idei, potrzeby poszukiwania i odkrywania zarazem. Bo czyż zrobienie mocnego, dobrego alkoholu nie jest w pewnym sensie dziełem sztuki?
Jak zatem teraz sprawić, żeby wizja artystyczna - to subtelne tchnienie geniuszu mogła się spełnić? Żeby wzniosłe idee nie szczezły w brei obrzydliwości (odbijające się drożdże) a już nie daj Boże nie zakończyły się ślepotą?

Przede wszystkim muszę dowiedzieć się jak zrobić własnym sumptem dobry, czysty i mocny spirytus ETYLOWY (wyłącznie).
Trochę tu poczytałem jak wyprodukować zacier, odparować go itd. ale brak mi jednak wielu szczegółów.
W każdym razie zwracam się do wszystkich z gorącą prośbą o wsparcie w wiedzę merytoryczną w tym względzie. Liczę na szczegółowe i SPRAWDZONE przepisy dot. produkcji bimbru. Jak ktoś zna jakieś dobre linki do stron z tą tematyką, to oczywiście również będę zobowiązany.
Za pomoc jakoś się zrewanżuję...
;-)

pozdrawiam
Rafalus

P a w l o (niezweryfikowany)

Siemanko tesz jestem destylatem jusz od 6 miesjęcy i cały czas pije wude z winjacza którą robi seb jest zajebista

Król (niezweryfikowany)

Ja nigdzie nie moge przeczytać ile wogóle wychodzi bimbru z pięciu litrów przecieru <wie ktoś> A i czy ktoś prubowałsprzedarzy wśród dużej ilości kumplów ??

Hehehe oczywiście ja nie :P

Józek (niezweryfikowany)

podczas pędzenia bimbru tworzą sie alkohole. W głównej mierze jest to etanol, ale także znajduje się tam propanol i niestety metanol, który jest silną trucizną nawet w małych dawkach. Na całe szczęście jest na to sposób, mianowicie wystarczy przepuścić destylat przez taki szajs co sie nazywa węgiel aktywawany/węgiel aktywny. Efekt- zanieczyszczenia redukują sie praktycznie do zera (nadal pozostaje problem metanolu, jednak jest już go o ok 50% mniej) i otrzymujemy praktycznie bezbarwny i bezzapachowy (zapach etanolu oczywiście zostaje:)). pytanie dzie to kupić.... można w aptece jako węgiel na srake, ale kiedy chcesz oczyścić ok 5 litrów okovitki koszty mogą cie zerzreć. Jest jednak tańszy sposób znany pod nazwą "SŁOŃ" tz. polska maska przeciw gazowa typu słoń, a dokładniej jej pochłaniacz, który w większaści składa sie z węgla aktywowanego a kosztuje ok 10 zela i oczyści spokojnie twoje 5litrów nektaru bogów i jeszcze bedzie sie nadawał do drugiego sączenia:)

Król (niezweryfikowany)

Nom z tą maską to jest dobry pomysł tyle że ciężko ją dostać nasczęście posiadam jom. AAA i polecam wszystkim Drożdze winne taka potrawka ale przyszybsza fermentacje no i trche smak :)

Xario (niezweryfikowany)

Nom z tą maską to jest dobry pomysł tyle że ciężko ją dostać nasczęście posiadam jom. AAA i polecam wszystkim Drożdze winne taka potrawka ale przyszybsza fermentacje no i trche smak :)

blackdrake (niezweryfikowany)

Nom z tą maską to jest dobry pomysł tyle że ciężko ją dostać nasczęście posiadam jom. AAA i polecam wszystkim Drożdze winne taka potrawka ale przyszybsza fermentacje no i trche smak :)

pędzący_24 (niezweryfikowany)

Mam małe pytanko a raczj pytanka:) Czy zacier może fermentowac się przez około tydzięn, czy do zrobienia chłodnicy odpowiedna bedzie rurka gumowa i około ile czasu trwa proces destylacji? Z góry dzieki jeśli ktos pokwapi się z odpowiedzią :)

tom (niezweryfikowany)

ej ten destylat z1410 naprawde zawala drożdżami bleeeeeeeeee

Jacekmina (niezweryfikowany)

Mam prośbe. Czy mógłby ktoś napisać jak się robi wódke etylową z przenicy? i może jak ktoś jest alchemikiem to nieh napisze jak zrobić etanol z trocin albo czego donich dodać i jaki jest sposób przyrządzania -każdy chętnie skorzyta ;). Z góry dzięki.

Tkacz (niezweryfikowany)

Wszystko dokładnie tak jak piszą wszyscy , łącznie z dodawaniem siarczanu magnezu. Jednak ja stosuję pewien zabieg, który przyspiesza cały proces. W sklepie z odczynnikami chemicznymi kupuje się bezwodny węglan potasu (K2CO3) ( substancja nietoksyczna, ale uwaga). cena ~ 11zł/kg. Gdy już przedestylujemy alkohol użuwając deflegmatora (rurka szklana zawierająca szklane pokrojone rureczki, powoduje to, że do odbieralnika spływa alkohol o większej koncentracji {powoduje spływ do naczynia destylacyjnego wyżej wrzących cieczy- woda, przepuszcając niżej wrzące- alkohol}) . i teraz gdy otrzymamy nasz alkohol w ten sposób wrzucamy do zakręcanej butelki z nim bezwodny węglan potasowy do chwili aż przestanie się on rozpuszczać- wstrząsać ( powstaje układ dwóch cieczy, górna alkohol , dolna woda z węglanem) następnie górną warstwę- alkohol destylujemy, potem przelewamy do naczynia do którego wsypujemy węgiel aktywny, a dolną część- woda + węglan wlewamy do jakiegoś starego garnka i odparowyjemy wodę do sucha mieszając . węglan pozostanie jako biała przylegająca brudna masa , którą należy zeskrobać (dłuto- dlatego stary garnek) zeskrobany osad wrzucamy do słoika czy butelki, do której wlejemy następną porcję alkoholu do odwodnienia)

Zaleta tej metody jest taka:
--- znaczne skrócenie procesu destylacji ( wrzucamy węglan , rozwarstwienie czieczy, oddzielenie itd...)
---węglan służy jako substancja odwadniająca, dlatego teoretycznie nie powinien się zużywać
---ja tego nigdy nie robię, ale należy odrzucić pierwszą porcję alkoholu

Wady
--- trzeba wiedzieć w jaki sposób oddzielić te dwie warstwy, ja używam rozdzielacza, ale można do butelki z odkrojonym dnem w korku wywiercić otwór, wprowadzić wąż z jakimś zaciskiem i w ten sposób spuszczać warstwę wodno węglanową, a następnie alkoholową

UWAGA !!!!!!!!!!!

stosować przepis tylko wtedy, gdy się go zrozumie

Dawid (niezweryfikowany)

Wszystko dokładnie tak jak piszą wszyscy , łącznie z dodawaniem siarczanu magnezu. Jednak ja stosuję pewien zabieg, który przyspiesza cały proces. W sklepie z odczynnikami chemicznymi kupuje się bezwodny węglan potasu (K2CO3) ( substancja nietoksyczna, ale uwaga). cena ~ 11zł/kg. Gdy już przedestylujemy alkohol użuwając deflegmatora (rurka szklana zawierająca szklane pokrojone rureczki, powoduje to, że do odbieralnika spływa alkohol o większej koncentracji {powoduje spływ do naczynia destylacyjnego wyżej wrzących cieczy- woda, przepuszcając niżej wrzące- alkohol}) . i teraz gdy otrzymamy nasz alkohol w ten sposób wrzucamy do zakręcanej butelki z nim bezwodny węglan potasowy do chwili aż przestanie się on rozpuszczać- wstrząsać ( powstaje układ dwóch cieczy, górna alkohol , dolna woda z węglanem) następnie górną warstwę- alkohol destylujemy, potem przelewamy do naczynia do którego wsypujemy węgiel aktywny, a dolną część- woda + węglan wlewamy do jakiegoś starego garnka i odparowyjemy wodę do sucha mieszając . węglan pozostanie jako biała przylegająca brudna masa , którą należy zeskrobać (dłuto- dlatego stary garnek) zeskrobany osad wrzucamy do słoika czy butelki, do której wlejemy następną porcję alkoholu do odwodnienia)

Zaleta tej metody jest taka:
--- znaczne skrócenie procesu destylacji ( wrzucamy węglan , rozwarstwienie czieczy, oddzielenie itd...)
---węglan służy jako substancja odwadniająca, dlatego teoretycznie nie powinien się zużywać
---ja tego nigdy nie robię, ale należy odrzucić pierwszą porcję alkoholu

Wady
--- trzeba wiedzieć w jaki sposób oddzielić te dwie warstwy, ja używam rozdzielacza, ale można do butelki z odkrojonym dnem w korku wywiercić otwór, wprowadzić wąż z jakimś zaciskiem i w ten sposób spuszczać warstwę wodno węglanową, a następnie alkoholową

UWAGA !!!!!!!!!!!

stosować przepis tylko wtedy, gdy się go zrozumie

Tkacz (niezweryfikowany)

Pozdrawiam wszystkich domowych chemikow i alchemikow! Wytrwajcie na swojej drodze nie dajcie sie omamic monopolowej propagandzie i uwiessc przez krysztalowe butelki w supermarketach,pracujcie w pocie czola i doskonalcie sztuke destylacji. Ja nie pedze ale naleweczki czemu nie!

danielek (niezweryfikowany)

ot towłasnie tresc -trohe to trohe za mało powiedziane ale ja wiem i informuję że zacier ten musi postac jakes trzy tygodnie,oczywiscie alkohol czuc juz po dwuch dniah

Childa (niezweryfikowany)

Mam małe pytanko a raczj pytanka:) Czy zacier może fermentowac się przez około tydzięn, czy do zrobienia chłodnicy odpowiedna bedzie rurka gumowa i około ile czasu trwa proces destylacji? Z góry dzieki jeśli ktos pokwapi się z odpowiedzią :)

Zajawki z NeuroGroove
  • Etizolam
  • Tripraport

Pozytywne nastawienie, nie był to pierwszy raz więc podszedłem do tej substancji jak do codziennej czynności.

Jest to mój pierwszy Trip Raport, więc proszę o wyrozumiałość. Większości nie pamietam lub pamiętam z opowiadań znajomych/rodziny. Zaczynamy.
Wszystko zaczęło się pewnego, piątkowego wieczoru. Wraz z kumplem, nazwijmy go A. wybraliśmy się za miasto, spotkać się z dwoma innymi kumplami B. i C. Celem spotkania było sponiewieranie się lekami bez alkoholowego mixu jak robiliśmy to zazwyczaj, tylko dlatego „żeby pamiętać czape”.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Stan psychiczny stabilny, dobre nastawienie i chęć potripowania w okolicznościach gongów tybetańskich.

Zacznę od tego, że już od 3 lat jestem blisko substancji psychoaktywnych. Ostatni rok przeżyłam w bardzo imprezowym trybie, jest to istotna informacja, bo przez weekendowe ciągi z mefedronem moja psychika uległa pogorszeniu. Gdzieś tak od dwóch miesięcy uspokoiłam sie ze stimami i przeszłam na mistyczny świat psychodelików. Bardzo mi to pomaga i czuję, że powoli łatam moją głowe.

  • Inne


kolejny trip, podroz setki ksztaltow,wiecie o co chodzi,ci ktorzy mieli do

czynienia,

wiedza,ze z czasem zatraca sie potrzebe dzielenia tym z kimkolwiek.Dlatego

bedzie krotkie

i troche bezsensowne bo doswiadczenie niezwykle osobiste, jak zwykle u

mnie -samotne.

Dzienne :) Wizualnie -nieprawdopodobne. Emocjonalnie - grzybowe.

Slowa w eter.



  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Pozytywne nastawienie psychiczne, ekscytacja zbliżającym się tripem i niecierpliwość, lekceważenie opisywanej przez ludzi charakterystyki tripa. Dawka grzybów zażyta na pusty żołądek. Sesja solo - w małym mieszkaniu kawalerce z pokojem i łazienka, uprzednio posprzątanym i przygotowanym. Kontakt z ludźmi przez telefon komórkowy po zażyciu, ale przed właściwym tripem. Noc, sierpień.

Moja pierwsza próba grzybami psylocybinowymi zaczęła się od konsumpcji tychże o 20:30. Zjadłem trzy gramy suszonych grzybów. W smaku wydały mi się podobne do pieczarek, ale bardziej gorzkie. Przeżuwałem je i gryzłem może 5 minut, aż rozdrobniłem cały materiał na rozmiękczoną od śliny papkę, którą następnie połknąłem. Położyłem się na łóżku i zasłoniłem okno (na zewnątrz właśnie zachodziło słońce), włączyłem muzykę, jakiś delikatny popowy chłam, oszczedzając lepsze kawałki na trip. Przez pierwsze kilkanaście minut wymieniałem SMS'y z ludźmi i nie działo się nic ciekawego.

randomness